Dzisiaj jest: piątek, 19 października 2018   Imieniny: Laura, Pelagia, Piotr

więcej ›

SPORT

Piłka nożna



I liga - jesień 2018

21.07Wigry Suwałki (d)1:2
28.07Raków Cz-wa (w)2:2
04.08Niepołomice (d)0:2
11.08Chojniczanka (d)0:0
17.08Odra Opole (w)2:1
22.08Chrobry Głogów (d)0:0
25.08GKS Katowice (w)1:0
01.09Nieciecza (d)4:2
15.09Garbarnia Kraków (d)1:2
19.09Stomil Olsztyn (d)2:1
22.09Stal Mielec (w)0:0
29.09Warta Poznań (d)0:0
06.10Bytovia Bytów (w)2:1
20.10ŁKS Łódź (w)15:00
24.10Podbeskidzie (d)18:00
28.10GKS Tychy (d)17:45
03.11Sandecja N. Sącz (w)17:00
10.11Wigry Suwałki (w)-:-
17.11Raków Cz-wa (d)17:00
24.11Niepołomice (w)17:00
01.12Chojniczanka (w)16:00


Tabela - I liga

1. Raków Cz-wa 13 28 19:7
2. Sandecja N. Sącz 13 24 15:8
3. Chrobry Głogów 14 22 13:10
4. Chojniczanka 14 22 22:18
5. Bytovia Bytów 14 21 24:17
6. ŁKS Łódź 13 21 16:11
7. GKS Jastrzębie 13 20 15:13
8. Niepołomice 13 19 16:18
9. Odra Opole 13 19 22:17
10. Wigry Suwałki 14 18 17:21
11. Podbeskidzie 13 17 19:16
12. Stal Mielec 14 16 11:11
13. GKS Tychy 14 15 17:19
14. Warta Poznań 13 14 10:17
15. BB Nieciecza 13 12 18:25
16. GKS Katowice 13 12 10:15
17. Stomil Olsztyn 13 10 10:16
18. Garbarnia Kraków 13 9 9:24
       

Informacje o klubie
Rok założenia: 1961 (Górnik Jastrzębie), 2010 (GKS 1962)
Barwy: zielono-czarno-żółte
Adres: ul. Harcerska 14B, 44-335 Jastrzębie Zdrój
Obiekt: Stadion Miejski, ul. Harcerska 14B
Rozgrywki: I liga

Prezes: Dariusz Stanaszek
Trener: Jarosław Skrobacz
II trener: Jan Woś
Trener bramkarzy: Sławomir Królczyk
Trener prz.fiz.: Damian Zawierucha
Kierownik drużyny: Kamil Błachut
Fizjoterapeuta: Natalia Legierska

Kadra:
Bramkarze: Grzegorz Drazik [1], Bartosz Szelong [12], Mateusz Kurzanowski [26]
Obrońcy: Dawid Gojny [94], Kacper Kawula [3], Dominik Kulawiak [16], Oskar Mazurkiewicz [27], Piotr Pacholski [4], Przemysław Pastuszak [33], Kamil Szymura [17], Damian Zajączkowski [18]
Pomocnicy: Faril Ali (Ukr) [10], Krzysztof Gancarczyk [22], Bartosz Jaroszek [32], Szymon Kuś [24], Bartosz Semeniuk [97], Patryk Skórecki [77], Maciej Spychała [73], Dominik Szczęch [11], Piotr Trąd, Damian Tront [20], Dawid Weis [5]
Napastnicy: Kamil Adamek [28], Tomasz Dzida [7], Kamil Jadach [8], Łukasz Krakowczyk [19], Adam Żak [9]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2018-10-21

Jastrzębski Węgiel - Stocznia Szczecin

Siatkarska PlusLiga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-10-24

GKS Jastrzębie - Podbeskidzie Bielsko-Biała

14. kolejka Fortuna I ligi

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-10-26

JKH GKS Jastrzębie - Cracovia Kraków

Polska Hokej Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-10-28

GKS Jastrzębie - GKS Tychy

16. kolejka Fortuna I ligi

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Staram się tonować nastroje"

