Dzisiaj jest: piątek, 13 grudnia 2019   Imieniny: Eugeniusz, Łucja, Otylia

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Przemoc

Złe słowa - agresja słowna

"Krzyczenie na coś, co żyje może zabić w tym czymś ducha. Kije i kamienie mogą nam połamać kości, ale słowa mogą złamać nasze serca".
ROBERT FULGHUM

Sprawca przemocy emocjonalnej kieruje się własna potrzebą władzy i kontroli nad wszystkimi aspektami życia i funkcjonowania ofiary. Celem przemocy emocjonalnej, której formą jest agresja słowna jest zdobycie kontroli, chęć podporządkowania sobie drugiej osoby W przeciwieństwie do skutków fizycznej przemocy efekty przemocy emocjonalnej nie są widoczne gołym okiem. Nie ma bowiem śladów bicia, siniaków, podbitych oczu ani połamanych kości. Przemoc emocjonalna jest trudna do udowodnienia, wymaga przygotowania i wiedzy. Miernikiem doznanej krzywdy jest natężenie psychicznych cierpień doświadczanych przez ofiarę słownej agresji. Jakość przeżyć ofiary określa więc stopień przemocy.
Przedstawiam kilka wybranych wypowiedzi z forum Niebieskiej Linii .W kolejnych odcinkach sprobujemy przedstawić sposoby walki z agresją emocjonalną:

Laura :Mam problem, regularną spiralę przemocy..wszystko rozumiem, wszystko wiem, dużo czytam i nie mogę zrobić nic. paraliżuje mnie strach. Pozwalam się traktować jak bura suka, pozwalam się traktować jak śmieć, pozwoliłam na całkowite odizolowanie mnie od ludzi, , pozwoliłam sobie pluć w oczy.. i nic. Nie radze sobie ze strachem.

Dziś zrobiłam coś po raz pierwszy w życiu. Miałam umówioną wizytę u lekarza w sąsiednim mieście czekałam na nią 2 m-ce. Poprosiłam o klucze do auta. Nie dał mi ich. "Jedź autobusem, może szybciej zdechniesz" - oświadczył" Poszłam do jego pracy prosić o te klucze.. Pierwszy raz poszłam do jego pracy, ponieważ zabronił mi dzwonić do siebie, zbliżać się do miejsc w których przebywa. Wściekły, że ośmieliłam się przyjść, krzyczał, szarpał mną, ubliżał, a ja pierwszy raz nie zważając, że miejsce publiczne nie wycofałam się potulnie, krzyczałam na niego tak jak on krzyczał na mnie. Coś we mnie pękło..,..wróciłam do domu i wyłam z rozpaczy, że doprowadził mnie do takich zachowań. Czuję do siebie wstręt, pogardę. Nie mogę zrozumieć, jak mogę dać się tak traktować, że to jest moje życie.

To puszcza Cię jego kontrola, pozwól, żeby Ciebie to ogarnęło, masz prawo być wściekła, masz prawo się gniewać, masz prawo płakać - przez te wszystkie lata on tłumił w Tobie gniew, wyładuj go w bezpieczny sposób, ale rozładuj go do końca, to może potrwać miesiąc, , twój gniew ma moc oczyszczającą, to sygnał ostrzegawczy, ze coś jest mocno nie tak i że trzeba to zmienić.
Przyjdzie taki dzień, że ból zostanie z nim , będzie większy niż ból zmierzenia się z rzeczywistością i wtedy z tego wyjdziesz. Jak pokażesz mu siłę wewnętrzną, że nie można Ciebie złamać, to on zmieni ton, nagle będzie dało się wszystko załatwić, nagle będzie dla Ciebie miły. Pamiętaj, że to tylko jego kłamliwa taktyka. On się nie zmieni, obojętnie co się będzie działo i obojętnie jak mocno będzie przepraszał - to tylko pozory.


