Dzisiaj jest: niedziela, 21 stycznia 2018   Imieniny: Agnieszka, Jarosława, Karol

więcej ›

SPORT

Hokej



UKH Białe Jastrzębie

Terminarz PLHK 2017/2018

16.09Cracovia (w)5:3
23.09Podhale Nowy T. (w)3:0
08.10Cracovia (d)3:2 k.
28.10Kozice Poznań (w)2:3
29.10Kozice Poznań (w)0:6
04.11Cracovia (w)6:1
18.11Podhale Nowy T. (w)4:0
19.11Podhale Nowy T. (d)5:1
02.12Cracovia (d)8:2
14.01Podhale Nowy T. (d)1:2
27.01Kozice Poznań (d)-:-
28.01Kozice Poznań (d)-:-

Tabela - PLHK - Grupa B
1. Kozice Poznań103054:8
2. Białe Jastrzębie102037:20
3. Cracovia Kraków10716:40
4. Podhale Nowy Targ1038:47

Informacje o klubie
Rok założenia: 2005
Barwy: biało-zielono-żółte
Adres: al. Jana Pawła II 6, 44-335 Jastrzębie Zdrój
Obiekt: Lodowisko Jastor, ul. Leśna 4
Rozgrywki: Polska Liga Hokeja Kobiet - Grupa B

Prezes: Jarosław Gilga
Trener i wiceprezes: Marek Kozyra
Sekretarz: Henryk Miarka

Kadra
Bramka: Monika Chodak, Michalina Parylak, Katarzyna Radomska
Obrona: Paulina Daniel, Agata Nowak, Karolina Rostalska, Iga Cywoniuk, Edyta Kuczaj, Zofia Postel, Katarzyna Rapcia
Atak: Karolina Churas, Anna Kierc, Weronika Szymura, Justyna Trzaskalik, Wiktoria Czuba, Andżelika Dawidów, Wiktoria Kierc, Julia Karbowniczak, Dominika Szymik, Zuzanna Rduch, Aneta Miarka, Katarzyna Tyc.

« powrót

ZAPOWIEDZI

2018-01-21

JKH GKS Jastrzębie - Naprzód Janów

33. kolejka Ekstraligi hokeja na lodzie

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-01-28

JKH GKS Jastrzębie - KH GKS Katowice

35. kolejka Ekstraligi hokeja na lodzie

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-01-31

Jastrzębski Węgiel - Zenit Kazań

Siatkarska Liga Mistrzów

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-02-02

JKH GKS Jastrzębie - Cracovia Kraków

37. kolejka Ekstraligi hokeja na lodzie

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Gramy w strojach po JKH GKS"

 
W 2017 roku po kilku latach przerwy Białe Jastrzębie wróciły do walki o ligowe punkty. Na Jastor, który niegdyś był prawdziwym centrum polskiego hokeja kobiet i z którego w sportowy świat ruszyły tak znane zawodniczki jak Paulina Kulas, Magdalena Szynal, Ewelina Czarnecka, Agata Kosińska czy Marta Bigos, znów zawitały drużyny PLHK. Ale różowo nie jest - klub nie narzeka na nadmiar hokeistek, a odtworzony zespół rywalizuje w strojach po młodzieży JKH GKS Jastrzębie. Mimo to są pewne powody do optymizmu, o których rozmawiamy z trenerem i wiceprezesem Białych Markiem Kozyrą. Zahaczyliśmy też o pewne aspekty ze starych, dobrych czasów i w tej materii zapraszamy do lektury również absolwentów Szkoły Podstawowej nr 20...
 
- Długo trzeba było czekać na powrót Białych do walki o ligowe punkty. I na powrót trenera Marka Kozyry do żeńskiego hokeja.
Marek Kozyra - Istotnie. Powiem szczerze - po mojej pierwszej przygodzie z Białymi i kobiecą reprezentacją Polski nie miałem ani zamiarów, ani chęci, aby wrócić do pracy z dziewczynami. Często jednak spotykałem na Jastorze pana Szymika, którego córka Dominika grała tu przez lata i aktualnie jest filarem nowego zespołu. Przychodziłem tu trenować chłopców JKH GKS Jastrzębie czy jako nauczyciel z grupami ze szkoły, albo po prostu zagrać w hokeja. Tymczasem Szymik nie ustawał w namowach, że warto wrócić i reaktywować drużynę. Nie byłem entuzjastą tego pomysłu. Raz, że nie było kim grać, a dwa - po prostu nie było warunków, aby organizacyjnie stanąć na wysokości zadania. W odpowiedzi słyszałem, że dziewczyny do gry się znajdą i wszystko powoli uda się poukładać.
 
