Dzisiaj jest: środa, 20 listopada 2019   Imieniny: Anatol, Edmund, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A to ciekawe

"Tamta się wepchała!"

Pacjenci, jacy są, każdy widzi. No, weźmy takiego staruszka. Pierwszego z brzegu. Zdaniem naszej Czytelniczki, która zauważa nieśmiało, że w przychodniach roi się od żwawych seniorów i młodych „rakowców”, „wmawiających” sobie kolejne choroby, to nie wiek, ale stan zdrowia powinien decydować o kolejności przyjmowania do lekarza. Tymczasem w jednym z ośrodków zdrowia słyszymy następujące słowa: „Gdyby chcieć traktować przepisy dosłownie i przestrzegać bezwzględnie, dajmy na to, kryterium wieku, to w takim mieście jak Jastrzębie-Zdrój mielibyśmy samych pacjentów z zerówkami”.

Hola! Hola! Przecież ustawa wskazuje wyraźnie, komu przysługuje prawo do skorzystania z opieki zdrowotnej poza kolejnością. Honorowi krwiodawcy, dawcy szpiku, kombatanci, inwalidzi wojenny... Darmo szukać na tej – zresztą, niezbyt okazałej – liście osób w podeszłym wieku. Więc jak to jest z tymi „zerówkami”?

Zabawne, a może po prostu coś w tym jest, bo kiedy mowa o „zerówkach”, nagle pacjenci podnoszą kwestię współczucia. „Ludzie! Miejmy trochę empatii i sami wpuszczajmy słabszych przed siebie! I nie bać się podprowadzić kobietę w zaawansowanej ciąży czy ledwo stojącą staruszkę na początek kolejki. Można też zasugerować, że na pewno nikt się nie pogniewa, jak ta pani wejdzie pierwsza” – to tylko jeden z przykładowych komentarzy.

Jednak udzielać się anonimowo na forum internetowym to jedno, a prezentować swoje poglądy publicznie – drugie. „Zerówki? Jakie zerówki?!” – usłyszeliśmy od recepcjonistki w poradni specjalistycznej – „U nas pacjentki zapisują się na konkretny dzień i godzinę. Nie ma kolejek. Tutaj w ogóle nie ma kolejek!” – zapewniała. Ale w miarę, jak padały kolejne pytania, optymizm rozmówczyni topniał w oczach, natomiast empatia rosła w przyspieszonym tempie. „Wiadomo, czasami zdarzy się tak, że mam pięć pracownic służby zdrowia i pięć ciężarnych. Wszystkie uprzywilejowane. To przynajmniej staram się je wymieszać. Raz jedna, raz druga” – wyjaśniała. Uprzywilejowane? Czy my dobrze usłyszeliśmy?

Jak poradzić sobie z wiszącym nad pacjentami „zerówkowym” mieczem. Nasi Czytelnicy mają kilka, jak się wydaje, niezłych pomysłów. Ot, chociażby ten, którego autor postanowił zachować anonimowość, pewnie na wypadek, gdyby coś nie wypaliło... „Jak się ma dwudziesty numerek, to proponuję przyjść później, a nie wyczekiwać od wczesnego poranka” – radzi pacjentom. „Ludzie są niepoważni! Osiemnasty w kolejce, a siedzi już na początku, jak zaczynają przyjmować. Sami sobie stwarzają problemy! Obecnie w przychodni mówią na którą godzinę. I który numerek. Jakby się przychodziło na czas, to nie byłoby problemu” – podchwytuje inny internauta, choć nie precyzuje, jaką przychodnię ma na myśli.

Jak te porady mają się do praktyki? Wystarczy wybrać się do jednej z jastrzębskich przychodni. Najlepiej na początku tygodnia. Pod gabinetem, w którym przyjmuje lekarz ogólny, panuje atmosfera wyczekiwania. „Na razie weszły dwie osoby” – relacjonuje starsza kobieta – „Ale to dobrze. Od razu widać, że przykłada się do swojej pracy”. Pacjentka nie może nachwalić się młodej lekarki: „Jaka dokładna! Skrupulatna! Obowiązkowa! Wie pan, ja to mam dopiero siedemnasty numerek. Więc sobie jeszcze poczekam...” – śmieje się głośno i macha ręką. Faktycznie, nic tylko machnąć ręką!

