Dzisiaj jest: piątek, 3 kwietnia 2020   Imieniny: Irena, Pankracy, Ryszard

więcej ›

SPORT

Alpinizm

Baseball

Biegi

Boks

Futsal

Hokej

Judo

Karate

Kolarstwo

Koszykówka

Morsowanie

Narciarstwo

Olimpiady specjalne

Piłka nożna

Pływanie

Pływanie w płetwach

Rajdy samochodowe

Rekreacja

Siatkówka

Siatkówka plażowa

Sporty walki

Szachy

Taekwondo

Tenis

Tenis stołowy

Żeglarstwo

Inne

ZAPOWIEDZI

2020-04-11

GKS Jastrzębie - Zagłębie Sosnowiec

Mecz odwołany!

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2020-04-18

GKS Jastrzębie - Chojniczanka

Mecz odwołany!

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2020-04-18

JKTS Jastrzębie - Cukrownik Chybie

Mecz odwołany!

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2020-04-24

GKS Jastrzębie - Stal Mielec

Piłkarska Fortuna 1. Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Sztuka dla każdego"

- Karate to sztuka walki dla każdego - twierdzą zgodnie jego pasjonaci. Jednak obserwując wyczyny najlepszych z nich zwykłemu śmiertelnikowi trudno w to uwierzyć. Swoje robią również filmy, w których adepci tej sztuki skaczą pod sufitami i zadają ciosy o nadludzkiej sile. Nic bardziej mylnego. Prezes Jastrzębskiego Klubu Karate Kyokushin Ryszard Koprjaniuk jest najlepszym dowodem, że trenować może każdy. Pięćdziesięciosiedmioletni człowiek, który całe życie pracował na przodku. Ma z tego powodu problemy ze stawami i nie może swobodnie do końca zginać kolana. Ale mimo to bez wahania mówi, że nie da rady żyć bez karate, do którego wrócił zaledwie cztery lata temu po dwudziestoczteroletniej przerwie. Co więcej, przygotowuje się do egzaminów na czarny pas!

Ryszard Koprjaniuk jest od kilku miesięcy prezesem stowarzyszenia jastrzębskich karateków. Przejął schedę po Robercie Gładkim i stara się kontynuować chlubne tradycje tego klubu, który powstał w 1995 roku z inicjatywy sensei Janusza Piórkowskiego. Jego sukcesy na zawodach rozsławiły w regionie nowe stowarzyszenie. Z czasem pojawiły się owoce pracy mistrza w postaci drużynowych zwycięstw w turniejach w Jastrzębiu i Wodzisławiu. - Nasi seniorzy, juniorzy i młodzicy z powodzeniem startują od kilku lat na wszystkich ważniejszych turniejach nie tylko krajowych, jak w Bydgoszczy, Zamościu, Bielsku-Białej, Sosnowcu, Warszawie, Włocławku czy Radzyniu Podlaskim, ale też międzynarodowych. W gronie najlepszych zawodników wymieniłbym: Seweryna Kozieła, Łukasza Buchtę, Roberta Dąbrowskiego, Rafała Stano, Leonarda Pociaska, Anitę Kustrę, Mateusza Kustrę, Marka Maryniaka, Patryka Zimnego, Anastazję Gamrat, Konrada Serwotkę i Dawid Zatora. Podczas niedawnego Turnieju o Puchar Prezydenta Wodzisławia zdobyliśmy dwadzieścia jeden medali, z czego aż osiem złotych - wymienia prezes. Jednak o wiele bardziej o znaczeniu klubu świadczą nie tyle zdobycze na poszczególnych imprezach, co rangi najbardziej wybitnych zawodników. Czarnym pasem w Jastrzębskim Klubie Karate Kyokushin mogą się pochwalić, poza oczywiście sensei Piórkowskim, Michał Gawełczyk, Andrzej Matloch, Seweryn Kozieł i Zbigniew Supeł. Cała piątka zdała egzaminy na to prestiżowe wyróżnienie na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie pod okiem słynnego shihana Andrzeja Drewniaka, ucznia twórcy stylu karate kyokushin, Masutatsu Oyamy. Piórkowski wywalczył czarny pas w 2000 roku, a kolejne stopnie zdobywał w roku 2006 i 2009. Obecnie jest posiadaczem trzeciego dana, czyli "potrójnego" czarnego pasa. Pierwszy dan ma natomiast pozostała czwórka, która zdawała odpowiednie egzaminy w latach 2008-2011. Jak wspomniano wyżej, również prezes Koprjaniuk ma zamiar, za aprobatą sensei Piórkowskiego, przystąpić do egzaminów w Krakowie. - Należy wykazać swoje zaangażowanie w karate i nie opuszczać treningów. Trzeba nabyć stosowną wiedzę o sztuce. Dopiero po przyzwoleniu ze strony mistrza można pojechać na tygodniowy obóz. Trenuje się po cztery razy dziennie pod okiem doświadczonych instruktorów, którzy przygotowują adeptów do egzaminu. W sobotę należy zdać testy związane z techniką kata i, jeśli się je zaliczy, można przystąpić do serii trzydziestu dwuminutowych walk w niedzielę. Jedna po drugiej. Nie trzeba wszystkich wygrywać, ale należy wytrzymać godzinną rywalizację z różnymi przeciwnikami, z których każdy prezentuje inny styl. Dopiero wówczas można otrzymać czarny pas - informuje Koprjaniuk. Nie jest to spacerek, ale dla chcącego nic trudnego.