Fot. Jan Kalinowski (baron) / gks1962.pl
 
W najbliższą sobotę piłkarze GieKSy rozpoczną wiosenną część sezonu 2017/2018, w którym tak bardzo zadziwiają piłkarską Polskę. To już nie są zwycięstwa na szczeblu lokalnym, ani sensacje w Pucharze Polski, gdzie każdy rywal z wyższej półki może usprawiedliwiać się, że "akurat w tym sezonie zależy mu tylko na lidze". To II-ligowa rzeczywistość, w którą podopieczni Jarosława Skrobacza "weszli z drzwiami", z marszu stając w szeregu kandydatów do awansu na zaplecze ekstraklasy. Oczywiście w klubie z Harcerskiej wszyscy mocno stąpają po ziemi (a trener Skrobacz bodaj najmocniej spośród wszystkich), ale kibice wiedzą swoje i chcą awansu. Na kilkadziesiąt godzin przez ligową inauguracją 2018 roku zapraszamy do lektury obszernego wywiadu z naszym szkoleniowcem.
 
- Szuka pan już nowego pracodawcy? Pytam poważnie. Wszak Jan Furlepa zaliczył dwa awanse z Odrą Opole i pożegnał się ze stanowiskiem.
Jarosław Skrobacz - Takie jest życie trenera i ja również muszę się liczyć z takim scenariuszem. W naszym zawodzie często jest tak, że pracuje się tam, gdzie cię chcą, a nie w klubie z marzeń i snów. Inna sprawa, że polscy szkoleniowcy nie mają łatwo, ponieważ decyzje działaczy bywają niewytłumaczalne. Natomiast ja w swojej karierze trenerskiej za dużo przeżyłem, aby się temu dziwić. Robię swoje i na tym chcę się skupić.
 
- Odwróćmy wobec tego pytanie. W naszej czerwcowej rozmowie stwierdził pan, że zostanie w Jastrzębiu, ale "nasze pierwszoligowe marzenie powinno być realne w przewidywalnej perspektywie czasowej". To akurat poszło błyskawicznie, choć wtedy zachowywaliśmy daleko posuniętą ostrożność.
- Uważam, że nadal powinniśmy zachowywać się i wypowiadać bardzo ostrożnie. Pamiętam, w jakim kontekście wypowiadałem wspomniane zdanie. To chyba zrozumiałe, że  każdy chciałby pracować w takim miejscu, w którym istnieje szansa na rozwój zarówno osobisty, jak i całego otoczenia. Latem nastąpił taki swoisty rozkwit naszego klubu i to nie tylko pod kątem sportowym, ale i organizacyjnym. Chciałbym zatem, aby to wszystko szło wspólnie do przodu. Jednak na dzień dzisiejszy mam nieodparte wrażenie, że pod względem wyników sportowych wyprzedziliśmy niektóre dziedziny działalności GKS Jastrzębie o dekadę. I to mnie trochę martwi.
 
- Na przykład?
- W październiku i w listopadzie nie mieliśmy gdzie trenować. Okazało się, że w godzinach naszych treningów kto inny zajmował boisko i był ważniejszy od nas. Z czymś takim nie spotkałem się w żadnym z klubów, w których wcześniej pracowałem. Zawsze najważniejszy był pierwszy zespół. Takich przykładów znaleźlibyśmy więcej, a są to rzeczy, którymi tak naprawdę w ogóle nie powinniśmy się zajmować.
 
