Dzisiaj jest: środa, 20 listopada 2019   Imieniny: Anatol, Edmund, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

"To tu jest ta umieralnia!"

„Liczysz się, ponieważ jesteś tym kim jesteś. Liczysz się do ostatniej chwili swojego życia. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, nie tylko pomagając Ci spokojnie umrzeć, ale także żyć aż do śmierci”

Cicely Saunders

Szczęściem i zarazem sztuką jest mieć pracę, którą się kocha i oddaje się jej całe serce. Cieszę się zatem, że posiadam ten brylant! Nie traktuję pracy jako przymus czy powinność – traktuję ją jako miłość i pasję. Jestem pielęgniarką i jestem z tego dumna. Praca, którą wykonuję daje mi ogromną satysfakcję, bo kocham to co robię. Pracuję w hospicjum.

Kiedyś przypadkowo podsłuchałam rozmowę dwóch przechodniów. Jeden z nich wskazując palcem na budynek powiedział: „To tu jest ta umieralnia. Nie rozumiem, jak można oddać tu kogoś bliskiego”.  Poczułam ogromny smutek, że można tak myśleć. Mało tego - byłam  zła! za to, jak postrzegane jest to miejsce. „Umieralnia?” Przecież tu przebywają moi podopieczni. Ludzie, którzy cierpią, ale  czują,  myślą,  potrzebują – żyją! Przecież ja to miejsce traktuję jak drugi dom, gdzie razem ze swoimi współpracownikami codziennie pozostawiamy swoje emocje, uczucia i serca, okazując swoją miłość,  oddanie i wiarę w sens tego, co robimy.  Dla mnie jest to miejsce, gdzie jako początkująca pielęgniarka po raz pierwszy na swojej ścieżce  zawodowej zobaczyłam jak lekarz siada na łóżku koło pacjenta, jak głaszcze go po policzku, poświęcając mu cały swój czas i uwagę.  Przeżyłam tu i nadal przeżywam tyle wzruszeń, tyle łez, ale i tyle szczęścia, że bardzo boli, gdy jakiś laik z zewnątrz nazywa to miejsce umieralnią.   Tu nikt nikogo nie „oddaje”. Tu powierza się bliskich dla ich dobra pod fachową opiekę i według mnie ( a wiem o czym mówię) jest to przejaw ogromnej miłości. Bo przecież Hospicja wzięły się z miłości!

Cicely Sanders i  jej uczucie do polskiego Żyda Dawida Taśmy spowodowało, że dzisiaj na całym świecie mamy hospicja. Do II wojny światowej taka instytucja jak hospicjum, opiekująca się osobami umierającymi i tworząca dla nich warunki „domowe”, była światu nieznana. Idea narodziła się w Londynie. Cicely miała wtedy 29 lat i dyplom pielęgniarki. Nie mogła jednak pracować w zawodzie, bo miała chory kręgosłup. Została pracownicą socjalną w szpitalu św. Tomasza w Londynie i pracowała na oddziale, na którym leżał Dawid, którego szybko obdarzyła szczególnym uczuciem  Na pytanie czy umiera powiedziała mu prawdę – umierał. Kiedy prosił: „Powiedz coś, co by mnie pocieszyło” – pocieszała, a  czas, który im pozostał wypełniali wielką, obopólną miłością do siebie.

Na randkach rozmawiali o tym, jak opiekować się umierającymi, co można dla nich zrobić, żeby odchodzili bez bólu, w spokoju, pogodzeni ze sobą i  losem. Dawid zobaczył, że współtworzy coś, co może przynieść wielki pożytek, że jego życie nie jest bez sensu.

Umarł, pozostawiwszy Cicely swoje zdjęcie, szlafrok, zegarek i 500 funtów.  Przede wszystkim jednak Dawid zostawił Cicely cel.  Miłosnym, ostatnim przyrzeczeniem dziewczyny w stosunku do ukochanego było, że zrealizuje ona ich projekt. Słowa dotrzymała z nawiązką, ukończyła studia medyczne, założyła w Londynie hospicjum Św. Krzysztofa i stała się wielką działaczką ruchu hospicyjnego. Za swoją postawę odznaczona została  wysokimi brytyjskimi orderami oraz wyróżniona tytułem szlacheckim [1].

