Dzisiaj jest: poniedziałek, 19 listopada 2018   Imieniny: Elżbieta, Maksymilian, Salomea

więcej ›

SPORT

Piłka nożna



I liga - jesień 2018

21.07Wigry Suwałki (d)1:2
28.07Raków Cz-wa (w)2:2
04.08Niepołomice (d)0:2
11.08Chojniczanka (d)0:0
17.08Odra Opole (w)2:1
22.08Chrobry Głogów (d)0:0
25.08GKS Katowice (w)1:0
01.09Nieciecza (d)4:2
15.09Garbarnia Kraków (d)1:2
19.09Stomil Olsztyn (d)2:1
22.09Stal Mielec (w)0:0
29.09Warta Poznań (d)0:0
06.10Bytovia Bytów (w)2:1
20.10ŁKS Łódź (w)0:2
24.10Podbeskidzie (d)2:1
28.10GKS Tychy (d)1:1
03.11Sandecja N. Sącz (w)1:1
10.11Wigry Suwałki (w)3:1
17.11Raków Cz-wa (d)1:5
24.11Niepołomice (w)17:00
01.12Chojniczanka (w)16:00


Tabela - I liga

1. Raków Cz-wa 19 42 33:10
2. ŁKS Łódź 18 34 28:14
3. Sandecja N. Sącz 18 31 20:12
4. Stal Mielec 18 28 25:13
5. GKS Jastrzębie 19 28 23:24
6. Niepołomice 18 27 22:24
7. Podbeskidzie 18 26 26:21
8. Bytovia Bytów 19 25 31:25
9. Chojniczanka 18 25 25:24
10. GKS Tychy 19 23 23:23
11. Odra Opole 18 23 28:29
12. Chrobry Głogów 19 23 14:18
13. Stomil Olsztyn 19 21 18:25
14. BB Nieciecza 18 20 27:32
15. Warta Poznań 19 20 17:25
16. Wigry Suwałki 18 19 19:30
17. GKS Katowice 18 16 15:23
18. Garbarnia Kraków 19 15 15:37
       

Informacje o klubie
Rok założenia: 1961 (Górnik Jastrzębie), 2010 (GKS 1962)
Barwy: zielono-czarno-żółte
Adres: ul. Harcerska 14B, 44-335 Jastrzębie Zdrój
Obiekt: Stadion Miejski, ul. Harcerska 14B
Rozgrywki: I liga

Prezes: Dariusz Stanaszek
Trener: Jarosław Skrobacz
II trener: Jan Woś
Trener bramkarzy: Sławomir Królczyk
Trener prz.fiz.: Damian Zawierucha
Kierownik drużyny: Kamil Błachut
Fizjoterapeuta: Natalia Legierska

Kadra:
Bramkarze: Grzegorz Drazik [1], Bartosz Szelong [12], Mateusz Kurzanowski [26]
Obrońcy: Dawid Gojny [94], Kacper Kawula [3], Dominik Kulawiak [16], Oskar Mazurkiewicz [27], Piotr Pacholski [4], Przemysław Pastuszak [33], Kamil Szymura [17], Damian Zajączkowski [18]
Pomocnicy: Faril Ali (Ukr) [10], Krzysztof Gancarczyk [22], Bartosz Jaroszek [32], Szymon Kuś [24], Bartosz Semeniuk [97], Patryk Skórecki [77], Maciej Spychała [73], Dominik Szczęch [11], Piotr Trąd, Damian Tront [20], Dawid Weis [5]
Napastnicy: Kamil Adamek [28], Tomasz Dzida [7], Kamil Jadach [8], Łukasz Krakowczyk [19], Adam Żak [9]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2018-11-21

JKH GKS Jastrzębie - Kadra PZHL

Polska Hokej Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-11-23

JKH GKS Jastrzębie - Polonia Bytom

Polska Hokej Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-11-24

10. Turniej Kumite

Międzynarodowe zawody karate

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-11-26

Jastrzębski Węgiel - Chemik Bydgoszcz

Siatkarska PlusLiga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Ktoś nade mną czuwał..."