- To tylko potwierdza, że latem trudno było spodziewać się, że pół roku później będziemy zdecydowanym liderem II ligi i jednym z faworytów do awansu na zaplecze ekstraklasy. Mówił pan wówczas, że życzyłby sobie spokojnego utrzymania, a górną granicą zamierzeń była 10. lokata. Tymczasem GKS Jastrzębie powtarza drogę Odry Opole. 
- Spokojnie, na razie niczego nie powtórzyliśmy! Aktualnie jesteśmy usadowieni wysoko w II-ligowej tabeli i zgromadziliśmy sporo punktów. Jednak do powtórzenia przypadku Odry Opole jeszcze bardzo daleka droga. 
 
- Być może zatem nasza dawna grupa III ligi jest po prostu taka silna?
- Czy ja wiem... Na pewno II liga była dla nas niewiadomą. Z perspektywy czasu trzeba odnotować, że wiele naszych jesiennych spotkań było "na styk". Czasem o punktach decydował łut szczęścia w jedną lub w drugą stronę, choć nie jestem przekonany, czy to my byliśmy beneficjentem tej fortuny. W zasadzie chyba jedynie w pojedynku ze Zniczem Pruszków mogliśmy mówić o takim szczęściu. Pozostałe zwycięstwa były wywalczone i wybiegane na boisku. Nie zapominajmy również, że w paru przypadkach niepotrzebnie straciliśmy punkty. Nie mamy jednak powodów do narzekań.
 
- Przypomnijmy też, iż po awansie nasza III-ligowa drużyna nie została poważnie wzmocniona.
- Staram się bez przerwy tonować nastroje. Cały czas gramy swoimi zawodnikami, a w trakcie mojej kadencji do drużyny trafili w zasadzie tylko Krzysztof Gancarczyk, Marcin Ruda czy Bartosz Jaroszek. Niektórzy mają pretensje, że w kadrze jest za mało naszych chłopaków i że w paru przypadkach daliśmy szansę piłkarzom z zewnątrz. Absolutnie nie zgadzam się z takim stwierdzeniem. Musimy zdawać sobie sprawę, że wychowankowie Szkółki Piłkarskiej MOSiR, którzy przechodzili z zespołów juniorskich do seniorów, czynili to jeszcze w IV lidze. Teraz mamy do czynienia z II ligą. Przeskok jest naprawdę ogromny, a należy pamiętać, że roczniki Dominika Szczęcha, Dominika Kulawiaka czy Damiana Zajączkowskiego były naprawdę niezłe. Natomiast wśród zawodników z roczników 1999-2000 duże szanse na grę mają Tomasz Dzida czy Maciej Gaszka, na którego bardzo liczymy w przyszłości. Ci chłopcy mocno pracują na to, aby być blisko II ligi. Podkreślę, że chcemy wybierać najlepszych spośród naszych juniorów, ale musimy pamiętać, że jeszcze kilka lat temu młodzi wychowankowie nie chcieli grać w GKS-ie. Z różnych powodów wybierali ROW Rybnik, GKS Bełchatów czy nawet Pniówek Pawłowice. Dziś jest inaczej. Dlatego w mojej opinii pretensje do nas w tej kwestii są całkowicie niesłuszne.
 

- Abstrahując już od casusu Odry Opole, nasz zespół jest obecnie zdecydowanym liderem rozgrywek, mając świetne perspektywy na wiosnę. Skądś to znamy. Rok temu w III lidze było podobnie, a potem nastał dość paskudny impas... Nie ma obaw o powtórkę z tamtego kryzysu?
- Takie rzeczy się zdarzają. Przypomnę, że przed rokiem Radomiak Radom miał w II lidze tyle punktów przewagi, ile... my mamy obecnie nad tym zespołem. I nie awansował. A przecież mówimy tu o klubie stojącym organizacyjnie na wyższym poziomie niż nasz. Musimy zachować czujność i zdobywać punkty przy każdej możliwej okazji. Nie będzie meczów bardziej lub mniej ważnych. Na koniec sezonu zwycięstwo z ostatnią drużyną będzie tyle samo warte, ile wygrana z ekipą z czołówki.
 
