Dzisiaj jest: sobota, 22 lutego 2020   Imieniny: Marta, Małgorzata

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Są (byli) wśród nas

„Wszystko jest dla mnie ważne”

W ostatnich wyborach parlamentarnych Ewa Gawęda uzyskała mandat senatora RP. Zaczęła się trudna praca w senacie, wiele dotychczasowych spraw musiała odłożyć, te prywatne również. Mówi, że wszystko, czym się teraz zajmuje jest dla niej ważne, ale najważniejsza pozostała praca w tym regionie i dla tego regionu.

Przyzwyczaiła się już pani do Senatu?


(Śmiech) To teraz najczęściej zadawane mi pytanie i wbrew pozorom trudno mi na nie prosto odpowiedzieć. To ciężka praca i ogromny stres. Staram się przykładać do tego, co robię. Wkładam we wszystko dużo serca i dużo energii. Każde głosowanie jest dla mnie psychicznym obciążeniem, bo wiem, że również od mojego głosu zależą bardzo ważne sprawy, z bardzo poważnymi skutkami. Do debaty nad każdym aktem prawnym staram się wnikliwie przygotować i biorę pod uwagę różne, nawet bardzo przeciwstawne, punkty widzenia. A to wymaga dużego wysiłku i wiele czasu. Na początku było to bardzo trudne, wszystko było nowe, nieznane, a przecież bardzo ważne. Ale wystarczył miesiąc i zaczęłam sobie z tym radzić. Z drugiej strony mam świadomość, że materia wielu spraw jest tak skomplikowana i często tak zmienna, że nigdy nie wolno popadać w rutynę i cały czas trzeba się uczyć.

A właściwie dlaczego zdecydowała się pani zostać senatorem?

Wcale nie zakładałam, że zostanę senatorem. Nie byłam zawodowym politykiem, nie przygotowywałam się do tego. To nie znaczy, że byłam w tej dziedzinie zupełnym nowicjuszem. Mój mąż jest wieloletnim politykiem, posłem, a teraz wiceministrem. Od wielu lat pomagałam mu w jego pracy, w prowadzeniu biura. Sprawy publiczne nie były dla mnie obce, w wielu brałam udział. Toteż, kiedy zaproponowano mi, żebym kandydowała do sejmiku wojewódzkiego, zgodziłam się i zostałam wybrana dużą liczbą głosów. To nie była funkcja polityczna tylko samorządowa. Traktowałam ją bardzo poważnie, to była praca z ludźmi i z samorządami. Tam poznałam lepiej specyfikę naszego regionu, wdrożyłam się w nią i chciałam rozwiązywać jego problemy. Kiedy zaproponowano mi kandydowanie do Senatu, było to dla mnie duże zaskoczenie i na początku odmówiłam. Chciałam pracować dla naszego regionu, kontynuować sprawy, które zaczęłam. Zgodziłam się, choć i tak nie bez oporów, dopiero gdy mnie przekonano, że będąc senatorem nadal to mogę skutecznie robić, może nawet skuteczniej niż dotąd.

Niektórzy uważają, że polityka stała się waszym rodzinnym biznesem?

Trzeba dużo złej woli i ślepoty na fakty, aby tak uważać. Polityka nigdy nie była biznesem ani dla mnie, ani dla mojego męża. O ile się nią zajmowałam, to z autentycznej potrzeby, aby coś zmienić na lepsze w naszym otoczeniu lub żeby pomóc mężowi. Prowadziłam z powodzeniem firmę fotograficzną i to była moja prawdziwa pasja. Dlatego propozycja zawodowej działalności politycznej była dla mnie tak trudna i wiązała się z koniecznością odłożenia tego, co kocham. Dodam też, że moja firma przynosiła mi wyższe dochody niż wynagrodzenie senackie. Również z mężem widuję się znacznie rzadziej niż przedtem albo mijamy się w biegu, bo każdy ma przecież inne obowiązki.

Na czym polega pani praca w Senacie?

Przede wszystkim pracuję w dwóch komisjach senackich: w komisji środowiska oraz w komisji rodziny, spraw społecznych i senioralnych. Ponadto pracuję jeszcze w trzech zespołach: w zespole strażackim, w zespole kultury, tradycji i dziedzictwa małych ojczyzn oraz w zespole do spraw rozwoju województwa śląskiego. Nie ukrywam, że bliższe są mi tematy bezpośrednio związane ze sprawami ludzkimi i problemami środowiska niż te kojarzone z tzw. wielką polityką. Trzeba przypomnieć, że główna praca senatorów to właśnie praca w komisjach, które wgłębiają się w akty prawne przysłane przez Sejm, konsultują je wszechstronnie i przedstawiają wszystkim senatorom na obradach plenarnych. To naprawdę praca wymagająca wiele uwagi, wnikliwości i odpowiedzialności, a przede wszystkim rozpracowania prawnego i merytorycznego. Przykładem może być chociażby rozpoznanie problemów związanych z chorobą ASF, które wymagało wgłębienia się w ogrom materiału i konsultacji z różnymi specjalistami.

