Dzisiaj jest: środa, 20 listopada 2019   Imieniny: Anatol, Edmund, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Sponsorowane

Jutro zaczyna się dzisiaj

W 2017 roku Jastrzębska Spółka Węglowa przyjęła strategię do 2030 roku. Co to jest ta strategia i co to jest strategia w ogóle? Często spotyka się to słowo ale nie każdy wie, co tak naprawdę  znaczy, nawet mimo, że się nim posługuje. A w przypadku JSW określenie to ma znaczenie wręcz zasadnicze i decyduje o jej przyszłości. Mówi o tym zastępca prezesa JSW do spraw strategii i rozwoju Artur Dyczko

Nie wszyscy znają znaczenie słowa „strategia”.


Strategia to wyznaczenie głównego, dalekosiężnego celu oraz sposobu i czasu, w jakim można go osiągnąć. W przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej to opracowanie szeregu planów z różnych dziedzin, a potem stopniowe ich realizowanie, przy uwzględnieniu zmieniających się uwarunkowań, np. cen węgla czy kosztów produkcji.

Kto w JSW opracowuje taką strategię?

W sierpniu 2017 roku został utworzony w JSW pion strategii i rozwoju, który opracował dokument określający kierunki działania. Nasza strategia może nie jest zbyt dynamiczna, ekspansywna czy ryzykowna, ale jest maksymalnie bezpieczna. Od niej zależy przecież sytuacja naszej firmy oraz los tysięcy pracowników i ich rodzin. Nie stać nas na nierozważne szarżowanie. Przypomnę, że najważniejszym celem zawartym w dokumencie jest umocnienie pozycji wiodącego producenta i dostawcy węgla koksowego oraz koksu w Unii Europejskiej, jak również wzrost wartości całej Grupy.

Co konkretnie jest strategią w przypadku JSW?

Zgodnie z naszą strategią najważniejsze jest zapewnienie dostępu do zasobów węgla koksowego. Zamierzamy to robić nie tylko poprzez inwestycje w dostępne już złoża, ale również udostępnianie nowych złóż i nowych pokładów wydobywczych. Baza zasobowa powinna być stale powiększana, zwłaszcza w przypadku węgla koksowego typu 35. Warto zwrócić uwagę, że nasza branża jest szczególna i bardzo zależna od wielu trudno przewidywalnych czynników. Trudno przewidzieć: spadek cen, warunki geologiczne czy nawet katastrofy. Kto mógłby przewidzieć katastrofę w „Zofiówce”,  gdzie straciliśmy pięciu pracowników. Konsekwencją tej katastrofy była też utrata 500 tys. ton dobrego węgla.

Nie można żyć tylko dniem dzisiejszym i opierać się wyłącznie na planach krótkoterminowych, powinniśmy przewidywać różne sytuacje i umieć się do nich przygotować. Tak właśnie staramy się działać. Przyjęte wcześniej założenia i zaplanowane działania pozwoliły przewidzieć obecne ochłodzenie rynku węgla koksującego i przygotować się do tej sytuacji.

W jaki sposób?

Właściwe inwestycje to oręż do realizacji strategii. Przekładają się na szereg działań: prac i zakupów, które umożliwiają nie tylko wykonanie obecnych zadań, ale również realizację zadań w przyszłości. Przykładowo, żeby przygotować określoną ścianę węgla do eksploatacji, potrzebne są nawet trzyletnie plany i różne prace, dopiero potem można wydobywać węgiel. Musimy planować działania, które będą miały miejsce w przyszłości. Dlatego już teraz drążymy chodniki w kierunku zasobów przewidywanych do wydobycia. Powołaliśmy do tego celu 50 nowych brygad, zakupiliśmy Przedsiębiorstwo Budowy Szybów, budujemy nową kopalnię Bzie-Dębina. Dynamikę mamy bardzo dobrą - w tym roku wydrążymy więcej chodników niż w ubiegłym: w zeszłym roku wydrążyliśmy 64 km, a w tym roku ma być do 76 kilometrów. Tym nikt w polskim górnictwie nie może się pochwalić. Te kilometry są kluczowe przy realizacji przyszłych działań. Chcemy, żeby ludzie mieli pracę nie tylko teraz, ale i za kilkanaście czy  nawet kilkadziesiąt lat.

Za tym idzie też odpowiednie usprzętowienie?

Dążymy do tego,  żeby nasze przodki były jak najlepiej wyposażone. Inwestujemy w nowe kombajny, przenośniki, obudowy i inne wyposażenie. Przy ich dobieraniu bazujemy na naszym wieloletnim doświadczeniu i specjalistycznej wiedzy oraz na współpracy z kopalnią Bogdanka, która jest jedną z najefektywniejszych kopalń na świecie. Do tego stawiamy na szerokie wprowadzanie monitoringu, sterowania i automatyzacji procesu produkcji, które pozwolą nam prowadzić efektywną eksploatację w coraz trudniejszych warunkach. Dla nas to jest po prostu być albo nie być. Stale podnosimy jakość i efektywności, a do tego potrzebne jest strategiczne planowanie i przemyślane, dalekosiężne inwestycje. Chcę też zwrócić uwagę, że warunki wydobycia mamy coraz trudniejsze, a koszty towarów i usług wzrosły o niemal połowę od momentu przyjęcia strategii.

Jak wygląda obecna sytuacja na rynku węgla?