- Teoretycznie jest łatwiej niż przed rokiem. Z III ligi awansował tylko lider. Natomiast do I ligi mogą wejść nawet cztery zespoły.
- Teoretycznie. Kto jednak śledzi II ligę, ten doskonale wie, jak wyglądał zimowy okres transferowy w ŁKS-ie Łódź czy Radomiaku oraz jakich wzmocnień dokonały oba te kluby. Spójrzmy na Wartę Poznań. Mówi się głośno, że ta ekipa nie będzie liczyła się w walce o awans, a ja... chciałbym tak się nie liczyć (śmiech). Warta wyjechała na dwutygodniowy obóz do Turcji i ściąga zawodników z pierwszoligową przeszłością. Dlatego apeluję o rozwagę i ostrożność. Znamy swoją wartość, ale wiemy też, jak ciężkie zadanie stoi przed nami.
 
- Znacie się panowie w środowisku trenerskim i rozmawiacie nie tylko na pomeczowych konferencjach prasowych. GKS Jastrzębie jest dużym zaskoczeniem dla szkoleniowców rywali? Szczególnie interesuje mnie opinia najlepszego trenera w II lidze Włodzimierza Gąsiora.
- Włodek Gąsior bardzo nas chwalił po meczu w Tarnobrzegu. Jestem przekonany, że nie wynikało to z asekuracji czy chęci wytłumaczenia się po przegranym meczu. Przed pojedynkiem z nami Siarka notowała serię zwycięstw, a i później potrafiła zadziwić, wygrywając m.in. z Radomiakiem. Przypomnę, że wygraliśmy w Tarnobrzegu grając w dziesiątkę. Co więcej, zwyciężyliśmy zasłużenie, osiągając przewagę mimo gry w osłabieniu. Dążyliśmy do zdobycia trzech punktów i nie murowaliśmy bramki. Przyznam jednak, że w rozmowach z innymi trenerami nie spotkałem się z ani jedną negatywną opinią. Wiadomo, że w tych słowach jest sporo kurtuazji i grzecznościowego szacunku, ale akurat o nas zawsze wypowiadano się w superlatywach. Raz, że awansowaliśmy z tej teoretycznie najmocniejszej III ligi, a dwa - wciąż w pamięci wielu osób pozostał nasz występ w Pucharze Polski. Być może zatem dla siebie samych jesteśmy większą niespodzianką, niż dla osób obserwujących nas z zewnątrz.
 
- Nie bez powodu zapytałem o zdanie trenera Gąsiora, któremu oczywiście należy się ogromny szacunek za osiągnięcia i bogatą karierę. Jednak wybór akurat tego szkoleniowca przez piłkarzy II ligi na najlepszego trenera w 2017 roku budzi małe kontrowersje. My w Jastrzębiu wiemy, kto powinien wygrać ten plebiscyt.
- Żeby zaistnieć w takim rankingu, najpierw trzeba w ogóle wziąć w nim udział (śmiech). Nikt z nas, jastrzębskich piłkarzy i trenerów, nie oddawał w nim głosów, więc o brak wyróżnień możemy mieć pretensje tylko do siebie.
 
- Przejdźmy do teraźniejszości. Jest pan zadowolony z przebiegu przygotowań do rundy wiosennej, czy też syberyjskie mrozy nieco skomplikowały pracę?
- Warunki pogodowe dla wszystkich zespołów są takie same, więc tu nie ma powodu do większych narzekań. Na pewno życzylibyśmy sobie, aby jak najszybciej móc trenować na naturalnej nawierzchni, ale radziliśmy sobie w takich warunkach, jakie panowały. Mogę jednak przyznać, że w porównaniu z zeszłorocznym okresem przygotowawczym nieco skorygowaliśmy plany i działania. Wyciągnęliśmy nieco wniosków, choć oczywiście nie jest tak, że jesteśmy w stanie wszystko przewidzieć i zmonitować każdy element. Staramy się też działać na przysłowiowego "nosa". Rozmawiamy z zawodnikami i obserwujemy ich. Z oczywistych powodów nie korzystamy z jakiegoś specjalistycznego sprzętu, dostępnego w bogatych klubach. Staraliśmy się wypełnić wszystkie nasze plany i pod tym względem wszystko powinno być w porządku.
 