#nowa_strona#Laura:Po awanturze w jego pracy wrócił do domu grzeczniutki. Zrobił mi kawę i naprawił cieknący od miesiąca zlew. Wyraził chęć kupienia podręczników dla syna i zauważył, że pies ma zaczerwienione ucho.. .Ani słowa o incydencie. Dziś mija 3 dni od incydentu, nadal rano robi mi kawę. O incydencie ani słowa. Ani ćwierć słowa. Jakby go nie było .Ja nie prowokuję, nie zaczepiam. Ale trzymam dystans. Wiem, że nie minie tydzień i znów zaatakuje.

Jego zachowanie jest próbą manipulowania Tobą. Wie, że jesteś zdesperowana. Usypia Twoją czujność. Kalkuluje. Przejdź przez tą fazę, nie daj się ugłaskać, nie daj sobie wmówić, że po raz kolejny musisz stłumić swój gniew, gniew jest w tej sytuacji potrzebny i normalny, tylko rozładuj go bezpiecznie dla wszystkich.


Laura: Przerażające dla mnie jest to, ze ja tak dokładnie znam ten mechanizm, tak dokładnie umiem odczytać jego reakcje....to jest jakby wg szablonu, wciąż taki sam, w kolko powielany wzorzec. Jak mantra. Mam albo biednego chłopczyka, który " cierpi, bo zamienił się w potwora, ale to moja wina, że jest potworem, bo ja to i tamto i go nie rozumiem, ale on mnie kocha, bo gdyby nie kochał itd, bo gdybym go kochała to on by itd..

I tydzień później potwor, kompletnie głuchy i ślepy na skutki swojego zachowania.. , kilka dni ciszy i znów kawa, znów "bo to dlatego, że ty mnie nie kochasz, nie rozumiesz, ignorujesz itd.." i w kółeczko i w koło stale w tym jednym obszarze.

Bardzo się cieszę, że to tak dokładnie zrozumiałaś, przerażające - to prawda, ale potraktuj to jak jedną z lekcji życia, prawdopodobnie najważniejszą. Wszystko się zgadza, to jest cykl przemocy:
1 Narastanie napięcia - masz nadzieje, że wszystko się ułoży i angażujesz się w związek. Robisz wszystko aby zapobiec wybuchowi agresji.
2 Atak werbalny/fizyczny - chcesz z tym skończyć
3 "Miesiąc miodowy" on obiecuje, że to ostatni raz, Ty w to wierzysz/ lub chcesz wierzyć/ i krotko potem napięcie wzrasta - wracasz do punktu nr 1
Ten cykl to zamknięte kolo, można go przerwać tuż po ataku, ale tuż przed tym jak on zacznie przepraszać...On jest w 100% przewidywalny, jego psychika to prosty mechanizm, on podąża za jedną regułą - doznań narcystycznych (pozytywnych lub negatywnych, wszystko jedno).


Magda: Kiedy 2 lata temu podjęłam pierwszą próbę zmierzenia się z sytuacją - chciałam, żeby moje i dziecka życie zmienić, chciałam uwolnić nas od koszmaru. Psycholog do której trafiłam na 3-ciej rozmowie powiedziała wprost: “teraz rozwód, musi się pani uwolnić od niego, w przeciwnym razie terapia nie ma sensu". Nie byłam gotowa, bałam się... natychmiast zaczęłam przeliczać plusy i minusy rozwodu...syn 14 lat, okres dojrzewania, bałam się, że nie wytrzyma, że zmarnuje mi się... ja - nędzna rencina, brak rodziny, przyjaciół, pustka, nienajlepsze zdrowie. Jak dam radę?

