Dzisiaj jest: wtorek, 28 stycznia 2020   Imieniny: Julian, Piotr, Tomasz

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Jaka Straż Miejska?

Samochód wielkości pojazdu opancerzonego, który „przycupnął” na środku chodnika. Jary pełne opakowań po napojach izotonicznych, pozostawionych tu przez dbających o swoją formę. Osiedlowe trawniki jak pole minowe – co krok psia kupa! Kto powinien egzekwować ład i porządek w naszym mieście? Czy Straż Miejska musi być bardziej restrykcyjna? Co z bezkompromisowością strażników?

Jak powinni działać strażnicy miejscy? Być bardzie stanowczy czy powściągliwi? Przeciwdziałać łamaniu prawa, a może przymykać oko na ludzką „niedoskonałość”, ograniczając swoje interwencje do pouczeń? Tolerancja czy porządek? Nasze publikacje, dotyczące tematu bezpieczeństwa, stawiają kluczowe pytanie o rygorystyczność Straży Miejskiej. Najwyższy czas, aby powrócić do tej kwestii.

Nasz pierwszy rozmówca, wiceprezydent Roman Foksowicz,, przez lata radny Rady Miasta Jastrzębie-Zdrój, kiedy padło pytanie o restrykcyjność Straży Miejskiej, uzależniał swoją zgodę od kilku czynników. „Restrykcyjność tak, ale pod pewnymi warunkami. Na pewno pracy strażników miejskich nie powinna przyświecać zasada bezrefleksyjnego wystawia mandatów. Mandat tu, mandat tam... No, chociażby w przypadku parkowania w miejscach, które nie służą do tego celu. Jeśli chcieć potraktować przepisy prawa literalnie, kandydatów, którzy 'załapaliby się' na tego rodzaju wykroczenie, byłoby multum. Dość powiedzieć, że wieczorny rekonesans pod jastrzębskimi blokami dostarczyłby pracy co najmniej kilkudziesięciu strażnikom. Przecież trzeba zachować jakąś miarę. Bo tak naprawdę, gdzie ci wszyscy ludzie mają parkować? Chcemy ich karać za brak miejsc parkingowych? Przecież oni nie odpowiadają za ten stan rzeczy” – podkreśla jastrzębski samorządowiec.

A może strażnik miejski powinien zostać powiernikiem mieszkańców? Dobrotliwym „wujkiem”, którego wszyscy znają i kochają? „Dzielnicowy pełni rolę animatora społecznej aktywności, jest zarówno przyjacielem mieszkańców, ale i osobą, która egzekwuje prawo. Jako Straż Miejska współpracujemy z gospodarzami Rad Osiedli, ale nie ukrywamy, że docelowo chcemy dotrzeć do jak największej liczby osób. Jeśli przynajmniej trzydzieści procent mieszkańców poczuje się odpowiedzialna za losy swojej dzielnicy, będzie to już bardzo dobry wynik. Dzięki tej grupie osób może udać się jedna – kto wie, czy nie najważniejsza – rzecz. Mianowicie będzie można zmieniać ludzką mentalność. A jest to warunek niezbędny do tego, żeby chociaż pomarzyć o bezpiecznym, w przypadku Jastrzębia-Zdroju niemal 100-tysięcznym, mieście” – padło na jednej z komisji Rady Miasta.

Co ciekawe, swego czasu pojawił się pomysł, żeby działania Straży Miejskiej wspomagała... „straż obywatelska”. Miałaby ona aktywnie współpracować także z policją, a dzielnicowy byłby tu swoistym koordynatorem lub „kreatorem aktywności społecznej”. W przyszłości takie formacje opierałyby się wyłącznie na mieszkańcach konkretnego osiedla. Wyposażone w środki łączności, znające świetnie specyfikę patrolowanych miejsc, składające się z nie więcej niż trzech osób – mogłyby idealnie uzupełniać pracę Straży Miejskiej. Rzecz jasna, niektórym ten pomysł początkowo będzie kojarzyć się z poprzednią epoką, kiedy po ulicach naszego miasta dziarsko kroczyły patrole ORMO, ale jak przekonują pomysłodawcy, i oni powoli zaczną przekonywać się do idei „straży obywatelskich”.

To może wróćmy na ziemię i posłużmy się konkretnym przykładem z jastrzębskiego podwórka. Poprosiliśmy Urząd Miasta, aby zmierzył się z fenomenem „nowego targowiska miejskiego”. Tego samego, które mogliśmy podziwiać na wysokości Pawilonów. Przy alei Piłsudskiego. Powyższa prośba wydawała się uzasadniona, szczególnie obserwując to, co działo się w bezpośrednim sąsiedztwie pobliskiego przystanku autobusowego. Towary na zaimprowizowanych straganach, nawoływania kupców, krążący wokół jastrzębianie w roli potencjalnych klientów. A co z legalnością takiej formy oferowania wszelkich dóbr? Czy handel uliczny w Jastrzębiu-Zdroju to problem?