- Proszę o fachowe wyjaśnienie roli trenera Damiana Zawieruchy w sztabie i ocenę jego wkładu w sukcesy zespołu. Przed rokiem wylało się na niego morze pomyj ze strony "znawców" w internecie.
- Staram się traktować wszystkich moich współpracowników na zasadzie równości i działać z nimi we współpracy. Nie inaczej jest z Damianem, którym staramy się wiele rozmawiać, analizować i wyciągać wnioski dotyczące przygotowania motorycznego drużyny. Trener przygotowania fizycznego ma swoją działkę w pojedynczych jednostkach treningowych. Wcześniej oczywiście wspólnie ustalamy, co będzie realizowane. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że przed rokiem pojawiały się różne opinie. Odniosę się do tej sytuacji następująco - jeśli coś było nie tak, jest to nasza wspólna wina, tak jak wspólny był sukces. Nikt nie jest nieomylny. Zawsze powtarzam, że jeśli wygrywamy, to wszyscy, a jeżeli przegrywamy, to tym bardziej wspólnie. Tylko szaleniec mógłby zrzucać winę na Damiana za zadyszkę sprzed roku. Damian Zawierucha ma swój udział w odpowiednim przygotowaniu drużyny. Jeśli wytrzymujemy do końca spotkania, bardzo dużo bramek strzelamy na finiszu meczu, unikamy kontuzji mięśniowych, czy to naderwań, czy też przeciążeń, to jest to odzwierciedleniem bardzo dobrej roboty trenera przygotowania fizycznego. Kibice mają prawo widzieć i wiedzieć swoje. Jeśli przegrywamy po znakomitym spotkaniu, w którym wypełniliśmy co do joty wszystkie założenia taktyczne, to kibic może powiedzieć, że nasz występ był mierny, a taktyka do niczego. Cóż, w Polsce mamy miliony kibiców piłkarskich. I tyle samo trenerów (śmiech).
 
- Przejdźmy do kwestii transferowych. Zachowuje pan daleko idącą ostrożność w sprawie ewentualnego awansu. Jednak biorąc pod uwagę politykę kadrową, czyli utrzymanie składu i jego delikatne wzmocnienie, nie można nie zauważyć, że takich działań nie podejmuje klub, który nie myśli o promocji do wyższej ligi.
- Jeżeli chodzi o utrzymanie składu, to nie było z tym większych problemów, ponieważ wszyscy zawodnicy mają aktualnie ważne kontrakty. Oczywiście jeśli mimo to ktoś chciałby odejść, to wówczas żądalibyśmy za niego określonych pieniędzy.
 
- Nie było chętnych na piłkarzy sensacyjnego lidera II ligi?
- Być może i byli, ale raczej mieliśmy tu do czynienia z życzeniami samozwańczych managerów, którzy jak zwykle próbują mieszać. Kadrę rzeczywiście udało się utrzymać, natomiast dla mnie priorytetem było wzmocnienie środka pola. Nie będę ukrywał, że nie byłem do końca zadowolony z tej formacji szczególnie w momencie absencji Damiana Tronta. Momentami było bardzo ciężko, ale na szczęście Marcin Ruda zdołał w miarę swoich możliwości udźwignąć ten ciężar. Dlatego zdecydowaliśmy się na pozyskanie Bartosza Jaroszka, który jesienią pokazał się z dobrej strony w barwach Rozwoju Katowice.
 
