Dzisiaj jest: środa, 20 listopada 2019   Imieniny: Anatol, Edmund, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Bogactwo na cmentarzu

Zagubieni w cmentarnych labiryntach mieszkańcy, świetlne girlandy „made in China” pulsujące w rytm ich przyspieszonego tętna, firmament gorączkowych myśli – zwieńczony chwilą ulotnej zadumy. Tak niewiele potrzeba nam do przekonania, że spełniliśmy swój coroczny obowiązek. Podobnie jak handlowcom, których niewyszukane towary piętrzą się przed cmentarzem. Nasz wzrok pada na wejście do nekropolii. Niepozorna brama zaprasza nas do środka. A przepływający alejkami tłum tężeje z minuty na minutę. Czy niebawem uroczystość Wszystkich Świętych będzie wyglądać tak jak w jednej z największych galerii handlowych w regionie? Jak cmentarny jarmark? Rewia mody? Urągające cepeliadą targowisko próżności? A może ten scenariusz już się wypełnił? Ponieważ zjawisko, o którym piszemy, rośnie na sile, postanowiliśmy przypomnieć tekst „dedykowany” temu tematowi. Obawiamy się, że od tego czasu niewiele się zmieniło...

Niedawno święto prowokuje do przemyśleń o naszej religijności, sposobie, w jaki pielęgnujemy pamięć o tych, którzy odeszli, ale przede wszystkim stawia nas przed niełatwym dylematem, co wybrać – ciało czy duszę? Na jednym z ogólnopolskich portali informacyjnych pojawił się niedawno wpis, który idealnie ilustruje rozterki odwiedzających groby bliskich.

A zatem przytoczmy go: „Niestety, zaczyna się coroczna gehenna zwana Świętem Zmarłych. Wylewająca się pycha, bogactwo, rewia mody. Parkowanie nowej fury najlepiej przy grobie – to już obowiązek. Nowe futerko, kozaczki, mini i fryzurka za kilkaset złotych. Wielki znicz, nie, przepraszam, jeszcze większy, musi być ogromny, bo nie daj Boże sąsiad będzie miał większy! Kwiaty, ach te piękne kwiaty! I znowu ktoś za ludzką głupotę kupi nowego mercedesa. Ilu zginie w wypadkach, ilu przejdzie zawał? Nieważne, ważny jest duży, drogi znicz... A może i jeszcze większy. A jutro? Cóż, wrócimy do szarej rzeczywistości. Babcia, gdzie babcia ma grób?! Eee... nieważne... Ważne, że był wielki znicz, ciocia mówiła, że większy niż u Bolka obok, poza tym my przyjechaliśmy nowszym autem, a Grażynka miała takie piękne kozaczki... Oby szybko minął ten najgorszy, najgłupszy dzień w roku, oby lał deszcz cały dzień, a samochody utknęły gdzieś w drodze z dala od cmentarzy. Może wtedy jako normalny człowiek przejdę się z parasolem na grób wuja, babci i dziadka, pomyśleć o nich. Powspominać, a nawet uśmiechnąć się... Zaraz, ale chyba robię tak na co dzień i niekoniecznie na jarmarku 1 listopada...”

Czy trzeba dodawać coś więcej?

A propos handlowców, którzy w pocie czoła zarabiają na „nowe mercedesy”. Co ciekawe, ci ostatni od lat mamią nas nadzieją Wiecznego Zbawienia, którą z iście szatańskim pomyślunkiem przebierają w szatki nikomu nie potrzebnych gadżetów. Świetlnych mieczów, monstrualnych rozmiarów zniczy, kwiatów strzegących dostępu do wypolerowanych naprędce nagrobków... Wsłuchani w głos dwulicowych proroków – bo do takiej rangi urastają spece od marketingu – zapominamy, czym tak naprawdę jest uroczystość Wszystkich Świętych. Ale może jest nam to na rękę? Może potrzebujemy tego blichtru? Może przemierzając dostojnym krokiem cmentarne uliczki, czujemy się lżejsi o balast ciążącej nam tradycji? Może, może, może...

