Dzisiaj jest: piątek, 16 listopada 2018   Imieniny: Maria, Marek, Małgorzata

więcej ›

SPORT

Hokej



Terminarz PHL 2018/2019

11.09Polonia Bytom (d)3:0
12.09Kadra PZHL (d)3:2
16.09Aut. Gdańsk (w)2:1
21.09Energa Toruń (d)5:2
23.09Zagłębie Sosn. (w)3:2
25.09GKS Tychy (d)3:2 d.
28.09GKS Katowice (w)2:3 d.
30.09Podhale Nowy T. (d)1:4
02.10Cracovia (w)0:1
07.10Unia Oświęcim (d)7:4
12.10Orlik Opole (w)2:3d.
14.10Orlik Opole (d)6:0
19.10Unia Oświęcim (w)1:0
26.10Cracovia (d)4:3
28.10Podhale Nowy T. (w)0:1
30.10GKS Katowice (d)0:2
02.11GKS Tychy (d)3:4k.
04.11Zagłębie Sosn. (d)3:0
13.11Aut. Gdańsk (d)3:1
16.11Energa Toruń (w)2:3d.
17.11Aut. Gdańsk (w)-:-
20.11Polonia Bytom (w)-:-
21.11Kadra PZHL (d)18:00
23.11Polonia Bytom (d)18:00
27.11Energa Toruń (d)18:00
30.11Zagłębie Sosn. (w)-:-
02.12GKS Tychy (w)-:-
04.12GKS Katowice (d)18:00
07.12Podhale Nowy T. (d)18:00
18.12pauza
20.12Unia Oświęcim (d)18:00
22.12Orlik Opole (w)-:-
02.01Cracovia (w)-:-
04.01Orlik Opole (d)18:00
06.01Unia Oświęcim (w)-:-
08.01pauza
11.01Cracovia (d)18:00
13.01Podhale Nowy T. (w)-:-
15.01GKS Katowice (w)-:-
18.01GKS Tychy (w)-:-
20.01Zagłębie Sosn. (d)18:00
22.01Energa Toruń (w)-:-
25.01Aut. Gdańsk (d)18:00
27.01Polonia Bytom (w)-:-

Tabela PHL 2018/2019
1. GKS Katowice 22 59 115:33
2. GKS Tychy 22 48 101:52
3. JKH GKS 20 39 53:38
4. Podhale N. T. 19 37 58:38
5. Energa Toruń 19 35 72:49
6. Cracovia 18 29 57:47
7. Unia Oświęcim 20 26 65:62
8. Zagłębie Sosnowiec 20 23 57:72
9. Automatyka G. 21 22 54:63
10. Orlik Opole 20 20 56:89
11. Polonia Bytom 19 15 47:83
12. Kadra PZHL U23 18 4 29:148
       
Informacje o klubie
Rok założenia: 1952 (Jastrzębianka), 1963 (Górnik Jas-Mos), 2005 (JKH Czarne)
Barwy: zielono-czarno-żółte
Adres: ul. Leśna 4, 44-335 Jastrzębie Zdrój
Obiekt: Lodowisko Jastor, ul. Leśna
Rozgrywki: Polska Hokej Liga

Prezes: Kazimierz Szynal
Trener: Robert Kalaber (Svk)
Asystent trenera: Rafał Bernacki
Kierownik drużyny: Jerzy Błaszczyk
Kierownik ds. tech.: Dariusz Wywiał

Kadra:
Bramkarze: Oskar Prokop [90], Ondrzej Raszka [96]
Obrońcy: Tobiasz Bigos [86], Kordian Chorążyczewski [65], Jakub Gimiński [94], Jakub Grof (Cze) [23], Jan Homer (Svk) [92], Jakub Kubesz (Cze) [6], Jakub Michałowski [5], Grzegorz Radzieńciak [24], Maciej Sulka [76]
Napastnicy: Jakub Blanik [71], Artiom Dubinin (Rus) [18], Peter Fabusz (Svk) [25], Dominik Jarosz [47], Martin Kasperlik (Cze) [27], Kamil Kącki, Tomasz Kominek (Cze) [41], Tomasz Kulas [10], Leszek Laszkiewicz [81], Patryk Matusik [29], Dominik Nahunko [61], Łukasz Nalewajka [20], Radosław Nalewajka [22], Dominik Paś [14], Patryk Pelaczyk [17], Kamil Świerski [19], Kamil Wałęga [21], Kamil Wróbel [15]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2018-11-17

GKS Jastrzębie - Raków Częstochowa

19. kolejka Fortuna I ligi

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-11-17

Białe Jastrzębie - Kozice Poznań

Polska Liga Hokeja Kobiet

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-11-18

Białe Jastrzębie - Kozice Poznań

Polska Liga Hokeja Kobiet

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-11-21

JKH GKS Jastrzębie - Kadra PZHL

Polska Hokej Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Złota drużyna rodziła się w bólach"

