Dzisiaj jest: środa, 20 marca 2019   Imieniny: Anatol, Eugenia, Sebastian

więcej ›

SPORT

Piłka nożna



I liga - wiosna 2019

02.03Odra Opole (d)3:1
09.03Chrobry Głogów (w)0:1
16.03GKS Katowice (d)1:2
30.03Stomil Olsztyn (w)16:00
03.04Nieciecza (w)18:00
06.04Garbarnia Kraków (w)-:-
13.04Stal Mielec (d)19:00
20.04Warta Poznań (w)16:00
24.04Bytovia Bytów (d)18:00
27.04Podbeskidzie (w)18:00
04.05ŁKS Łódź (d)19:00
11.05GKS Tychy (w)19:00
18.05Sandecja N. Sącz (d)20:00

Tabela - I liga

1. Raków Cz-wa 23 54 40:10
2. ŁKS Łódź 24 46 39:18
3. Stal Mielec 24 41 33:16
4. Sandecja N. Sącz 24 40 23:13
5. Podbeskidzie 24 35 36:29
6. GKS Jastrzębie 24 32 28:31
7. Chojniczanka 24 32 32:32
8. Niepołomice 23 31 24:29
9. BB Nieciecza 23 31 33:34
10. GKS Tychy 24 30 32:30
11. Odra Opole 23 29 35:38
11. Chrobry Głogów 24 29 17:23
12. Bytovia Bytów 24 28 34:31
14. Warta Poznań 24 27 23:33
15. Stomil Olsztyn 24 26 24:30
16. Wigry Suwałki 24 25 27:39
17. GKS Katowice 24 21 18:34
18. Garbarnia Kraków 24 19 18:46
       

Informacje o klubie
Rok założenia: 1961 (Górnik Jastrzębie), 2010 (GKS 1962)
Barwy: zielono-czarno-żółte
Adres: ul. Harcerska 14B, 44-335 Jastrzębie Zdrój
Obiekt: Stadion Miejski, ul. Harcerska 14B
Rozgrywki: I liga

Prezes: Dariusz Stanaszek
Trener: Jarosław Skrobacz
II trener: Jan Woś
Trener bramkarzy: Sławomir Królczyk
Trener prz.fiz.: Damian Zawierucha
Kierownik drużyny: Kamil Błachut
Fizjoterapeuta: Natalia Legierska

Kadra:
Bramkarze: Grzegorz Drazik [1], Hubert Gostomski [22], Mateusz Kurzanowski [26]
Obrońcy: Dawid Gojny [94], Kacper Kawula [3], Dominik Kulawiak [16], Oskar Mazurkiewicz [27], Piotr Pacholski [4], Przemysław Pastuszak [15], Kamil Szymura [17], Adam Wolniewicz [93]
Pomocnicy: Rafał Adamek [22], Faril Ali (Ukr) [10], Dawid Chochulski [29], Krzysztof Gancarczyk [22], Bartosz Jaroszek [32], Szymon Kuś [24], Marek Mróz [21], Patryk Skórecki [77], Maciej Spychała [73], Dominik Szczęch [11], Damian Tront [20]
Napastnicy: Kamil Adamek [28], Tomasz Dzida [7], Kamil Jadach [8], Łukasz Krakowczyk [19], Jakub Wróbel [12], Adam Żak [9]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2019-04-13

GKS Jastrzębie - Stal Mielec

Fortuna 1 Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-04-24

GKS Jastrzębie - Bytovia Bytów

Fortuna 1 Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-05-04

GKS Jastrzębie - ŁKS Łódź

Fortuna 1 Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-05-18

GKS Jastrzębie - Sandecja Nowy Sącz

Fortuna 1 Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Ktoś nade mną czuwał..."


Fot. A. Kogut / GKS 1962 Jastrzębie

 

Łukasz Miśkiewicz to zawodnik B-klasowych rezerw GKS Jastrzębie. Nasi sympatyczni i złośliwi fani innych dyscyplin drużynowych zapytają zapewne, czym skórokop ósmej ligi zasłużył sobie na wywiad i machną ręką, że znów faworyzujemy piłkę nożną. Spieszymy z odpowiedzią. 27-letni Miśkiewicz jest nie tylko zawodnikiem drugiej drużyny GieKSy, ale przede wszystkim reprezentantem Polski w AMP futbolu, czyli piłce nożnej dla ludzi po amputacjach kończyn (bramkarze - górnych, zawodnicy z pola - dolnych).