Aby udowodnić tezę, że karate jest sztuką dla każdego zwykłego śmiertelnika, warto przedstawić osobę samego Ryszarda Koprjaniuka. Urodził się w Wałbrzychu w 1955 roku. Szesnaście lat później wraz z matką i bratem przyjechał do Jastrzębia za pracą. Jak niemal wszyscy... Zanim zetknął się z karate, trenował boks pod okiem słynnego Czesława Caputy oraz grał w piłkę nożna w Orle Moszczenica. Przygoda z pięściarstwem zakończyła się, kiedy ktoś "na mieście" złamał mu szczękę. Gdy miał dwadzieścia sześć lat, zauważył plakat zachęcający do trenowania karate w nowo powstającym klubie w Żorach. To był rok 1981. - Zachęciło mnie hasło znajdujące się na ogłoszeniu, że treningi są ciężkie, można poznać granice własnej wytrzymałości oraz to, iż... pot płynie po ścianach. Chciałem to sprawdzić - mówi prezes. Po pierwszych zajęciach stwierdził, że to... prawda. - Dotknąłem ściany i istotnie, była mokra - śmieje się Koprjaniuk. W ciągu jednego dnia rzucił papierosy i zupełnie zrezygnował z alkoholu, nawet przysłowiowego jednego piwa, co niezmiernie zdziwiło jego przyjaciół. Karate było ważniejsze. - Zanim zacząłem trenować, byłem bardzo porywczym człowiekiem. Karate bardzo szybko pomogło mi się wyciszyć i zyskać dystans do życia - stwierdza. Niestety, przygoda trwała tylko trzy lata, bo należało zarabiać na chleb, a pan Ryszard musiał przecież utrzymać rodzinę. - Gdy pracowałem na KWK Jastrzębie, to nie było problemu z treningami. Robota trzyzmianowa, więc można było wszystko dopasować. Ale w 1984 roku musiałem przenieść się na KWK Krupiński, gdzie pracowano w systemie dwuzmianowym. I musiałem skończyć z karate - opowiada. Ale nie zerwał ze sportem i uprawiał kulturystykę. W 1994 roku wywalczył trzecie miejsce na Śląsku, a rok później - czwarte. - Byłem jednak zmuszony zerwać również z kulturystyką "na serio", gdyż rozwój w jej ramach wymagałby brania różnych środków wiadomego pochodzenia, a tego nie chciałem. Tymczasem walka o wyższe lokaty musiałaby się z tym wiązać - deklaruje. W 1999 roku Koprjaniuk przeszedł na emeryturę górniczą. Rozpoczął pracę w ochronie, gdzie poznał wspomnianego wcześniej Seweryna Kozieła. Gdy ten usłyszał, że kolega z pracy miał przygodę z karate przed niemal ćwierćwieczem, natychmiast zaczął go namawiać do powrotu. Pan Ryszard wyrażał wiele obiekcji, przede wszystkim związanych z wiekiem i stanem zdrowia. - Przecież miałem już pięćdziesiąt trzy lata! Na dodatek te stawy... Ale Seweryn namówił mnie do przyjścia na trening. Był rok 2008. Pierwsze zajęcia były naprawdę ciężkie, bo powrót po tylu latach musi taki być. Ale wytrzymałem - wspomina. Sensei Janusz Piórkowski zauważył, że "nowy" radzi sobie bardzo dobrze i zezwolił mu na noszenie kimona oraz przywdzianie niebieskiego pasa, wywalczonego jeszcze w latach osiemdziesiątych. - Tamte trzy lata odmieniły moje życie. Teraz wiem, że nie mogę żyć bez karate. Chcę tylko podziękować sensei Piórkowskiemu, że przywrócił mnie do tej sztuki. Na jego zajęciach ponownie mogłem poczuć smak karate. Czasami, gdy boli kręgosłup albo stawy, wolę wziąć tabletkę przeciwbólową, ale nie opuścić zajęć. To naprawdę niesamowicie wciąga - mówi z przekonaniem.