- Widzieliśmy go przy Harcerskiej i nie zrobił dobrego wrażenia. 
- Być może akurat w pojedynku u nas nie zagrał najlepiej kończąc mecz po drugiej żółtej kartce, ale to też obrazuje sytuację w jego poprzednim zespole. Jaroszek to bardzo ambitny piłkarz. Gdybyśmy na spokojnie przeanalizowali te dwie żółte kartki, to doszlibyśmy do wniosku, że Bartek może za nie "podziękować" kolegom, za których musiał nadrabiać straty i naprawiać ich błędy w ustawieniu. W naszej drużynie też mieliśmy do czynienia z takimi sytuacjami.
 
- Słowo o Kacprze Czajkowskim. Młodzieżowiec i obrońca z Ruchu Chorzów.
- Wszyscy wiemy, z czego wynika pozyskanie Czajkowskiego. W styczniu z kadry z powodu kontuzji dłoni wypadł nam Kacper Kawula. Nie trenował i dopiero na początku kwietnia powinien być gotów do walki o miejsce w składzie. W tej sytuacji pozostało nam trzech młodzieżowców, którzy mają II-ligowe doświadczenie, czyli Bartosz Semeniuk, Oskar Mazurkiewicz i Tomasz Dzida. Dwóch musi bezwzględnie grać. Potrzebą chwili było znalezienie zastępstwa za Kawulę i stąd pojawił się u nas Czajkowski, który ma na swoim koncie kilka spotkań w I lidze i spełnia wymóg dotyczący wieku. Ponadto jest z naszego regionu, a my musimy mieć na uwadze wysokość ponoszonych kosztów.
 
- Trenował pan już kiedyś Fina?
- Jeszcze nie, ale miałem styczność z zawodnikami, którzy grali w Skandynawii i znają tamtejszy futbol.
 
- A zatem proszę o garść opinii na temat Ville Salmikiviego.
- Ville pojawił się u nas z uwagi na odejście Kamila Adamka, który miał wprawdzie braki w przygotowaniu i pełnił rolę rezerwowego, ale z uwagi na swój niesamowity instynkt pod bramką rywala oraz wielkie doświadczenie miał udział w kilku zwycięstwach i za to należą mu się podziękowania. Nie jest wielką tajemnicą, że jako zespół gramy z jednym wysuniętym napastnikiem, wspartym dwoma ofensywnymi pomocnikami, którymi najczęściej są Kamil Jadach, Farid Ali, a także Krzysztof Gancarczyk czy nawet Tomasz Dzida. Poza Danielem Szczepanem rolę takiego wysuniętego napastnika może pełnić Wojciech Caniboł, ale niestety w II lidze jest tak, że w nieustannych zwarciach z silnymi obrońcami traci się sporo sił i w efekcie potem brakuje mocy w sytuacjach podbramkowych. Jeśli przez kilkadziesiąt minut biegasz na pełnych obrotach, to potem ciężko o skuteczność. Nie mogliśmy opierać się tylko na Wojtku i stąd decyzja o poszukiwaniu ruchliwego, doświadczonego i walecznego napastnika. Wybór padł na Salmikiviego, który dysponuje takimi cechami.
 
- Zawodnik ten grał w Bułgarii i zaliczył mecze w fińskiej ekstraklasie. Nasz klub stać na takiego gracza?
- Jeśli ktoś sądzi, że wydaliśmy jakieś niebotyczne pieniądze na Ville, to jest w wielkim błędzie. Szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę doświadczenie Fina, to ta kwota jest wręcz skromniutka. Gdyby ktoś dowiedział się, za jaką sumę Salmikivi zdecydował się grać w Jastrzębiu, to by nie uwierzył. Piłkarze z taką przeszłością nie zgodziliby się wyjść na boisko nawet za trzykrotność tej kwoty. Udało się jednak dobrym słowem i znajomościami pozyskać Fina do końca czerwca.
 