Co sprawia pani szczególnie trudności w pracy senatora?

Każdy temat zgłębiam tak samo i zadaję sobie dużo trudu, żeby poznać go jak najlepiej. To wymaga zapoznania się z wieloma materiałami, ekspertyzami i spotkań z ekspertami z różnych dziedzin. Nie chcę współdecydować o sprawach, w których nie mam rozeznania. Dlatego ciągle dokucza mi brak czasu i (śmiech) za mało śpię.

Jak wyglądają plenarne dyskusje w Senacie można zobaczyć w mediach, a jak wygląda Senat w kuluarach? Czy dochodzi do kontaktów senatorów z różnych opcji?

Ja nie mam czasu na spotkania pozasenackie i na dłuższe pobyty w Warszawie. Jestem tam tylko tak długo, ile wymaga praca. Zaraz potem wracam do mojego biura i zajmuję się tutejszymi sprawami. Nie mam przez to zbyt wielu kontaktów towarzyskich z innymi senatorami. Podczas spotkań okazjonalnych w hallu, na stołówce czy w hotelu rozmawiamy ze sobą normalnie, bez żadnej wrogości czy agresji, a różnice w poglądach nie przekładają się na kontakty osobiste. Muszę tu zauważyć, że atmosfera w Senacie jest zupełnie inna niż w Sejmie. Tu nie ma takiej agresji i tylu emocji, bardzo rzadko zdarza się, że ktoś chce kogoś personalnie atakować czy wręcz obrazić. Postrzegam moich kolegów, przynajmniej jak do tej pory, jako ludzi o wysokiej kulturze i poziomie bycia, rozważnych i powściągliwych.

Zdarza się pani współpracować również z senatorami opozycji?

Oczywiście. Przykładem może być ustawa łowiecka, nad którą pracowałam i którą poparli senatorowie PSL czy uchwała o Tragedii Górnośląskiej, którą przeprowadziłam z senator Haliną Biedą z KO. W województwie śląskim utworzyła się grupa senatorów różnych opcji, którzy chcą wspólnie pracować dla naszego regionu i ja jestem jedną z nich.

Mocno stawia pani na pracę w tym regionie. Na czym ona polega?

Przede wszystkim opiera się na dobrze zorganizowanej pracy mojego biura. Ma to być miejsce otwarte dla wszystkich, którzy będą potrzebowali mojej pomocy. Chcę być otwarta na ludzi, na ich potrzeby i problemy. Już jako radna wojewódzka zajmowałam się takimi sprawami. Przykładem mogą być problemy bezdomnych w Wodzisławiu Śląskim czy problem zapylenia w Pszowie. To są sprawy dotyczące zarówno większych społeczności, jak i indywidualne, ludzkie problemy. Wszystkie wymagają wnikliwego rozpatrzenia i konsultacji z prawnikami czy różnymi specjalistami. Duża grupa spraw to sprawy samorządowe, między innymi sprawy dróg, pozyskiwania wsparcia finansowego, problemy gospodarki odpadami i wiele innych. Dla mnie i mojego biura nie ma spraw nieważnych. Przy wyborze lokalu na moje biuro senatorskie decydujące było, czy jest on łatwo dostępny dla osób starszych i niepełnosprawnych, żeby nie było żadnych ograniczeń w dostępie do niego.

Jak pani to załatwia?

Przede wszystkim dokładnie analizuję problem przy pomocy współpracujących prawników i specjalistów w danym temacie. Razem wypracowujemy sposób rozwiązania, a potem kontaktuję się z różnymi urzędami czy decydentami, na różnych szczeblach administracji czy samorządu. Funkcja senatora daje mi sporo dodatkowych narzędzi do działania.

Jaka tematyka spraw najbardziej panią interesuje?

Wszystkie dla mnie są ważne, ale szczególnie bliskie to sprawy społeczne, senioralne, a zwłaszcza rodzinne. Również problemy środowiska, w którym żyjemy, mocno mnie zajmują. Dlatego też pracuję w tych, a nie innych komisjach.

A jak w tym wszystkim wyglądają sprawy osobiste, prywatne?

Większość spraw prywatnych została niestety odłożona na czas nieokreślony (śmiech). Mąż ma swoje trudne i absorbujące obowiązki, dorosła córka nie mieszka już z nami, więc w pełni mogę poświęcić się swojej funkcji i swoim zadaniom. Dla rodziny „święta” pozostaje tylko niedziela. Odstawiamy wtedy inne sprawy i chcemy być tylko dla siebie, przynajmniej w ten jeden dzień. Trochę mi żal przyjaciółek, na spotkania z którymi prawie nie mam czasu, ale one na szczęście rozumieją moją sytuację.

 

czwartek, 30 sty 2020, JN

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

13/02

XXI wiek w GSM

0

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X