Nie można ukrywać, że rówieśnicy spędzający emeryturę przy piwie w szynkach nie do końca rozumieją pasję swojego kolegi. - Czasami mówią, że Rysiek zdziwaczał na starość - śmieje się Koprjaniuk. Ale zapewne poza drwinami jest też zazdrość o formę fizyczną i możliwości. Pan Ryszard absolutnie nie wygląda na swoje lata, a prezentowane przezeń wymachy nogami i ciosy rękami budzą podziw sprawnością i szybkością. - Chciałbym móc zachęcić wszystkie osoby w moim wieku, aby choć spróbowały karate. Od tego naprawdę można się uzależnić i jest to zdrowy nałóg. Zamiast siedzieć w barze i marnować życie, warto zainwestować w siebie i poznać swoje możliwości - dodaje. Pan Ryszard deklaruje, że chce walczyć o czarny pas, ale zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń. Raczej nie wchodzi w grę rywalizacja na zawodach, gdzie kategoria weteran rozpoczyna się od... trzydziestego piątego roku życia. - Jeśli nie będę mógł już trenować, na pewno nadal będę pomagał w klubie w sprawach organizacyjnych - mówi. Być może prezesura jest właśnie jednym z tych elementów. Celem nowego sternika klubu jest rozwój stowarzyszenia we wszystkich możliwych kierunkach, zarówno tym zawodniczym, który przynosi medale, jak i, przede wszystkim, rekreacyjnym. - Marzę o grupie osób w moim wieku, które trenowałyby karate. Chciałbym, aby nasza sztuka walki stała się czymś masowym. Naprawdę warto spróbować - zachęca Koprjaniuk. Być może po ewentualnym wywalczeniu czarnego pasa prezes mógłby by prowadzić zajęcia dla takiej grupy...

Karate może trenować każdy i co do tego można mieć wątpliwości, jeśli ktoś dokładnie zapoznał się z przygodą Ryszarda Koprjaniuka. - Na trening zapraszamy wszystkich, którzy tylko chcą cokolwiek ze sobą zrobić. Dzieci i młodzież mogą zapoznać się z karate pod okiem sempai Roberta Gładkiego w Szkole Podstawowej nr 4 w Zdroju, w szkole na osiedlu Gwarków u sensei Zbigniewa Supła, w Ruptawie u sensei Seweryna Kozieła, w placówce na ulicy Szkolnej pod patronatem sensei Piórkowskiego oraz w szkole w Świerklanach u sempai Anity Kustry. Najstarsza grupa, w której trenują wyczynowcy, ćwiczy w Zespole Szkół nr 6 w każdy wtorek i czwartek o 19:00. Można przyjść i przyjrzeć się naszym treningom. Zobaczyć na własne oczy tą pasję, która nas porwała. A później zabrać strój do treningu i po prostu przyjść. Zapraszamy wszystkich razem i każdego z osobna - mówi Ryszard Koprjaniuk, człowiek, który całe życie pracował na kopalni, ma problemy zdrowotne, niemal sześćdziesiątkę na karku i za niedługo przystąpi do egzaminów na czarny pas. To nie są nadludzie. Ale im po prostu chciało się chcieć.

Mariusz Gołąbek

KOMENTARZE

  • jasnet.pl | 03/04 godz. 07:25

    Bądź pierwszy! Wyraź swoją opinię!

  • jasnet.pl | 01/06 godz. 00:00

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!
    Minął okres dodawania komentarzy.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X