Dzisiaj jest: środa, 17 stycznia 2018   Imieniny: Antoni, Julian, Marian

więcej ›

SPORT

Alpinizm

Baseball

Biegi

Boks

Futsal

Hokej

Judo

Karate

Kolarstwo

Kolarstwo górskie

Koszykówka

Morsowanie

Narciarstwo

Olimpiady specjalne

Piłka nożna

Pływanie

Pływanie w płetwach

Rajdy samochodowe

Rekreacja

Siatkówka

Siatkówka plażowa

Sporty walki

Szachy

Taekwondo

Tenis

Tenis stołowy

Żeglarstwo

Inne

ZAPOWIEDZI

2018-01-19

JKH GKS Jastrzębie - Orlik Opole

32. kolejka Ekstraligi hokeja na lodzie

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-01-20

11. Memoriał Kolosy, Stepeckiego i Tyszkiewicza

Turniej piłkarski rocznika 2006 i młodszych

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-01-21

JKH GKS Jastrzębie - Naprzód Janów

33. kolejka Ekstraligi hokeja na lodzie

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-01-28

JKH GKS Jastrzębie - KH GKS Katowice

35. kolejka Ekstraligi hokeja na lodzie

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

Sportowy Alfabet 2017

Grafika: pixabay.com
 
A jak Alfabet Roku 2017 - Jak od kilku lat pod koniec grudnia również w tym roku przypominamy, że niniejsze wypociny nie mają ambicji bycia podsumowaniem i przypomnieniem wszystkiego, co działo się między 1 stycznia a 31 grudnia 2017 roku. Oczywiście wspomnień jako takich nie zabraknie, ale głównie chodzi o to, aby na luzie i może nie do końca na serio przewertować minione dwanaście miesięcy, szykując się do leczenia poniedziałkowego mega-kaca.

B jak Boratyn, Marcin - Skromny kierownik Galerii Historii Miasta, którego mrówcza robota zasługuje na wyróżnienie i podziękowanie ze strony fanów jastrzębskiego sportu. To właśnie Boratynowi zawdzięczamy to, że na początku września mogliśmy zawitać na wernisaż wystawy "Historia jastrzębskiego boksu", dzięki której odżyły dawne legendy pięściarstwa. Schorowani i zapomniani ludzie, niegdyś będący na piedestale, na chwilę znów mogli poczuć się tak ważni, jak na to zasługują. Boratyn to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Wzór pasjonata historii sportu. Przykład? Bez niczyjej zachęty potrafił kosztem własnego wakacyjnego czasu pojechać pod Koszalin (!) do wiekowego człowieka, który ponad pół wieku temu był jednym z założycieli sekcji boksu GKS Jastrzębie. Tylko po to, aby z nim porozmawiać i spisać jego wspomnienia. Szacunek.

C jak "Carlos"; Kamil Jadach - Ewenement na skalę światową. Człowiek, który trafił ze Szkółki Piłkarskiej MOSiR do rozsypującej się II-ligowej GieKSy jeszcze za czasów Joachima Langera, a następnie wyciągnął nową GieKSę z okręgówki do II ligi jako jej kapitan. Człowiek-instytucja, bez którego nie można wyobrazić sobie jastrzębskiego futbolu w drugiej dekadzie XXI wieku. Piłkarz-kibic, który potrafił w wywiadzie dla "Sportu" bezceremonialnie nazwać rzeczy po imieniu (czyli określić ROW Rybnik jako fanklub Górnika Zabrze). Jadach to symbol wierności barwom klubowym, jakiego w dzisiejszych czasach można ze świecą szukać, a i tak się nie znajdzie. Można oczywiście w tym miejscu rzucić przykład Paolo Maldiniego, ale... no bez takich tekstów. Gdzie Włochowi do "Carlosa"? To rzeczywiście wielka sprawa, że facet grał całe życie w AC Milan, zarabiając kokosy i zgarniając najcenniejsze trofea na kontynencie. Oczywiście gdyby grał w Sassuolo czy innym Benevento, to na pewno spędziłby w nim całe życie.

Ch jak Chmiel - Roślinka służąca do produkcji najlepszego izotoniku.

Cz jak Czesław Lang - Człowiek, bez którego nie byłoby sukcesu Tour de Pologne. Do poziomu francuskiej "Wielkiej Pętli" zapewne nigdy nie doszlusujemy, ale mamy prawo być dumni z tej naszej narodowej imprezy. Tym bardziej cieszył fakt, że to właśnie nasze miasto, w którym pasjonatów dwóch kółek są tysiące, było 1 sierpnia areną "Premii Lotnej" przy Hali Widowiskowo-Sportowej. Jej triumfatorem okazał się Holender Bert-Jan Lindemann. Co więcej, kolarze zawitali do centrum Jastrzębia-Zdroju w okolicach 17:00, gdy zawyły syreny oznajmiające kolejną rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Ciary.

