Dzisiaj jest: poniedziałek, 20 listopada 2017   Imieniny: Anatol, Edmund, Feliks

więcej ›

SPORT

Siatkówka



PlusLiga 2017/2018 - terminarz
08.10 Skra Bełchatów (d)3:1
11.10 ZAKSA Kędzierzyn (w)0:3
15.10 Warta Zawiercie (w)3:0
18.10 Trefl Gdańsk (d)2:3
21.10 Resovia Rzeszów (d)2:3
25.10 BBTS Bielsko-B. (d)3:0
29.10 AZS UWM Olsztyn (w)0:3
03.11 Cuprum Lubin (d)3:0
18.11 Łuczniczka Bydg. (d)3:0
26.11 AZS Politechnika (w)-:-
29.11 Czarni Radom (w)-:-
02.12 GKS Katowice (d)-:-
09.12 MKS Będzin (w)-:-
23.12 Espadon Szczecin (d)-:-
30.12 Święt. Siatk. Kielce (w)-:-
06.01 BBTS Bielsko-Biała (w)-:-
13.01 ZAKSA Kędzierzyn (d)-:-
20.01 Skra Bełchatów (w)-:-
03.02 Warta Zawiercie (d)-:-
10.02 Trefl Gdańsk (w)-:-
17.02 Resovia Rzeszów (w)-:-
24.02 AZS UWM Olsztyn (d)-:-
03.03 Cuprum Lubin (w)-:-
07.03 Czarni Radom (d)-:-
10.03 Łuczniczka Bydg. (w)-:-
17.03 AZS Politechnika (d)-:-
24.03 GKS Katowice (w)-:-
30.03 MKS Będzin (d)-:-
07.04 Espadon Szczecin (w)-:-
14.04 Święt. Siatk. Kielce (d)-:-

Liga Mistrzów - terminarz
08.11 Omonia Nikozja (w)3:0
12.11 Omonia Nikozja (d)3:0

Tabela - PlusLiga

1. ZAKSA Kędzierzyn 10 29 10-0
2. Skra Bełchatów 9 21 7-2
3. Espadon Szczecin 10 18 5-5
4. GKS Katowice 9 17 6-3
5. Jastrzębski Węgiel 9 17 5-4
6. AZS Olsztyn 9 17 5-4
7. Resovia Rzeszów 9 16 6-3
8. Trefl Gdańsk 8 15 6-2
9. Cuprum Lubin 9 14 5-4
10. Onico Warszawa 9 14 4-5
11. MKS Będzin 10 10 4-6
12. Czarni Radom 9 10 3-6
13. Łuczniczka Bydg. 9 10 3-6
14. DS Kielce 9 5 2-7
15. Warta Zawiercie 8 4 1-7
16. BBTS Bielsko-Biała 10 2 1-9
       
Informacje o klubie
Rok założenia: 1949 (LZS Jastrzębie), 1961 (Górnik Jastrzębie; od 1963 Górnik Jas-Mos; od 1970 GKS Jastrzębie; od 1991 KS Jastrzębie-Borynia; od 2004 Jastrzębski Węgiel)
Barwy: pomarańczowo-biało-czarne
Adres: al. Jana Pawła II 6, 44-335 Jastrzębie-Zdrój
Obiekt: Hala Widowiskowo-Sportowa, ul. Jana Pawła II 6
Rozgrywki: Siatkarska PlusLiga

Prezes: Adam Gorol
Trener: Mark Lebedew (Aus)
Asystent trenera: Leszek Dejewski
Trener przyg. fiz.: Wojciech Bańbuła
Scoutman: Bogdan Szczebak
Fizjoterapeuta: Paweł Baryła

Kadra:
Przyjmujący: Jason de Rocco (Can) [9], Marcin Ernastowicz [8], Salvador Hidalgo Oliva (Cub) [13], Rodrigo Quiroga (Arg) [7]
Rozgrywający: Lukas Kampa (Ger) [10], Dardan Lushtaku (Swe) [5]
Środkowy: Damian Boruch [6], Grzegorz Kosok [4], Wojciech Sobala [11], Jakub Turski [17]
Atakujący: Maciej Muzaj [2], Patryk Strzeżek [1]
Libero: Karol Gdowski [12], Jakub Popiwczak [3]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2017-11-24

