Dzisiaj jest: niedziela, 31 maja 2020   Imieniny: Aniela, Marietta

więcej ›

SPORT

Alpinizm

Baseball

Biegi

Boks

Futsal

Hokej

Judo

Karate

Kolarstwo

Koszykówka

Morsowanie

Narciarstwo

Olimpiady specjalne

Piłka nożna

Pływanie

Pływanie w płetwach

Rajdy samochodowe

Rekreacja

Siatkówka

Siatkówka plażowa

Sporty walki

Szachy

Taekwondo

Tenis

Tenis stołowy

Żeglarstwo

Inne

ZAPOWIEDZI

2020-06-03

GKS Jastrzębie - Warta Poznań

Fortuna I Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2020-06-12

GKS Jastrzębie - Sandecja Nowy Sącz

Fortuna I Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2020-06-20

GKS Jastrzębie - Zagłębie Sosnowiec

Fortuna I Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2020-09-20

Jastrzębski Bieg Kobiet na 5+

Bieg główną arterią miasta na 5,3 km

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Wyrosła mi... Płetwa"

 

Kryta Pływalnia Laguna. Ciepło, mokro i... głośno. To tu trenują pływacy Klubu Sportowego Nautilus, który zwykł przywozić z różnych imprez do Jastrzębia i dla Jastrzębia te przysłowiowe już "worki medali". Całą sportową orkiestrą od dawna dyryguje Krzysztof Radomski. To ojciec  sukcesów tej ekipy. Ostatnimi z nich są wyczyny Amelii Pisarczyk i jej koleżanek oraz kolegów na Klubowych Pucharach Świata, które odbywały się na Węgrzech i w Czechach. O tym, co nowego w Nautilusie, jakie zmiany zaszły od naszej ostatniej wizyty na treningu pływaków w płetwach oraz... dlaczego "Radomszczaki" nie potrafią usiedzieć na miejscu, mówi...

 

- Krzysztof Radomski, pseudonim "Płetwa"...
Krzysztof Radomski - Tak, to prawda. Całe życie związany jestem z płetwą. Kiedyś ktoś mnie tak nazwał i przyjęło się. W tym sporcie jestem od czterdziestu lat. Zaczynałem w 1975 roku. Siłą rzeczy ta "Płetwa" się za mną ciągnie. Można powiedzieć, że mi wyrosła (śmiech).

 

- Ile to pokoleń wychowanków?
- Obecnie już czwarte. Na zajęciach mam dzieci moich byłych zawodników, a w niedługim czasie spodziewam się również ich wnuków. Pierwszych pływaków trenowałem w 1980 roku. Ci ludzie wówczas mieli po piętnaście lat, więc obecnie zbliżają się do pięćdziesiątki. Natomiast obecnie mamy dość sporo dzieci, około pół setki w dwóch grupach, od siedmiu do dwudziestu lat. Trenujemy na pływalni Laguna oraz na basenie przy Harcerskiej. Godziny oczywiście musimy dopasowywać do możliwości, jakie dają nam administratorzy obiektów. Ponadto mamy ćwiczącą w weekendy grupę naborową, która liczy około sześćdziesiąt dzieciaków w wieku od pięciu do dziesięciu lat.

 

- Nautilus ma za sobą prestiżowe starty w Pucharze Świata na Węgrzech i w Czechach.
- W Pucharze Świata pływaliśmy jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, zajmując nawet drugie miejsce. Zabrakło dosłownie kilku sekund do zdobycia trofeum. Następnie mieliśmy krótką przerwę w uczestnictwie w tej imprezie, ale teraz wróciliśmy do niej. Powodów było kilka. Zamykano nam basen przy KWK Moszczenica i nie chciano nas wpuścić na Lagunę, bo uważano, że płetwami zniszczymy obiekt, co jest nonsensem. Natomiast teraz dochowaliśmy się zawodników z czołówki krajowej i postanowiliśmy spróbować swoich sił na większej arenie. W Eger na Węgrzech zajęliśmy siedemnaste miejsce na czterdzieści drużyn. W Pradze, tym razem na prawie sześćdziesiąt ekip, byliśmy na piętnastej lokacie. Jest zatem progres. Niestety, w tych zawodach trzeba mieć silne najstarsze kategorie seniorów i juniorów starszych. My mamy tu tylko Amelię Pisarczyk. W całym cyklu Pucharu Świata Amelia jest jedyną Polką w pierwszej trójce w wieloboju. Nie możemy jednak zapominać, że wszyscy nasi zawodnicy spisują się w tej imprezie bardzo dobrze.

