Dzisiaj jest: piątek, 25 maja 2018   Imieniny: Grzegorz, Leon

więcej ›

PUBLICYSTYKA

W regionie

Miasto dwóch narodów

Czeskie rejestracje i czeski język nie dziwią już nikogo po tej stronie granicy. Więcej – stały się normalnością, a przyjezdni zza Olzy nie są już postrzegani jako obcy, jako cudzoziemcy. Polski język także często słychać po drugiej stronie granicy, a polskie rejestracje często są widoczne chociażby na parkingach czeskich marketów. To efekt przystąpienia Polski do układu z Schengen przed 10-ciu laty, szczególnie widoczny w nadgranicznym Cieszynie i w całym w naszym regionie. Mówi o tym burmistrz Cieszyna Ryszard Macura.

Pojęcie Schengen ma chyba właśnie dla Cieszyna bardzo duże znaczenie?


Przystąpienie do Schengen, którego 10-lecie ostatnio świętowaliśmy, praktycznie zlikwidowało granicę państwową, a w przypadku Cieszyna podział miasta na dwie części. Akt ten znowu uczynił z niego niemal jeden organizm miejski. To ma ogromne znaczenie dla zwykłych ludzi, firm i instytucji, którzy uzyskali możliwość swobodnego poruszania się i działania, niezależnie od ich celu. Mogą swobodnie spacerować, odwiedzać się, robić zakupy, chodzić do szkoły, pracować czy prowadzić interesy. A przede wszystkim to zniesienie tej najważniejszej granicy – granicy myślowej, psychicznej. Coś takiego jak granica tutaj przestało istnieć dla mieszkańców miasta i odwiedzających je gości. To już jedno miasto, a graniczna, jeszcze 10 lat temu dzieląca je rzeka zaczęła łączyć. To stało się już tak normalne, że nikt już nawet o tym nie myśli, że mogłoby być inaczej. Dla zwykłych ludzi nie ma już różnicy, może nieco poza językową, czy to jest miasto graniczne, czy inne, położone w środku jednego lub drugiego kraju. Sens, znaczenie i aprobatę Schengen potwierdzają tysiące ludzi i samochodów bez przeszkód przemierzających każdego dnia mosty nad Olzą, które jeszcze niedawno były granicznymi. Dla nich to codzienność, to normalność, której nie wyobrażają sobie już inaczej. Czesi tutaj czy Polacy po drugiej stronie to już nie obcokrajowcy, to po prostu bliscy sąsiedzi.

Czy władze jednego i drugiego Cieszyna wspomagają ten proces?

Ważne, żeby nie robić tego urzędowo, wręcz nachalnie. Żeby ludzie nie widzieli w tym jakiegoś aktu formalnego, urzędowego, sztywnego niemal nakazowego. Na pewno nie chcemy nic narzucać. To mogłoby wywołać odwrotny skutek. Natura ludzka, zwłaszcza polska, jest przekorna. Jeśli ktoś coś narzuca – pojawia się opór. Staramy się natomiast organizować czy pomagać przy organizacji wielu wydarzeń i przedsięwzięć, które zbliżają ludzi. Pozwalają im się lepiej poznać, bawić, podejmować wspólne działania. Są to różnego rodzaju imprezy kulturalne, takie jak Święto Trzech Braci czy Kino na Granicy, współpraca placówek kulturalnych, turnieje sportowe, a także, a może zwłaszcza, codzienne korzystanie z możliwości, jakie jedna i druga część miasta stworzyła dla wspólnego użytku. Mój syn na przykład korzysta ze skate parku po drugiej stronie, bo u nas takiego nie ma. Śpiewamy te same piosenki, polskie i czeskie, razem występujemy na estradzie, współpracują ze sobą firmy i instytucje, a włodarze obu części miasta realizują wspólne programy. To wszystko buduje wzajemne zrozumienie, więcej – przyzwyczajanie się do siebie, nawet poczucie wspólnoty, tak że Polacy i Czesi właściwie nie traktują drugiej części miasta jako zagranicy, zaś siebie jako obcokrajowców.

