Dzisiaj jest: poniedziałek, 17 grudnia 2018   Imieniny: Florian, Łukasz, Olimpia

więcej ›

SPORT

Hokej



Terminarz PHL 2018/2019

11.09Polonia Bytom (d)3:0
12.09Kadra PZHL (d)3:2
16.09Aut. Gdańsk (w)2:1
21.09Energa Toruń (d)5:2
23.09Zagłębie Sosn. (w)3:2
25.09GKS Tychy (d)3:2 d.
28.09GKS Katowice (w)2:3 d.
30.09Podhale Nowy T. (d)1:4
02.10Cracovia (w)0:1
07.10Unia Oświęcim (d)7:4
12.10Orlik Opole (w)2:3d.
14.10Orlik Opole (d)6:0
19.10Unia Oświęcim (w)1:0
26.10Cracovia (d)4:3
28.10Podhale Nowy T. (w)0:1
30.10GKS Katowice (d)0:2
02.11GKS Tychy (d)3:4k.
04.11Zagłębie Sosn. (d)3:0
13.11Aut. Gdańsk (d)3:1
16.11Energa Toruń (w)2:3d.
17.11Aut. Gdańsk (w)0:3
20.11Polonia Bytom (w)9:3
21.11Kadra PZHL (d)2:1d.
23.11Polonia Bytom (d)5:0
27.11Energa Toruń (d)2:0
30.11Zagłębie Sosn. (w)4:1
02.12GKS Tychy (w)1:2
04.12GKS Katowice (d)3:4
07.12Podhale Nowy T. (d)1:2
18.12pauza
20.12Unia Oświęcim (d)18:00
22.12Orlik Opole (w)-:-
02.01Cracovia (w)-:-
04.01Orlik Opole (d)18:00
06.01Unia Oświęcim (w)-:-
08.01pauza
10.01Cracovia (d)17:45
13.01Podhale Nowy T. (w)-:-
15.01GKS Katowice (w)-:-
18.01GKS Tychy (w)-:-
20.01Zagłębie Sosn. (d)18:00
22.01Energa Toruń (w)-:-
25.01Aut. Gdańsk (d)18:00
27.01Polonia Bytom (w)-:-

Tabela PHL 2018/2019
1. GKS Katowice 28 76 137:45
2. GKS Tychy 28 64 127:63
3. Podhale N. T. 28 55 99:62
4. JKH GKS 29 53 80:54
5. Cracovia 28 48 88:63
6. Energa Toruń 29 47 100:80
7. Unia Oświęcim 29 44 102:82
8. Automatyka G. 28 34 72:80
9. Zagłębie Sosnowiec 29 31 73:107
10. Orlik Opole 28 26 76:125
11. Polonia Bytom 28 15 65:135
12. Kadra PZHL U23 22 8 39:162
       
Informacje o klubie
Rok założenia: 1952 (Jastrzębianka), 1963 (Górnik Jas-Mos), 2005 (JKH Czarne)
Barwy: zielono-czarno-żółte
Adres: ul. Leśna 4, 44-335 Jastrzębie Zdrój
Obiekt: Lodowisko Jastor, ul. Leśna
Rozgrywki: Polska Hokej Liga

Prezes: Kazimierz Szynal
Trener: Robert Kalaber (Svk)
Asystent trenera: Rafał Bernacki
Kierownik drużyny: Jerzy Błaszczyk
Kierownik ds. tech.: Dariusz Wywiał

Kadra:
Bramkarze: Oskar Prokop [90], Ondrzej Raszka [96]
Obrońcy: Tobiasz Bigos [86], Kordian Chorążyczewski [65], Jakub Gimiński [94], Jakub Grof (Cze) [23], Jan Homer (Svk) [92], Jakub Kubesz (Cze) [6], Jakub Michałowski [5], Grzegorz Radzieńciak [24], Maciej Sulka [76]
Napastnicy: Jakub Blanik [71], Artiom Dubinin (Rus) [18], Peter Fabusz (Svk) [25], Dominik Jarosz [47], Martin Kasperlik (Cze) [27], Kamil Kącki, Tomasz Kominek (Cze) [41], Tomasz Kulas [10], Leszek Laszkiewicz [81], Patryk Matusik [29], Dominik Nahunko [61], Łukasz Nalewajka [20], Radosław Nalewajka [22], Dominik Paś [14], Patryk Pelaczyk [17], Kamil Świerski [19], Kamil Wałęga [21], Kamil Wróbel [15]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2018-12-20