Trudno o trafniejsze zdefiniowanie ważkości roli postawy pielęgniarskiej wobec umierającego człowieka, niż słowa św. Jana Pawła II zawarte w Karcie Pracowników Służby Zdrowia: „Postawa wobec śmiertelnie chorego jest często bankiem prób zmysłu osądu i miłości, godności ducha, odpowiedzialności i zdolności zawodowej pracowników służby zdrowia […]. Ta uważna i troskliwa obecność pobudza ufność, nadzieję w chorym oraz pojednuje go ze śmiercią. Jest jedynym wkładem, jaki pielęgniarka i lekarze wykonują, to co mogą i powinni dać umierającemu, by nad strachem przeważyła nadzieja, a w miejsce odrzucenia weszła akceptacja” [2].

Sytuacja, w której nie można już liczyć na wyleczenie lub znaczne wydłużenie życia, wyzwala w człowieku wiele obaw o cierpienie ciała, utratę godności, o bycie ciężarem dla innych, opuszczenie, rozstanie z bliskimi, cierpienia duchowo-egzystencjalne, wyrzuty sumienia oraz rozterki religijne. Opieka nad chorym w ostatnim, terminalnym stadium choroby, czyli opieka paliatywna nie obejmuje przywrócenia osoby chorej do zdrowia, jak w pozostałych działach medycyny, ale zakłada poprawę jakości życia człowieka w jego trudnym, a wręcz  tragicznym momencie. Celem opieki paliatywnej jest głównie łagodzenie objawów choroby, jak najskuteczniejsze uśmierzanie bólu w miarę  możliwości i dostępnych metod oraz wsparcie psychiczne samego pacjenta i jego bliskich [3]. Współczesna (i znana mi od podszewki) opieka paliatywna obejmuje wszystkie sfery życia: somatyczną, psychiczną, społeczną i duchową. Oparta jest na empatii, odznacza się serdecznością i otwartością na cierpienie chorego, zmierza do zapewnienia ulgi w cierpieniu przy akceptacji i poszanowaniu  praw człowieka. Założenia opieki paliatywnej dotyczą głównie zaspokajania wszelkich, przyziemnych potrzeb chorego oraz towarzyszenia mu w przykrym momencie odchodzenia, przy respektowaniu sposobu, jaki sam sobie zaplanował oraz jego indywidualnej wizji „dobrej” śmierci. Dla spokoju chorego i poczucia załatwienia ostatnich spraw  warto wcześniej poznać jego życzenia odnośnie umierania i śmierci. Są to z reguły bardzo trudne rozmowy, ale często przynoszą ulgę i choć na chwilę poprawiają samopoczucie umierającego. Warto wykorzystywać każdy cenny moment wspólnego, pozostałego czasu po to, by poznać odpowiedzi na ważne dla obu stron wątpliwości. To jest czas na pożegnanie, na przebaczenie czy zdejmowanie poczucia winy tak dla osoby umierającej, jak i dla jego bliskich [4].  

W opiece paliatywnej wytyczne i procedury są opracowane dla 4 głównych form tej opieki: hospicyjnego zespołu domowego, poradni medycyny paliatywnej, oddziału opieki paliatywnej (lub hospicjum stacjonarnego) oraz oddziału dziennego [5].

Opieka hospicyjna/paliatywna w domu sprawowana jest przez zespół specjalistów z szerokim doświadczeniem medycznym i pozamedycznym (lekarz, psychiatra, psycholog, fizjoterapeuta, opiekun społeczny), w którym kluczową rolę pełni pielęgniarka, zapewniająca swoją  obecność przy osobie umierającej. Opieka paliatywna w domu obejmuje również doradztwo socjalne i opiekę społeczną, a także umożliwia dostęp do wypożyczalni niezbędnych sprzętów medycznych.

By zakwalifikować się do opieki paliatywnej w domu na NFZ, należy zarejestrować chorego w wybranym ośrodku składając:

kserokopię dowodu potwierdzającego tożsamość;

kserokopię dokumentacji medycznej z okresu poprzedzającego wniosek, wraz ze skierowaniem od lekarza rodzinnego bądź lekarza z oddziału szpitalnego;

kserokopię ważnego i aktualnego dokumentu potwierdzającego możliwość świadczeń zdrowotnych w ramach ubezpieczenia.

Warunkiem koniecznym do korzystania z opieki paliatywno-hospicyjnej w warunkach domowych jest zakończony proces leczenia [3].