- Jak długo trwało to namawianie?
- Około roku (śmiech). W końcu dałem się przekonać. Powiedziałem Szymikowi: "Dobra, wezmę się za to. Zobaczymy, co będzie się działo". To było mniej więcej dwa lata temu.
 
- Ale w sezonie 2016/2017 Białych wciąż nie oglądaliśmy w lidze. Pamiętam jednak, że pewne przymiarki do startu zostały poczynione.
- Nie jestem w stanie odpowiedzieć, dlaczego w zasadzie wówczas nie wystartowaliśmy w Polskiej Lidze Hokeja Kobiet. Chyba poprzedni zarząd nie dopełnił jakichś formalności, być może zabrakło tej przysłowiowej "kropki nad i". Dziewczyn do gry nie było dużo, de facto mniej więcej tyle, co obecnie. Przy czym z grupy, która pojawiła się na pierwszym treningu, obecnie zostały bodajże dwie. Wśród tamtej dwudziestki były zarówno zawodniczki z dawnej ekipy Białych, jak i zupełnie nowe dziewczęta. Zgodziłem się zatem odtworzyć ten zespół, tymczasem niebawem okazało się, że... nie mam kogo trenować! Wszystko należało budować zupełnie od nowa. Z czasem na zajęcia zaczęły przychodzić nowe osoby i dlatego w sezonie 2017/2018 pojawiliśmy się w PLHK.
 
- Kiedy zatem pojawił się kościec drużyny, która obecnie występuje w Grupie B?
- Naszym pierwszym turniejem były zawody w Oświęcimiu. W zespole pojawiło się kilka dziewczyn z tamtej ekipy, m.in. Paulina Kulas, Aleksandra Pocheć, Anna Dreinert, Anna Kierc i bramkarka Monika Chodak. Niestety, większość z nich mieszka poza Jastrzębiem i musiałyby specjalnie dojeżdżać na Jastor na treningi. Dlatego z tej grupy pozostały tylko Chodak i Kierc, czyli nasz popularny "Pączek".
 
- Dziś to najbardziej doświadczona zawodniczka Białych. Długo musiał ją pan namawiać na dowodzenie młodzieżą na tafli?
- W ogóle nie musiałem. Ania od początku chciała grać. Jest zawodniczką klubu z Krynicy, ale ponieważ ten zespół występuje na co dzień w lidze słowackiej, może u nas grać na zasadzie wypożyczenia. Zapewne zależało jej na występach również dlatego, że w zespole mamy Wiktorię Kierc, czyli jej bratanicę. Wiktoria strzeliła zresztą ostatnio bramkę. Radości nie było końca.
 
- Szczerze - żałuje pan decyzji o powrocie na ławkę trenerską Białych?
- Trudne pytanie, ale głównie dlatego, że mamy po prostu mało zawodniczek. Jeszcze rok temu dziewczyny garnęły się do grania, ale teraz wygląda to nieco gorzej. Początki były zresztą bardzo ciężkie. Dość powiedzieć, w zasadzie trenowaliśmy bez bramkarza, ponieważ Monika Chodak z powodu obowiązków zawodowych nie zawsze mogła z nami zagrać. Jaki jest sens zgłaszać się gdziekolwiek, kiedy grozi nam brak golkipera? Potem jednak udało mi się namówić do gry na bramce Katarzynę Radomską. Okazało się, że nieźle sobie radzi i wobec tego pozostała na tej pozycji. Następnie doszła Michalina Parylak, przy czym akurat ta zawodniczka trenuje dość krótko, a przy tak technicznej dyscyplinie, jaką jest hokej, liczą się przede wszystkim lata pracy na lodzie.
 
- Nietrudno nie zauważyć, że Białe Jastrzębie grają w dość wiekowych trykotach...
- Nie mamy pieniędzy na sprzęt. Cały budżet pożera organizacja ligi, opłacenie sędziów i wyjazdy na mecze. Na szczęście obecny zarząd, dla którego wyrażam wielkie uznanie, prężnie i ambitnie działa na rzecz poprawy tej sytuacji. Pojawili się sponsorzy, którzy niewielkimi kwotami wsparli naszą działalność, wynajmujemy też księgowego, ponieważ sami nie dalibyśmy sobie rady z papierkową robotą. Ale na nowe stroje niestety nie starczyło środków.
 

- To są chyba koszulki po... 
- Po juniorach JKH GKS Jastrzębie. Kiedy jechaliśmy na turniej do Oświęcimia, to nie mieliśmy się w co ubrać. Nasz były prezes poprosił w JKH GKS o wypożyczenie jakichś starych strojów i to w nich gramy do dziś. Brak odpowiedniego sprzętu odbija się zresztą na ilości zawodniczek. Co mamy zaproponować dziewczynie, która chciałaby spróbować swoich sił, kiedy nie mamy dla niej nawet nowej koszulki? A przecież naprzeciw niej stają kompletnie i profesjonalnie ubrane rywalki... 
 