Fot. A. Kogut / GKS 1962 Jastrzębie

 

Łukasz Miśkiewicz to zawodnik B-klasowych rezerw GKS Jastrzębie. Nasi sympatyczni i złośliwi fani innych dyscyplin drużynowych zapytają zapewne, czym skórokop ósmej ligi zasłużył sobie na wywiad i machną ręką, że znów faworyzujemy piłkę nożną. Spieszymy z odpowiedzią. 27-letni Miśkiewicz jest nie tylko zawodnikiem drugiej drużyny GieKSy, ale przede wszystkim reprezentantem Polski w AMP futbolu, czyli piłce nożnej dla ludzi po amputacjach kończyn (bramkarze - górnych, zawodnicy z pola - dolnych).

 

Jeśli myślicie, że mecze z ich udziałem to jakaś lipa, zobaczcie film sprzed roku ze spotkania naszej kadry z Argentyną (link: https://www.youtube.com/watch?v=VLiljRyBDbw). Szok? Oczywiście! Dryblingi w wykonaniu człowieka poruszającego się o kulach ortopedycznych są absolutnym majstersztykiem!

 

Łukasz ma za sobą tragiczny wypadek na kopalni, w którym stracił rękę. Mimo przeciwności losu nie załamał się. Futbol stał się dla niego metodą na życie. Będąc piłkarzem rezerw GieKSy zwrócił na siebie uwagę AMP futbolowych działaczy, którzy zaproponowali mu "przestawienie się" na pozycję bramkarza. I tak to się zaczęło...

 

- Jak to się stało?
Łukasz Miśkiewicz - Dzień jak co dzień... Pracowałem "pod firmą" w KWK Knurów. Zjechałem na dół na szychtę. Działaliśmy w przodku. Zajmowałem się torkretem, czyli takim betonem natryskowym, mieszanym przez specjalistyczną maszynę. Zgarniałem resztki cementu. Nagle coś huknęło. Odruchowo schyliłem się, żeby nie dostać niczym w głowę i wtedy "ślimak" tej maszyny pochwycił moją rękawicę. Zaczęło mnie wciągać do środka. Zaparłem się, ile tylko miałem siły, ale oderwało mi prawą rękę. Spędziłem kilka tygodni w szpitalu. Ot, cała historia.

 

- Szybko się pozbierałeś...
- To dzięki rodzinie i kolegom, którzy odwiedzali mnie w szpitalu. Ich obecność pozwoliła przetrwać najgorszy moment. Nie pozwalali mi myśleć o tym, co się wydarzyło. Ale nie będę ukrywał, że kiedy po przebudzeniu w szpitalu po raz pierwszy zobaczyłem, że nie mam prawej ręki i widziałem obok moją mamę, to niejedna łza popłynęła.

 

- Co powiesz tym, którzy uważają zawód górnika za taki sam, jak każdy inny?
- Każdy z nich powinien choć raz zjechać na dół i przepracować choć jedną szychtę. Potem mogą krytykować górników, ile chcą. Oni nie mają pojęcia, jakie tam panują warunki. To nie jest praca w biurze, do której idzie się ze świadomością pewnego powrotu do domu. Tymczasem z kopalni można po prostu nie wrócić.

 

- Czy po tym wypadku miałeś okazję do zjazdu na dół?
- Nie. I nie mam na to najmniejszej ochoty.

 

- Na lewej ręce masz sporych rozmiarów tatuaż. Przedstawia...
- Anioła. A w zasadzie walkę dobra ze złem. O tatuażu myślałem od dawna, ale nie chciałem, aby przedstawiał jakieś bzdury. Po wypadku pomyślałem właśnie o aniołach. Myślę, że w tamtej sytuacji ktoś nade mną czuwał, skoro mimo wszystko zakończyło się "tylko" utratą ręki, a nie życia.

 

- Często zdarza ci się wracać myślami do tego dnia?
- Nie. Właśnie dlatego gram w piłkę, aby o tym nie myśleć. Jeśli człowiek ma możliwość wyjścia z domu i kontaktu z innymi ludźmi, to da się normalnie żyć. Sportowa rywalizacja naprawdę pomaga. Oczywiście utrata kończyny utrudnia życie, ale to kwestia przyzwyczajenia.