Poradnia medycyny paliatywnej jest integralną częścią zespołu opieki domowej lub oddziału medycyny paliatywnej. Najlepiej kiedy wszystkie struktury współpracują, tworząc jedną, skuteczną całość w opiece.

Poradnia medycyny paliatywnej zakłada poza poradami na miejscu, także wizyty domowe. Ponadto staje się bazą dla zespołów wspierających rodzinę i osieroconych, a także dla zespołów wspierających, działających  na zasadzie konsultacji, na oddziałach szpitalnych [5].  

Opieka stacjonarna (hospicjum stacjonarne, oddział medycyny paliatywnej) to kolejne formy opieki paliatywnej. Nieuleczalnie chorego można zapisać do placówki hospicjum stacjonarnego lub, w przypadku gdyby było to zbytnie obciążenie finansowe, istnieje możliwość korzystania ze stacjonarnej opieki paliatywnej z NFZ. W wypadku zgłoszenia chorego do hospicjum można wybrać placówkę posiadającą kontrakt z NFZ, co umożliwi bezpłatne korzystanie z tej formy opieki. W takim przypadku wszelkie świadczenia medyczne odbywają się bezpłatnie, co stanowi pewną różnicę w stosunku do opieki paliatywnej w domu, podczas której to bliscy osoby cierpiącej są obarczeni płatnością za leki oraz środki pomocnicze, licząc  jedynie na dofinansowanie z NFZ [3].

Warunkiem zakwalifikowania pacjenta do stacjonarnej placówki paliatywnej jest:

skierowanie na oddział medycyny paliatywnej/do hospicjum stacjonarnego;

orzeczenie lekarskie z rozpoznaniem choroby, przebiegiem dotychczasowego leczenia, wynikami badań itp.;

zgoda chorego na objęcie opieką (bądź opiekuna – w przypadku niemożności uzyskania podpisu pacjenta);

kserokopia dowodu potwierdzającego tożsamość, legitymacji ubezpieczeniowej, karty informacyjnej potwierdzającej chorobę;

dodatkowe druki wymagane przez konkretne placówki [6].

W tym miejscu podkreślam z całą stanowczością – hospicjum to nie umieralnia! To placówka medyczna, która obejmuje opieką osoby nieuleczalnie chore, będące w ostatniej fazie życia i cierpiące z powodu chorób przewlekłych, nowotworowych i innych. Jej pracownicy starają się zapewnić najlepszą pomoc i opiekę swoim podopiecznym, walcząc z ich bólem, zapewniając komfort i wsparcie psychiczne i duchowe. Kierując się zasadą nieuchronności śmierci, nie stosują uporczywej terapii, której celem jest wydłużanie życia za wszelką cenę, ale w fachowy i humanitarny sposób starają się likwidować uciążliwe objawy somatyczne i psychiczne.

Zgadzam się, że dom rodzinny dla umierającego człowieka  to szczególne miejsce, dające poczucie bezpieczeństwa. Należy jednak pamiętać, że nieuleczalna choroba  zmienia sposób funkcjonowania nie tylko pacjenta, ale również całego jego otoczenia. Dlatego jeśli istnieje cień podejrzenia o przeszkodzie w poprawnym sprawowaniu opieki nad osobą umierającą warto zdecydować się na skorzystanie z usług placówki hospicyjnej, w której ukochana osoba będzie miała zapewnioną całodobową, specjalistyczną opiekę. Gdzie oprócz kontroli objawów we wszystkich płaszczyznach funkcjonowania ludzkiego organizmu, będzie miała równorzędnie ułożoną sferę poznawczą, emocjonalną, a stałe przebywanie wśród ludzi i nawiązywanie czasem bardzo bliskich relacji  będzie wpływało pozytywnie na odczuwanie komfortu fizycznego i psychicznego.

Każdy pacjent w hospicjum jest traktowany podmiotowo, respektowane są jego wszystkie prawa jako człowieka i pacjenta. My, pracownicy hospicjum – pielęgniarki i lekarze, osoby współpracujące oraz wolontariusze robimy wszystko, co w naszej mocy, aby chronić i ulepszać życie naszych podopiecznych, akceptując ich prawa u kresu życia, jak  prawo do prywatności i umierania w godności i na swój własny sposób. Niesiemy ulgę w cierpieniu, w sposób całościowy, aby zapewnić im maksimum komfortu somatycznego, psychicznego i duchowego, gwarantując tym samym jak najwyższą jakość życia i dając poczucie jego sensu.