- Mimo problemów można być chyba zadowolonym z postawy zespołu. Siedem wygranych i walka niemal do końca o play-offy z Kozicami Poznań. W zasadzie o tym,  że styczniowy rewanż z Kozicami będzie starciem o "pietruszkę" zadecydowała strata jednego punktu, czyli brak wygranej z Cracovią w regulaminowym czasie.
- Samo dokończenie sezonu będzie sukcesem. Wygrywaliśmy z Podhalem Nowy Targ i Cracovią Kraków, której żeńska sekcja istnieje dłużej niż nawet nasza poprzednia drużyna. To ma swoją wymowę. Natomiast z Kozicami można było powalczyć, ale o porażkach w Poznaniu zadecydowały nasze błędy. W pierwszym meczu prowadziliśmy 2:0, a mimo to przegraliśmy 2:3 tracąc gola na dwie minuty przed syreną po błędzie bramkarki. W drugim pojedynku mieliśmy na początku mnóstwo okazji, ale ich nie wykorzystaliśmy. Poszła pierwsza kontra, potem druga i to podcięło nam nogi. Stąd wynik 0:6. Oczywiście będziemy chcieli się choćby honorowo zrewanżować w styczniu na Jastorze, ale nie będzie to łatwe. Odeszła od nas bowiem jedna z czołowych snajperek - Karolina Churas. Karolina nie chciała kończyć sezonu w styczniu i postanowiła kontynuować grę w barwach Unii Oświęcim. Trudno się jej dziwić.
 
- Pozostają jeszcze Weronika Szymura i Dominika Szymik, które również strzelały jak na zawołanie. To "materiał" na następczynie Magdaleny Szynal, Pauliny Kulas czy Eweliny Czarneckiej?
- Nie można tego wykluczyć, ale tu talent musi być poparty ciężką pracą, którą jeszcze należy wykonać. Obie wspomniane zawodniczki poczyniły ogromne postępy, choć Dominika Szymik ma trochę pecha do kontuzji. Jeśli zaangażuje się jeszcze bardziej, to w przyszłości może być naprawdę mocna. Natomiast w przypadku Weroniki Szymury liczymy na jej występ na Mistrzostwach Świata U18 w Katowicach. To niezwykle utalentowana dziewczyna i bardzo chce grać w hokeja. Nie będę ukrywał, że pozostałem w klubie właśnie dla takich osób, które garną się do sportu.
 
- W ekipie żaków starszych JKH GKS jest...
- Edyta Cybula. Trenowała również u mnie. Bardzo dobra zawodniczka i niezwykle zdeterminowana do gry w hokeja. Zapewne do wieku młodzika będzie grała z chłopakami, ponieważ tam ma możliwość lepszego rozwoju sportowego. Potem będzie musiała "przejść" do drużyny dziewcząt, w związku z czym będziemy musieli na nią trochę zaczekać. Natomiast aktualnie w ekipie Białych także jest kilka zawodniczek, które dobrze rokują. Duże postępy zrobiła obrończyni Zofia Postel, która gra w hokeja dopiero jeden sezon, a już pokazała swoją wartość. Wyróżnić można też defensywne Agatę Nowak i Karolinę Rostalską, a także ofensywną Zuzannę Rduch, które były brane pod uwagę przez selekcjonera kadry do lat osiemnastu. Na uwagę zasługują też Justyna Trzaskalik oraz wspomniana Wiktoria Kierc, która ma zaledwie dwanaście lat, ale jest praktycznie na każdym treningu, łącznie z tymi późnowieczornymi. Widać, że jej bardzo zależy na grze.
 
- Jaka jest szansa, że Jastrzębie-Zdrój znów będzie stolicą polskiego hokeja kobiet?
- Nie podejmę się odpowiedzi na to pytanie. Znów musielibyśmy bowiem wrócić do kwestii ilości zawodniczek, którymi dysponujemy. Gdy tworzył się poprzedni zespół ze wspomnianymi już Kulas, Szynal czy Czarnecką, to na pierwszy trening przyszło czterdzieści osób! Było z kim pracować i z czego wybierać. Dziś dziewczyny nie rwą się do sportu tak mocno, jak kiedyś. Rzadko pojawi się ktoś nowy. Może jeśli uda się nam uzyskać dotację z Urzędu Miasta i stać nas będzie na lepszy sprzęt, to znajdą się i kandydatki do gry.
 
- Mówi pan, że te kolejne pokolenia nie garną się do sportu. A ja nie będę ukrywał, że pamiętam lekcje wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 20 u Marka Kozyry. Wspominamy je w naszym gronie bardzo sympatycznie, a gdy przypomnimy mobilizujący okrzyk "Biegać gamonie!" to aż łza się w oku zakręci.
- Miło usłyszeć takie słowa, choć dziś tamte metody mobilizacji nie są akceptowalne. Dzieci się obrażają, skarżą się rodzicom...
 

