Dzisiaj jest: poniedziałek, 6 lipiec 2020   Imieniny: Dominika, Gerard, Teresa

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A to ciekawe

Przyśnił im się bin Laden?

Masz na sobie kamizelkę kuloodporną. Hełm i gogle. A w trosce o swoje drogi oddechowe – jesteś szczelnie owinięty arafatką. Kamizelka w wersji podstawowej waży 25 kilogramów. Ale jeśli dodasz do tego ochraniacze na części ruchome, bark czy szyję, i blachy, które mają chronić twoją klatkę piersiową, dochodzi ci kolejnych 10 kilo. Wiesz, ile to w sumie waży?!

Dzisiaj, drodzy Czytelnicy, pierwsza część tekstu, prezentowanego na naszej stronie, dla którego punktem odniesienia były wspomnienia mieszkańca Jastrzębia-Zdroju, członka Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie.

„Wiesz, ile to waży?!”


Aha, musisz jeszcze pamiętać o niezawodnym AK-47, czyli legendarnym „kałachu”. I 9 zapasowych magazynkach. Lecą kolejne kilogramy. Nie zapominaj także o wodzie. Dzięki kilku półlitrowym butelkom uchronisz swój organizm przed odwodnieniem. Kolego! A latarka?! Bez niej będziesz w Afganistanie jak dziecko we mgle. Zabierz ją koniecznie! Tak przygotowany możesz wreszcie opuścić bazę. Na zewnątrz czeka cię bagatela 30-stopniowy upał. Albo ulewny deszcz, dzięki któremu poczujesz się jak w fińskiej saunie. Jest jeszcze trzeci wariant – burza piaskowa – ale na razie nie zanosi się na nią. Więc masz cholerne szczęście. I na nim teraz się skup. A nie na strachu, że wjedziesz z kumplami na minę.

Emocjonalna huśtawka

Kolejna uwaga, jeśli zdecydujesz się zostać „gunnerem” i obsługiwać karabin,„pekaśkę” znaczy się, może być różnie. Będziesz sterczał na M-Rapie lub innym Rosomaku jak latarnik. I wyczekiwał momentu, w którym wydarzy się coś, co zmieni twoje życie. Kiedy już wjedziecie na „highway”, czyli tutejszą autostradę, nie będzie lepiej. O sznurze samochodów, zazwyczaj „japończyków” z demobilu, rikszach, skuterach i rozklekotanych rowerach będziesz śnił po nocach. Przecież każdy z nich to potencjalna bomba na kołach! Pod niejednym turbanem skrywa się łysina jego właściciela, ale też ładunek wybuchowy! Uśmiechnięci afgańscy chłopcy, a szczególnie to, co noszą pod rozciągniętymi T-shirtami, również nie dadzą ci spokoju! Powiem ci tak, na początku zapomnij o jakimkolwiek luzie. Euforia z powodu udziału w patrolu będzie ustępować strachowi. Strach euforii. I znowu pojawi się lęk. Jak na karuzeli. Albo jeszcze lepiej – na emocjonalnej huśtawce.

