Dzisiaj jest: środa, 20 listopada 2019   Imieniny: Anatol, Edmund, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

"Listonosz panią oszukuje"

Jastrzębska kronika kryminalna układa się w zaskakującą sekwencję wydarzeń, prawie rodem z powieści kryminalnych. „89-letnia mieszkanka Jastrzębia-Zdroju odebrała telefon od osoby, która przedstawiła się jako jej wnuczka. Kobieta twierdziła, że jest wraz z córką seniorki oraz swoim narzeczonym na komendzie, ponieważ doprowadziła do poważnego wypadku drogowego i znajduje się w areszcie” – tak zaczyna się niemal każda ze wspomnianych sytuacji. Niczego nieświadoma osoba, zazwyczaj w podeszłym wieku, rzekomy policjant lub policjantka po drugiej stronie słuchawki, na koniec zaś – propozycja z kategorii tych nie do odrzucenia.

Ale wróćmy do przerwanego wątku. „Rozmówczyni poinformowała, że istnieje możliwość wpłacenia kaucji w wysokości 8 tysięcy, dzięki czemu rzekoma sprawczyni wyjdzie na wolność. Kiedy starsza pani potwierdziła, że ma w domu 5 tysięcy złotych, oszustka poinstruowała, że po gotówkę przyjdzie mężczyzna, dodając, aby jastrzębianka w trakcie przekazywania koperty nie otwierała mocno drzwi, tylko je lekko uchyliła” – czytamy na stronie Komendy Miejskiej Policji w Jastrzębiu-Zdroju. Nie trzeba chyba dodawać, że pieniądze trafiły do rąk oszustów. Po raz kolejny życie dopisało smutny aneks do policyjnej kroniki. „Około godziny 12.00 do pokrzywdzonej przyszedł listonosz, który przekazał 89-latce emeryturę. Kobieta dołożyła otrzymaną gotówkę do koperty, a już po chwili do drzwi zapukał mężczyzna, któremu staruszka przekazała oszczędności” – pada na koniec.

Teraz kilka słów o statystyce. Okazuje się, że w naszym mieście „tylko” od maja 2018 roku do marca 2019 roku odnotowano kilkanaście prób wyłudzeń pieniędzy metodą „na wnuczka”. „Najczęściej sprawcy dzwonią do przypadkowo wybranych, starszych osób, których dane widnieją w książkach telefonicznych. Oszuści najchętniej wybierają numery stacjonarne. W rozmowie telefonicznej są bardzo przekonujący, tym bardziej, że podszywają się pod funkcjonariuszy zaufania publicznego, jakimi są policjanci czy pracownicy prokuratury. Co ważne, ofiary przestępstwa nie kontaktują się z najbliższymi, tylko ściśle wykonują polecenia rzekomych stróżów prawa. Tymczasem sprawcy nakazują im udanie się do placówki bankowej celem wybrania i przekazania środków pieniężnych wskazanej osobie” – informują jastrzębscy policjanci.

Najświeższa sprawa z kroniki policyjnej. Godzina 15.23. Jedno z jastrzębskich sołectw. Do starszej kobiety dzwoni mężczyzna podający się za policjanta. Przedstawia się z imienia i nazwiska. Wypytuje o wysokość emerytury, przekonuje, że listonosz ma oszukiwać emerytów. Podczas rozmowy wymienia nazwiska innych sąsiadów. Godzina 15.38. Telefon odzywa się w jednym z mieszkań w centrum miasta. Znowu dzwoniący mężczyzna podaje się za policjanta. Pada imię i nazwisko rzekomego funkcjonariusza. Mówi, że zajmuje się korupcją bankową i pocztową. Dopytuje o listonosza. Godzina 17.07. Rogatki Jastrzębia-Zdroju. Bardzo podobny scenariusz jak w przypadku poprzednich telefonów. Wreszcie godzina 18.26. Mężczyzna podaje się za policjanta, który zajmuje się sprawami oszustw bankowych. Informuje, że złodzieje chcą włamać się na konto jego rozmówczyni. Gdy starsza kobieta potwierdza, że posiada lokatę w banku, oszust instruuje ją, żeby nie rozłączała się, po czym „wysyła” seniorkę do placówki bankowej po pieniądze. Poszkodowana traci kilkanaście tysięcy złotych oszczędności.