Często brak znajomości tych faktów, brak edukacji w tej dziedzinie, strach przed napiętnowaniem środowiska czy wiara w nieuzasadnione stereotypy powodują, że rodziny decydują się na pomoc hospicyjną w ostatnim momencie. Tymczasem można to zrobić znacznie wcześniej, kiedy jeszcze można ulżyć choremu, zminimalizować przykre doznania i polepszyć jakość życia.

Praca w hospicjum daje mi ogromną satysfakcję. Czuję, że to co robię ma sens. Wiem, że właściwa organizacja świadczeń pod względem formalnym, połączona z posiadaną wiedzą i umiejętnościami pielęgniarskimi, daje możliwość realizacji usług na wysokim poziomie, a dla chorego i jego najbliższych jest ogromną pomocą we właściwej opiece nad przewlekle chorym.

Oczywiście bywają też trudne chwile, kiedy zmęczenie powala z nóg, kiedy nie potrafię pomóc, kiedy jestem po prostu bezsilna w walce z nieuchronną śmiercią. Jestem tylko człowiekiem i niestety czasem trudno mi ukryć emocje, kiedy odchodzi ktoś bliski, z którym się zżyłam, często pokochałam, który witał cię szerokim uśmiechem, opowiadał swoje sny, zwierzał. Jest mi bardzo ciężko kiedy oddaje ostatnie tchnienie, a po policzku spływa ostatnia łza…

Trzymam go za rękę,  jestem z nim do końca, kiedy odchodzi na druga stronę, zostawia rodzinę, wspomnienia, mnie. Pozostaje smutek i żal. Nie usłyszę już więcej „Co słychać Edytko? Jak dobrze cię dzisiaj widzieć!”. Ale przychodzi nowy dzień, a ja nadal pełnię swoją ciężką, pełną poświęcenia ale i satysfakcji służbę. Satysfakcji z godnego przeprowadzenia chorego jego rodziny przez trudny czas odchodzenia. Mam poczucie spełnionego zadania, a uśmiech moich pacjentów jest dla mnie największą nagrodą. Oni są dla mnie rodziną, często zarażają optymizmem, często uczą życia. Każdy z nich pozostawia w moim sercu cząstkę siebie.  Przebywanie z nimi przewartościowało moje życie – staram się doceniać każdy dzień, cieszę się, że jestem tu i teraz, bo jutra może nie być.

 

Piśmiennictwo:
 

1. http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,19702895,hospicjum-dla-kogo-opieka-paliatywna.html?disableRedirects=true
2. Karta Pracowników Służby Zdrowia, Watykan 1995, Rozdział III
3. http://www.medonet.pl/zdrowie,opieka-paliatywna---opieka-paliatywna-w-domu--opieka-paliatywna-w-hospicjum,artykul,1729256.html
4. https://www.zwrotnikraka.pl/jak-towarzyszyc-umierajacemu-na-raka/
5. Kaptacz A., Organizacja i zarządzanie w opiece paliatywnej, [W:] Pielęgniarstwo w opiece paliatywnej i hospicyjnej pod red.  K. de Walden-Gałuszko, A. Kaptacz, PZWL, Warszawa 2005, s. 27.
6. Pielęgnacja pacjenta w chorobie nowotworowej, Fundacja Hospicjum Onkologiczne Św. Krzysztofa pod patronatem Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, Wyd. PRIMOPRO, Warszawa 2012.

 

wtorek, 5 lis 2019, Edyta Wach

KOMENTARZE

  • Darek | 07/11 godz. 11:03

    To piękne,że robi się to co kocha i ta praca jest bardzo pożyteczna i zarazem pełna poświęcenie dla chorych czy potrzebujących. Najgorzej jak sie robi co to człowieka męczy czy nie daje satysfakcji, to człowiek się tylko kurczy i gnuśnieje w takiej pracy.
    Najprzykrzejsze jest to,że rodzina coraz częściej pozbywa sie mówiąc brzydko starszych np. na święta, czy jak chcą gdzieś wyjechać zostawiają ich w szpitalach, jak są w hospicjum to nawet nie odwiedzają na Święta.
    Bo ważniejesze jest dla więcej » nich wyjechać w góry czy na wycieczkę.
    To jest bardzo przykre.

dodaj komentarz

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X