Obserwujemy spadek cen węgla koksowego. Co prawda, nie są jeszcze na poziomie tych najniższych z 2015 roku, kiedy osiągnęły poziom 100 $ za tonę. Obecnie ceny węgla kształtują się na poziomie ok. 150 $ za tonę, po okresie w którym były na poziomie 200 $. Uważnie przyglądamy się zmienności cen węgla i koksu, ponieważ ich wahania wpływają na wyniki Grupy Kapitałowej JSW.

A zapotrzebowanie na koks?

Zapotrzebowanie na koks jest pochodną zapotrzebowania na produkcję stali. Stale
szukamy nowych odbiorców, między innymi w Chinach, Turcji, Algierii, a także w Brazylii czy Indiach. Należy pamiętać, że do naszych cen dochodzą koszty transportu, co istotnie podnosi cenę. Dlatego szczególnie zależy nam na rynkach europejskich, bo tu jesteśmy głównym, a za chwilę będziemy jedynym dostawcą. Chiny czy Australia mają bardzo dobry węgiel i niższe koszty wydobycia z powodu niewielkiej głębokości i korzystnych warunków geologicznych, ale do ich cen też dochodzą koszty transportu tutaj, co podnosi końcową cenę węgla.  To bardzo wpływa na nasze dalekosiężne plany i wymaga znacznej uwagi i starań.

Jakich więc szukacie rozwiązań?

Grupa Kapitałowa JSW rozwija się w oparciu o nowoczesne technologie, by jak najefektywniej wykorzystywać złoża węgla i jak najmniej szkodzić środowisku naturalnemu. Staramy się produkować efektywniej i wydajniej, uzyskując jak najlepszą jakość naszych produktów. Sięgamy też do coraz trudniejszych złóż, dlatego tak potrzebne są inwestycje. Jastrzębska Spółka Węglowa jest głównym producentem węgla koksowego i koksu, ale wprowadzamy też trzeci element – zagospodarowanie produktów węglopochodnych, a więc uzyskiwanych podczas procesu produkcji koksu. Staramy się zagospodarować wszystko, co możliwe.

A dokładniej?

Mamy gaz koksowniczy, metan i smołę, w produkcji których stajemy się potentatem. Z gazu koksowniczego można wytwarzać wodór. Ze smoły można produkować anody do baterii niezbędnych przy rozwoju elektromobilności albo poszukiwane na rynku włókna węglowe. Włókien węglowych coraz bardziej potrzebują koncerny samochodowe i lotnicze, które szukają lżejszych i bardziej wytrzymałych materiałów. W końcu jest też wodór, na który otwiera się rynek. To wszystko oznacza, że coraz bardziej wykorzystujemy tak zwaną chemię z węgla. Nie zapominamy przy tym o działaniach proekologicznych, rekultywujemy pogórnicze tereny i szukamy dla nich sensownego i efektywnego wykorzystania, jak np. tereny po kopalni „Krupiński”. To bardzo nowoczesne projekty, wymagające dużych inwestycji.

Nie obawiacie się przeinwestowania?

Nie możemy sobie pozwolić, żeby nierozważnymi kosztami wpędzić Spółkę w kłopoty. Dlatego wszystko jest starannie spięte w modelu finansowym. Chcę zaznaczyć, że zagospodarowanie produktów węglopochodnych jest na etapie wstępnym, a więc są to projekty pilotażowe. Jeśli wyniki okażą się obiecujące, to wtedy poszukamy sposobu ich finansowania.  Niektóre koszty musimy ponieść już teraz, żeby z efektów korzystać później. Wprowadzanie automatyzacji pozwoli nam wydobywać w najbliższej przyszłości bardzo dobry węgiel nawet przy trudnych warunkach. Chcemy zastosować nowoczesne technologie, żeby móc wydobywać węgiel z miejsc, gdzie nie możemy wysłać pracowników, przy pogarszających się warunkach i wzrastających zagrożeniach. Nasze inwestycje to droga ku przyszłości. Mam na uwadze przede wszystkim kopalnię Bzie-Dębina. Trzeba ją zbudować, żeby pozyskać węgiel i stworzyć w przyszłości miejsca pracy dla pracowników z naszych obecnych kopalń.

To duże wyzwania. Jest Pan optymistą, że wszystko się uda?

Jesteśmy optymistami, bo stawiamy na samych siebie. Unia Europejska patrzy niechętnie na rozwój górnictwa, trudno jest pozyskać finansowanie, jednak my zdecydowaliśmy się na budowę nowej kopalni. Budujemy własnymi siłami, bo w tym jest nasza przyszłość, choć czasy są trudne, bo ceny spadają, a my inwestujemy. Obecnie jesteśmy na etapie uruchamiania w kopalni Budryk nowego kombajnu Bolter Miner. To konieczne w tych warunkach, ponieważ nikt na świecie nie wydobywa węgla koksowego na głębokości 1300 metrów, a my to robimy. Zastosowaliśmy technologię na miarę XXI wieku - to zautomatyzowane, zdalnie sterowane urządzenie, a wszystko po to, żeby efektywnie wydobywać dobry węgiel. Jeśli teraz nie wprowadzimy takich rozwiązań, to za chwilę w ogóle nie będziemy mogli wydobywać węgla standardowymi metodami. I na tym polega nasza strategia. To uwzględnianie i dopasowanie się zarówno do coraz trudniejszych warunków produkcyjnych, jak i sytuacji rynkowej. Mamy plan, jak to zrobić i sobie poradzimy, bo mamy możliwości, a przede wszystkim dobrą, wykwalifikowaną i świadomą załogę, która jest bardzo zdeterminowana. I to jest powód do optymizmu.

Dziękuję za rozmowę.

 

czwartek, 7 lis 2019, JN

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X