Skoro została wywołana Straż Miejska, to najwyższy czas, aby oddać głos jej reprezentantowi. Ten zaś powołuje się na przepisy prawa, które nie pozostawiają zbyt dużego pola do domysłów. No, przynajmniej, gdy mówimy o ulicznym handlu. „Kto prowadzi sprzedaż na terenie należącym do gminy lub będącym w jej zarządzie poza miejscem do tego wyznaczonym przez właściwe organy gminy, podlega karze grzywny” – rzecze ustawodawca w kodeksie wykroczeń.

Chcąc przenieść te słowa na grunt Jastrzębia-Zdroju, szybko okazałoby się, że nasze miasto ma do zaproponowania kupcom trzy takie miejsca. A mianowicie targowiska miejskie, gdzie najbardziej przedsiębiorcze jednostki mogą oferować szeroki asortyment towarów. I to bez obawy, że „będą podlegać karze grzywny”, która zapewne ostudziłaby ich zawodowe ambicje.

Na koniec kwestia wyglądu przedstawicieli służb porządkowych. Czy idealny mundurowy nie powinien przypominać angielskiego policjanta? W końcu nieprzypadkowo ochrzczono go mianem „bobby'ego”. Nazwą lżejszą o ciężar negatywnych emocji. Dajmy na to, posągowego dystansu lub szacunku, karmiącego się strachem obywateli. Zgodnie z misją, którą wypełnia na angielskich ulicach, taki funkcjonariusz to obrońca i opiekun. Ktoś, kto cieszy się niekłamaną estymą wśród ludzi. Niekoniecznie tylko respektem, a jeśli już, to respektem przed prawem, które „bobby” dzielnie reprezentuje. Tymczasem 1-osobowe chodzące arsenały – zatopione w naszą jastrzębską rzeczywistość – poszły w zupełnie odwrotnym kierunku. Jakie emocje mają wzbudzać atrybuty władzy, złudnej zresztą, w postaci pałek i rozpylaczy gazu? Strach? Respekt?

A może lepiej powrócić do pomysłu ze „strażą obywatelską”?

 

poniedziałek, 9 gru 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • Algida z pomorskiej | 30/12 godz. 17:31

    Straż obywatelska czyli narwane dziadki co im wszystko przeszkadza...aż do czasu gdy dostanie w papę albo będzie łaził do sądu za świadka

  • bbbb | 29/12 godz. 11:20

    A ja mam propozycję. SM zlikwidować, bo i tak ich nie widać. Policję zlikwidować, bo za bardzo ich widać i wlepiają mandaty za byle co. Zaczniemy wtedy żyć w krainie szczęśliwości. Zbliżyłem się do tematu i przeczytałem ustawę o strażach gminnych. Polecam, ciekawa lektura i niektórym(o ile zrozumieją co czytają) wyjaśni zasady działania straży gminnych. Przecież oni tak na dobrą sprawę mogą jedynie wypisać mandat za rzucenia niedopałka. Czy wyobrażacie sobie policję, która dodatkowo zajmuje się więcej »psimi kupami? Ilekroć dzwoniłem do SM, że na klatce schodowej odbywa się impreza to w ciągu ok. 5 min. byli na miejscu. Czyżby mnie bardziej lubili od innych, że tak szybko reagują?

  • | 29/12 godz. 10:29

    @Andrzej Mróz

    Żory nawet bez kopalń funkcjonują lepiej od tej upadającej osady górniczej. Ale co się dziwić, skoro do władzy wybiera się nauczycieli bez merytorycznego przygotowania do rządzenia.

  • Stanisław | 29/12 godz. 10:09

    Bezwzględnie zlikwidować!!! Ile to naszych wspólnych pieniędzy kosztuje??? Dofinansować Policję! W takich Żorach nie ma ormowców (bo ta straż miejska czy gminna kojarzy mi się z ORMO) i miasto bardzo dobrze funkjonuje, Pozdrawiam

  • Andrzej Mróz | 29/12 godz. 09:55

    Zlikwidować,a nie małe nasze wspólne pieniądze przeznaczyć na inne cele... Dofinansować Policję i ona ze wszystkim sobie poradzi!!! Żory bez tych wszelkich ormowców bardzo dobrze funkcjonują!!!

  • jasnet.pl | 09/12 godz. 14:13

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

20/01

Trudny rok

0

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X