 

 

- Węgrzy i Czesi nie byli jedynymi gospodarzami Pucharu Świata?
- Oczywiście. Wcześniej były jeszcze zawody w Tajlandii, ale tam, z uwagi na koszty, oczywiście nie polecieliśmy. Aby być sklasyfikowanymi w całym cyklu, musimy popłynąć w trzech rundach, co uzupełnimy startując w polskiej części imprezy. Natomiast finał ma zostać zorganizowany w Dubaju, ale ze względu na różne problemy być może zostanie przeniesiony bliżej. Chcielibyśmy wziąć w tym udział z naszymi najlepszymi pływakami. Poza Amelią jest jeszcze Zuzanna Rzepka, Katarzyna Wysmolińska czy Jakub Dyrszka. Ponadto ze służby wojskowej wrócił do nas Łukasz Czajka. Co ciekawe, w wojsku był nawet mistrzem okręgu w pływaniu. Marzy o zostaniu zawodowym żołnierzem. Treningi z nami wznowił również Krystian Obracaj i już odnosi małe sukcesy.

 

- Amelię Pisarczyk znamy nie tylko z pływania w płetwach, ale również reprezentowania  SMS Racibórz w pływaniu tradycyjnym.
- Amelia jest przygotowywana dwuetapowo. U nas pływa w płetwach, a tam - tradycyjnie. Wybrała Szkołę Mistrzostwa Sportowego w Raciborzu wraz z inną naszą zawodniczką, Dominiką Kern. Jest w kadrze szesnastolatek. Amelia jest niezwykle pracowita i bardzo ambitna. Praktycznie nie ma czasu prywatnego. Sport jest dla niej najważniejszy. Mieliśmy mały dylemat, ponieważ nasze najbliższe Mistrzostwa Polski w Olsztynie kolidują z mistrzostwami SMS-ów, ale, jak się okazało, Amelia jedzie z nami na Warmię, co mnie bardzo cieszy. To dziewczyna z niesamowitym charakterem. Nie cieszy ją trzecie czy czwarte miejsce. Zawsze chce być najlepsza. Nie opuszcza żadnego treningu i nigdy nie narzeka na ból.

 

- Zatem piątego miejsca na Mistrzostwach Europy w Szczecinie w minionym roku nie przyjęła jako sukces?
- Szczecin to był taki swoisty prolog. Amelia tam w zasadzie debiutowała i pojechała, aby sprawdzić się w rywalizacji z innymi zawodniczkami. Poziom był bardzo wyśrubowany, a jednak do medalu zabrakło dosłownie setnych części sekundy. Śmiejemy się czasami, że może gdyby Amelia miała tipsy, to udałoby się jej stanąć na podium. Dla niej to było przetarcie. Wciąż przecież walczy z przeciwniczkami starszymi od niej. Wszystko przed nią, choć na podium liczymy nawet w tym roku.

 

- Wspomniał Pan o Katarzynie Wysmolińskiej. Znamy ją z H2O Jastrzębie.
- To oczywiście nic nowego, że niektórzy zawodnicy zmieniają barwy i dyscyplinę, a między Nautilusem i H2O to dzieje się w obie strony. Kasia zrealizowała już swoją przygodę z pływaniem tradycyjnym i teraz dobrze radzi sobie w płetwach. Odnosi już sukcesy w postaci medali w Klubowym Pucharze Polski.