JKH GKS Jastrzębie - Unia Oświęcim

Polska Hokej Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-12-22

Jastrzębski Węgiel - GKS Katowice

Siatkarska PlusLiga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-12-29

Jastrzębski Węgiel - Czarni Radom

Siatkarska PlusLiga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-01-04

JKH GKS Jastrzębie - Orlik Opole

Polska Hokej Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

Na bramce przez... bliźniaka

 

Według znanej maksymy bramkarzem nie może zostać człowiek... do końca zrównoważony. Po pierwsze - rywale ładują w ciebie, ile fabryka dała. Po drugie - tym, czym ładują, często możesz dostać w głowę. Po trzecie - czasem trzeba bezceremonialnie opieprzyć kolegów z drużyny i w związku z tym należy znać taki zakres słów w języku ojczystym i nie tylko, który pójdzie w pięty. Po czwarte - należy mieć albo odporność psychiczną z żelaza, albo na tyle wysoką samoocenę, aby nie przejmować się docinkami z trybun, bo za straconego gola na 99% to ciebie będą winić. Napastnik może pomylić się sto razy, a za sto pierwszym wreszcie trafić i tym samym zostać bohaterem. Ty możesz sto razy obronić fantastycznie i raz się pomylić, w efekcie czego nazwą cię "ręcznikiem na poprzeczce". Jesteś jak saper...

 

Po tym nieco przydługim wstępie, który skierowany jest przede wszystkim do tych Czytelników, którzy Jastor widzą tylko wtedy, gdy w pobliskim lesie zbierają grzyby (ale liczymy, że w końcu zawitają na mecz), możemy przejść do sedna. Zapraszamy do lektury niezwykle ciekawej rozmowy z Davidem Zabolotnym, który od dwóch lat jest bramkarzem JKH GKS Jastrzębie, ale dopiero w tym sezonie został tym niekwestionowanym "pierwszym". Jednak nawet będąc nieco w cieniu Przemysława Odrobnego mógł liczyć na wsparcie z trybun, które doceniały umiejętności i wyszkolenie młodego golkipera. David to facet, do którego należy przyszłość. Można stawiać dolary przeciw orzechom, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, to w niedługim czasie bramka reprezentacji Polski będzie należała wyłącznie do niego. Choć urodził się we Frankfurcie nad Menem, a "V" w jego imieniu bynajmniej nie jest błędem w druku, to nie wyobrażał sobie, że mógłby zamienić orła białego na czarnego. W tym sezonie Zabolotny jest i będzie najważniejszym filarem JKH GKS Jastrzębie. Świetny bramkarz to przecież co najmniej połowa wartości zespołu. O sportowych początkach, bracie bliźniaku, treningach w Czechach, kibicach, planach i... golu Mike'a Dantona rozmawiamy z bramkarzem JKH GKS Jastrzębie Davidem Zabolotnym.

 

- Zaczniemy "z grubej rury". Strzał Mike'a Dantona był do obrony?
David Zabolotny - Każdy strzał jest do obrony. Analizowałem po spotkaniu tę sytuację i wiem, gdzie popełniłem błąd. Czuję się winny tej bramki, choć na pewno pewne okoliczności utrudniały mi obronę. Tym niemniej Danton uderzał z daleka, więc powinienem był zwyczajnie zareagować lepiej.