Lęk jest normalny. Może być ciężko, nawet bardzo ciężko. Ale na pewno nie tak ciężko jak w domu ze sprawcą przemocy... Możesz odejść teraz, możesz za kilka lat, a możesz nigdy nie odejść. To jest Twój wybór. Część z nas odchodzi, niektóre powoli, inne szybko, a jeszcze inni są już po odejściu. Twój wybór. Dla mnie wszystko jest lepsze i bezpieczniejsze niż dom pełen przemocy, alkoholu i zagrożenia. Wiedz też, że Twój lęk przed tym, jak sobie poradzisz wynika z bezradności i wielu lat życia w przemocy. Wiele jest matek wychowujących samotnie dzieci. Wiele jest też ojców. Myślę, że trzeba popracować nad tą bezradnością, lękiem, obawami. Zastanowić się co obiektywnie i racjonalnie jest zagrożeniem, co może się udać, a co nie. To bardzo ważne. Często ofiary przekreślają swoje szanse i możliwości lękiem, strachem i bezradnością, wynikającą z przemocy. O to właśnie chodzi Waszym katom. Byście bały się odejść, byście służyły jako zabawki, na których mogą się wyżyć i byście były bezradne i nigdy nie uciekły. To dla nich idealny układ. Bo przecież sobie nie poradzisz sama z dziećmi, nie masz pieniędzy itp. Oni to Wam wpajają, po to byście tak myślały. Sytuacja jest bardzo trudna, ciężka. Ale są dwie drogi zostać z mężem lub odejść. Innej nie ma. To bardzo trudna decyzja i odważna. Nie każdej kobiecie udaje się odejść.

Tessa: W pracy jest lubianym super kumplem w domu tyranem - od lat wysłuchuję, że jesteśmy dla niego wielkim problemem i gdyby nie ja byłby szczęśliwy -- wyzwiska itp.. Nie pozostało mi nic innego jak spakować się i opuścić mieszkanie - w domu jest "nieobecny", nic nie robi, nie interesuje się ani domem ani nami, o byle co wszczyna awanturę. Wychodzi rano i wraca późnym wieczorem. W weekendy też. Nie ma między nami jakiejkolwiek rozmowy, bo i o co mam pytać, skoro wszystko w nim jest kłamstwem? Nie mamy znajomych, nikt do nas nie przychodzi Pozwolił sobie nawet wyznaczać tematy które wolno lub nie wolno mi poruszać przy nim. Po prostu się boję, bo na każdą moją sugestię, że pójdę na policję albo że podam go do sadu - to mnie wyśmiewa, "nie mam szans", "nie ma świadków", "przecież nikt nic nie widział", zapytaj ludzi, mam doskonałą opinię", “wszyscy mają cię za wariatkę" , “nikt ci nie uwierzy" ale i grozi, że mnie zniszczy, że wyląduję na śmietniku, że zabierze mi dzieci .

#nowa_strona#On Ciebie właśnie w ten sposób kontroluje - strachem. Idź na policję lub załóż sprawę w sądzie mimo swojego strachu, sprobuj się przełamać. Oni zmieniając małe rzeczy i prowadząc małe gierki zmieniaj coś o wiele większego, twoją percepcję sytuacji.
To nie z Tobą coś jest nie tak, z Tobą jest, było i będzie wszystko w porządku.
Złap go na jednym kłamstwie, od tego momentu możesz kwestionować wszystko, co powie i zrobi. Ten proces przypomina wychodzenie z mgły.
Dlaczego Ty ? Oni celują w osoby z instynktem opiekuńczym, żeby prześlizgnąć się przez życie na czyichś plecach. Ich umysł jest nastawiony na eksploatacje innych ludzi. W tym najbliższych. Jesteś wspaniałą i niezwykłą kobietą, właśnie dlatego.


Od wielu lat borykam się z chorym poczuciem winy, które uniemożliwia realne spojrzenia na odpowiedzialność za własne czyny! Bo on absolutnie NICZEGO nie chce przyjąć, że sam zrobił, a wszystkiemu "winni" są inni - głownie ja. Czasem się zastanawiam, na ile to jest u niego świadome, a na ile nie (jak na przykład popchnął mnie na szafkę i stłukła się w niej szyba, to twierdzi uparcie, że to MOJA wina, bo to JA ja stłukłam!). To tylko jeden z przykładów i nie wiem, na ile on w to naprawdę wierzy.

To wynika z tego, że on sam siebie okłamuje i wierzy uparcie w swoje własne kłamstwo, robi to z potrzeby kontrolowania twoich emocji. Podam Ci przykład - być może ciągle masz chwile wątpliwości, ze to może jednak była też trochę twoja wina, że może gdybyś go nie zdenerwowała, to by tego nie zrobił? Myślę, że jest duża szansa, że takie myśli przechodzą Ci przez głowę i to jest właśnie kontrola twojego umysłu - strachem.