JKH GKS Jastrzębie - Orlik Opole

21. kolejka Ekstraligi hokeja na lodzie

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2017-11-25

GKS 1962 Jastrzębie - Gryf Wejherowo

19. kolejka piłkarskiej II ligi

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2017-11-25

Finał Klubowego Pucharu Polski

Ogólnopolskie zawody w pływaniu w płetwach

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2017-11-25

Barbórka 2017 o Puchar Prezesa JSW

Ogólnopolski Piłkarski Turniej Halowy

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Nie byłoby nas bez JSW"

Prezes Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol - fot. Magdalena Kowolik

 

Najpełniej smakują te sukcesy, których nie zaplanowaliśmy. Zdobyty dwa tygodnie temu brązowy medal, choć już siódmy w historii jastrzębskiej siatkówki, ma zupełnie inny wymiar niż inne miejsca na ligowym podium z ostatnich dziesięciu lat. Radość kibiców związana z pokonaniem Resovii była porównywalna do tej, z jaką mieliśmy do czynienia w 2004 roku, przy okazji jedynego w historii mistrzostwa Polski, czy też znakomitych występów w europejskich pucharach w latach 2011-2014.

Pojawienia się w 2017 roku kolejnego baneru z datą dziejowego sukcesu nad trybunami Hali Widowiskowo-Sportowej nikt się nie spodziewał. Czas na podsumowanie tych minionych dziewięciu miesięcy. Zapraszamy do obszernego wywiadu z prezesem Jastrzębskiego Węgla Adamem Gorolem, którego zapytaliśmy nie tylko o wrażenia artystyczne związane z minionym sezonem, ale też o finansową stronę funkcjonowania klubu, relacje z miastem, osobowość Salvadora Olivy, europejskie puchary czy aspekty kibicowskie. Zaczęliśmy jednak od kwestii dość sensacyjnego wyznania dotyczącego pozyskania licencji na ten sezon "rzutem na taśmę"...

- W przemówieniu podczas spotkania z kibicami powiedział pan, że Jastrzębski Węgiel otrzymał licencję na grę w PlusLidze "rzutem na taśmę". Nie dzielił się pan tą wiedzą przed sezonem.
Adam Gorol - Nie było wówczas większego sensu w informowaniu fanów o naszych kłopotach, tym bardziej, że było ich wiele. Co do samej licencji, to osobiście pilotowałem jej uzyskanie i byłem przekonany, że ją otrzymamy. Walczyliśmy o to ze wszystkich sił. Opłaciło się, a pięknym owocem jest brązowy medal, którego wtedy nie mieliśmy prawa się spodziewać. Liczyliśmy na poprawę lokaty z poprzedniego sezonu, ale o podium mógł wtedy marzyć chyba jedynie jakiś fantasta-wizjoner. Faktem jest jednak, że prawo do występów w PlusLidze zyskaliśmy na kilka dni przed rozpoczęciem rozgrywek.

- Na kilka dni?!
- Wrzesień był idealnym momentem dla wierzycieli klubu, w tym managerów i zawodników, wobec których klub miał zobowiązania. Z biznesowego punktu widzenia jest to nawet zrozumiałe, bo mieliśmy przysłowiowy "nóż na gardle". Z uwagi na wysoką rangę starałem się jednak w te sprawy angażować bezpośrednio oraz we współpracy z przewodniczącym rady nadzorczej i obecną panią prokurent spółki. To przyniosło pozytywny efekt. W większości przypadków w trakcie załatwiania tych kwestii nie pojawiły się jakieś dramatyczne problemy. Natomiast jeden z byłych zawodników Jastrzębskiego Węgla bardzo chciał nam, delikatnie mówiąc, utrudnić życie, ale udało mi się zneutralizować jego krańcowo nieprzychylne podejście. Myślę, że zachował się bardzo nieelegancko. Z tego, co mi wiadomo, swego czasu nasz klub pomógł mu w kwestiach zdrowotnych. Ale było, minęło. Spoglądajmy w przyszłość.