- Obrażają się?! Nam nie przyszłoby to do głowy. Przecież to oczywiste, że na wf-ie czasem trzeba krzyknąć na szalejącą dzieciarnię, żeby robiła, co do niej należy.
- Wy byliście innym pokoleniem. Byliście twardzielami. Wiedzieliście, co i kiedy można robić. Dziś są inne dzieci i inne czasy, do których również nauczyciele musieli się dostosować. Wasze (a może bardziej - nasze) roczniki spędzały całe dnie na boisku, nie siedziały ciągle z nosami w komórkach i internecie. Tymczasem obecne pokolenia bardzo szybko się nudzą i w nawale atrakcji mają spore kłopoty z koncentracją. Aby zadane ćwiczenie zostało wykonane, trzeba czasem powtórzyć komendę po pięć czy sześć razy.
 
- No to na koniec rozmowy mamy dość smutną konstatację. Jeśli dzieciaki nie będą garnęły się do sportu, to o medalach na igrzyskach czy kolejnym Gliku możemy zapomnieć.
- Myślę, że nie można aż tak generalizować. Zawsze znajdą się jakieś perełki, które dadzą nam w przyszłości wiele radości. Ważne jednak, aby dzieciom chciało się uprawiać sport. Kiedyś chłopak sam szedł na boisko i tam odkrywał, co lubi robić. Dziś głównie dzieje się to za sprawą zachęty ze strony rodziców. Powtórzę - inne dzieci, inni rodzice i inne czasy.
 
- Inne, ale czy lepsze?
- Na pewno lepsze ze względu na warunki życia. Wszystko można załatwić przez internet, nie ruszając się z domu. Ale z drugiej strony - człowiek jest samowystarczalny, a przez to nie uczy się współpracować z innymi ludźmi. To uczy złych nawyków.
 
 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • Panie Marku | 09/01 godz. 01:01

    Również zawsze miło wspominam wfy z panem, dyscyplina przede wszystkim, dobrze pamiętam haha! Pozdrawiam i wszystkiego dobrego!

  • pituś | 08/01 godz. 16:12

    Piłka nożna i piłka noża a może hokej dziewczyn moja córa też trenowała hokej ale przez włodarze naszego miasta zrezygnowała dorosła wyszła za mąż i urodziła dziecko nie żebym narzekał bo mam wspaniałego wnuka ale może pomyśleć o wsparciu dziewczyn w tym sporcie

  • obserwator | 07/01 godz. 18:47

    z tego co widziałem to nie będzie dobrze ,starsze zawodniczki nie chcą wpierać ,pomagać nowym

  • Zawodniczka | 06/01 godz. 23:43

    Bardzo miło czyta się to :D serdecznie zapraszam na trening i chętnie zobaczę jak państwo się ślizgacie o ile potraficie jedzić Ojć zapomniałam państwo potraficie tylko pisać "mocne" komentarze i siedzieć przed komputerem. Serdecznie Pozwiam :D

  • do Jona z arizony | 05/01 godz. 23:34

    Wyjdź z dziewczynami na lód. Pokaż co potrafisz. Mocnyś w gębie. Albo wyniosłeś z domu jak ojciec traktował Twoja matkę tak ty teraz kobiety.

  • Jon z arizony | 04/01 godz. 16:40

    Konkurs na wsparcie zadania ogłoszony, wiec trzeba zrobić troche szumu, że na koszulki nie ma kasy dla garstki dziewcząt ślizgających się na lodzie.

  • Do hama | 03/01 godz. 22:15

    Ty nawet piłki nie umiesz kopnąć a udzielasz się tutaj tracisz czas idź poganiaj za piłką bo jesteś cieniutki.

  • Do Polski Ham | 03/01 godz. 21:36

    Co to piłka noźna? Chyba nie znam

  • Do Polskiego Hama | 03/01 godz. 21:05

    No tak. Kopać w piłkę nawet ....może. W hokeju trzeba się więcej wysilić a to już w Polsce problem. Stawiać trzeba na popularyzację a co jeszcze jest popularne? Picie? Dopalacze? Gratuluje Hamie i tyle w temacie.

  • Kibic uczennica | 03/01 godz. 20:19

    Pozdrawiam

  • Polski Ham. | 03/01 godz. 17:06

    Szkoda czasu i pieniędzy na tak niszowy sport.Trzeba stawiać twardo na popularyzację najbardziej "obstawianych dyscyplin"PIŁKA NOŹNA!!!
    DZIĘKUJE TYLE W TEMACIE.

DODAJ KOMENTARZ

Twoje imię:

Komentarz:

akceptuję regulamin

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X