Teraz co się naprawdę stało:
Pytanie: Dlaczego w ogóle popchnął szafkę w twoim kierunku?
Odpowiedz: Żeby Ciebie zdenerwować i wyprowadzić z równowagi - (od tego zaczyna się bardzo prosta kontrola i urabianie twojego umysłu, patrz co się dzieje dalej)
Szafka uderzyła w Ciebie, rozbijając szybę. On wmawia Tobie i sobie, na pozór logicznie, że to Ty jesteś winna, bo szyba się rozbiła, kiedy szafka uderzyła w Ciebie, a nie kiedy on ja popchnął, "logiczne" prawda?
Wcale nie prawda, on w swoim umyśle już wymazał fakt, że to on pchnął szafkę w twoim kierunku, jak mu o tym przypomnisz, to on użyje wymówki: "bo mnie zdenerwowałaś" albo uda, "że zapomniał", albo skłamie w inny prymitywny sposób - generalnie twoja wina, deszcz, susza, wszystko twoja wina...
Na ile świadomie ? Jego świadomość nie potrafi odróżnić kłamstwa od prawdy - inny umysł. Każdy jest do pewnego stopnia ograniczony w byciu obiektywnym wobec własnych czynów, ale on reprezentuje skrajność.


Viki: Mąż stosuje wobec mnie agresję słowną (nie pije). Do tej pory obwiniałam się za każdy konflikt, że to ja prowokuję go tym, co mówię albo tym, co robię, nie obrażałam go, choć on tak to odbierał. Rozmowy kończą się wybuchem jego złości i dokuczeniem mi słownie epitetami "ty głupia krowo", "psychiczna babo" jesteś głupia bezmyślna" itp. albo obrażał się i uciekał w milczenie lub wychodził z domu... Nic nie wychodziło z tych kłótni, żadne pozytywne ustalenia. Napisałeś, że trzeba się emocjonalnie odseparować. Nie wiem jak to zrobić.

Musisz lepiej zrozumieć co się dzieje i podejmować wszystkie decyzje samodzielnie. Kłótnie z nim nigdy nie prowadzą do żadnych ustaleń i właśnie na tym to polega. W normalnym małżeństwie/związku ludzie się kłócą, rozwiązują problem i idą dalej, raz rozwiązany problem nigdy nie powraca. W związkach z przemocą problem nigdy nie jest rozwiązany i wraca w nieskończoność. Kłótnia służy do wytrącenia Cię z równowagi i przejęcia nad Tobą kontroli emocjonalnej i do niczego innego. Edukuj się, to twoja jedyna broń. Zrozum, w jaki sposób działają na Ciebie jego słowa, zrozum jak on myśli, kluczem do twojej prawdziwej wolności jest właśnie to zrozumienie. Naucz się o tym, co się z Tobą dzieje - jesteś celem przemocy psychicznej z jego strony, często - jestem pewien - czujesz się jakbyś chodziła po skorupkach od jajek, żeby go tylko nie zdenerwować, prawda? Dostosowujesz siebie i swoje zachowanie do jego humoru - to jest bardzo niebezpieczne, tak naprawdę to on "wkłada Ci głupoty do głowy", wszystko co on mówi o Tobie to tak naprawdę można odnieść do niego, prawda ? Dręczenie trzeba zakończyć, tylko dobrze wszystko zaplanuj,. Już zrobiłaś najważniejszy pierwszy krok - zdałaś sobie z tego wszystkiego sprawę. Z manipulatorem emocjonalnym sprawa jest o tyle łatwiejsza, że wystarczy, że zamkniesz przed nim swoje granice emocjonalne i będzie bezradny, jak dziecko. Ignoruj go, troszcz się o siebie. Nie uprzedzaj go o niczym, ani go nie strasz, po prostu w pewnym momencie zrealizuj plan do końca. Oczywiście, że w przypadku rozwodu będzie wściekły, ale to będzie jego problem. Co do "lwa" którego przed Tobą odgrywa, to ten jego lew jest papierowy, na jego ataki, naciski i prośby spokojnie odpowiadaj "nie" bez jakichkolwiek wyjaśnień", nie i koniec", zobaczysz co się stanie - zamieni się w "dziecko" - to kim naprawdę jest.

