Dzisiaj jest: wtorek, 28 stycznia 2020   Imieniny: Julian, Piotr, Tomasz

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Oni tam byli...

„Doszło do katastrofy w Szczyrku. Wybuch gazu. Musicie natychmiast jechać” – usłyszał w telefonie kapitan Paweł Krótki. Nie było czasu na dłuższe wyjaśnienia. Specjalistyczna Grupa-Poszukiwawczo-Ratownicza Jastrzębie-Zdrój już została zaalarmowana i szybko szykowała się do wyjazdu. Kapitan Krótki jest dowódcą tej Grupy. Akurat odpoczywał po służbie ale nie wahał się ani sekundy. „Weźcie moje rzeczy i zgarnijcie mnie po drodze” – rzucił do telefonu i też zaczął się szykować do wyjazdu. Mieszka koło Skoczowa, czyli po drodze z Jastrzębia-Zdroju do Szczyrku, nie chciał tracić czasu na dojazd do komendy.

Jastrzębska Specjalistyczna Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza to wyszkolony zespół strażaków i psów wyspecjalizowanych do akcji w katastrofach budowlanych niezależnie od przyczyny ich wystąpienia. Są znani w całym kraju. Niejednokrotnie wzywano ich do takich akcji. Szukali zasypanych pod gruzami, nieśli im ratunek niezależnie od trudności sytuacji i zagrożenia własnego życia.

Do Szczyrku wyruszyli w składzie 13 strażaków-ratowników i 2 specjalnie wyszkolone psy. Po drodze zabrali swego dowódcę. Już wiedzieli, z czym przyjdzie im się tym razem zmierzyć, że będzie to jedna z najtrudniejszych akcji. Jadąc otrzymywali dalsze informacje i szykowali się do działania. Ale to co zobaczyli przekroczyło ich wyobrażenia. Ogrom tragedii, widok przerażający. Zawalony dom to była jedna duża sterta gruzów. Nie zachował się żaden stojący większy fragment konstrukcji. Wszystko było wymieszane: cegły, elementy zbrojenia, szkło, wyposażenie domu, meble i przedmioty codziennego użytku. To wszystko paliło się jeszcze i nad gruzami unosiły się gazy pożarowe i para wodna z wody  parującej przy zetknięciu z ogniem. A pod tym wszystkim mogły być osoby poszkodowane. Ile i w jakim stanie, nikt nie wiedział.

Gdy przybyła jastrzębska grupa akcja była w pełnym toku. Były już tam inne zastępy strażackie i inne służby. Szybko okazało się, że tym razem użycie czworonożnych strażaków nie będzie możliwe. Unoszące się nad gruzowiskiem gazy, dymy i wysoka temperatura utrudniały pracę, a nawet oddychanie ludziom, więc psy nie mogły użyć swojego największego atrybutu – węchu.

Jastrzębscy strażacy szybko dołączyli do akcji, mimo, że jeszcze się paliło. To była mozolna, katorżnicza praca. Bardzo trudne warunki, konieczność przebijania się przez gruzy ręcznie, próba użycia geofonu, sprawdzanie każdej szczeliny kamerą wziernikową i napięcie całej sytuacji. Nie wiedzieli, kogo i gdzie mieli szukać, nie mogli użyć ciężkiego sprzętu, by nie uszkodzić zasypanych. Do tego wytężona uwaga, żeby samemu nic się nie stało. Zawsze coś mogło się usunąć lub przysypać. Ale jak zwykle w takich sytuacjach szli po żywych. Niezależnie od sytuacji i warunków.

Nikt się nie oszczędzał. Wiedzieli, jak ważny był czas. Mimo trudnych warunków nie dzielili się nawet na zmiany. Każdy pracował, ile mógł. Nawet, jak musiał odejść, to starał się, żeby trwało to jak najkrócej. Dopiero po kilkunastu godzinach przybyła druga zmiana, która zastąpiła zmęczonych z pierwszej grupy. Okoliczni mieszkańcy zachowywali się bardzo przyzwoicie. Nie tworzyli skupisk gapiów, utrudniających akcję. Na odwrót – dowozili napoje i jedzenie. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że mogło stać się najgorsze, ale nadzieja umiera ostatnia.

W końcu zaczęto wydobywać ciała. Kapitan Krótki nie chce mówić, w jakim były stanie. Osiem ofiar, cztery dorosłe i czworo dzieci. Były to bardzo trudne chwile dla wszystkich. Kiedy się przekonali, że pod gruzami nie ma już nikogo więcej, przystąpili do prac zabezpieczających, a potem do pakowania się. Udział w akcji jastrzębskich strażaków trwał ponad 20 godzin.

Wracali w milczeniu. Nie mieli ochoty na rozmowy. Byli bardzo zmęczeni i zbyt przygnębieni. Tym razem ta akcja nie przyniosła szczęśliwego efektu. Zrobili, co mogli ale nie czuli satysfakcji. Na analizy, rozmowy i dzielenie się uwagami przyjdzie czas po odpoczynku. Wtedy dopiero wyrzucą z siebie przynajmniej część napięcia akcji i swoich odczuć. Podczas działania nie mogą sobie na to pozwolić, zbyt dużo zależy od ich umiejętności, skupienia i zaangażowania. Ile jeszcze takich akcji? Ale jak będzie trzeba znowu ruszą bez wahania.

fot. Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach

czwartek, 19 gru 2019, JN

KOMENTARZE

  • jasnet.pl | 19/12 godz. 11:04

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

20/01

Trudny rok

0

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X