A może to sami lekarze rozdają lekką ręką „zerówki”? Zapytaliśmy o to w jednym z ośrodków zdrowia. Niemal od razu na twarzy recepcjonistki, która była adresatką pytania, pojawił się służbowy uśmiech: „Nic mi o tym nie wiadomo...” „A co z adnotacją na drzwiach gabinetów lekarskich, że o kolejności wizyt decyduje lekarz?” „Proszę rozmawiać z kierownikiem przychodni...”

Zamiast z kierownikiem, porozmawialiśmy z pacjentami. Niebawem miało okazać się, że ten wybór był słuszny. „Tamta się wepchała! I pan doktor nie ma teraz czasu! Śpieszy się!” – napotkana pacjentka sprawiała wrażenie poirytowanej. Kim jest tajemnicza „tamta”? „To jakaś biedaczka ze złym EKG. Nie mam do niej pretensji. Broń Boże! Ale w tej przychodni zawsze byli równi i równiejsi. Zerówki, znajomi znajomych, przedstawiciele handlowi... To wszystko jest źle zorganizowane. Te kolejki przed recepcją albo na schodach przychodni o bladym świcie. A wystarczyłoby wprowadzić jakieś jasne zasady. Informować telefonicznie pacjentów o godzinie wizyty. Nie robić ze starszych i schorowanych ludzi bydła! Ja miałam dzisiaj dwunasty numerek. A i tak przez większą część czasu pod gabinetem nikogo nie było. Rozumie pan coś z tego?”

„No właśnie, rozumie pan coś z tego?” – tym razem adresatem tych słów jest człowiek ze słuchawkami na uszach, który wczesnym rankiem opiera się o poręcz przychodni. Od pozostałych pacjentów oddziela go niewidzialny mur. Zapytany, czy takie stanie pod ośrodkiem ma sens, wyłącza pośpiesznie muzykę. Spogląda na kilkanaście osób na schodach. W końcu wzrusza ramionami. „Nie wiem, może powinno rejestrować się dzień wcześniej?” – ucina krótko. Nie ma ochoty na dalszą rozmowę. W sumie trudno mu się dziwić...

Co ciekawe, lista osób potraktowanych przez przepisy prawa w sposób priorytetowy, pozwalająca im na omijanie długich kolejek, to zaledwie kilka specjalnych kategorii. Inwalidzi wojenni? Dawcy szpiku? Ile takich osób żyje w Jastrzębiu-Zdroju i okolicy? A może problem leży zupełnie w innym miejscu?

fot. pixabay

poniedziałek, 4 lis 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • Jaś | 15/11 godz. 13:45

    Oczywiście że honorowi krwiodawcy powinni wchodzić poza kolejnością, z wyjątkiem............. górników. O ile uwielbiam ten zawód, i uważam ze należy się górnikom szereg przywilejów, to nie w tym przypadku. Większość cwaniaczków oddaje krew tylko i wyłącznie dla "wymuszonego", dodatkowego dnia pracy(piątek/poniedziałek), to jeszcze ma mieć przywilej wchodzenia przed innymi? Taki wał, a tym bardziej emeryt co ma cały dzień wolny i akurat on musi wejść pierwszy.

  • Pacjent | 04/11 godz. 21:18

    Lekarze nie decydują o tych "zasadach", jest im wszystko jedno, kogo w jakiej kolejności przyjmują. To panie z recepcji ustalają te durne zasady, bo są ważniejsze niż lekarz, od nich wszystko zależy. Ważne jak maga w zupie...mlecznej

  • Osadnik | 04/11 godz. 18:17

    jak to mówią PRL z kraju może i wyjdzie ale z ludzi nigdy. Mam tu na myśli starszych pracowników poradni jak i ich pacjentów. Całe „szczęście” leczę się prywatnie. NFZ do likwidacji !

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X