 

- Nie zmienia to faktu, że szybko "odkupiłeś winę". Bez twojej świetnej postawy byłoby 0:3...
- W każdym meczu staram się bronić najlepiej, jak potrafię. Z jednej strony trudno nie rozpamiętywać porażki z Sanokiem, ale z drugiej - to już było. Przed nami kolejne mecze. Trzeba wygrywać i znaleźć się w czołowej szóstce.

 

- Ciekawostką dla naszych Czytelników może być fakt, że masz brata bliźniaka. Zatem doskonale zapewne rozumiesz, dlaczego jakikolwiek atak ze strony rywala na Łukasza Nalewajkę spotyka się z żywą reakcją Radka. I odwrotnie.
- Doskonale to rozumiem! U braci bliźniaków ta więź jest naprawdę bardzo mocna. Jak mawia moja mama: "My oba to jedna osoba". Jeśli mojemu bratu Patryckowi działaby się krzywda, to po prostu nie mogę nie zareagować. Dlatego nie mam pretensji do Łukasza i Radka, że czasem muszą powędrować na ławkę kar. Inna sprawa, że takie bokserskie starcia potrafią zmobilizować i zjednoczyć cały zespół.

 

- Skoro porozmawialiśmy o dniu dzisiejszym, to czas na małą podróż w przeszłość. 22 września 2013...
- To mój debiut w ekstralidze w barwach JKH GKS Jastrzębie. Podejmowaliśmy na Jastorze Podhale Nowy Targ. Zwyciężyliśmy 6:1, tracąc gola dopiero w trzeciej tercji. Na pewno ten  pierwszy mecz muszę zaliczyć do udanych, skoro wygraliśmy. Bez wątpienia było to dla mnie doniosłe przeżycie. Dopiero co zakończyłem naukę w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu i niemal z marszu dostałem szansę od trenera Mojmira Trliczika. Można powiedzieć, że mój "zawodowy" hokej rozpoczął się właśnie wtedy.

 

- Zatem dwa lata czekałeś na to, aby zostać niekwestionowanym pierwszym bramkarzem. Wcześniej byłeś mimo wszystko "tym drugim" po Robercie Slipczenko i Przemysławie Odrobnym.
- W pierwszym sezonie nie było łatwo. W połowie rozgrywek doznałem kontuzji kolana i trafiłem na stół operacyjny. Mimo to w klubie działacze zachowali się wspaniale. Pół sezonu nie grałem i w zasadzie byłem niepotrzebny, a mimo to otrzymałem drugą szansę. Potem przy Leśnej pojawił się Przemek Odrobny, z którym stworzyliśmy całkiem zgrany duet. Uzupełnialiśmy się wzajemnie. Jeśli jednemu powinęła się noga, to drugi starał się naprawić jego błąd. Ten kolejny sezon w Jastrzębiu był bardzo pomyślny. Zdobyliśmy przecież wicemistrzostwo Polski!

 

- Co czułeś, kiedy trybuny skandowały twoje nazwisko po "szmacie" puszczonej przez "Wiedźmina"?
- Zawsze trzymałem kciuki za Przemka i on, zapewne, również mnie życzył dobrze. Bardzo go szanuję. To człowiek, który zawsze bardzo mocno pracował. Natomiast jeśli trener kazał mi go zmieniać w czasie meczu, to starałem się zamazać jego słabszy występ. Przemek robił to samo, jeśli z kolei ja coś zawaliłem. Graliśmy po jednej stronie tafli.

 

- Mate Tomljenović to bardziej rywal czy kolega?
- Oczywiście, że kolega! Tym bardziej, że znamy się od lat. Mieliśmy okazję spotkać się podczas młodzieżowych Mistrzostw Świata w Doniecku. Mate bronił chorwackiej bramki, a że jego ekipa nie należała do najmocniejszych, to miał sporo roboty i świetnie się z niej wywiązywał. W poprzednim sezonie był zresztą u nas na testach. Często rozmawiamy ze sobą i wzajemnie się wspieramy.

 

- W Doniecku powiadasz... Widziałeś, co zostało z tamtej areny, na której graliście?
- Tak... Wszyscy wiemy, co tam się dzieje. To było wspaniałe zaplecze sportowe. Wojna to wojna...