Z drugiej strony, kto nam zabroni? W końcu życie to niebezpieczny żywioł, za każdym rogiem czai się komornik (a nie „anioł z Bogiem”, jak śpiewa jakaś egzaltowana wokalistka), a młodzieńczy entuzjazm uleciał z nas jak opary naiwnych wyobrażeń o życiu. Przydałaby się więc jakaś nadzieja. Przynajmniej jej namiastka. I w tym momencie nasz wzrok pada na to, co namacalne, co świadczy o naszym statusie materialnym, naszej zaradności. „Nowa fura, futerko, kozaczki, największy znicz na cmentarzu...” Rachityczna bramka podstępnie wciąga nas na teren cmentarza. Przepływający tłum tężeje z minuty na minutę. Gość z okazałą „Omegą” na ręku, stado likaonów – młodych wyrostków, zachowujących się niestosownie do sytuacji, nobliwa dama ze skomplikowaną siecią zmarszczek na szyi i efektownym kapeluszem na głowie. Zmysłowa panienka w skórzanych spodniach i budzącej respekt panterce ugina się pod ciężarem niesionych zniczy. Za nią para „rozmodlonych ochroniarzy”: piękna i bestia, filigranowa szatynka i zwalisty King Kong.

Potem schodzimy na poziom -1 naszej wędrówki po cmentarzu, czyli do Hadesu. Teraz nie powinniśmy mieć już złudzeń, że to świat pozagrobowy, królestwo zmarłych, którzy tylko dzięki naszej pamięci mogą na krótko wskrzesić w sobie życie. Powiedzmy sobie szczerze: coś się z nami porobiło, poprzestawiało w głowie, sprowadziło nas spektakularnie do parteru. Jesteśmy jak ten dąb w ogrodzie – pusty w środku, w którym dzieci chowają się przed wzrokiem dorosłych. Niby mamy korzenie, swoje miejsce na ziemi, ale gdzieś tam, pod powierzchnią gestów i wyuczonej ogłady, nawiedzają nas męczące przeciągi. Taki syndrom „wydrylowanej śliwki” to coraz częstsza choroba naszych czasów. I nie ma się co oszukiwać, że wypełnimy tę pustkę największym zniczem na świecie. Bo cmentarny jarmark przeminie, a to, co zostanie, będzie najwiarygodniejszym świadectwem naszej siły!

fot. archiwum

czwartek, 31 paź 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • Zofia | 07/11 godz. 11:05

    do
    Mieczysław. To słuszna uwaga i chyba w tym wszystkim najważniesza. Ile ludzie wydają na te kwiaty, nie mówię,aby nie kupowali zamiast zamówić no. Mszę za zmarłych to jest bardziej pożyteczne.

  • Mieczysław | 06/11 godz. 10:54

    DO katolik to wiadomo ze sami tam sobie nie mogą pomóc tylko za nas się modlą ale my musimy swoimi modlitwami im pomagać aby skrócić ich męki czyśćciowe. Kwiaty można stawiać ale najważniesze jest to czy sie modlimy za naszych zmarłych.

  • katolik | 05/11 godz. 22:54

    do Artur. Poszerz swoją wiedzę dalej, to dowiesz się,że zmarli mogą liczyć na naszą modlitwę,aby im pomóc dojść np. z czyśćca do nieba. Modlitwa za zmarłych jest bowiem dla nich pomocą w celu skrócenia ich mąk czyśćcowych. Nawet Pismo św. mówi o modlitwie za tych, którzy zeszli już z tego świata.

  • Toja | 05/11 godz. 20:57

    Czytam i dziwię się niektórym komentującym czy nie macie swoich bliskich na cmentarzu? Tradycja strojenia grobów była jest i będzie.Chyba niektórzy nasluchali się celebrytów jednej ze stacji tv, którym nic nie pasuje

  • Artur | 05/11 godz. 18:57

    Mylą sie ci ktorzy piszą iż zmarlym może pomoc modlitwa. Umarlym juz nic nie moze pomoc... Bowiem jak mowi Biblia: Klamka zapadla... Niestety o naszym losie decydujemy za zycia..i tak kazdy za siebie...Po smierci nikt nikomu juz nie pomoże....

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X