- Chciałem zapytać o najtrudniejszy moment w minionym sezonie, ale chyba tę kwestię mamy już rozstrzygniętą.
- Takich ciężkich chwil było kilka, nie tylko tuż przed rozpoczęciem rozgrywek, ale również pod koniec 2016 roku. Dlatego tak istotne stało się przyjęcie przez naszego partnera strategicznego, Jastrzębską Spółkę Węglową, mojej strategii rozwoju klubu na następne trzy sezony. Dzięki temu podpisaliśmy nową umowę dotyczącą finansowania Jastrzębskiego Węgla przez JSW. Obecnie jednak jestem zmuszony popracować nad zmianą tego dokumentu, ponieważ za sprawą sportowego sukcesu w meczach o brązowy medal rzeczywistość "wyprzedziła" nasze plany o mniej więcej dwa lata.

- Czyli bez Spółki nie byłoby tego medalu?
- Powiem więcej - bez JSW nie byłoby nas jako klubu sportowego! Kibice muszą o tym wiedzieć. Dziś mogę pozwolić sobie na spokój, ale w tych najgorszych chwilach miałem świadomość, że jedyną metodą na przetrwanie Jastrzębskiego Węgla jest przekonanie Jastrzębskiej Spółki Węglowej do tego, że jesteśmy partnerem wiarygodnym, gotowym do działania biznesowego według ściśle określonego planu działania, a uporządkowanie naszej spółki pod względem finansowym, organizacyjnym oraz sportowym wymaga tylko pracy i określonego czasu. I to się udało. Chciałbym w tym miejscu jeszcze raz podziękować osobom z zarządu JSW, bez których nie byłoby to możliwe. Dziękuję za ich zaangażowanie, pozytywne dla nas decyzje i, rzecz jasna, za wsparcie finansowe. Dziękuję też pozostałym sponsorom, w tym także partnerowi Klubu Kibica, jak również Urzędowi Miasta i osobiście pani prezydent. Dziękuję wszystkim mediom za ich ciągłe zaangażowanie w działalność sportową i wizerunkową naszego klubu. Krótko mówiąc - wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że istniejemy i możemy dziś cieszyć się z medalu.

- Przejdźmy wobec tego do spraw sportowych. W którym momencie uwierzył pan, że półfinał PlusLigi jest możliwy?
- To był dość długi proces. Przed sezonem wiedzieliśmy wprawdzie, jakie są indywidualne atuty naszych zawodników, ale nie mogliśmy przewidywać, jak przełoży się to na jakość zespołu. Tymczasem już pierwsze spotkania pokazały, że poza poziomem sportowym tworzy się "team spirit". Potem jednak przydarzyła się nam domowa porażka z MKS Będzin, która okazała się "zimnym prysznicem", notabene - bardzo przydatnym. Wszyscy sądzili przecież, że te punkty są oczywiste i zdobędą się same. Natomiast po tym meczu pojechaliśmy do Kędzierzyna-Koźla na pojedynek z ZAKSĄ i tu zobaczyliśmy naszą ekipę w zupełnie innym świetle. Objawił nam się zespół o niezwykłym potencjale. Choć przegraliśmy z mistrzem Polski, to pokazaliśmy, na co naprawdę nas stać. Efektem były listopadowe zwycięstwa u siebie ze Skrą Bełchatów i Resovią Rzeszów. Jednak najwspanialszym rezultatem świetnego początku były pełne trybuny Hali Widowiskowo-Sportowej. Z jednej strony kibice potwierdzili, że są z nami, a z drugiej - przekonali się, że potrafimy grać w siatkówkę, dzięki czemu szybko odbudowaliśmy poziom frekwencji z poprzednich lat. Balansowaliśmy na czwartym-piątym miejscu, co pozwoliło nam realnie myśleć o awansie do półfinału. I to stało się faktem. Chyba każdy przyzna, że nie dostaliśmy tego miejsca za darmo, tylko wywalczyliśmy je zasłużenie.