1. W związku opartym na przemocy agresywny partner zazwyczaj wypiera się swojej agresji.
2. Akty słownej agresji mają najczęściej miejsce za zamkniętymi drzwiami.
3. Akty przemocy fizycznej są zawsze poprzedzone aktami słownej agresji.


#nowa_strona#Większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że wyzwiska są wyrazem słownej agresji. Jeżeli ktoś nazywał cię idiotką, głupią krową, szmatą lub używał jakichkolwiek innych obelżywych określeń, przejawiał wobec ciebie słowną agresję. Obrzucanie wyzwiskami jest najbardziej jaskrawym przejawem słownej agresji, nietrudnym do rozpoznania. Inne jej formy są mniej oczywiste. Rozpoznanie ich w związku dwojga dorosłych ludzi może być bardzo trudne z wielu powodów. Oto najważniejsze z nich:

1. Najczęściej przejawy słownej agresji pozostają w ukryciu. Ich świadkiem jest zazwyczaj jedynie ofiara agresji.
2. Słowna agresja nasila się z czasem. Jej ofiara przyzwyczają się i oswają z nią.
3. Słowna agresja przybiera różne formy i oblicza.
4. Słowna agresja nieprzerwanie dyskredytuje odczucia ofiary.


Zjawisko słownej agresji jest w pewnym sensie częścią naszej kultury. Dominacja, wymuszanie uległości, umniejszanie cudzych osiągnięć i zawyżanie własnych, dławienie oporu, manipulacja, krytyka, stosowanie nacisku i zastraszanie to akceptowane przez wielu reguły gry. Kiedy za sprawą jednego z partnerów zaczynają one obowiązywać w związku, zaś agresywny partner wypiera się ich stosowania, jedynym efektem może być chaos.

1. Kilka razy w tygodniu lub częściej twój partner okazuje ci irytację lub gniew, chociaż nie zrobiłaś nic, co mogłoby go wyprowadzić z równowagi. Za każdym razem jesteś zaskoczona jego reakcją. (Kiedy go pytasz, dlaczego się złości, odpowiada, że wcale nie jest zły, lub sugeruje, że to ty w jakiś sposób ponosisz za to winę).
2. Kiedy czujesz , że gdy próbujesz przekazać mu swoje odczucia, nie masz wrażenia, że sprawa została załatwiona, nie odczuwasz zadowolenia ani ulgi, nie czujesz, że "się pogodziliście". (On pyta: "Chcesz, żebyśmy zaczęli się kłócić?" albo w inny sposób wyraża niechęć do omawiania sytuacji).
3.Często masz mętlik w głowie i czujesz się sfrustrowana jego reakcjami, ponieważ nie potrafisz sprawić, by zrozumiał twoje intencje.
4. Martwisz się nie konkretnymi sprawami - ile czasu ze sobą spędzacie, gdzie pojedziecie na urlop itd. - ale brakiem porozumienia w waszym związku: co on zrozumiał z twojej wypowiedzi, jak ty odczytałaś jego słowa.
5. Czasami się zastanawiasz: "Co się ze mną dzieje? Nie powinnam czuć się aż tak źle".
6. Twój partner rzadko - jeśli w ogóle - wyraża chęć dzielenia się z tobą swoimi myślami i planami.
7. Twój partner ma przeciwne zdanie na praktycznie każdy poruszony przez ciebie temat, a swoich wypowiedzi nie próbuje stonować słowami: "moim zdaniem", "myślę" lub "uważam" - jak gdyby to on miał zawsze rację, a nie ty.
8. Czasami masz wątpliwości, czy twój partner uważa Cię za samodzielną istotę ludzką.
9. Nie przypominasz sobie, abyś kiedykolwiek przerwała mu słowami: "Dosyć tego!" lub "Przestań!"
10. Kiedy próbujesz przedyskutować z nim jakiś problem, twój partner albo się złości, albo "nie ma pojęcia, o czym mówisz".