 

Jeśli myślicie, że mecze z ich udziałem to jakaś lipa, zobaczcie film sprzed roku ze spotkania naszej kadry z Argentyną (link: https://www.youtube.com/watch?v=VLiljRyBDbw). Szok? Oczywiście! Dryblingi w wykonaniu człowieka poruszającego się o kulach ortopedycznych są absolutnym majstersztykiem!

 

Łukasz ma za sobą tragiczny wypadek na kopalni, w którym stracił rękę. Mimo przeciwności losu nie załamał się. Futbol stał się dla niego metodą na życie. Będąc piłkarzem rezerw GieKSy zwrócił na siebie uwagę AMP futbolowych działaczy, którzy zaproponowali mu "przestawienie się" na pozycję bramkarza. I tak to się zaczęło...

 

- Jak to się stało?
Łukasz Miśkiewicz - Dzień jak co dzień... Pracowałem "pod firmą" w KWK Knurów. Zjechałem na dół na szychtę. Działaliśmy w przodku. Zajmowałem się torkretem, czyli takim betonem natryskowym, mieszanym przez specjalistyczną maszynę. Zgarniałem resztki cementu. Nagle coś huknęło. Odruchowo schyliłem się, żeby nie dostać niczym w głowę i wtedy "ślimak" tej maszyny pochwycił moją rękawicę. Zaczęło mnie wciągać do środka. Zaparłem się, ile tylko miałem siły, ale oderwało mi prawą rękę. Spędziłem kilka tygodni w szpitalu. Ot, cała historia.

 

- Szybko się pozbierałeś...
- To dzięki rodzinie i kolegom, którzy odwiedzali mnie w szpitalu. Ich obecność pozwoliła przetrwać najgorszy moment. Nie pozwalali mi myśleć o tym, co się wydarzyło. Ale nie będę ukrywał, że kiedy po przebudzeniu w szpitalu po raz pierwszy zobaczyłem, że nie mam prawej ręki i widziałem obok moją mamę, to niejedna łza popłynęła.

 

- Co powiesz tym, którzy uważają zawód górnika za taki sam, jak każdy inny?
- Każdy z nich powinien choć raz zjechać na dół i przepracować choć jedną szychtę. Potem mogą krytykować górników, ile chcą. Oni nie mają pojęcia, jakie tam panują warunki. To nie jest praca w biurze, do której idzie się ze świadomością pewnego powrotu do domu. Tymczasem z kopalni można po prostu nie wrócić.

 

- Czy po tym wypadku miałeś okazję do zjazdu na dół?
- Nie. I nie mam na to najmniejszej ochoty.

 

- Na lewej ręce masz sporych rozmiarów tatuaż. Przedstawia...
- Anioła. A w zasadzie walkę dobra ze złem. O tatuażu myślałem od dawna, ale nie chciałem, aby przedstawiał jakieś bzdury. Po wypadku pomyślałem właśnie o aniołach. Myślę, że w tamtej sytuacji ktoś nade mną czuwał, skoro mimo wszystko zakończyło się "tylko" utratą ręki, a nie życia.

 

- Często zdarza ci się wracać myślami do tego dnia?
- Nie. Właśnie dlatego gram w piłkę, aby o tym nie myśleć. Jeśli człowiek ma możliwość wyjścia z domu i kontaktu z innymi ludźmi, to da się normalnie żyć. Sportowa rywalizacja naprawdę pomaga. Oczywiście utrata kończyny utrudnia życie, ale to kwestia przyzwyczajenia.