D jak "Dycha"; Jastrzębska Dziesiątka - Święto lekkiej atletyki w Jastrzębiu-Zdroju, które zarówno dla zapalonych biegaczy nawijających kilometry według szczegółowej rozpiski, jak i amatorów wieczornego truchtu stanowi kulminacyjny punkt sezonu. Wrześniowa "Dycha" dla wszystkich plus majowa "Piątka na 5plus" dla pań przerosły się z niewielkich imprez o wymiarze lokalnym w masowe zawody, które ściągają do Jastrzębia tysiące ludzi i... swoimi rozmiarami zaskoczyły organizatorów (którzy mimo początkowego przerażenia stanęli na wysokości zadania). Z naszej strony mały apel, który mamy nadzieję nie zniechęci nikogo do odwiedzania sportowych łamów JasNetu. Doceniamy i cieszymy się, że w Jastrzębiu panuje zdrowa moda na bieganie, ale mała propozycja dla niektórych - więcej biegać i mniej gadać o tym, że się biega. Więcej trenować i robić mniej zdjęć na Facebooka, aby pokazać, że się trenuje. Traktować zawody jak zawody, a nie jak element lansu wśród znajomych. I postarać się biec choć trochę szybciej niż maszeruje fotograf. Bo potem na trasie, po pokonaniu całych trzech kilometrów są takie oto sytuacje: "Już nie mogę, zaraz umrę". "To napij się coli, kochanie". Bieganie to sport. Fajnie, że modny. Ale wciąż sport. A ten wymaga nieco wysiłku i przygotowania.

Dz jak Działacz - Dla wielu rodziców z różnego rodzaju KOR-ów ("komitetów oszalałych rodziców") synonim pasożyta, który żeruje na niezwykłym talencie ich pociech, które już teraz zdobywałyby medale olimpijskie, ale niestety przeszkadzają im w tym działacze, co to na niczym się nie znają i w ogóle nadają się wyłącznie do utylizacji. Ta opinia ulega dramatycznej zmianie, kiedy dany rodzic sam z konieczności zostaje działaczem i po raz pierwszy idzie załatwić jeden papierek do dowolnego urzędu.

E jak Euro 2017 w amp futbolu - Jednym z bohaterów tego turnieju był jastrzębianin Łukasz Miśkiewicz. Gość jest absolutnym fenomenem, wzorem do naśladowania. Kilka lat temu stracił rękę na kopalni, pracując pod firmą na KWK Knurów. Nie było tak, że stracił przytomność i amputowano mu kończynę pod narkozą w szpitalu. Nie. Na żywca i przy pełnej świadomości rękę wyrwała Miśkiewiczowi maszyna do mieszania cementu. Podniósł się. Występował nawet w rezerwach GieKSy jako zawodnik z pola i został dostrzeżony przez ludzi ze środowiska amp futbolu, w którym grają osoby po amputacjach kończyn (bramkarze - górnych, zawodnicy z pola - dolnych). Miśkiewicz szybko trafił do reprezentacji Polski jako golkiper i podczas Euro 2017 w Turcji był jednym z filarów naszej kadry, notując robinsonady godne samego Lwa Jaszyna. Biało-czerwoni walczyli nad Bosforem wspaniale i zdobyli brązowy medal, pokonując Włochów, Francuzów, Hiszpanów, Irlandczyków i Belgów. Sposób na naszą kadrę znaleźli dopiero w półfinale faworyzowani Turcy.

F jak Finanse, czyli kasa z miasta na sport - Zawsze jest (i będzie) jej za mało, bo kołderka jest krótka, torcik jest mały, a ropy pod miastem jak nie było, tak nie ma. Inna sprawa, że wiele mówi się o postawieniu na strategiczne dyscypliny, a potem i tak wszystko się rozmywa, bo nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności i powiedzieć wprost: "Wybaczcie, ale nie dostaniecie, bo dostaną tamci". W sumie w 2017 roku zarządzeniami Prezydenta Miasta (to urząd, nie osoba, dlatego taka forma) nasze miasto przeznaczyło na sport co najmniej ok. 2,6 mln (nie liczymy tu bieżących prac, remontów, kosztów wody spłukiwanej w ubikacjach etc.). Z tego prawie 1,6 mln to dotacje dla klubów sportowych (czyli na "dorosły" sport): zarządzenie z 19 stycznia - 1,2 mln zł (najwięcej - GKS 1962 - 580 tys., JKH GKS - 300 tys., Jastrzębski Węgiel - 150 tys., Granica Ruptawa - 90 tys.) plus zarządzenie z 25 lipca - 370 tys. zł (dotacje dla klubów sportowych; najwięcej - JKH GKS 200 tys, Jastrzębski Węgiel - 150 tys.). Do tego doliczamy kasę na sport dzieci i młodzieży: zarządzenie z 10 lutego - 727 tys. zł (najwięcej - JKS SMS - 67 tys., JKH GKS - 61 tys., Nautilus 55 tys., GKS 1962 - 55 tys., Szkółka Piłkarska MOSiR - 50 tys., Jastrzębie-Borynia 42 tys., BKS Jastrzębie - 40 tys., KJ Koka - 38 tys.) oraz nagrody dla sportowców i ich trenerów za osiągnięcia w 2016 roku: zarządzenie z 9 czerwca - 312 tys. zł (najwięcej: Jastrzębski Węgiel 62 tys., JKH GKS - 60 tys., GKS 1962 - 58 tys., Nautilus - 40 tys.).