- A potem była bolesna lekcja od mistrza Polski.
- Moim zdaniem obecnie ZAKSA to rywal najtrudniejszy z możliwych w Plus Lidze. Sądzę, że był to przeciwnik nie do przejścia. Nikt jednak nie mógł mieć do nas pretensji o te porażki, tym bardziej biorąc pod uwagę, jak potem wyglądała walka o złoto. Natomiast niezwykle radować musi wspaniała odbudowa naszego zespołu na bój o brązowy medal z Resovią. Mieliśmy przewagę psychologiczną, ponieważ w fazie zasadniczej wygraliśmy z tą ekipą dwukrotnie. Potem po pięknym spotkaniu u siebie wygraliśmy 3:1. Oczywiście wiedzieliśmy, że tej klasy zespół nam nie odpuści. Ale nawet o po dwóch przegranych setach w Rzeszowie wierzyłem, że medal jest w naszym zasięgu. Przecież w tym sezonie wychodziliśmy już z takich opresji. Nie chcę tu nikogo chwalić indywidualnie, bo za pokonanie takiego giganta brawa należą się całej drużynie, ale bez wątpienia to, co zrobił w końcówce czwartego seta Sebastian Schwarz, było wielkie.

- Mam niejasne podejrzenie, że te pięciosetowe horrory są ukrytą strategią klubu. Ten scenariusz powtarza się przecież nawet w rozgrywkach juniorów.
- Może coś w tym jest (śmiech). Jeśli zawodnicy przyjęli w szatni taki system, to ze mną tego nie konsultowali. Ale nie mam nic przeciwko, aby w przyszłym sezonie tą metodą osiągnęli kolejny sukces. A emocje muszą być.

- Kiedy na Hali Widowiskowo-Sportowej pojawi się pamiątkowy baner z datą 2017?
- W przyszłym tygodniu. Oczywiście nie spodziewałem się, że tak szybko będziemy mogli wypełnić to wolne miejsce, które pozostawiliśmy specjalnie do tego celu. Sam pomysł z banerami przedstawiającymi kolejne sukcesy w dziejach klubu to pokłosie mojej obecności na wyjazdowym meczu ze Skrą Bełchatów, która w podobny sposób wyeksponowała swoje liczne tytuły. Staram się wyciągać takie pomysłowe "rodzynki" z wizyt w różnych częściach Polski i przenosić je na nasz grunt.

- Jest wrzesień 2016 roku. Ogląda pan w akcji Salvadora Olivę, gościa znikąd, który nie potrafi oderwać się od parkietu. Wyróżnia się jedynie tatuażami i fryzurą. Nie pomyślał pan: "Czy zrobiłem dobrze ufając Lebedewowi w kwestii Kubańczyka"?
- Decyzja o Olivie została podjęta w momencie, kiedy mieliśmy niemal skompletowaną kadrę. Salvadora zaproponował nam jego manager, który jednocześnie prowadzi sprawy Lukasa Kampy i Scotta Touzinsky'ego. Mark potwierdził, że zna możliwości Olivy i że może być z niego pożytek. Dla mnie jednak była to decyzja na granicy możliwości finansowych klubu. Zaważyło… pochodzenie Olivy. Pomyślałem, że człowiek o tak barwnej karierze i karaibskiej mentalności będzie ciekawą wartością dodaną. I rzeczywiście, początkowo zastanawialiśmy się, czy się odnajdzie w polskiej rzeczywistości. Kiedy jednak wreszcie oderwał się od parkietu, to okazał się najlepszy w całej PlusLidze (śmiech). Genialny zawodnik i fantastyczny człowiek. Dla mnie ważne jest to, że Salvador dobrze się czuje w naszym środowisku i w tej drużynie. Znalazł tu swoje miejsce, czego efektem jest przedłużenie kontraktu na kolejne dwa sezony. Przecież ten siatkarz w żadnym klubie nie zagrzał miejsca dłużej niż rok.

- Nie uwierzę, że pod takiego gwiazdora nie było podchodów ze strony rywali.
- Na pewno wiele klubów chciałoby mieć Olivę w swoich szeregach. Jednak Salvador to człowiek specyficzny i bardzo wymagający, jeśli chodzi o warunki. Zdiagnozowałem jego oczekiwania i byłem przekonany, że nasz klub to jego miejsce. Mało kto mógłby zapewnić mu sytuację, w której byłby on niekwestionowanym liderem zespołu, a zarazem mógłby walczyć o najwyższe cele. Salvador ma świadomość, że w bogatszych klubach byłby co najwyżej jedną z wielu gwiazd. Natomiast w Jastrzębiu jest szanowany przez kolegów oraz uwielbiany przez kibiców. I dlatego zaproponowałem mu odpowiednie warunki.