Być może rozpoznałaś niektóre z powyższych uczuć i przeżyć; mogą nie być dla ciebie tak oczywiste. Zdarza się, że ofiary słownej agresji dopiero z pewnego dystansu, po wyrwaniu się ze związku, dostrzegają, że "rzeczywiście tak się czuły".
Przemoc emocjonalna jest przejawem wrogości. Agresja słowna jest jedna z najczęstszych form przemocy emocjonalnej.

Przejawy słownej agresji mogą być jawne, przybierając na przykład formę wybuchów gniewu skierowanych na partnerkę lub zawoalowanego ataku ("Jesteś przewrażliwiona"). Mogą też być ukryte, zamaskowane, jak w przypadku: "Nie wiem, o czym mówisz", nie pamiętam abym to powiedział, zrobił "podczas gdy w rzeczywistości partner doskonale wie, o co chodzi".
W miarę upływu czasu powtarzająca się przemoc burzy utrwalony obraz życia i własnej osoby, na którym opierała się dotychczasowa egzystencja. Maltretowana osoba traci podstawowe poczucie bezpieczeństwa i uporządkowania życia, traci zaufanie do siebie i zaczyna źle o sobie myśleć. Często czuje się jak małe dziecko i pragnie wycofywać się z normalnego życia i odizolowywać od innych. Krzywdzona osoba zaczyna przystosowywać się do roli ofiary i przestaje się bronić. Zaczyna myśleć, że bycie ofiarą przemocy jest jej nieuchronnym przeznaczeniem do końca życia. Staje się nietolerancyjna dla własnych słabości i błędów, obwinia się i odmawia sobie podstawowych praw ludzkich, przestaje oczekiwać poprawy swojej sytuacji. Traci nadzieję i poczucie godności. Czasem w ostatnim odruchu desperacji podejmuje zamach na swoje życie lub na życie sprawcy.

Od kilkunastu lat przy pomaganiu ofiarom przemocy domowej rozpoznaje się u nich specyficzną kategorię zaburzeń emocjonalnych. Nazywa się ją zespołem zaburzeń stresu pourazowego i oznacza międzynarodowym skrótem PTSD (post traumatic stress disorder). Zaburzenie to zostało pierwotnie rozpoznane u żołnierzy doznających urazów emocjonalnych w czasie wojny oraz u ofiar katastrof i zakładników porywanych przez terrorystów.

Do podstawowych objawów tego zaburzenia zalicza się bolesne powracanie do śladów doświadczeń urazowych, przeżywanie specyficznego paraliżu emocjonalnego, unikanie tego co przypomina uraz, a także stany hiperpobudzenia. Mimo upływu czasu pojawiają się koszmary senne i bezsenność, wstrząsające wspomnienia i wizje na jawie, niezrozumiałe i bolesne stany emocjonalne i somatyczne. Ofiara czuje jakby jej uczucia znajdowały się w stanie zamrożenia lub związania. Towarzyszy temu gotowość do nagłego pojawiania się reakcji ucieczki lub walki, bez sytuacyjnego uzasadnienia. Obawia się, że zwariowała, nie rozumie tego co z nią się dzieje..

#nowa_strona#Do rozpoznania zespołu stresu pourazowego pomocny jest poniższy test:
1. Od czasu do czasu czujesz się wytrącona z równowagi, masz trudności z jej odzyskaniem.
2.Czujesz się zagubiona, nie wiesz, w którą stronę się zwrócić, bezskutecznie szukasz odpowiedzi.
3. Bywasz zaskakiwana.
4. Czujesz się skołowana, zdezorientowana, masz mętlik w głowie.
5. Brakuje ci oparcia, masz uczucie, jakby ziemia usunęła ci się spod nóg.
6. Odbierasz sprzeczne informacje, ale nie potrafisz lub boisz się poprosić o wyjaśnienia. [dopisek autorki: albo prosisz o wyjaśnienie, lecz go nie otrzymujesz].
7. Ogólnie źle się czujesz w obecności danej osoby.
8. Widzisz, że myliłaś się w ocenie swojej sytuacji.
9. Czujesz się całkowicie zawiedziona złamaną obietnicą lub niespełnionymi oczekiwaniami.
10. Masz wrażenie, że coś ważnego, o czym marzyłaś, legło w gruzach.
11. Zła wola zdaje się przeważać tam, gdzie spodziewałabyś się dobrej woli.
12. Czujesz się popychana, nie kontrolujesz kierunku, w jakim.
13. Nie potrafisz przerwać niepotrzebnej gonitwy myśli.
14. To, co wydawało się jasne, staje się zagmatwane.
15. Masz dziwne, nieprzyjemne uczucie pustki.
16. Czujesz silną potrzebę ucieczki, a jednak nie potrafisz wykonać żadnego ruchu, zupełnie jakbyś zmieniła się w kamień, czujesz się bezsilna, niezdolna zmierzyć się z problemem.
17. Czujesz się bardzo samotna
18. Masz niejasne podejrzenie, że coś jest nie w porządku.
19. Masz wrażenie, że twój subiektywny świat ogarnął chaos.