G jak Glik, Kamil - Najsłynniejszy jastrzębianin w historii Jastrzębia-Zdroju od czasów rycerza napadającego na turystów jakieś pół tysiąca lat temu. Cudów nie ma - bardziej znanego na arenie międzynarodowej człowieka z naszego miasta już nie będzie, bo musielibyśmy doczekać się albo kolejnego Adama Małysza, albo jeden z naszych posłów musiałby zostać premierem, a następnie otworzyć przejście graniczne z Chinami na Uralu. Ale my nie o tym, bo sukcesy Kamila Glika, jednego z najlepszych środkowych obrońców świata, są nam wszystkim doskonale znane (i można by im poświęcić osobny alfabet). Życząc obrońcy reprezentacji Polski sukcesu na Mundialu w Rosji (to egoistyczne życzenia; jak jemu wyjdzie, to i my będziemy mieli powód do radości), jednocześnie odszczekujemy zeszłoroczną literę "B". Rok temu pisaliśmy, że "dzieci wnuków najsłynniejszego obecnie jastrzębianina już na pewno szczęśliwie przetną wstęgę" na boisku na Przyjaźni, czepiając się papierkowych kłopotów z dojazdem do obiektu. Tymczasem boisko już działa, zostało otwarte z wielką pompą w obecności samego "Gliksona", prezentuje się pięknie i będzie służyło przez wiele lat. Ale trzeba przyznać, że skala szaleństwa związanego z Kamilem Glikiem przerosła wyobraźnię organizatorów otwarcia boiska - "udka w galerii" to pryszcz w porównaniu z tą "bitwą pod Grunwaldem" o autograf zawodnika, choć on sam ze stoickim spokojem i anielską cierpliwością podpisywał dosłownie wszystko i każdemu. Na serio - następnym razem wynajmijcie jakąś ochronę dla Glika, bo ludzie naprawdę go stratują.

H jak Hipokryzja - To cecha charakterystyczna pewnej części piłkarskich kibiców sukcesu, czyli takich, którzy pojawiają się na najważniejszych meczach swojej rzekomo ulubionej drużyny tylko i wyłącznie w przypadku notowania przez nią wybitnych wyników. W efekcie jednej czy dwóch porażek ta grupa topnieje niczym klub parlamentarny Pawła Kukiza. Ale jest jeden wyjątek - to tzw. mecze podwyższonego ryzyka. Kibic sukcesu rytualnie marudzi, że "będzie rozróba", "przeklinajo, panie" i "dzieci nie można zabrać na stadion", ale dziwnym trafem właśnie takie pojedynki cieszą się największą frekwencją. Tak było przy okazji spotkania z GieKSy z ROW-em Rybnik (ekipa z dolnej części tabeli, więc to żaden mecz o sześć punktów), przed którym napięcie rosło z dnia na dzień, ale jakimś cudem pod kasami były tłumy niczym w mięsnym za junty Jaruzelskiego. Rzecz jasna sytuacja wróciła do frekwencyjnej normy trzy tygodnie później w starciu z Gryfem Wejherowo (a przecież ekipa trenera Skrobacza wygrała w międzyczasie wszystkie mecze!).

I jak Iran - Według przekazów medialnych - państwo-mordor i centrum światowego zła, w którym jest jeszcze gorzej niż w Polsce widzianej oczami Timmermansa. Jakże pouczająca była zatem lekcja, którą dał nam wszystkim kapitan Jastrzębskiego Węgla Patryk Strzeżek, który kolejne swoje wakacje poświęcił na wyjazd poza znany nam euro-atlantycki świat. "Strzeżu" ruszył wraz z Mateuszem Przybyłą autostopem z Mszany i tak też dotarł do Bandar Abbas nad Zatoką Perską. Po drodze świętował z kibolami Besiktasu, zdobył wulkan i spał w meczecie w Iranie (serio!). Później był jeszcze w Emiratach, Omanie, Indiach i na Sri Lance. Co wynikało z jego opowieści? Że Iran to piękny kraj o niezwykłej historii, a także cudowni, niezwykle gościnni ludzie (i bajecznie śliczne dziewczyny), którym nie tylko nie przeszkadzały jasny kolor skóry oraz katolicyzm Polaka z wytatuowanym krzyżem, a wręcz zachęcały do udzielenia pomocy, noclegu, zaproszenia na posiłek etc. Tam po prostu było tak, że "Strzeżu" szedł ulicą, a jakiś obcy facet zachęcał go do odwiedzin i uczestniczenia w kolacji! Co więcej, nikt nie wziął od niego złamanego grosza za nocleg. Nikt nie miał cienia pretensji o odmienne wyznanie. Nikt nie uciął mu głowy. Nikt nie chciał nawracać na islam. Nikt nie dał szansy na odmowę przyjęcia nauk Mahometa (jak Stasiowi Tarkowskiemu). Nie wierzcie mediom głównego nurtu... w kwestiach irańskich!