- Pomogliście mu spełnić marzenie i sprowadziliście z Kuby jego ojca.
- Salvador zwrócił się do klubu z prośbą o pomoc, bo sam nie zdążyłby tego zrealizować przed fazą play-off w związku z obowiązującymi procedurami. Nie miałem wątpliwości, że należy wyjść naprzeciw jego oczekiwaniom. I nie chodzi tu o spełnienie zachcianki, ale o zwykła ludzką przysługę, dzięki której Oliva jeszcze mocniej mógł poczuć się związany z Jastrzębskim Węglem. Z ramienia klubu sprawę pilotowała i załatwiła Paulina Pawliczek, stając na wysokości zadania.

- To teraz będziecie musieli sprowadzić również mamę. W rozmowie z naszą redakcją Oliva przyznał, że to ona jest jego największym kibicem.
- Jeśli tylko o to poprosi, to jestem przekonany, że damy sobie radę (śmiech).

- Niemniej, pozyskanie takiego zawodnika było w pewnym sensie wygraną na loterii. Trudno spodziewać się kolejnej takiej "petardy". Kibice jednak już teraz pytają o wzmocnienia przed kolejnym sezonem.
- Zdajemy sobie sprawę, że drużynę należy wzmocnić, choćby z uwagi na występy w europejskich pucharach. To będzie przedmiotem wzajemnych ustaleń z naszym partnerem strategicznym. Uważam jednak, że miejsce dla lidera jest tylko jedno. Jest nim jest Salvador Oliva i dlatego nie nastawiamy się na kolejną "petardę". Chcemy przede wszystkim znaleźć mocnego zawodnika na przyjęcie. Podejrzewam, że dla znawców siatkówki nie jest to niespodzianka. Niemniej, musimy mieć na uwadze nasze możliwości finansowe oraz limity obcokrajowców. Sądzę, że nazwisko tegoż przyjmującego poznamy w ciągu najbliższych tygodni. Natomiast ważna jest jeszcze jedna kwestia. Po tym ciężkim roku bardzo cieszy mnie fakt, iż zawodnicy lgną do Jastrzębia. W naszym klubie chcą występować zarówno doświadczeni, jak i bardzo młodzi siatkarze. Spotkałem się z wieloma opiniami, że tu warto grać z uwagi na znakomitą atmosferę, dobrą organizację, świetny sztab trenerski oraz kibiców, którzy są z drużyną na dobre i na złe. To naprawdę ogromny kapitał!

- Wspomniał pan o Lidze Mistrzów. Jak rozumiem, Jastrzębski Węgiel na pewno wystartuje w tych rozgrywkach? Nie jest wielką tajemnicą, że do tego interesu trzeba dokładać.
- To niestety prawda. Słyszałem, że prezes ZAKSY Sebastian Świderski wyliczył, iż jedynie zdobywca głównego trofeum siatkarskiej Ligi Mistrzów ma szansę "wyjść na zero". Właśnie dlatego przygotowuję wspomniany już plan finansowy dla funkcjonowania klubu w obliczu sukcesu, który osiągnęliśmy "przed czasem". Chcę podjąć rozmowy z naszym głównym partnerem w tej kwestii. Tak czy inaczej, nie widzę możliwości, abyśmy wycofali się z Ligi Mistrzów, bo co powiemy naszym kibicom? Chcemy walczyć z największymi. Nasza drużyna musi przede wszystkim ograć się na tym szczeblu i nabrać doświadczenia. Chcemy gościć w Jastrzębiu-Zdroju najlepsze europejskie firmy. Chcemy rozwijać się i wrócić do Europy. To nasz cel zarówno z uwagi na postęp sportowy, jak i oczekiwania naszych kibiców. Wierzę, że to pomoże również w pozyskaniu kolejnych sponsorów.