 

- Futbol był w twoim życiu od zawsze?
- Tak, choć oczywiście wyłącznie w wydaniu podwórkowym. Biegałem po klepiskach, jak wszyscy inni chłopcy, choć nigdy nie byłem kibicem. Nie jeździłem na mecze, a w telewizji obejrzałem od czasu do czasu Ligę Mistrzów czy spotkania reprezentacji Polski. Po wypadku grywałem z kolegami w zespole Partizan BGP w jastrzębskiej Lidze Nike Playarena. Kiedyś dowiedziałem się, że trener C-klasowych rezerw GKS Jastrzębie Tomasz Kocerba poszukuje chłopaków do drużyny. Tomek jest bratem mojego dobrego znajomego, Bartka. Poszliśmy we czwórkę, choć bez wielkiej nadziei na angaż. Tymczasem poszło... całkiem nieźle. W rezultacie dostaliśmy się do ekipy, która z marszu awansowała do klasy B.

 

- I właśnie jako piłkarz rezerw GKS Jastrzębie zostałeś reprezentantem Polski! Jakim sposobem?
- Jeszcze w szpitalu dowiedziałem się o AMP futbolu, czyli piłce nożnej dla ludzi po amputacjach kończyn. Wtedy jednak istniała wyłącznie reprezentacja kraju. Nikt nie myślał o lidze, a mnie nawet przez myśl nie przeszło, aby do niej aplikować. Tymczasem kiedy grałem już w drugiej drużynie GieKSy, na klubową skrzynkę mailową dotarł list od Krzysztofa Płachcińskiego, który w Psarach (niedaleko Będzina) organizował drużynę do ligi AMP futbolu. Postanowiłem spróbować i tam dowiedziałem się, że mam nawet szansę na kadrę.

 

- W jaki sposób z Psar trafiłeś do Gryfa Szczecin, którego barwy reprezentujesz?
- Drużyna z Psar na razie nie występuje jeszcze w AMP Futbol Ekstraklasie, więc zostałem przez Płachcińskiego wypożyczony do Gryfa, z którym zdobyłem wicemistrzostwo Polski. System rozgrywek ligowych polega na tym, że co jakiś czas w jednym miejscu rozgrywany jest turniej z udziałem wszystkich zespołów. Wziąłem udział w takich zawodach w Warszawie. Rozegrałem zaledwie pół meczu z Husarią Kraków, która zajmowała pierwsze miejsce w tabeli. Zaraz po spotkaniu podszedł do mnie selekcjoner kadry i zaproponował współpracę. To było niesamowite! Po miesiącu otrzymałem powołanie na sierpniowe zgrupowanie do Szczawnicy. I tak to się zaczęło. Nie miałem jednak jeszcze okazji zagrać w oficjalnym meczu kadry. Liczę jednak, że szybko w niej zadebiutuję.

 


Fot. A. Kurzawa / AMP Futbol Polska

 

- Każdy z zawodników tej reprezentacji ma za sobą dramatyczne przeżycia. Jesteście drużyną dosłownie "po przejściach".
- Na pewno znamy cenę życia. Potrafimy doceniać te małe rzeczy, których normalnie się nie dostrzega. Wszyscy jesteśmy wypadkach czy chorobach. Gramy i dla siebie, i dla kraju. Koledzy w polu są po amputacjach kończyn dolnych. My, bramkarze, po amputacjach rąk. Na pewno jednak nie oznacza to, że nasze treningi na zgrupowaniach to lipa. Szkoleniowcy mają swoje wymagania i ostro nami szorują. Nikt się z nami nie patyczkuje.

 

- Jako reprezentant Polski w piłce nożnej zapewne opływasz w luksusy. Ale bugatti przed naszą redakcją nie zauważyłem.
- Dobre (śmiech). A mówiąc poważnie - gramy "za frytki". Nikt nie dostaje za to złamanego grosza. Mamy jedynie opłacony pobyt na zgrupowaniach oraz otrzymujemy zwrot kosztów za dojazd. Jednak na turnieje ligowe trzeba podróżować za swoją kasę. Dla wielu z nas dojazd pociągiem czy autobusem na drugi koniec Polski wymaga zaoszczędzenia pieniędzy ze skromnej renty inwalidzkiej. Potem musimy zaciskać pasa przez resztę miesiąca.

 

- Wróćmy jeszcze do rezerw GKS Jastrzębie. Pamiętam takie zdjęcie...
- … To ze mną na kolanach (śmiech)? Rzeczywiście, po jednej z pierwszych bramek strzelonych dla zespołu mocno uzewnętrzniłem swoją radość. Z czasem jednak ciśnienie zeszło i na kolejne gole reaguję już... mniej emocjonalnie.