J jak Judo - Już za dwa i pół roku Igrzyska Olimpijskie w Tokio, a przecież wśród jest liczne grono kibiców, którzy doskonale pamiętają poprzednią imprezę w stolicy Japonii z 1964 roku, kiedy w zaledwie 19 lat po zakończeniu II wojny światowej doszczętnie zrujnowany w jej wyniku Kraj Kwitnącej Wiśni ukazał światu swoje nowoczesne oblicze. Dlatego cieszyć musi, że to właśnie jastrzębskich judoków należy uważać za naszą największą (obok Bartosza Łosiaka) nadzieję na udział w olimpiadzie. 2017 rok był dla podopiecznych trenerów Mateusza Klimka i Rafała Mączyńskiego (brawo dla obu panów za całokształt twórczości w ostatnich kilkunastu miesiącach) niezwykle udany, o czym z niekłamaną satysfakcją informowaliśmy na bieżąco i nie będziemy się powtarzać. Na pewno jednak liczymy na następców Beaty Maksymow i Anny Żemły-Krajewskiej. Tym bardziej, że coraz większe sukcesy odnosi bratanica drugiej z naszych olimpijek (z Aten), czyli Paulina. 

K jak Kusocińskiego; pierwsza klatka w drugim bloku od kościoła, najbliżej zejścia nad staw - Masz dwóch synów? Pragniesz, aby zostali legendami (lub co najmniej nadziejami) polskiego hokeja? Przeprowadź się pod ten adres. Tu mieszkali bracia Laszkiewiczowie, tu mieszkają bracia Nalewajkowie. Uwaga! Pole siłowe z tej klatki promieniuje także na sąsiednie mieszkania i okoliczne bloki, ale wówczas nie gwarantujemy obdarzenia hokejowym talentem więcej niż jednego potomka.

L jak Laszkiewicz, Leszek (może być też "Legenda") - Tak się złożyło w alfabecie, że zaraz po "K" mamy "L", a tu bezwzględnie należy się miejsce właśnie słynnemu numerowi 81. W minionym roku Leszek Laszkiewicz był nie tylko mózgiem, reżyserem i liderem JKH GKS Jastrzębie na tafli, ale na dodatek zaliczył dwa piękne jubileusze. Najpierw jako pierwszy hokeista w historii zapisał na swoje konto tysięczny punkt w ekstralidze (27.01.2017, asysta na 1:1 w meczu z GKS Tychy), a następnie strzelił pięćsetnego gola w polskiej ekstraklasie (22.12.2017, na 3:1 w meczu z Automatyką Gdańsk). Niezwykłe, czego byliśmy i wciąż jesteśmy świadkami. I chyba tylko skromność oraz jakże pożądana wśród gwiazd i legend normalność "Profesora" ("Panie Leszku, czy można..."; "Jaki panie? Leszek jestem") powoduje, że przechodzimy wszyscy do porządku dziennego nad jego obecnością w drużynie JKH GKS Jastrzębie. Podziwiajcie, będziecie o nim opowiadać wnukom.

Ł jak Łacina - Z tą literą bywa zwykle największy kłopot, ale zawsze można pod nią zamieścić kolejną porcję soczystych wyzwisk z trybun, którymi wściekli kibice raczą nieudolnych sędziów (hit świąteczny: "Z której szopki spier...łeś"). Cięgi zbierali w tym roku przede wszystkim arbitrzy hokejowi i piłkarscy. W przypadku tych pierwszych nerwy wielokrotnie tracił trener Robert Kalaber, za sprawą którego mogliśmy przekonać się, że najpopularniejsze polskie przekleństwo bardzo podobnie brzmi po słowacku. Kalaber podsumował w ten sposób sytuację w ćwierćfinałowym meczu z Podhalem Nowy Targ, gdy sędziowie najpierw nie zdołali opanować bójki z udziałem chyba wszystkich obecnych na tafli zawodników, a następnie wlepili karę Kamilowi Świerskiemu, który akurat w tym czasie... siedział w szatni. - Ja skrót tego meczu będę przekazywał na youtube, żeby ludzie mogli się pośmiać - podsumował słowacki trener JKH GKS. Być może rozwiązaniem tego kłopotu jest oddanie sędziowania w ręce pań? Przy Harcerskiej, mimo początkowych obaw, sprawdziło się idealnie! Poza tym, jak tu zwyzywać sędziego, który jest atrakcyjną blondynką?