- W tym sezonie i tak kibice mogli czuć się rozpieszczeni. To było widać na spotkaniu dzień po zdobyciu brązowego medalu.
- Już końcówka meczu w Rzeszowie pokazała, jak świetnie potrafią bawić się nasi fani. Proszę mi wierzyć, że to sama przyjemność jeździć po kraju ze świadomością, że na obiektach przeciwników będziemy mieli tak znakomite wsparcie. Ważne jest to, że kibice są z nami na dobre i na złe, a nie tylko przy okazji sukcesu. Dostaję wiele telefonów od działaczy innych klubów, którzy zwyczajnie zazdroszczą nam takiego Klubu Kibica i tej wspaniałej atmosfery w Hali Widowiskowo-Sportowej. Nie mam zamiaru ukrywać, że dla mnie jest to również osobisty sukces, bo dopiero "uczę się sportu". Zależało mi na tym, aby atmosfera w klubie, na hali i w zespole była pełna życzliwości i współpracy. Sukces poniedziałkowego spotkania kibiców z drużyną oraz łzy wzruszenia Jakuba Popiwczaka były tego najlepszym dowodem. W tym miejscu składam podziękowanie również sponsorowi naszego Klubu Kibica, który (jak widać gołym okiem) wniósł sporo ożywienia w jego funkcjonowanie.

- Jakub Popiwczak oczywiście zostaje na kolejne lata w Jastrzębskim Węglu?
- Nie wyobrażam sobie drużyny bez Kuby! Bez dwóch zdań - staje się on już powoli ikoną Jastrzębskiego Węgla. Kiedy jeszcze byłem wyłącznie kibicem, to pamiętam go jako bardzo młodego libero. Dziś to w pełni ukształtowany zawodnik, który w minionym sezonie wziął na siebie ciężar gry i potrafił pomóc w stworzeniu znakomitego klimatu w zespole. A przecież to wciąż bardzo młody człowiek i na pewno będzie się jeszcze rozwijał.

- Popiwczak trafił do pierwszego zespołu z Akademii Talentów, choć oczywiście nie była to "klasyczna" droga, ponieważ niemal z marszu wszedł do ekipy seniorów. Czy jego śladem w nowym sezonie pójdą kolejni zawodnicy? Na przykład mistrzowie Polski juniorów?
- Wszystkie nasze rozmowy z Markiem Lebedewem i Leszkiem Dejewskim, które dotyczą spraw kadrowych, uwzględniają Akademię Talentów. Problem jednak polega na tym, że przepaść między PlusLigą, a nawet wybitnymi zawodnikami Akademii jest ogromna. Na pewno będziemy włączać młodzież do treningów pierwszej drużyny, ale ja osobiście mam wrażenie, że pomiędzy tymi dwoma elementami konstrukcji brakuje nam jeszcze jednego ogniwa, które z jednej strony pozwalałoby najlepszym zawodnikom z Akademii Talentów ogrywać się w rywalizacji z seniorami, a z drugiej - zapobiegałoby ich ewentualnemu odejściu do innych klubów. Być może rozwiązaniem okaże się nawiązanie współpracy z jednym z mających pierwszoligowe aspiracje klubów w regionie, który stałby się naszym klubem partnerskim w tym aspekcie. Znowu jednak sięgamy tu w obszary finansowe. Czas pokaże.

- A jak w pana opinii wygląda partnerstwo z Urzędem Miasta?
- Na pewno mamy dobry kontakt z panią prezydent Anną Hetman, która często przychodzi na mecze i utożsamia się z naszym klubem. Mieliśmy już wielokrotnie okazję rozmawiać w sprawie finansowania klubu. Niestety, od słów do czynów jest daleka droga. Słyszę wiele deklaracji o chęci zwiększenia zaangażowania miasta, ale również o braku takich możliwości. Póki co, nic z tego niestety nie wynika. Faktem jest, że jako Jastrzębski Węgiel promujemy miasto Jastrzębie-Zdrój w kraju, a niedługo - ponownie również za jego granicami w ramach europejskich pucharów. Okoliczne miejscowości rozwijają się, a my cierpimy na brak inwestorów, dlatego nasze miasto potrzebuje tej promocji jak kania dżdżu! A przecież to właśnie mecze Jastrzębskiego Węgla przyciągają tłumy ludzi, w tym osoby ze świata biznesu. Jedna z ogólnopolskich telewizji transmitowała większą część spotkań z naszym udziałem. Wszyscy chcą tu przyjeżdżać, bo tu jest znakomita atmosfera. Słyszałem to z wielu ust. Wszędzie widoczny jest herb miasta. Gramy dla Jastrzębia i dla jastrzębian. Na dodatek w maju Jastrzębie-Zdrój odwiedzą aż trzy reprezentacje narodowe: Australii, Kanady i Iranu. To przecież ogromna promocja miasta! Dzięki klubowi!

