Dzisiaj jest: środa, 20 listopada 2019   Imieniny: Anatol, Edmund, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

Nie szanowali chleba...

Śląsk ma bardzo ciekawą przeszłość, która tkwi w podaniach i legendach. Część z nich opowiada o terenach położonych tuż nieopodal Jastrzębia. Są jednak mało znane szerszej publiczności. Pani Helena Białecka wiele czasu poświęciła na ich spisanie. Dzięki jej pracy jastrzębianie mogą poznać dzieje śląskiej ziemi, zawartej w barwnych opisach. Dzisiaj publikujemy opowieść o tajemnicy stawu Ławczok.

Przed wieloma laty po drugiej stronie drogi biegnącej koło Ławczoka znajdował się młyn wodny. Właśnie do niego jeździli ze zbożem wszyscy okoliczni gospodarze. Samego młyna nie pamięta już nikt, ale żyje jeszcze legenda o nim, przekazywana z pokolenia na pokolenie.

W młynie mieszkał ze swoją żoną i dwojgiem dzieci bogaty, ale nieuczciwy młynarz. Za przemiał brał od swoich klientów więcej mąki niż się należało. Do pomocy przy mieleniu żyta i pszenicy miał dwóch parobków, których ciągle poganiał i zmuszał do roboty ponad siły. Nigdy nie opuszczał go zły humor, bo stale popijał gorzałkę z flaszki, którą kupowała mu co tydzień jego żona.

A żona niby pobożna jeździła w niedziele bryczką do kościoła w Krzyżowicach, ale głównie po to, by się przechwalać przed innymi gospodyniami ciągle nowymi, bogatymi strojami. Idąc przez kościół, puszyła się niby paw i ściągała na siebie pożądliwy wzrok niejednego pachołka, a nawet niektórego młodego gospodarza. W karczmie wodziła rej, stawiając wódkę co szwarniejszym kawalerom. Kobiety wiejskie nie mogły się z nią równać.

W każdy wtorek młynarzowa wybierała się wozem razem z parobkiem do Żor. Wieźli mąkę zamówioną przez żorskiego piekarza. Po skasowaniu pieniędzy, młynarka udawała się na rynek ku „budom”. Obchodziła wszystkie i kupowała, co się jej najbardziej spodobało. Raz była to chustka z frędzlami, wyszywana atłasem, innymi razem jedwabny fartuch w błyszczące kwiaty, lub szeroka koronka do kiecki, albo jakiś jeszcze inny, przyciągający oczy fatałaszek. Nigdy nie zapomniała o butelce z mocną gorzałą. Kiedy mąż ujrzał flachę, wybaczał ślubnej niegospodarską rozrzutność.

W pamiętnym dniu żona akurat wróciła z miasta i od progu wołała służącą, by ta zabrała z wozu koszyk z zakupami. Naprzeciw niej wyszły jej dzieci: 10-letni chłopak i 8-letnia dziewczynka. Miały na sobie butki z chleba. Skorzystały z tego, że dziewka doiła krowę, zabrały z ławy bochenek świeżo upieczonego chleba, wybrały z niego „oszczótkę”, a ze skórek zrobiły sobie pantofelki. W tym czasie innym dzieciom nieraz brakowało chleba, zwłaszcza na przednówku. Był powszechnie szanowany i kiedy komuś kawałeczek upadł niechcący na ziemię, to go zaraz podnosił jak jaką świętość i z przeproszeniem całował.

Kiedy służąca sięgała po koszyk z wozu, a parobek wyprzęgał konie, zaś drugi zrzucał z pleców worek mąki na furmankę jakiegoś gospodarza oczekującego na mąkę, złowrogo zamiauczał kot i rozległ się straszliwy huk. Wszyscy pozostający na dworze ze strachem spojrzeli w stronę młyna i ze zgrozą ujrzeli, jak się zapada razem z jego niedobrymi mieszkańcami.

Tak ukarał Pan Bóg nieuczciwego młynarza, jego nieskromną żonę i dzieci nie szanujące chleba. Starzykowie opowiadają, że pamiętają prostokątny staw powstały w miejscu zapadniętego młyna. Z biegiem czasu woda opadła, a całą dolinkę porosła trawa. Niewielka łączka naprzeciw Ławczoka istnieje jeszcze dziś.

 

czwartek, 24 paź 2019, Helena Białecka

KOMENTARZE

  • Seboc | 30/10 godz. 07:51

    @to sem ja

    Nie oceniaj innych swoimi ciemnymi zabobonnymi kategoriami.

  • to sem ja | 29/10 godz. 21:11

    Jak trwoga, to do Boga.
    Przekonasz się agnostyku...

  • Do seboc | 29/10 godz. 20:17

    Tyle w tobie jadu, że o niebie nie marz nawet, a o innych się nie martw. Kręgosłup wyprostuj.

  • seboc | 29/10 godz. 14:13

    "Uważajcie, co by wam na łby coś nie spadło... "

    Wlasnie tacy jak ty, nastraszeni diablem, nie mieli co jesc i chodzili boso, ale bronili koscielnego majatku przed husytami.
    Polacy, niestety, mentalnie tkwia w wiekach srednich.
    Nie ksiazka i wiedza a irrocjonalny strach przed pieklem.

  • to sem ja | 29/10 godz. 14:05

    Zapewne do kościoła nie chodzicie, lewackie pomioty....
    Ale najwięcej narzekacie. Jak ktoś pcha forsę probiszczowi - jego sprawa, a nie wasza!
    Uważajcie, co by wam na łby coś nie spadło...

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X