M jak Medal Mistrzostw Świata Juniorek - Niecodziennie mamy okazję cieszyć się brązową medalistką Mistrzostw Świata Juniorów, a takim właśnie sukcesem mogła pochwalić się latem Zuzanna Rzepka - urodzona w 2001 roku pływaczka z płetwach. Reprezentantka Nautilusa wyruszyła do syberyjskiego Tomska i właśnie tam stanęła na podium wśród najlepszych zawodniczek globu na dystansie 100 m pod wodą z czasem 39,6 s, ustępując tylko Rosjance i Koreance. Brąz mistrzostw świata uświetnił jubileuszowy rok Nautilusa, który wiosną hucznie obchodził 40-lecie istnienia. A wszystko to dzięki panu "Płetwie", czyli Krzysztofowi Radomskiemu, który swoją osobą spina te cztery dekady działalności i któremu, co istotne, nadal się chce. I za to podziw. 

N jak Nasi na arenie międzynarodowej - Jak wyżej, ale z wyłączeniem Kamila Glika, bo to jednak inna planeta. W marcu Karolina Bugaj zdobyła złoto i srebro w łyżwiarstwie szybkim na Zimowych Igrzysk Olimpiad Specjalnych w Grazu, w czerwcu Krzysztof Schmidt zajął 30. miejsce w Mistrzostwach Świata paralotniarzy we Włoszech, we wrześniu Sebastian Wojciechowski świętował wraz z futsalową kadrą Polski awans na Euro 2018 (zdobywając zresztą kluczowego gola), w październiku karateka Oskar Kozieł został mistrzem Europy w kata 14- i 15-latków podczas zawodów w Świnoujściu, w listopadzie wychowanek Szkółki Piłkarskiej MOSiR Szymon Żurkowski strzelił gola dla młodzieżowej reprezentacji Polski w meczu eliminacji Młodzieżowych Mistrzostw Europy z Danią, a w grudniu szeroka ława naszych hokeistów walczyła na Młodzieżowych Mistrzostwach Świata w Słowenii, gdzie do szczęścia zabrakło jedynie uśmiechu losu w rzutach karnych z Norwegią. To również dzięki Wam Jastrzębie obecne jest na arenie międzynarodowej!

O jak OWN - Kiedyś: Ośrodek Wypoczynku Niedzielnego. Do niedawna: Otwarty Wybieg-Nocnik. Aktualnie: Oaza Wyborczej Nadziei.

P jak Pożegnania - To był rok dotkliwych strat dla jastrzębskiego środowiska sportowego. Na pewno na długo zapamiętamy marzec, kiedy to w ciągu kilkunastu dni mieliśmy do czynienia z prawdziwą "czarną serią". Na "wieczny ring" kolejno wezwani zostali wówczas dawni mistrzowie pięściarskiego GKS Jastrzębie: Andrzej Biegalski, Antoni Sokołowski i Franciszek Świenty, natomiast w czerwcu dołączył do nich Stanisław Jurczak. Ponadto w sierpniu pożegnaliśmy Ferdynanda Żórawskiego ("Freda" z odkrytego jeszcze wtedy Lodowiska Jastor), a następnie piłkarza Jana Kłoska (zmarł w USA), który na początku lat 70. był filarem drużyny podejmującej gości przy Kasztanowej. Smutnym podsumowaniem tego ciężkiego dla jastrzębskiego boksu roku było odejście Marii Zygmunt, wdowy po twórcy sukcesów pięściarskiego GKS-u trenerze Antonim Zygmuncie, którą nasi bokserzy nazywali "matką drużyny".

Q jak Quiroga, Rodrigo - Bogu ducha winny Argentyńczyk, który pod koniec roku znalazł się na cenzurowanym u części kibiców Jastrzębskiego Węgla. Zagrał słabiej? Zagrał. A może warto przypomnieć okoliczności, w jakich Quiroga w ogóle znalazł się w Jastrzębiu? Facet zbiera baty za to, że latem pewien Francuz, otrzymawszy intratną propozycję z Chin, postanowił mieć w czterech literach złożony wcześniej pod kontraktem podpis. Dlatego na gwałt trzeba było szukać zastępstwa na wyczyszczonym już rynku transferowym. Chociaż w sumie... Mając z tyłu głowy datę "1939" warto do każdej umowy z Francuzami podchodzić ostrożnie. W tym miejscu przypomina się słynny "Kapuśniaczek" i spółkujący z żoną najlepszego przyjaciela Krzywus, który wprawdzie robił to świństwo Louisowi de Funes "do kiedy tylko się dało", ale za to "zawsze z wyrzutami sumienia".