- Pani prezydent zadeklarowała, że zaprosi Australijczyków do Urzędu Miasta. Nie wystarczy?
- To bardzo dobrze, że jako miasto wykazujemy gościnność. Uważam jednak, że należy zrobić wszystko, aby wizerunkowo maksymalnie wykorzystać tę okoliczność. Jest jeszcze trochę czasu. Nie zdarza się bowiem często, aby reprezentacje kilku krajów przebywały w naszym mieście. Jeszcze raz podkreślam, że to właśnie dzięki naszemu klubowi gościć będziemy te drużyny, a mecze odbędą się w jastrzębskiej Hali Widowiskowo-Sportowej. To nasze kolejne działania na rzecz promocji Jastrzębia-Zdroju. Moim zdaniem winny one w końcu przełożyć się na początek współpracy biznesowej Jastrzębskiego Węgla i miasta. Biznesowej, czyli w systemie "coś za coś", krótko mówiąc - barteru. Tym samym miasto zyska możliwość zasilenia finansowego naszego klubu. W tym miejscu chciałbym także podkreślić, że jesteśmy bardzo wdzięczni miastu za udostępnianie nam Hali Widowiskowo-Sportowej. Jej dostępność jest dużym naszym atutem.

- Dodać pieniędzy Jastrzębskiemu Węglowi, to ująć komuś innemu. O słynnej już niepisanej umowie nie chcę nawet wspominać.
- Dla mnie nie ma żadnej umowy, przejrzałem wszystkie segregatory. Ciągle o niej słyszę, że została zawarta wiele lat temu przez osoby, których już dawno nie ma w Jastrzębiu. To anachronizm. Natomiast co do "ujmowania" i "dodawania" - nie tędy droga. Finansowanie sportu w naszym mieście to temat na odrębną rozmowę, ale w wielkim skrócie - przede wszystkim należy rozdzielić zasady funkcjonowania i finansowania sportu amatorskiego od sportu zawodowego. W tych obszarach mamy zupełnie różne potrzeby i możliwości, a miasto - różne budżety. My jesteśmy klubem zawodowym i nasze zasadnicze potrzeby wynikają z kontraktów z zawodnikami i kadrą szkoleniową. W wielu polskich miastach sport zawodowy promuje swoje miasto i z tego tytułu otrzymuje stosowne gratyfikacje. Wartość naszej promocji miasta jest policzalna i to jest mój kierunek. W tym zakresie prowadzę już rozmowy z panią prezydent. Wierzę w zrozumienie i w pozytywny finał sprawy, tym bardziej, że nasze miasto tej promocji potrzebuje. Sport amatorski to zupełnie inna filozofia oraz inne źródła finansowania.

- Na koniec coś lżejszego kalibru. Nie drze pan kotów z tego powodu, że Klub Kibica ubrany jest w tradycyjne barwy i że zawodnicy przyszli na poniedziałkowe spotkanie w zielono-czarno-żółtych szalikach.
- Osobiście nie mam z tym żadnego problemu. Zdaję sobie sprawę, jaką wagę dla kibiców ma tożsamość, a w końcu w ich sercach jest tylko Jastrzębski Węgiel! Wypracowaliśmy z Klubem Kibica i jego prezesem Januszem Cuprysiem swoiste modus vivendi, które zadowala wszystkich. Barwy są istotne, ale nie są najważniejsze. W mojej opinii największą wartością są bardzo dobre relacje między klubem, zespołem i kibicami. Właśnie dlatego postanowiłem wyjść naprzeciw oczekiwaniom fanów i zdecydowałem o zorganizowaniu dodatkowych autobusów na ten piękny mecz do Spodka, czy specjalnego transportu na wyjazd do Rzeszowa. Wiem, że Klub Kibica od lat jest przywiązany do określonych barw. Natomiast Jastrzębski Węgiel reprezentuje pomarańczowe barwy naszego głównego partnera strategicznego, którego chcemy jak najmocniej promować i dzięki któremu funkcjonujemy i mamy brązowy medal. Sądzę, że JSW nie musi się wstydzić takiej promocji.