Jak wygląda współpraca z władzami Czeskiego Cieszyna?

Przebiega naprawdę wzorcowo. Razem realizujemy pewne zamierzenia, wymieniamy się doświadczeniami. Systematycznie, co miesiąc spotkamy się, żeby informować się o swoich działaniach czy określić wspólne, dalsze plany. Spotykamy się też tematycznie, to znaczy jeśli wspólnie realizujemy jakiś temat. I wtedy rozmawiamy tak często, jak sytuacja tego wymaga. Jako Rady dwóch miast powołaliśmy wspólną Komisję Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego, dla przeciwdziałania niepożądanym sytuacjom, które otwarta granica ułatwia. Informujemy się wzajemnie o przepisach, a nawet zwyczajach panujących po obu stronach Olzy, tak żeby na przykład rowerzysta czy ktoś idący z psem na spacer na drugą stronę ich nie naruszał i nie powodował kłopotliwych sytuacji.   

Ale istnieją też pewne różnice między wami?

Takie też istnieją. Są to głównie różnice mentalne. Na przykład Polacy chcą pewne sprawy przeprowadzać szybko i szybko mieć efekty. Czesi wolą działać wolniej, rozważniej.  I tu pojawiają się różnice w tempie realizacji zadań. Niemniej chcemy realizować coraz więcej wspólnych zamierzeń i to już nie tylko o charakterze rekreacyjnym, ale też gospodarczym. Przykładowo może to być sprzedaż ciepła czy wody na drugą stronę. Myślę, że to tylko sprawa czasu.

Te wspólne zamierzenia przynoszą wymierne efekty?

Oczywiście. Przykładem może być dzielnica Błogocice, która do niedawna była obszarem nieco oddalonym od centrum miasta i oddzielonym terenem zielonym, dość rzadko uczęszczanym. Obecnie ten teren został zrewitalizowany i stał się parkiem sportowym w okolicy mostu sportowego i to po obu stronach Olzy. Teraz pełni funkcję łączącą i rekreacyjną, z której korzysta wiele osób. Codziennie widać tam całe rodziny, czy to na spacerze, na rowerach, czy na wrotkach. Obszar ten stał się jednym z najbardziej uczęszczanych i popularnych w mniemaniu mieszkańców obu części, a nawet i dla przyjezdnych. Naszym wspólnym priorytetowym przedsięwzięciem jest Ogród Dwóch Brzegów. W jego ramach po naszej stronie został zrewitalizowany symbol Cieszyna, Góra Zamkowa, która stała się bardzo przyjemnym i atrakcyjnym miejscem, a po czeskiej stronie Masarykove Sady, bardzo ładny i godny odwiedzenia park. Został zbudowany most sportowy, który połączył Park Sikory po czeskiej stronie z naszym obszarem sportowym przy wspomnianej dzielnicy Bogocice.  Zrewitalizowalismy również część miasta zwaną Cieszyńską Wenecją, która stała się pięknym szlakiem spacerowym z punktami gastronomicznymi i galeriami. Dalsza perspektywa to zagospodarowanie obszaru pod wzgórzem zamkowym, od Mostu Przyjaźni w kierunku mostu kolejowego, gdzie powstanie open air museum (muzeum na wolnym powietrzu), pokazujące historię rzeki Olzy i to nie tylko kiedy łączyła, ale i dzieliła.

Ale najbardziej łączy chyba rozwój stosunków między samymi ludźmi?