R jak Relegacje i awanse - Takiej sytuacji w historii jastrzębskiego futbolu chyba jeszcze nie było. Żaden z naszych klubów piłkarskich nie skończył roku w tej klasie rozgrywkowej, w której go zaczynał. GieKSa awansowała do II ligi, Granica Ruptawa spadła z IV ligi do okręgówki, Zryw Bzie zamienił klasę A na klasę B, natomiast Żar Szeroka awansował do tej ostatniej za sprawą triumfu w klasie C. Do tego dołóżmy jeszcze informację, że rezerwy Granicy zajęły ostatnie miejsce w klasie B (zatem również zostały relegowane, ale nie przystąpiły do rundy jesiennej), a najstarsza grupa Szkółki Piłkarskiej MOSiR spadła z I do II ligi wojewódzkiej (po czym objął ją Dariusz Kłus i aktualnie zespół ten jest na najlepszej drodze do powrotu do śląskiej elity). Jeśli ktoś ma wiarygodne źródła, to może pokusić się o sprawdzenie, czy kiedykolwiek podobna sytuacja miała miejsce.

Rz jak Rzeczywistość - Stałego kontaktu z nią niżej podpisany życzy wszystkim czytelnikom. A sobie przede wszystkim.

S jak Sportowiec Miesiąca - Plebiscyt, który należy traktować jak zabawę (dlatego "zabezpieczenia głosowania" są takie, jakie są i nie wymagają podania numeru PESEL, rozmiaru obuwia i okazania karty rowerowej), a który niestety nie zawsze bywa właśnie tak traktowany. W efekcie głosujący na kandydata A kontrolują sytuację przez 90% czasu, po czym przed metą spoczywają na laurach, co wykorzystują głosujący na kandydata B, a potem mamy "pretensje do garbatego, że ma dzieci proste", czyli obrażanie się na redakcję, bo tamci "nabijali głosy" (dodajmy - skuteczniej niż my). Ponowienie prośby - wyluzujcie. To naprawdę tylko zabawa, a jedyną nagrodą jest grafika w dziale sportowym. Nie rozdajemy zwycięzcom samochodów i nie fundujemy podróży do Peru. Gwoli przypomnienia warto wymienić laureatów wybranych w 2017 roku: Zuzanna Rzepka (pływanie w płetwach, grudzień 2016), Damian Giżyński (biegi górskie, styczeń 2017), Zuzanna Rzepka (pływanie w płetwach, luty 2017), Karolina Bugaj (łyżwiarstwo szybkie, marzec 2017), Oliwia Onysk (judo, kwiecień 2017), Jastrzębski Klub Karate Kyokushin Kumite (karate, maj 2017), Jastrzębskie Centrum Sztuk Walki Keiko (taekwondo, czerwiec 2017), Zuzanna Rzepka (pływanie w płetwach, lipiec 2017), Krzysztof Schmidt (paralotniarstwo, sierpień 2017), Radosław Nalewajka (hokej na lodzie, wrzesień 2017), Jakub Garus (judo, październik 2017) i Jarosław Doczekalski (biegi górskie, listopad). Sportowca Grudnia wybierzemy w styczniu 2018 roku. Ponadto wybraliście także Sportowca Roku, którym został Dominik Paś z JKH GKS Jastrzębie (tu nagrodą była pamiątkowa statuetka oraz wywiad).

Sz jak Szacunek - Miejmy go więcej do siebie nawzajem, bo się w końcu pozabijamy.

Ś jak Ślub - Kilka lat temu w artykule "Turystyka stadionowa" omawiającym zjawisko groundhoppingu napisaliśmy o jego bohaterze, Arkadiuszu Sobali, następujące słowa, będące żałosną de facto przepowiednią: "Minęły trzy dekady. Sześćdziesięcioletni Arkadiusz Sobala, który z uwagi na pasję stadionowego szaleństwa nie zdążył się ożenić, bo o ile panna potrafi zrozumieć marynarza, o tyle z groundhopperem to już przesada, zalicza właśnie swój pięciotysięczny stadion w życiu. Był już wszędzie, zaliczając nawet spotkanie przedwstępnej rundy eliminacyjnej grupy północnej strefy nadmorskiej Pucharu Jakucji pomiędzy Eskimosem Tiksi i rezerwami Kołchoźnika Mirnyj, które poza nim obserwowało trzech kibiców, cztery pingwiny i jeden zamarznięty mamut. Dzięki swojej pasji otrzymał od FIFA status obserwatora na wszystkie ligi poniżej trzeciego poziomu rozgrywek, dzięki czemu za kasę od nowego prezesa federacji, Wojciecha Szczęsnego, może bujać się po świecie. - Dzięki za tak dobre życzenia, oby się spełniło - śmieje się Sobala". Nie spełniło się. Choć Sobala, autor bloga www.myfootballmoments.blogspot.com, z którego fotograficznej dokumentacji czasem korzystamy, zalicza kolejne setki stadionów, to jednak znalazł miłość swojego życia, która zaakceptowała jego pasję. I ożenił się! Odszczekujemy zatem część tej przepowiedni.

