Dzisiaj jest: niedziela, 16 czerwca 2019   Imieniny: Aneta, Justyna, Benon

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Nieskazitelnie biały obrus

„Bóg Ojciec Miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą, przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła i ja odpuszczam Tobie grzechy, w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego".

Kolejki wiernych przed konfesjonałem robią wrażenie. Szczególnie w okolicy Świąt Wielkanocnych. Niezmiennie każdego roku dziesiątki, setki, może nawet tysiące jastrzębian czeka cierpliwie, aby ulżyć swojemu sumieniu. Atmosfera podniosłej duchowości jest mocno wyczuwalna. W absolutnej ciszy słychać tylko szepty wyznających swoje grzechy. Trwa to dłużej lub krócej, za każdym razem jednak na twarzach tych, którzy spełnili swój chrześcijański obowiązek odmalowuje się uczucie szczęścia. A może tylko poczucia wyjątkowości tego, co właśnie przed chwilą przeżyli? „Pan odpuścił tobie grzechy. Idź w pokoju” – pada z ust kapelana.

I idziemy. Do naszych domów, zakładów pracy, na łono rodziny, między współpracowników. Nasze sumienie poddane wielkanocnemu tuningowi ma się zaskakująco dobrze. Przynajmniej przez pierwsze godziny, no powiedzmy – pierwsze dni po spowiedzi. Ale z każdą chwilą presja, jaką wywiera na nas świat jest coraz silniejsza. W końcu nie jesteśmy robotami. Jak długo można tolerować zachowanie sąsiadki z Wielkopolskiej, która ostentacyjnie obrabia nam tyłek za plecami? I ten jej ironiczny uśmieszek, za każdym razem, kiedy mijamy ją na korytarzu. Albo koleżanka ze szkoły, tudzież kolega z kopalni, gdzie zarabiamy na nasz chleb powszedni. Nachalnie wypytujący nas o szczegóły z życia prywatnego, podważający nasze kompetencje, w najlepszym wypadku – nie mogący zrozumieć, jak można spędzić cały weekend na działce. „Są przecież teatry, kawiarnie, ciekawe wernisaże” – podkreśla jedna z drugim.

Jeszcze walczymy. Jeszcze mamy świeżo w pamięci moment, kiedy odchodziliśmy od konfesjonału. Dziwne, ale wydawało nam się wtedy, że jesteśmy lżejsi o dobrych parę kilo. Prawie unosiliśmy nad chodnikiem. A teraz? Nieznośna proza życia, krzywe spojrzenia, słowa, z których każde jest co najmniej jak sztylet, by pozostać już przy tym porównaniu.

Ale w sumie nie jesteśmy tacy najgorsi. W każdym razie znamy gorszych od siebie. To pierwsza liga faryzeuszy, obłudników, etatowych dewotek i dewotów. Widzieliśmy ich, jak stali w kolejce po rozgrzeszenie. Musieli pojawić się w kościele o bladym świcie, zważywszy, że byli na samym początku wielkanocnego ogonka. Wszystko, co potem robili, bez mała każdy ich gest, był zwykłym teatrem. „Teatrem obłudy” – dodajemy zapobiegliwie. To ich wystudiowane dostojeństwo. Oblicze przepełnione cierpieniem. Zamaszysty znak krzyża.

A przecież znamy ich nie od dziś. To nie są dobrzy ludzie i nie mamy co do tego wątpliwości. W pewnym momencie pojawia się nawet obrazoburcza myśl. Czy nie jest przypadkiem tak, że im bardziej ktoś jest nikczemny – to słowo przychodzi nam na myśl jako pierwsze – nim niższe są jego moralne kompetencje, tym większą przejawia skłonność do owych teatralnych gestów? Także w odniesieniu do swojej religijności? „Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą” – powtarzamy machinalnie. Hmm... Może coś w tym jest?

A my walczymy dalej. Chociaż od czasu wielkanocnej spowiedzi zdarzyło się nam powiedzieć coś niemiłego. Pod adresem żony, kolegi z pracy, może wspomnianej tu już sąsiadki. Broń Boże, nie mieliśmy złych intencji! Ale też nie bardzo przypadł nam do gustu scenariusz z nadstawianiem drugiego policzka czy rola ofiary. W końcu życie to nie sielanka, szczególnie teraz, kiedy ludzie patrzą się na siebie wilkiem. Nie czynimy zła z premedytacją. My się tylko bronimy. Przed światem. Przed drugim człowiekiem. Przed złem. W końcu czara goryczy przepełni się.

Kolejny wierny klęka przy konfesjonale. Wyznaje swoje grzechy, zaznaczając wcześniej, kiedy ostatni raz otrzymał rozgrzeszenie. Słysząc to, kapłan pyta spokojnie, dlaczego ostatnia spowiedź była tak dawno? „Bo ja z tą dzisiejszą spowiedzią chodziłem od kilku lat..." To nie o nas. My nie zaniedbujemy naszych obowiązków. Jesteśmy skrupulatni także wtedy, kiedy chodzi o naszą duszę. Nie, żeby od razy mylił się nam rachunek sumienia z rachunkiem za prąd. Co to, to nie!

Ale w końcu idą święta. Obrus na wielkanocnym stole będzie nieskazitelnie biały. Było by dobrze, aby z tą bielą korespondowało także nasze sumienie. Owszem, perspektywa godziny spędzonej w kolejce z innymi wiernymi nieco przeraża. Ale czego nie robi się dla tradycji. A może raczej spokoju duszy. W tych dniach to priorytet.

Oby do następnego razu. Kiedy znowu poczujemy nieznośną lekkość bytu, kiedy lżejsi o balast własnych grzechów będziemy unosić się nad chodnikowymi płytami. Zanim dotrzemy do domu, będziemy spokojnie celebrować to wspaniałe uczucie. Ale już na klatce mogą zacząć się schody. Dosłownie i w przenośni. Możemy na ten przykład spotkać na niej naszą „ukochaną" sąsiadkę. Szybko jednak opamiętujemy się. Przecież są święta. Gdzieś tam, przy wielkanocnym stole czeka nas rodzina. Wszystko musi być w najlepszym porządku. Obrus jest biały i nasze dusze muszą być takie same. Normalnie, innej opcji nie ma. Chociaż może i jest – nasza rzeczywistość.

fot. pixabay

czwartek, 18 kwi 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • Jan | 19/04 godz. 07:42

    Ludzie przypominają sobie o spowiedzi raz do roku. Pójdą na Wielkanoc lub na Boże Narodzenie i uważają,ze spełnili jakis "obowiązek". To jest chyba taka parodia z Boga i z tego,że ktos nazywa sie katolikiem wierzącym.
    Tak, jak według powiedzenia. Jeden pan powiedział,ze jak pójdzie do kościoła, to albo żłóbek, albo grób.

  • | 18/04 godz. 15:00

    I znowu odświeżany stary kotlet, Proszę spytać autora czy coś mu mówi art pod tytułem, Wielkanocny tuning sumienia, napisany przez niego w 2012 roku i kilkukrotnie publikowany pod zmienionymi tytułami. Śmieszne! Może i artykuł dobry, ale proszę dopisać - archiwalny. Tak przynajmniej robią szanujące się media,kiedy sięgają do archiwów.

  • jasnet.pl | 18/04 godz. 13:54

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X