Na pewno. Co prawda nie prowadzimy takich statystyk, ale wiemy, że niektórzy Polacy przeprowadzili się na czeską stronę, głównie z powodów ekonomicznych – można tam taniej kupić mieszkanie czy mieszkać, niektórzy też pracują w czeskich firmach lub przedsiębiorstwach. Są też firmy czeskie, które wykonują różne zadania po naszej stronie, jak na przykład przy budowie węzła przesiadkowego czy remontach dróg. Firmy polskie znajdują dobre możliwości pracy również po czeskiej stronie. Wiemy również o małżeństwach polsko-czeskich, zwłaszcza zaolziańskich. Te stosunki naprawdę coraz lepiej się rozwijają.

Wspomniał pan o budowie węzła przesiadkowego?

Tak, to ważne przedsięwzięcie. Codziennie przyjeżdża do Cieszyna kilka tysięcy osób i zapewnienie dobrej obsługi komunikacyjnej jest bardzo istotne. W pierwszym etapie remontujemy i rozbudowujemy dworzec kolejowy i autobusowy, w dalszym myślimy o połączeniach kolejowych: w kierunku Czeskiego Cieszyna i dalej na Frydek Mistek; a także w kierunku Goleszowa i Skoczowa i dalej na Katowice czy też Bielsko-Białą. To znacznie podniesie rangę i możliwości Cieszyna jako punktu komunikacyjnego, usprawni do niego i z niego dojazd i wyjazd, z uwzględnieniem aspektów ekologicznych.  

Czy pewną barierą nie jest jednak nieznajomość języka?

Tutaj raczej nie. A już z pewnością w podstawowym zakresie rozumiemy się bardzo dobrze. Sprawa nieco komplikuje się przy stosunkach bardziej specjalistycznych, jak na przykład biznesowych. Tu ofertą mogą służyć szkoły językowe, które w razie potrzeby takie możliwości stwarzają. Również w szkołach publicznych robiliśmy rozeznanie, czy taka potrzeba istnieje, ale zainteresowanie było raczej niewielkie. Posiadane umiejętności w zupełności mieszkańcom wystarczą, a nie chcieliśmy dorzucać tego obowiązku do innych przedmiotów. Uczniowie i tak są nimi aż zanadto obciążeni. Zdarzają się natomiast przypadki zapisywania do szkół po drugiej stronie. Przykładem może być znana piosenkarka Halina Mlynkova, która uczyła się w naszym liceum. Niektórzy polscy rodzice zapisują dzieci do szkół w Czeskim Cieszynie. To wszystko rozwija się samorzutnie. Poza tym, oczywiście, nasze szkoły utrzymują ze sobą partnerskie stosunki i to stwarza również dobre możliwości dla wielu ciekawych kontaktów.

Czy jednak ta otwarta granica tutaj nie niesie ze sobą jakichś zagrożeń?

Jeśli chodzi o sytuację tutaj, lokalnie, o stosunki polsko-czeskie, to na pewno nie. Wszystko odbywa się w sposób niezwykle naturalny i wręcz wzorcowo. Mój niepokój budzi jednak rozwój sytuacji w całej Europie, zwłaszcza na zachodzie i południu. Mam na myśli niekontrolowany przepływ emigrantów, który może dotrzeć także do nas. Nie mam nic przeciwko ludziom będących naprawdę w potrzebie i innym kulturom, ale obawiam się braku poszanowania dla naszych wartości i prób narzucania nam swoich ideologii i zwyczajów, co może powodować szereg konfliktów i zagrożeń. My Polacy wyjeżdżając i stykając się z innymi kulturami jesteśmy otwarci i łatwo się asymilujemy. Raczej nie stwarzamy problemów z adaptacją. W przypadku emigrantów różnie z tym bywa. Dlatego ich niekontrolowany przepływ przy otwartych granicach może rodzić różne obawy.

Osiągnięcia Cieszyna, tego wspólnego Cieszyna, są naprawdę imponujące. Czy są one ukierunkowane tylko dla jego mieszkańców, czy jest to też propozycja szersza, również dla gości z zewnątrz?