T jak Tata - Ile znaczy ojciec na trybunach, mogliśmy przekonać się, gdy Hidalgo senior przybył z Kuby na mecz PlusLigi między Jastrzębskim Węglem a Łuczniczką Bydgoszcz, w którym pierwsze skrzypce tradycyjnie grał jego syn, Salvador Oliva. As Jastrzębskiego to emocjonalny facet, więc nie ukrywał wzruszenia faktem, że tata mógł oglądać go w akcji na żywo po raz pierwszy od... 16 lat! Hidalgo senior pozostał w Jastrzębiu na kilka tygodni i brał udział również w spotkaniu z kibicami w Hali Widowiskowo-Sportowej, w trakcie którego nasi siatkarze świętowali zdobycie brązowego medalu. I nie ukrywał zaskoczenia, że jego syn cieszy się tak ogromną popularnością na drugim końcu świata.

U jak Ultra-Trail du Mont Blanc (UTMB) - Biegi ultra, czyli walka w górach lub na przełajach od czytania o której bolą oczy i nogi, stają się powoli jastrzębską specjalnością. O ile jednak dotychczas mistrzem w tej kategorii był Krystian Korzański, o tyle w 2017 roku najmocniej zaświeciła gwiazda 22-letniego Rafała Majchrzaka, który ukończył jedną z najbardziej wymagających i prestiżowych imprez tego typu, jaką jest wspomniany UTMB. To 170 km biegu przez trzy kraje wokół najwyższego szczytu Europy Zachodniej o przewyższeniu ponad 10 tysięcy metrów. Majchrzak nie tylko zameldował się na mecie, ale na dodatek uczynił to ze świetnym czasem 31 godzin i 10 minut, który dał mu 162. miejsce open, srebro w kategorii wiekowej oraz brąz wśród wszystkich startujących Polaków. Organizm nie do zdarcia, a przecież najlepsze jeszcze przed nim! Zapamiętajcie to nazwisko.

W jak Władysław Kwiecień - Wehikułu czasu jeszcze nie wymyślono, ale nie oznacza to, że podróże w przeszłość nie są możliwe. Jastrzębskie środowisko sportowe kryje bowiem wiele tajemnic z czasów, w których marzono o baleronie na święta, a nie o bajerach w internecie. Na naszych łamach zaczęliśmy taki cykl odkryć od "Króla Węgla", wspominając wraz z 77-letnim Władysławem Kwietniem pół wieku jego działalności w jastrzębskim tenisie stołowym, jednocześnie zahaczając o początki naszego miasta (1968 rok: "Pojechałem do Zdroju… szukać miasta. Patrzę - jedna ulica. Po jednej stronie milicja, po drugiej - knajpa. Tylko dyliżansu brakuje, western jak cholera! Szwendałem się po Parku Zdrojowym i zastanawiałem nad swoim życiem"). Polecamy ten wywiad, jeśli ktoś jeszcze go nie czytał. Ta historia miała ciekawy epilog. Pan Władysław urodził się bowiem pod Baranowiczami na Kresach, a jego mama była z domu Tatarynowicz. I pewnego dnia do naszej redakcji zadzwonił pewien starszy czytelnik z Pawłowic, również pochodzący z Tatarynowiczów spod Baranowicz! Nie badaliśmy dalszych losów tego "łączenia rodzin" (nie naszą rzeczą są prywatne sprawy), ale ten telefon rodem z "kresowej Atlantydy" był wzruszający. Po rozmowie z Władysławem Kwietniem odkurzyliśmy jeszcze m.in. wspomnienia z nieco bliższych nam czasów Arlety Dejewskiej (Wałkuskiej), Tadeusza Siegmunda, Dariusza Kłusa, Piotra Rzepki, Tomasza Kulasa, Leszka Dejewskiego czy Krzysztofa Radomskiego. Warto było.

X jak X - trzeba będzie postawić ten krzyżyk w zbliżającym się roku. Oczywiście pierniczenia o sporcie w ramach kampanii wyborczej będzie co niemiara i każdy będzie każdemu chciał zrobić dobrze albo jeszcze lepiej. Natomiast niżej podpisany z pełnym przekonaniem zagłosowałby na człowieka, który na pewno będzie to czytał, ale ten człowiek na pewno nie wystartuje. Co więcej, jeszcze przed Nowym Rokiem zadzwoni i opieprzy niżej podpisanego za ten punkt programu doskonale wiedząc, że o niego chodzi.