 

- Futbol był w twoim życiu od zawsze?
- Tak, choć oczywiście wyłącznie w wydaniu podwórkowym. Biegałem po klepiskach, jak wszyscy inni chłopcy, choć nigdy nie byłem kibicem. Nie jeździłem na mecze, a w telewizji obejrzałem od czasu do czasu Ligę Mistrzów czy spotkania reprezentacji Polski. Po wypadku grywałem z kolegami w zespole Partizan BGP w jastrzębskiej Lidze Nike Playarena. Kiedyś dowiedziałem się, że trener C-klasowych rezerw GKS Jastrzębie Tomasz Kocerba poszukuje chłopaków do drużyny. Tomek jest bratem mojego dobrego znajomego, Bartka. Poszliśmy we czwórkę, choć bez wielkiej nadziei na angaż. Tymczasem poszło... całkiem nieźle. W rezultacie dostaliśmy się do ekipy, która z marszu awansowała do klasy B.

 

- I właśnie jako piłkarz rezerw GKS Jastrzębie zostałeś reprezentantem Polski! Jakim sposobem?
- Jeszcze w szpitalu dowiedziałem się o AMP futbolu, czyli piłce nożnej dla ludzi po amputacjach kończyn. Wtedy jednak istniała wyłącznie reprezentacja kraju. Nikt nie myślał o lidze, a mnie nawet przez myśl nie przeszło, aby do niej aplikować. Tymczasem kiedy grałem już w drugiej drużynie GieKSy, na klubową skrzynkę mailową dotarł list od Krzysztofa Płachcińskiego, który w Psarach (niedaleko Będzina) organizował drużynę do ligi AMP futbolu. Postanowiłem spróbować i tam dowiedziałem się, że mam nawet szansę na kadrę.

 

- W jaki sposób z Psar trafiłeś do Gryfa Szczecin, którego barwy reprezentujesz?
- Drużyna z Psar na razie nie występuje jeszcze w AMP Futbol Ekstraklasie, więc zostałem przez Płachcińskiego wypożyczony do Gryfa, z którym zdobyłem wicemistrzostwo Polski. System rozgrywek ligowych polega na tym, że co jakiś czas w jednym miejscu rozgrywany jest turniej z udziałem wszystkich zespołów. Wziąłem udział w takich zawodach w Warszawie. Rozegrałem zaledwie pół meczu z Husarią Kraków, która zajmowała pierwsze miejsce w tabeli. Zaraz po spotkaniu podszedł do mnie selekcjoner kadry i zaproponował współpracę. To było niesamowite! Po miesiącu otrzymałem powołanie na sierpniowe zgrupowanie do Szczawnicy. I tak to się zaczęło. Nie miałem jednak jeszcze okazji zagrać w oficjalnym meczu kadry. Liczę jednak, że szybko w niej zadebiutuję.

 


Fot. A. Kurzawa / AMP Futbol Polska

 

- Każdy z zawodników tej reprezentacji ma za sobą dramatyczne przeżycia. Jesteście drużyną dosłownie "po przejściach".
- Na pewno znamy cenę życia. Potrafimy doceniać te małe rzeczy, których normalnie się nie dostrzega. Wszyscy jesteśmy wypadkach czy chorobach. Gramy i dla siebie, i dla kraju. Koledzy w polu są po amputacjach kończyn dolnych. My, bramkarze, po amputacjach rąk. Na pewno jednak nie oznacza to, że nasze treningi na zgrupowaniach to lipa. Szkoleniowcy mają swoje wymagania i ostro nami szorują. Nikt się z nami nie patyczkuje.

 

- Jako reprezentant Polski w piłce nożnej zapewne opływasz w luksusy. Ale bugatti przed naszą redakcją nie zauważyłem.
- Dobre (śmiech). A mówiąc poważnie - gramy "za frytki". Nikt nie dostaje za to złamanego grosza. Mamy jedynie opłacony pobyt na zgrupowaniach oraz otrzymujemy zwrot kosztów za dojazd. Jednak na turnieje ligowe trzeba podróżować za swoją kasę. Dla wielu z nas dojazd pociągiem czy autobusem na drugi koniec Polski wymaga zaoszczędzenia pieniędzy ze skromnej renty inwalidzkiej. Potem musimy zaciskać pasa przez resztę miesiąca.

 

- Wróćmy jeszcze do rezerw GKS Jastrzębie. Pamiętam takie zdjęcie...
- … To ze mną na kolanach (śmiech)? Rzeczywiście, po jednej z pierwszych bramek strzelonych dla zespołu mocno uzewnętrzniłem swoją radość. Z czasem jednak ciśnienie zeszło i na kolejne gole reaguję już... mniej emocjonalnie.