 

- Czas zatem na jeszcze bardziej odległą przeszłość. Rozwiejmy wątpliwości w kwestii twojego imienia. David przez "v", czytane "normalnie", czyli po polsku.
- Dokładnie. Urodziłem się we Frankfurcie nad Menem i dlatego właśnie jestem "Davidem", a mój brat "Patryckiem", choć oczywiście oba imiona czyta się tak, jak polskie. Mieszkaliśmy z rodzicami w miejscowości Bad Nauheim, skąd w 1999 roku wróciliśmy do Opola. Rodzice otworzyli tu firmę.

 

- Szybko rozpocząłeś przygodę z hokejem.
- Gdy miałem sześć lat, jakiś gość poinformował mojego ojca o treningach hokeja. Tata zabrał nas obu na zajęcia. Tu miała miejsce ciekawa sytuacja, bo Patryck był szybszy ode mnie, czego nie mogłem znieść (śmiech). Brat zawsze był bardziej przebojowy. W efekcie zwróciłem uwagę na bramkarza, który robił co innego niż reszta i był inaczej ubrany. Spróbowałem i spodobało mi się to. Rodzice jednak narzekali, że wybrałem akurat tę pozycję.

 

- Bo syn będzie dostawał kawałem gumy w głowę?
- Też (śmiech). Głównie jednak chodziło o to, że bramkarz odwala najbardziej niewdzięczną robotę. Wiadomo, że przy stracie gola to on zawsze jest winny. Trener jednak przekonał moich rodziców, że każdy dzieciak po jakimś czasie nudzi się rolą bramkarza i woli strzelać gole. Tylko, że akurat ja wcale się tym nie znudziłem (śmiech).

- Nie brałeś żadnej innej dyscypliny pod uwagę?
- Kiedyś mocno ciągnęło mnie do piłki nożnej. Na obozie u trenera Ziętary zagraliśmy jakiś mecz i tak się złożyło, że zrobiłem akcję życia. Przebiegłem całe boisko, przedryblowałem wszystkich rywali i zdobyłem gola. W efekcie szkoleniowiec stwierdził, że wprawdzie jestem niezłym bramkarzem hokejowym, ale w futbolu zarobię lepsze pieniądze (śmiech). Zostałem jednak przy hokeju i nie żałuję.

 

- W 2013 roku ukończyłeś SMS w Sosnowcu i trafiłeś do Jastrzębia. Dlaczego zdecydowałeś się na JKH GKS?
- Szczerze mówiąc, nie narzekałem wtedy na brak ofert. Będąc jeszcze w SMS-ie, dostałem się do seniorskiej reprezentacji Polski, co na pewno pomogło mi w szukaniu klubu. Wiedziałem jednak, że w Jastrzębiu jest dobre zaplecze, a swoją rolę odegrała również stosunkowo niewielka odległość od mojego Opola. Nie będę ukrywał, że pojawiła się również oferta z Tychów. Uznałem jednak, że w Jastrzębiu będzie łatwiej załapać się do bramki. Rozmowy z działaczami z Jastora przebiegły bardzo pozytywnie. Cieszę się, że podpisałem kontrakt z JKH GKS.

 

- Cały czas pracujesz nad sobą. Nie tylko trenujesz w klubie, ale jeździsz również do Czech.
- Staram się nieustannie rozwijać swoje umiejętności. W Czechach trenowałem z Rostislavem Haasem, który jest szkoleniowcem bramkarzy Siewierstali Czerepowiec. Jeździłem do niego praktycznie przez całe wakacje. Kończyłem zajęcia na Jastorze i ruszałem do Czech. W zasadzie tylko przez dwa lub trzy tygodnie nie miałem kontaktu z taflą. Najpierw pracowałem na sztucznym lodzie, a potem, już w Ostrawie, na normalnym, gdzie miałem możliwość trenowania z bramkarzem Siewierstali Jakubem Stepankiem. I tak po trzy razy w tygodniu oraz we wszystkie wolne weekendy. Starałem się dobrze przepracować przerwę letnią. Wiedziałem, że czeka nas naprawdę ciężki sezon.