Słowna agresja jest formą przemocy psychicznej. Napastnik nie bywa prowokowany przez swoją partnerkę. Może natomiast świadomie lub nieświadomie wypierać się swoich czynów. Z pewnością jednak nie grozi mu to, że pewnego ranka się obudzi i powie: "Ojej! Zobaczcie, co ja wyprawiałem. Jest mi naprawdę przykro. To się więcej nie powtórzy". Mimo to ofiara słownej agresji może mieć trudności z rozpoznaniem faktycznego stanu rzeczy, tj. że poddawana jest manipulacji i przemocy psychicznej, ponieważ nauczono ją wątpić w swoje odczucia. Jeśli na przykład kobieta czuje się zraniona lub zdenerwowana czymś, co powiedział partner i wyraża swoje uczucia, mówiąc: "Zabolało mnie to, co powiedziałeś", on zamiast uszanować te uczucia i właściwie zareagować, lekceważy je i zbywa słowami: "Nie wiem, o co ci chodzi., nie pamiętam abym tak powiedział. Jesteś przewrażliwiona".
Kobieta zaczyna wówczas wątpić w swoją intuicję. Dlaczego tak się dzieje? Być może w dzieciństwie wpojono jej, podobnie jak wielu innym kobietom, że jej uczucia nie są ważne. Tymczasem właśnie one są podstawą naszego istnienia, ponieważ stanowią kryterium, według którego określamy, czy coś jest złe lub niebezpieczne.

Jeśli kobieta potrafi rozpoznawać i oceniać swoje uczucia, może również zacząć rozpoznawać przejawy przemocy emocjonalnej.

Ofiara musi zaufać własnej intuicji i - jakkolwiek bolesne by to było - przyjąć do wiadomości, że partner jej nie kocha, nie ceni i nie szanuje.

Wprawdzie kodeks karny zabrania znęcać się nad członkami rodziny i przewiduje za to stosowne kary, jednak sprawcy przemocy bardzo rzadko stają przed sądem. Różne są tego przyczyny. Ofiary obawiają się składać formalne skargi, a często zdarza się, że złożone już skargi wycofują i proszą by nie zamykać męża do więzienia. Policja niechętnie interweniuje i często nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa kobiecie, która wzywała pomocy. Świadkowie przemocy domowej na ogół nie chcą zeznawać i osobiście interweniować. Potrzebne są miejsca, w których ofiary otrzymają pomoc prawną, bytową oraz takie, w których będą mogły schronić się ze swoimi dziećmi, by uniknąć maltretowania. Potrzebne są miejsca i ludzie, którzy dostarczą wsparcia emocjonalnego i pomogą w poszukiwaniu sprawiedliwości. Wreszcie potrzebne są miejsca, w których dzięki pomocy psychologicznej ofiary będą mogły zaleczyć swe rany psychiczne i podjąć pracę nad zmianą swego życia i umocnieniem siebie. Niektóre osoby potrzebują systematycznej i profesjonalnej psychoterapii, w szczególności wtedy gdy przemoc, która spotkała ich w dorosłym życiu, była poprzedzona raniącymi doświadczeniami w dzieciństwie.

biliografia: Patrycia Evans TOKSYCZNE SŁOWA Słowna agresja w związkach
Forum Niebieska linia

piątek, 1 sie 2008, ewa

KOMENTARZE

  • jasnet.pl | 01/08 godz. 00:00

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X