 

- Może uznasz to pytanie za nie na miejscu, ale jak na twoją obecność na boisku reagowali rywale w klasie B czy klasie C?
- Zdecydowana większość przeciwników podchodzi do mnie z szacunkiem. Poklepią po plecach, pogratulują. "Dajesz radę, chłopaku". Ale byli i tacy, którzy śmiali się pod nosem. Ludzie są różni i na to nie mam wpływu. Inna sprawa, że po takich cichych drwinach człowiek ma jeszcze większy power do grania. Gdy kończyliśmy mecz wysokim zwycięstwem, to już uśmiechów nie było.

 

- O tej jesieni nie można powiedzieć, że była udana. Zespół lawiruje nad strefą spadkową.
- Rzeczywiście, choć nadal... chcemy bić się o awans! Zdajemy sobie sprawę, że będzie ciężko, ale pocieszamy się, że "wszystkie rewanże będą nasze" (śmiech). A mówiąc serio - mieliśmy spore kłopoty kadrowe i stąd wynikały te porażki. Jestem jednak przekonany, że wiosną będzie lepiej.

 

- Rozmawiałem o tobie z trenerem Grzegorzem Łukasikiem. Zapewne o rozegraniu pełnych 90 minut w trzeciej lidze mowy nie ma, bo to jednak nie ten poziom, ale...
- Byłoby super! Ale na pewno na dłuższą metę nie dałbym rady trenować z zawodnikami z pierwszego zespołu. Nie te płuca i umiejętności.

 

- Czego można ci życzyć?
- Moje marzenia wiążą się oczywiście z reprezentacją Polski w AMP futbolu. W grudniu gramy w jednej z warszawskich hal z Reprezentacją Artystów Polskich. Od tego meczu oraz postawy na treningach będzie zależeć, czy pojadę na mistrzostwa świata do Turcji. Nie będę ukrywał, że to jest właśnie moje największe marzenie. Zagrać na AMP futbolowym mundialu, utrzeć nosa Turkom czy Rosjanom i wywalczyć medal. To byłoby coś! Na koniec miałbym też małą sugestię...

 

- Zamieniam się w słuch.
- Chciałbym zaprosić tych, którzy przeczytają ten wywiad, do zainteresowania się AMP futbolem. Myślę tu przede wszystkim o ludziach po amputacjach kończyn, którzy dotychczas nie zdawali sobie sprawy z istnienia takiej odmiany piłki nożnej. Nie siedźcie pochowani w pokojach. Wyjdźcie z domów. Wy również możecie uprawiać sport. Wierzcie, że to może być element rozwiązania części waszych problemów. Na pewno wiecie o czym mówię. Liczę również na pozostałych czytelników. Kibicujcie nam i śledźcie wydarzenia związane z AMP futbolem na Facebooku (www.facebook.com/AmpFutbolPolska).

 

 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • Ktoś | 09/12 godz. 09:14

    powodzenia

  • Łukasz | 07/12 godz. 12:15

    Dziękuję za ciepłe słowa.

  • Dziadek Siwe Włosy | 06/12 godz. 22:53

    W skórokopach z ósmej ligi mistrzów i tak jest najwięcej pasji w grze, niż patrząc na kopaczy TME.

  • Natalia | 06/12 godz. 16:14

    Zakochałam się w Tobie

  • Natalia | 04/12 godz. 22:55

    Utrzyj nosa Turkom, Ruskom i wszystkim niedowiarkom :-) jestem naprawdę pełna podziwu i mocno kibicuję Ci!

  • Janusz | 04/12 godz. 13:20

    Twój Anioł stóż czuwał. Pan BÓg widocznie przewidział dla Ciebie inny czas. Jeszcze tam nie ejsteś potrzebny hehe. A z drugiej strony przez ten wypadek okazało się, kto jest ile wart w nieszczęściu wśród zanajomych, czy bliskich.

  • marek | 04/12 godz. 11:35

    Misiek , do zobaczenia na kadrze

  • Prosty | 04/12 godz. 10:24

    Powodzenia. Trzymam kciuka :)

  • jasnet.pl | 04/12 godz. 08:10

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!
    Minął okres dodawania komentarzy.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X