- Wspomniał pan o Kamilu Jadachu. Spotkał pan w swojej karierze takiego zawodnika? Nie tylko wiernego jednym barwom piłkarza-kibica, ale też człowieka, który tak znakomicie potrafi dostosować się do wyzwań. Zaczynał przecież w II lidze, a potem z nową GieKSą przeszedł szlak z okręgówki na szczebel centralny. I wciąż jest pierwszoplanową postacią w drużynie.
- Być może gdybyśmy przejrzeli historię futbolu, to znaleźlibyśmy takie przypadki zawodników grających w jednym klubie od początku do końca przygody ze sportem. Faktem jest, że "Carlos" może pod tym względem imponować. Jest uwielbiany przez kibiców. I słusznie, bo mu się to należy za wszystko, co robi dla klubu. Powiem więcej - w rozmowach staram się przekonać go do większej asertywności i zdecydowania. Kamil powinien znać swoją wartość. Życie jest czasem brutalne i jeśli ktoś sam siebie nie szanuje, to inni tym bardziej nie będą tego robić. Jadach powinien zastanowić się na tym jednym elementem swojego podejścia do futbolu. Przywykliśmy traktować takich chłopaków jak on z pewnym pobłażaniem, a należy robić wszystko, aby czyli się tu jak najlepiej i byli w pełni dowartościowani.
 
- Czy to apel do władz GKS Jastrzębie?
- ...
 
- Rozumiem. Zatem na koniec - ile klubów pytało zimą o trenera Jarosława Skrobacza?
- Nigdy nie mówię publicznie o takich rzeczach, ponieważ od zwykłego telefonu sondującego rozmówcę do podjęcia innej pracy są lata świetle. Czasem ktoś oczywiście zadzwoni, ale nie zajmuję się tym. Zdaję sobie sprawę, że zmiana pracodawcy nie jest taka prosta. Na dzień dzisiejszy jestem w Jastrzębiu i mam tu swoje cele. Chciałbym, abyśmy jako klub rozwijali się i nawet bardzo małymi kroczkami, ale jednak szli do przodu. Jeśli tak będzie, to chciałbym pracować tu jak najdłużej.
 
- Ewentualny awans do I ligi byłby również dużym krokiem dla pana. Czy te zbliżające się miesiące mogą być najważniejszymi w karierze?
- Nie patrzę na to w ten sposób. Przypomnę, że pracowałem już i w ekstraklasie, i w pierwszej lidze, zatem ewentualne występy moich podopiecznych na tym poziomie nie będą jakimś nierealnym osiągnięciem. Oczywiście ewentualny awans jest wyzwaniem, tak jak wyzwaniem jest każdy mecz, każdy okres przygotowawczy, każda runda i każdy kolejny sezon. Niezależnie od tego, gdzie się pracuje, należy wytyczać sobie cele, w tym również te bardzo trudne do realizacji. Ich wypełnienie daje wielką satysfakcję. Wszyscy w szatni GKS Jastrzębie wiemy, czego chcemy dokonać. Sportowo zrobimy wszystko, aby zrealizować nasze zamierzenia, bo mamy tu naprawdę świetną grupę ludzi. Na pewno byłoby przyjemnie mierzyć się z przeciwnikami z górnej półki i nie męczyć się z rywalami z miejscowości, których nazw dziś już nawet nie pamiętamy. Przypominam sobie mecz w Kowarach, gdzie mówiliśmy sami do siebie, że z tej ligi trzeba jak najszybciej spieprzać, żeby nie musieć przebierać się w takich szatniach...
 