Jastrzębscy mundurowi łapali się za głowy. „Policjanci nie przyjmują pieniędzy od innych osób, gdyż postępowanie takie byłoby zachowaniem korupcyjnym, za co konsekwencje ponieśliby zarówno policjant, jak i osoba przekazująca pieniądze! Zwracamy się z apelem, zwłaszcza do osób młodych – informujmy naszych rodziców i dziadków o tym, że są osoby, które mogą próbować wykorzystać ich życzliwość. Powiedzmy im, jak zachować się w sytuacji, kiedy ktoś zadzwoni do nich z prośbą o pożyczenie dużej ilości pieniędzy. Zwróćmy uwagę zwłaszcza na te osoby, które mieszkają samotnie. Zwykła ostrożność może uchronić przed utratą zbieranych latami oszczędności” – przekonywali.

Na stronie policji znalazły się także cenne rady, jak ustrzec się przed podstępnymi oszustami. Stróże prawa tłumaczyli cierpliwie, że policjant nigdy nie zadzwoni z informacją o prowadzonej akcji, nie poprosi także o przekazanie komuś pieniędzy, przelanie ich na konto lub pozostawienie we wskazanym miejscu. „Bądźmy ostrożni i nie ufajmy takim telefonom! Nie reagujmy pochopnie na hasło: syn, wnuczek, siostrzenica, policjant, prokurator. Zawsze w takich sytuacjach powiadamiajmy policję, dzwoniąc pod numer alarmowy 112. W ten sposób możemy uchronić inne osoby przed utratą oszczędności całego życia!” – apelowali do jastrzębskich seniorów.

Tymczasem przenieśmy się pod jeden z bloków na ulicy Warmińskiej. Wszystko wskazuje na to, że ktoś obserwuje dyskretnie konkretną klatkę schodową. Jak bowiem interpretować fakt, że kiedy tylko córka starszej jastrzębianki wyszła na zakupy, w mieszkaniu „rozdzwonił się” telefon? Schemat przestępstwa był niezmienny. Ktoś, kto podawał się za policjanta, zaczął tłumaczyć przerażonej staruszce, że jej córka spowodowała wypadek i teraz „trzeba wykupić się u prokuratora”. Jak zapowiedział mężczyzna, niebawem w mieszkaniu na Warmińskiej pojawi się jego kolega i odbierze wartościową przesyłkę. Tak też się stało, seniorka przekazała nieznajomemu 3 tysiące złotych i prawie 2 tysiące euro. Z dziennikarskiego obowiązku dodajmy tylko, że „policjant” ulotnił się z całą gotówką, a niczego nieświadoma córka wróciła z zakupami do domu. Scenariusz na resztę dnia, drodzy Czytelnicy, dopiszcie sobie sami...

Ile jeszcze razy dowiemy się o oszustwach „na wnuczka” lub „na policjanta”, których ofiarami padli jastrzębscy seniorzy? Coraz głośniej słyszeć głosy, że największym problemem jest kwestia dotarcia do potencjalnych ofiar z informacją. W końcu nie wszyscy starsi ludzie mają dostęp do internetu, nie każdy śledzi informacje w mediach, wielu z nich zostało samych – z dala od bliższej lub dalszej rodziny. Miejmy nadzieję, że ten niepozorny tekst stanie się kamyczkiem do ogródka, a nasza świadomość zagrożeń, które niesie ze sobą współczesny świat, stopniowo będzie wzrastać. Zanim odezwie się telefon, zanim podniesiemy słuchawkę, zanim padną znamienne słowa: „Babciu! Miałam wypadek!” Albo: „Witam, jestem policjantem. Listonosz panią oszukuje...”

fot. pixabay

środa, 6 lis 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • Nasz obowiązek | 08/11 godz. 20:32

    Każdy ma obowiązek przestrzegać starszych ludzi przed oszustami. Starsi, nie rozumiejący już co się wokół nich dzieje dają się oszukiwać. A my musimy ich ostrzegać przed oszustami. A nie wydziwiać, że oni dają się łapać na oszustwa. Wy też będziecie się dawać oszukiwać. Musicie dożyć do tego czasu.

  • Olek | 07/11 godz. 13:25

    Tyle od lat sie o tym mowi a starcy dalej sie nabierają...glupota ludzka nie zna granic.

  • Tomek | 06/11 godz. 20:08

    Naiwność ludzka nie zna granic.
    Znajomość adresu i numeru telefonu ludzi starszych daje do myslenia...

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X