Gość w rozpiętej koszuli

Ale może zdarzyć się tak, że któregoś dnia pojedziecie po afgańskiego informatora. W dwa pojazdy. Ty znowu jako „gunnner”. Waszym zadaniem będzie bronić rejonu odbioru. Pamiętaj, że w promieniu kilkudziesięciu metrów nikt nie ma prawa się pojawić! No więc siedzisz na tej swojej wieżyczce i nagle widzisz mężczyznę. Afgańczyk, bo szybko okazuje się, że to tutejszy, ma na sobie biały uniform. Cholera, niedobrze! Oni zazwyczaj ubierają się tak na spotkanie z Allahem! Jednym słowem – masz do czynienia z kimś, kto mógł przyjść tutaj po śmierć. W dodatku facet trzyma w ręku podejrzaną siatkę i nie reaguje na twoje znaki. „Hey! Mister! Go away! – próbujesz go odgonić. Zero reakcji. Albo jest głuchy, albo ma złe zamiary. Zaczynasz ściskać nerwowo „pekaśkę”. Czujesz jak pulsuje ci skroń. On robi kolejny krok. O jeden krok za daleko. Pociągasz za spust... Wiesz, to jest takie uczucie, jakby mózg nie nadążał za rzeczywistością. A do ciebie wszystko dochodziło z minutowym opóźnieniem. Dopiero po chwili zorientujesz się, że ten, do którego posłałeś serią z karabinu, stoi posłusznie i pali papierosa. A potem – już po powrocie do bazy – wezmą cię w obroty. Żandarmeria oraz gość w rozpiętej koszuli i z kilkutygodniowym zarostem, który przedstawi się jako... oficer wywiadu wojskowego.

Skrzydła anioła

W samej bazie, rozumiesz, też nie jest lepiej. Jak już uwolnisz się od całego ekwipunku, zrzucisz z siebie te kilkadziesiąt kilogramów, ściągniesz buty, w których twoje nogi pływają, wreszcie – weźmiesz zimny prysznic, możesz usłyszeć kilka niepozornych decybeli. Alarm dźwiękowy, zwany tutaj „incoming”, oznacza tylko jedno – w kierunku bazy lecą wystrzelone przez talibów rakiety. A wtedy, bracie, nie ma czasu na zbędne dyskusje! Jeśli w zasięgu wzroku masz broń, to zabierz ją ze sobą. Jeśli nie, ważniejsza jest twoja skóra. Im szybciej znajdziesz się w schronie, nawet nieuzbrojony, tym lepiej. Rzecz jasna, po drodze mogą przydarzyć ci się różne rzeczy. Przykładowo możesz usłyszeć nad sobą dźwięk przelatującej rakiety. Uwierz mi, nie da porównać się go absolutnie z niczym. No, chyba, że z odgłosem, jaki wydają skrzydła afgańskiego anioła. Ale to będzie ostatnia rzecz, jaką usłyszysz w życiu.

Duch bin Ladena

A potem, bracie, to już możesz iść kimać. Ja nie miałem z tym nigdy kłopotów. Spałem jak niemowlę. Ale byli też tacy, którzy budzili się z krzykiem w środku nocy. Może przyśnił im się bin Laden? Albo jakiś śniadolicy chłopiec, który rozrywa się granatem na oczach żołnierzy? Wiesz, afgańska noc sprzyja rozmyślaniu. Absolutna cisza i milion gwiazd na niebie. A gdzieś tam, w górach, partyzanci szykują się do kolejnego ataku. Nie, z tubylcami nie mieliśmy nigdy kłopotów. Czasami tylko krzywili się na widok naszych rosomaków, jak wjeżdżaliśmy na autostradę. Ale tubylcy to nie partyzanci. Wiesz, my w sumie większość czasu spędzaliśmy w bazie. Nikt nam nie organizował wycieczek krajoznawczych. Ani nocnych wypadów. Dopiero potem, gdy przychodziła pora patrolu, zakładało się na siebie kilkadziesiąt kilo ekwipunku. I opuszczało granice Ghazni. A wtedy każdy scenariusz był możliwy...

fot. pixabay

wtorek, 26 maj 2020, Damian Maj

KOMENTARZE

  • seboc | 28/05 godz. 08:29

    @Maja

    Do Afganistanu jechali ochotnicy

  • Maja | 27/05 godz. 20:03

    No właśnie seboc. Ani słowa o rozkazie, który go wysłał na front i uwierz, zwiedzanie i kulturę miał w d-4.

  • seboc | 26/05 godz. 20:00

    Bohater sil okupacyjnych.
    Ani slowa o kulturze i historii kraju ktory rozwalal na zamowienie Ameryki.

  • jasnet.pl | 26/05 godz. 15:33

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X