Cieszyn od dawna pełnił szczególną  rolę na tym obszarze, zarówno kulturową, jak i gospodarczą. Chcemy, żeby tak nadal było. Chętnie widzimy i zapraszamy tu gości, uwzględniając oczekiwania i sytuację  lokalnego środowiska. Chcemy, żeby takie kontakty rozwijały się nie na zasadzie podziałów i rywalizacji, ale wzajemnego poszanowania i współpracy, ze zrozumieniem swoich uwarunkowań i potrzeb. Cieszyn będzie tyle znaczył, o ile będzie wpisywał się w swoje otoczenie, w Śląsk Cieszyński, w Górny Śląsk, w obecność czeskiego sąsiada, nie tylko Zaolzia, ale i szerszego obszaru. Przykładem takich  działań może być pierwszy koncert gwiazd krajów wyszehradskich, który odbył się u nas latem zeszłego roku, czy stworzenie z sąsiednimi gminami międzygminnej strefy gospodarczej, co skutkowało na przykład tym, że skierowaliśmy już do naszych sąsiadów kilka podmiotów gospodarczych, których oczekiwań nie byliśmy w stanie spełnić chociażby z powodu niewystarczającej ilości płaskich terenów.  Wszyscy z tego możemy mieć wymierne korzyści. Na takie kontakty Cieszyn jest szeroko otwarty.

A więc Cieszyn dla wszystkich?

Zdecydowanie tak. W miarę możliwości, wzajemnego poszanowania i zrozumienia. I to jest właśnie znaczenie, siła i atrakcyjność Cieszyna.

 

czwartek, 11 sty 2018, JN

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 72 000,00 zł
NAJTAŃSZE M-3 Z BALKONEM

33.00 m2, W sprzedaży mieszkanie M-3 , przy ul. Śląskiej w Jastrzębiu - Zdroju , zlokalizowane na 3 piętrze niskiego bloku . Mieszkanie do remontu . Dwa przechodnie pokoje , kuchnia z oknem , łazienka łącznie z toaletą , balkon. Do mieszkania przynal... więcej

Śląska, renata@jgn-vesta.pl, 883 100 495

KOMENTARZE

  • | 16/01 godz. 11:40

    Cieszyn i Jbie, hehehe hehehe. ?...

  • wazne jest wszystko | 16/01 godz. 07:54

    Jakie cechy miasta? Nazwano tooo to miastem... bo fedrowaly kopalnie, potrzebujace wtedy dziesiatki tysiecy silnych fizycznie pracownikow, i to wystarczalo wszystkim.Kopalnie zamknieto, ludzie pozostali, ale tylko ci ktorym wystarcza tzw" nic",nazywane w psychologi minimalizmem.Tak samo z tzw zdrojem, ktory Zdrojem byl 40 lat temu.Z obydwu tych nazw nie pozostalo nic,poza jedynie pustym, bez pokrycia nazewnictwem.Chyba kazdy to widzi ?, ale naiwni moga siebie samych oszukiwac, ze jest inaczej. więcej »Nie zadbano o rozwoj miasta w czasie jego prosperity, dlatego obecnie Jbie Z, to miasto tylko z nazwy.Jest jedynie kompletny brak miejsc pracy-czyli perspektyw, a to prowadzi do upadku, ktory tu kazdy widzi. "Ekonomia glupcze", jak ktos tu trafnie zacytowal stwierdzenie swiatowej klasy polityka.
    P

  • seboc | 12/01 godz. 16:54

    "Codziennie przyjeżdża do Cieszyna kilka tysięcy osób i zapewnienie dobrej obsługi komunikacyjnej jest bardzo istotne."

    Czlowiek rozumie jak dziala miasto.
    Nasza babeczka uparcie funduje mieszkancom afrykanizacje.
    Jastrzebie jest miastem tylko ze wzgledu na ilosc mieszkancow, nie posiada bowiem zadnej innej cechy miasta.

  • jasnet.pl | 11/01 godz. 13:57

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

21/05

Miasto demolka?

5

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X