 

- I rzeczywiście tak jest. Tabela od trzeciego miejsca w dół jest bardzo spłaszczona. Jesteśmy na szóstej pozycji, czyli ostatniej, która może nas do połowy listopada interesować.
- Pozostanie w czołowej szóstce jest dla nas najwyższym priorytetem. Mamy młodą drużynę i musimy walczyć o każdy punkt. Nie możemy głupio przegrywać, tak jak w ostatnią niedzielę z Sanokiem. Mam jednak nadzieję, że uda się nam wyrwać punkty również faworytom. Nie jedziemy przecież w piątek do Krakowa w roli "chłopców do bicia". Chcemy także zagrać w Pucharze Polski i na pewno byśmy sobie tego życzyli.

 

- Słowo o trenerze Robercie Kalaberze. Mówi się, że jest "brzytwą". Odpowiada ci to, czy też preferowałeś filozoficzne podejście do życia Mojmira Trliczika?
- Z trenerem Trliczikiem niewiele rozmawiałem... Jest wielu szkoleniowców w polskiej lidze, którzy na dłuższą metę nie ufają młodym bramkarzom. Mamy sporo utalentowanych golkiperów, którzy jednak ze względu na wiek nie dostają szansy. Dlatego bardzo szanuję Roberta Kalabera, który postawił na mnie i pozwalał na grę nawet przy tak doświadczonym zawodniku, jakim jest Przemek Odrobny. Na pewno postaram się mu odwdzięczyć na lodzie za tę daną mi szansę.

 

- Na tafli słychać doping z trybun?
- Jasne! Wsparcie kibiców bardzo nam pomaga. Nasze lodowisko jest mniejsze niż na przykład obiekt w Tychach, stąd nawet niecały tysiąc ludzi potrafi wytworzyć niezły tumult. Inna sprawa, że u nas Klub Kibica jest bardzo blisko jednej z bramek (śmiech).

 

- Słychać Jarka?
- Pytasz, a wiesz! Oczywiście. To niezastąpiony facet!

 

- Jeśli niezastąpiony, to może weźmiecie go do zespołu?
- Czemu nie, zaprosimy go na bramkę (śmiech).

 

- Na koniec sakramentalne pytanie o twoje plany na przyszłość. Tę jastrzębską, ale nie tylko.
- Na pewno będę grał w Jastrzębiu do końca obowiązywania kontraktu. Nigdzie się nie wybieram i na razie zyskuję cenne doświadczenie. Natomiast nie ukrywam, że sporo myślę o wykorzystaniu mojego niemieckiego paszportu, którym dysponuję ze względu na miejsce urodzenia. Wiadomo, że hokej za naszą zachodnią granicą stoi na wyższym poziomie. Będę chciał rozpocząć pracę z niemieckim agentem, który być może kiedyś znajdzie dla mnie mocny klub za Odrą.

 

- Nie było wątpliwości w kwestii wyboru reprezentacji, w której chciałbyś zagrać?
- Nie, od początku było postanowione, że jeśli zagram w reprezentacji, to wyłącznie Polski. Nigdy nie pomyślałem, aby zagrać dla innej. Czuję się Polakiem i gram jako Polak!

 

Fot. Magdalena Kowolik

rozm. mg

KOMENTARZE

  • Adam | 25/10 godz. 02:02

    Świetny wywiad i brawo za patriotyzm

  • fanka | 24/10 godz. 22:34

    Powodzenia na meczu jutro

  • fanka | 23/10 godz. 20:59

    Szacunek david

  • fanka | 23/10 godz. 20:50

    David udany wywiad gratuluję

  • patriota | 23/10 godz. 19:14

    Szacun David za odpowiedź na ostatnie pytanie!

  • jasnet.pl | 23/10 godz. 09:15

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!
    Minął okres dodawania komentarzy.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X