Y jak "Yyyyy, ale o so chosi" - Z taką mniej więcej reakcją trybun spotkała się akcja Klubu Kibica KS Jastrzębie, który przez pół meczu z Omonią Nikozja postanowił odpocząć sobie od wspierania drużyny. Nie pomogły nawet prośby ze strony Salvadora Olivy. Niezależnie od motywów, jakimi kierowała się ta grupa fanów, większość "pikników, kibiców sukcesu, widzów, posiadaczy karnetów, bywalców, farmerów z okolicznych..." oceniła negatywnie tę sytuację. Mało tego - całą akcję należy ocenić jako klasyczny "strzał w kolano". Na szczęście sytuacja szybko wróciła do normy, bo za kibicowanie wzięło się nowe Koło Sympatyków z panem Irkiem na czele, który postanowił to wszystko "wziąć na klatę". Wiele osób z KK poszło jego śladem. Co więcej, wydaje się, że na stałe w sektorze za linią końcową zagościł Jarek ("LEEEOOO"), dla którego jest to powrót do czynnego wspierania siatkarzy po wielu latach. Krótko mówiąc - straty wprawdzie były, ale zyski należy uznać za co najmniej równie wartościowe. I tylko "Szkodnika" żal...

Z jak "Zawierucha musi odejść" - Kiedy późną wiosną drużyna trenera Jarosława Skrobacza męczyła się w III lidze i pozwoliła Ruchowi Zdzieszowice na zniwelowanie olbrzymiej straty do lidera (zapomniana prehistoria, nieprawdaż?), przy dosłownie każdym newsie dotyczącym GieKSy pojawiało się to hasło, przy okazji okraszone "jak dobra kasza skwarkami" różnymi epitetami w kierunku trenera przygotowania fizycznego. Że się nie zna, że jest daremny, że umie maratony, a nie futbol i tego typu podobne dyrdymały. Kto zna Zawieruchę (niżej podpisany ma ten zaszczyt jeszcze z dawnych czasów, gdy Damian był najlepszym jastrzębskim długodystansowcem - 2:25 w maratonie mówi samo za siebie) ten wie, że ciężko byłoby znaleźć równie oddanego pracy i zaangażowanego w rozwój własnych umiejętności człowieka. Gdy GieKSa wróciła na właściwe tory, wpisy o Zawierusze wcale nie ustały, pojawiając się np. przy newsach dotyczących Jastrzębskiego Węgla, a już szczytem tej ewidentnej szydery z hejterów był komentarz o wspomnianej treści na portalu 90minut.pl pod newsem dotyczącym meczu... Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk. Na szczęście Damian nie przejmował się pajacowaniem, a na dodatek oddał na cel charytatywny swoją bezcenną koszulkę z lekkoatletycznych Mistrzostw Świata w Słowenii, która "poszła" za ponad 7 tys. zł i wspomogła zbiórkę na wózek inwalidzki dla Szymona.

Ź jak Źródełko - Oby nie tylko nie wyschło, ale dysponujący jego życiodajnym strumieniem pomarańczowi czarownicy dostrzegli także inne wyschnięte koryta. 

Ż jak Życzenia - Tradycyjne, noworoczne. Najlepszego w 2018 roku dla całej sportowej rodziny. A przede wszystkim braku kontuzji. Jeśli urazy będą omijać, to wszystko jakoś się ułoży.
 

mg

KOMENTARZE

  • | 04/01 godz. 14:09

    Tom wyżej przrz Ciebie wymienieni to za długo nie grali .a artukuł a tych co jeszcze grają i jeszcze długo grać bedą,mam nadzieje w naszym klubie

  • tom | 03/01 godz. 21:03

    W tym bloku również pan Bernacki się osiedlil, a blok przy kościele to przecież bracia Chrabanscy i Danek Kiełbasa!

  • Do max | 03/01 godz. 11:58

    Z taką kasą to żadna sztuka.

  • | 01/01 godz. 22:40

    Jkh wrzuć na luz

  • Max | 01/01 godz. 20:54

    Szkoda że zapomniano o JW a chłopaki zdobyli brąz Plus ligi choć zbyt wielu ludzi w nich nie wierzyło przed sezonem

  • X | 01/01 godz. 20:28

    O kogo chodzi pod x. Jakieś domysły i typy?

  • JKH | 01/01 godz. 17:56

    Jeżeli chodzi o K i promieniowanie klatki skąd pochodzą hokeiści to jest coraz mniejsze. Ponieważ jest bardzo mało dzieciaków z osiedla 6 w najmłodszych grupach hokejowych.

  • | 31/12 godz. 20:06

    Nawiązując do punktów K i L tysięczny punkt Laszkiewicza to asysta przy golu Nalewajki

DODAJ KOMENTARZ

Twoje imię:

Komentarz:

akceptuję regulamin

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X