 

- Może uznasz to pytanie za nie na miejscu, ale jak na twoją obecność na boisku reagowali rywale w klasie B czy klasie C?
- Zdecydowana większość przeciwników podchodzi do mnie z szacunkiem. Poklepią po plecach, pogratulują. "Dajesz radę, chłopaku". Ale byli i tacy, którzy śmiali się pod nosem. Ludzie są różni i na to nie mam wpływu. Inna sprawa, że po takich cichych drwinach człowiek ma jeszcze większy power do grania. Gdy kończyliśmy mecz wysokim zwycięstwem, to już uśmiechów nie było.

 

- O tej jesieni nie można powiedzieć, że była udana. Zespół lawiruje nad strefą spadkową.
- Rzeczywiście, choć nadal... chcemy bić się o awans! Zdajemy sobie sprawę, że będzie ciężko, ale pocieszamy się, że "wszystkie rewanże będą nasze" (śmiech). A mówiąc serio - mieliśmy spore kłopoty kadrowe i stąd wynikały te porażki. Jestem jednak przekonany, że wiosną będzie lepiej.

 

- Rozmawiałem o tobie z trenerem Grzegorzem Łukasikiem. Zapewne o rozegraniu pełnych 90 minut w trzeciej lidze mowy nie ma, bo to jednak nie ten poziom, ale...
- Byłoby super! Ale na pewno na dłuższą metę nie dałbym rady trenować z zawodnikami z pierwszego zespołu. Nie te płuca i umiejętności.

 

- Czego można ci życzyć?
- Moje marzenia wiążą się oczywiście z reprezentacją Polski w AMP futbolu. W grudniu gramy w jednej z warszawskich hal z Reprezentacją Artystów Polskich. Od tego meczu oraz postawy na treningach będzie zależeć, czy pojadę na mistrzostwa świata do Turcji. Nie będę ukrywał, że to jest właśnie moje największe marzenie. Zagrać na AMP futbolowym mundialu, utrzeć nosa Turkom czy Rosjanom i wywalczyć medal. To byłoby coś! Na koniec miałbym też małą sugestię...

 

- Zamieniam się w słuch.
- Chciałbym zaprosić tych, którzy przeczytają ten wywiad, do zainteresowania się AMP futbolem. Myślę tu przede wszystkim o ludziach po amputacjach kończyn, którzy dotychczas nie zdawali sobie sprawy z istnienia takiej odmiany piłki nożnej. Nie siedźcie pochowani w pokojach. Wyjdźcie z domów. Wy również możecie uprawiać sport. Wierzcie, że to może być element rozwiązania części waszych problemów. Na pewno wiecie o czym mówię. Liczę również na pozostałych czytelników. Kibicujcie nam i śledźcie wydarzenia związane z AMP futbolem na Facebooku (www.facebook.com/AmpFutbolPolska).

 

 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • Ktoś | 09/12 godz. 09:14

    powodzenia

  • Łukasz | 07/12 godz. 12:15

    Dziękuję za ciepłe słowa.

  • Dziadek Siwe Włosy | 06/12 godz. 22:53

    W skórokopach z ósmej ligi mistrzów i tak jest najwięcej pasji w grze, niż patrząc na kopaczy TME.

  • Natalia | 06/12 godz. 16:14

    Zakochałam się w Tobie

  • Natalia | 04/12 godz. 22:55

    Utrzyj nosa Turkom, Ruskom i wszystkim niedowiarkom :-) jestem naprawdę pełna podziwu i mocno kibicuję Ci!

  • Janusz | 04/12 godz. 13:20

    Twój Anioł stóż czuwał. Pan BÓg widocznie przewidział dla Ciebie inny czas. Jeszcze tam nie ejsteś potrzebny hehe. A z drugiej strony przez ten wypadek okazało się, kto jest ile wart w nieszczęściu wśród zanajomych, czy bliskich.

  • marek | 04/12 godz. 11:35

    Misiek , do zobaczenia na kadrze

  • Prosty | 04/12 godz. 10:24

    Powodzenia. Trzymam kciuka :)

  • jasnet.pl | 04/12 godz. 08:10

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!
    Minął okres dodawania komentarzy.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X