 

- Pisaliśmy również o młodych multimedalistach - Hubercie Dyrszce i Balbinie Sikorze.
- Hubert ma zaledwie jedenaście lat, ale jest już doświadczonym pływakiem. Trenuje z nami od siódmego roku życia. Dysponuje świetnymi warunkami fizycznymi. To duży i mocny facet. Nie ma sobie równych w kraju. Na ostatnich naszych zawodach w Nowym Jiczynie w Czechach ustanowił rekordy klubu i powoli zbliża się do bardzo wyżyłowanych rekordów Polski. Liczymy na to, że na Mistrzostwach Polski grup młodszych w Chodzieży uda mu się co najmniej jeden z tych wyników poprawić. Hubert ma również starszego brata Jakuba, który jest przykładem, jeśli chodzi o podejście do sportu i pracy treningowej. Z kolei Balbina Sikora to jest taki prawdziwy talencik. Wciąż szuka metod poprawy swoich wyników. Balbinka dojeżdża do nas z Hażlachu głównie na piątkowe treningi, a poza tym szkoli się również w Aquatice w Pawłowicach i bierze udział w obozach przygotowawczych. Ma też za sobą treningi z samą Otylią Jędrzejczak w Stargardzie. To może być dziewczyna formatu Amelii Pisarczyk. Jej też nie cieszą drugie miejsca. Wyłącznie pierwsze.

 

- Z kogo jeszcze Jastrzębie może być dumne za kilka lat?
- Na pewno do tego grona mogę zaliczyć Zuzannę Rzepkę. Zuzia notuje niesamowitą progresję wyników. Połowa rekordów klubu już do niej należy i, podobnie jak Hubert, zbliża się do wyżyłowanych rekordów Polski. Ona ma trzynaście lat, a do najlepszego wyniku na 400 metrów brakuje jej zaledwie półtora sekundy, choć jeszcze rok temu brakowało... prawie pół minuty. Progresja wybitna, a dzięki naszej współpracy z Fitness Gym, który udostępnił nam siłownię dla dziesięciu naszych najlepszych reprezentantów, Zuzia wciąż ma możliwość dalszej poprawy. Myślę, że zadziwić nas może jeszcze Bartłomiej Giba. Ma piętnaście lat i poza pływaniem trenuje również taekwondo. Nasi zawodnicy są wszechstronni i nie obawiają się poza treningiem pływackim biegać czy grać w hokeja. Mamy też Martynę Gajór czy Klaudię Gorys, które za kilka lat mogą naprawdę dominować w swoich kategoriach. Ostatniego słowa nie powiedziała też Aleksandra Kasperek, która jest w wieku Amelki. Być może uda się jej coś wywalczyć na Mistrzostwach Europy. Solidnie pracujemy nad tym, aby te wyniki były jak najlepsze. Musiałbym wymienić jeszcze wielu zawodników, którzy dobrze rokują, ale wtedy nie wyszlibyśmy z tego basenu do wieczora (śmiech). Naszym najważniejszym celem jest jednak to, aby zachęcać dzieci do sportu. Oderwać od komputerów, internetu czy innych tabletów na rzecz zdrowego trybu życia.

 

 

- Wychylając lampkę szampana na Sylwestra Krzysztof Radomski powie, że był to udany rok, jeśli...
- Byłbym szczęśliwy, gdyby, poza Amelią, udało nam się zakwalifikować jednego czy dwóch zawodników na mistrzostwa Europy lub świata. Szansę mają tu Jakub Dyrszka, Aleksandra Kasperek czy Katarzyna Wysmolińska. Natomiast w kwestii samej Amelii Pisarczyk, to nie będę ukrywał, że liczymy na medal. Są na to spore szanse. Jeśli chodzi o mistrzostwa Polski, to chciałbym, abyśmy z Olsztyna przywieźli co najmniej tyle medali, ile przed rokiem. Trzeba jednak pamiętać o silnej konkurencji z Torunia, Chodzieży, Wrocławia czy Jastarni. Na chwilę obecną jesteśmy na prowadzeniu w Klubowym Pucharze Polski i liczę, że uda się tę pozycję utrzymać aż do listopadowego finału w Toruniu. Mamy szansę powalczyć o mistrzostwo w Środkowoeuropejskim Pucharze Młodzieży, w którym w zeszłym sezonie byliśmy na drugim miejscu. Druga runda tej imprezy odbędzie się u nas 14 czerwca. Ponadto na początku października organizujemy w Jastrzębiu Zdroju Grand Prix Polski w międzynarodowej obsadzie. Liczymy na udział w tej imprezie mistrzów Europy i całej czołówki kontynentu. Jeśli uda nam się wprowadzić naszych zawodników do czołowych, finałowych szóstek, to będę bardzo szczęśliwy. No i na koniec - marzę o tym, aby ktoś z naszych zawodników pobił rekord Polski. Najbliżej są Amelka i Zuzia, ale być może doczekamy się niespodzianki ze strony innych naszych pływaków.