- Na tymże spotkaniu kibiców z siatkarzami usłyszałem opinię, że ten zespół ma taką samą "chemię", jak drużyna z Kurnika.
- Niestety nie miałem okazji na własnej skórze odczuć tamtej legendarnej już atmosfery w drużynie i na obiekcie w Szerokiej, ale słyszałem o niej wiele dobrego. Jeśli dziś ktoś przyrównuje tamte czasy do obecnych (lub odwrotnie), a spotkałem się z tym niejednokrotnie, to mogę się tylko z tego cieszyć. Ale jestem przekonany, że zawsze może być jeszcze lepiej!
 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • był i będzie siatakrskiGKS | 10/05 godz. 08:17

    Brawo Gks Jastrzębie-siatkarskie!

  • iki | 08/05 godz. 14:21

    trochę pojechaliście ... po 100 000 nikt w tym klubie nie zarabia ani nawet 90 ...było minęło... co do Akademików ... nikt z JW nawet nie pokwapił się na żadne mecze żeby obejrzeć juniorów (sorki kiedyś był pan Żydek i na finałach Juniorów też był) ale to wyjątek....trenerzy wzięli bodajże dwóch żeby było na w razie gdyby i tyle ich zainteresowania AT ... jedno zdjęcie i papa ...żenada ...nawet żaden z trenerów nie przyszedł z nimi pogadać ale za brąz too wielka feta .....Co do Kuby .. gdyby inni chłopce mieli okazję tyle grać ale grać a nie stać w kwadracie tak jak Kuba od 16 roku życia to gwarantuje mamy same gwiazdy...

  • ja | 07/05 godz. 18:10

    Brawo dla drużyny za walkę do końca w tym sezonie,brawo dla JSW że mimo tródnej sytuacji nie wypieli się na drużynę ,dzięki za emocje .

  • mirek | 06/05 godz. 17:45

    Brawo prezes, brawo JSW drużyna i sztab!!! Teraz już na spokojnie do przodu. Jastrzębie jest wielkie! Niech miasto się włączy i niech sport w Jastrzębiu daje nam radość

  • Neta 63 | 06/05 godz. 14:12

    Brawo Jastrzębski W. I brawo p. Prezes A. Góral i współpracownicy. Kawał dobrej roboty.

  • mietek | 06/05 godz. 10:24

    Do Andrew. Ty poć sprzedamy kombajn z boryni i szyb V, to tyź je nasze, będzie na barbórka

  • bolek | 06/05 godz. 10:16

    Cały sport w Polsce i na świcie jest tak finansowany. Niestety pieniądze które idą na sport nie są nasze, górników, a może i dobrze? Andrew, co byś z taką kasa robił? Przepis byś to. Brawo sport siata hokej i piła

  • Andrew | 05/05 godz. 21:55

    Spółka rozdaje nasze pieniądze. Nie ma na potrzeby górników,nie płacą barbórek w całości,zabierają wszystko.Mamy się cieszyć że Jastrzębski ciągnie ze spółki i wydaje na transfery zawodników i ich pensje ponad 100000 tysięcy miesięcznie każdy.Niech szukają sponsorów prywatnych. Powinni napisać jak długo jeszcze Spółka z Jastrzębskim będzie bawić się za
    nasze.

  • mieszkaniec | 05/05 godz. 20:39

    Brawo dla Prezeza. Tak trzymać!

  • Przemas | 05/05 godz. 15:46

    Cieszy nastawienie prezesa co do powrotu do LM. Chcąc się uniezależnić od JSW Jastrzębski musi pozyskać sponsorów z zewnątrz, bo nigdy nie wiadomo jak długo spółka będzie na plusie. To samo dotyczy barw JW, dopóki spółka będzie głównym sponsorem to się nie zmieni. Jeśli znajdzie się firma, która da kasę i zrozumie że w Jastrzębiu w kółko zielono-czarno-żółto wtedy JW wróci do dawnych barw. Mam nadzieje, że po dobrej grze w LM tak się stanie. Teraz czekać na dobre transfery i za kilka miesięcy gramy :)

  • jasnet.pl | 05/05 godz. 07:35

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!
    Minął okres dodawania komentarzy.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X