- Podsumowując zatem, jaka będzie ta piłkarska wiosna? Dość wspomnieć, że klub sprzedał ponad siedemset karnetów.
- Ta liczba musi cieszyć, bo wszyscy chcemy grać przy pełnych trybunach. Sądzę, że kibice nie muszą narzekać na nasz styl gry. Czasem jesteśmy karani za to, że chcemy grać do przodu i zdobywać bramki. Z drugiej jednak strony zależy nam na tym, aby fani nawet po przegranym pojedynku mogli przyznać, że gramy po prostu fajną piłkę. Jestem również przekonany, że możemy być dumni z zainteresowania naszym klubem ze strony Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Nie wiem, na jakim etapie są rozmowy z JSW, ale wielkim naszym sukcesem jest sam fakt, że Spółka po tylu latach w ogóle chciała spojrzeć w kierunku piłkarzy, ponieważ osiąganymi wynikami przyciągnęliśmy tłumy ludzi na stadion. Tak jak już kiedyś powiedziałem - bez kibiców to wszystko naprawdę nie miałoby sensu. To stwierdzenie jest szczególnie aktualne właśnie w Jastrzębiu.

Fot. Jan Kalinowski (baron)
 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • Ireneusz | 11/03 godz. 19:42

    Brawo Panie Trenerze,
    Chłodna głowa to recepta na wiele bolączek małych klubów.
    Dziękujemy i prosimy o więcej!

  • KIbic | 10/03 godz. 21:11

    Panie trenerze dopiero czytając komentarz rodzica wiem o co chodzi uświadomiłem sobie w jakich warunkach pracujecie Tym bardziej szacun za to co robicie z moim ukochanym GKS. Życzę wytrwałości.

  • Kibic do Rodzic | 10/03 godz. 20:50

    Ja p... To są jaja. Trener mówi że nie ma gdzie trenować myślałem że trenuje tam Ruptawa czy inne Bzie a to nasi juniorzy!? No to tylko świadczy jak traktuje się seniorów! Juniorzy nie mogą trenować w innych godzinach? To seniorzy się mają dostosować? Żenada

  • Rodzic | 10/03 godz. 19:29

    Nie ktoś inny tylko juniorzy szkółki teraz akademii. Gdyby nie ta praca z tymi juniorami, bardzo dobra od 25 lat , to teraz nie miałbyś z kim trenować i robić wyników. Także weź trenerku się trochę ogarnij

  • Tomasz | 10/03 godz. 09:24

    Brawo trenerze! Bez gwiazdorzenia, widać że ma pomysł na ten klub, mimo skromnych środków finansowych. Najlepszy trener od lat!!!

  • Lotlek | 09/03 godz. 17:20

    Najważniejsza jest szatnia, kolektyw, głowy piłkarzy! Jeśli tu jest poukładane, to i gra się układa! DZIĘKUJEMY TRENERZE! AVE GKS

  • Szuk | 09/03 godz. 17:14

    Niech idzie po taki kontrakt jaki ma jego imiennik w Monaco:) 15 baniek zlotych rocznie netto,czyli jakies 1,5 miliona miesiecznie.

  • Do Ktoś i z boku | 09/03 godz. 12:11

    Znacie się na futbolu, jak koza na pieprzu. Ty "z boku" jak Skrobacz do nas przyszedł, to biadoliłeś, że to słaby trener, a on uratował nam 3 ligą, a potem awansował do drugiej. Zamknij buzię, partaczu.

  • 1962 do z boku | 09/03 godz. 08:33

    Gościu, to wasze smsowskie środowisko z tej zawiści aż nienawidzi

  • z boku | 08/03 godz. 22:44

    panie coś - max 5 meczy i zobaczysz:), już się asekuruje-środowisko wie co i jak...:) obym się mylił

  • Coś | 08/03 godz. 22:15

    Do “Ktoś” - mam nadzieje, ze to ty wypierzysz stąd jak najszybciej ;-)

  • Grzegorz | 08/03 godz. 21:25

    Poukładał zespół, stworzył kolektyw który osiąga cele o których mogliśmy do niedawna tylko marzyć, dzięki temu wracamy na salony i mamy czym żyć w naszym mieście.

  • mati | 08/03 godz. 19:39

    Brawo Jarek !!!!!BRAWO GKS Jastrzębie !!! 1 liga wita :)

  • jasnet.pl | 08/03 godz. 16:30

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!
    Minął okres dodawania komentarzy.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X