 

- Na koniec przejdźmy do spraw bardziej ogólnych. Czy jest szansa, że pływanie w płetwach stanie się jednak dyscypliną olimpijską? Rozmawialiśmy o tym kiedyś. Sprawa była rozwojowa.
- Proszę mi wierzyć, że pływanie w płetwach jest bardzo popularne. W Pradze wystartowało pół tysiąca zawodników i to było maksimum, jakie obiekt w stolicy Czech mógł przyjąć. A zainteresowanie było ogromne i rozczarowanych brakiem udziału bardzo wielu. W kwestii igrzysk to... chyba przegapiono odpowiedni moment, gdy gospodarzami były Ateny dziesięć lat temu. Nie sprzyja nam też sytuacja polityczna, ponieważ światową czołówką rządzą Rosjanie i Ukraińcy, a wiadomo co tam się teraz dzieje. Z kolei Amerykanie nie odnoszą tu wielkich sukcesów...

 

- Kto by pomyślał, że również pływanie w płetwach może paść ofiarą polityki.
- Niestety. Chiny, Korea czy Kolumbia bardzo popularyzują naszą dyscyplinę. Ale sytuacja w światowym sporcie jest taka, że nawet olimpijskie miejsce zapasów jest zagrożone. Takie czasy.

 

- Niektórzy nasi czytelnicy być może pamiętają naszą rozmowę z okazji powrotu do kraju kapitana Jerzego Radomskiego. Wujka Krzysztofa Radomskiego.
- "Radomszczaki" już takie są, że nie potrafią usiedzieć na miejscu. Ciocia pisze książki i współpracuje z angielskimi wydawnictwami, a wujek... znów jest w trasie. Wrócił do Polski, ale co taki człowiek może robić na blokach? Wychodził na spacer i nudził się. Postanowił wrócić na morze, na swój ostatni rejs dookoła świata. Mówi, że na oceanie jest mu lepiej. To jest jego życie. Wybrał się w podróż wraz z moim synem i siostrzeńcem. I tak płyną już dwa miesiące. Wystartowali z Panamy, odwiedzili Wyspy Kokosowe i Perłowe, a obecnie są w okolicach Galapagos. Cieszę się, że syn i siostrzeniec chcą realizować tradycje rodzinne, a nie siedzieć na tyłku. Mamy z nimi utrudnioną łączność, ale dajemy sobie jakoś radę. Chłopaki prowadzą stronę internetową (cousinssailingadventure.com) i tam informują o tym, co robią i gdzie są. Rejs ma potrwać około dwóch lat. Nie wiadomo, gdzie się zakończy. Pod uwagę brana jest Panama, ale też i Polska. Na pewno jednak nasze "Radomszczaki" chcą dopłynąć do Kapsztadu. Wujek jest już wiekowy. Ma ponad siedemdziesiąt lat i zapewne jest jednym z najstarszych żeglarzy  na świecie. Mimo to przed każdym rejsem wspina się na maszt i dogląda wszystkiego. Niesamowity człowiek. Liczę, że podróż zakończy się szczęśliwie i życzę im tego serdecznie. A na sam koniec wszystkim moim zawodnikom życzę sukcesów i samych złotych medali na Mistrzostwach Polski.

 

rozm. Mariusz Gołąbek

KOMENTARZE

  • KIBICE | 16/05 godz. 13:50

    tez kochamy AMELIE.

  • Katarzyna | 15/05 godz. 18:18

    Panie Krzysiu świetny wywiad

  • kibic | 15/05 godz. 08:18

    Amelka kochamy cie

  • Tomek | 13/05 godz. 16:52

    Amelia tak trzymaj!!!

  • leszekM | 13/05 godz. 11:33

    Krzysiu jak zwykle w wysokiej formie. Powodzenia w realizacji planów.

  • jasnet.pl | 13/05 godz. 12:43

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!
    Minął okres dodawania komentarzy.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X