Złota drużyna juniorów młodszych JKH GKS w Sanoku
 
Sukces juniorów młodszych JKH GKS Jastrzębie na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Sanoku osłodził nam gorycz pechowej porażki z Podhalem Nowy Targ w ćwierćfinale fazy play-off. Złoty medal naszych hokeistów to zresztą kolejny z szeregu godnych odnotowania wyników młodzieży z Jastora, która w ciągu ostatnich lat zdążyła przyzwyczaić sportową Polskę, że gdzie jak gdzie, ale w Jastrzębiu-Zdroju hokej "swoimi" stoi. Trenerem tej ekipy jest Zbigniew Wróbel, którego na tę okoliczność przepytaliśmy ze wspomnień z Podkarpacia. Jednak w naszej rozmowie pojawiła się nie tylko tematyka "olimpijska". Wszak już od wtorku szkoleniowiec ten poprowadzi drużynę naszej najstarszej młodzieży w Mistrzostwach Polski Juniorów, które do niedzieli potrwają przy Leśnej (SZCZEGÓŁY TURNIEJU [KLIK] >>>).

Chcielibyśmy w tym miejscu napisać o pragnieniu zdobycia "dwóch mistrzostw Polski w dwa tygodnie", ale... przed rokiem redakcja sportowa nieroztropnie "pompowała balonik", w efekcie czego wszyscy przyjęliśmy brązowy medal niczym porażkę. Dlatego tym razem oczekiwanie będzie inne: Panowie, po prostu dajcie z siebie wszystko!
 
- W którym momencie turnieju finałowego Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży uwierzył pan, że złoto jest możliwe?
Zbigniew Wróbel - Szczerze mówiąc, wierzę w zdobycie złota dopiero w momencie, kiedy mam je na szyi.
 
- Należy traktować ten medal jako niespodziankę? 
- Nie można ukrywać, że pod względem potencjału kadrowego lokowano nas w okolicach strefy medalowej, choć o złocie nikt głośno nie mówił. Trzeba jednak pamiętać, że w sporcie młodzieżowym nigdy nic nie jest pewne. Wiedziałem, że mamy bardzo mocną linię ataku, ale z drugiej strony obawiałem się o naszą grę w defensywie. W Sanoku w każdym spotkaniu musieliśmy walczyć o wynik, być może za wyjątkiem końcówki pojedynku z łączoną drużyną Podhala Nowy Targ i Cracovii. Natomiast ja zawsze powtarzam moim zawodnikom, że najważniejszy nie jest finał, ale najbliższy mecz. Ta złota drużyna rodziła w się w bólach. Wystarczy spojrzeć na przebieg poszczególnych spotkań. Na dodatek organizatorzy przygotowali nam dodatkową atrakcję w postaci meczów o dziewiątej rano. W efekcie mieliśmy 12-minutowe poranne spacery przy -25 stopniach z hotelu na lodowisko. Takie wstępne hartowanie (śmiech).
 
- Przeżył pan już kiedyś takie spotkanie, jak z Zagłębiem Sosnowiec? Przegrywaliśmy 1:5, a mimo to zwyciężyliśmy po rzutach karnych.
- Na pewno należy uznać ten pojedynek za najtrudniejszy w całej imprezie. Przecież w tym momencie byliśmy poza turniejem! Zagłębie zanotowało znakomity początek meczu. Rywal zdobył dwie bramki w przewagach. Potem wprawdzie zdołaliśmy strzelić kontaktowego gola, ale do przerwy straciliśmy dwie następne bramki po własnych błędach. Rozmawialiśmy na ich temat w szatni, ale na początku drugiej tercji popełniliśmy następny błąd i tym samym przegrywaliśmy już 1:5. Co gorsza, chwilę później Sosnowiec mógł strzelić szóstego gola, kiedy jeden z naszych zawodników został w boksie zamiast zmienić zjeżdżającego z lodu kolegę. Zagłębie miało sytuację dwóch na bramkarza, ale Maciej Miarka spisał się na medal. Od tego momentu sytuacja odwróciła się o 180 stopni.
 
- To znaczy?
- Zagłębie postawiło podwójne zasieki w defensywie i skupiło się na obronie wyniku. Rywal wyraźnie zaczął tracić siły. Oni mieli w szeregach znakomitego zawodnika z Kazachstanu, Wasilija Jerasowa. Rocznik 2002. Rewelacyjny hokeista! Sprytny i techniczny. Nie potrafiliśmy zabrać mu krążka, łapaliśmy na nim kary. W końcu jednak udało się go zmęczyć i to okazało się kluczem do wygranej. Szybko zdobyliśmy dwa gole w przewadze i w tym momencie już ich "mieliśmy". W 51. minucie czwartą bramkę strzelił Jakub Blanik, a chwilę potem wyrównał Jan Sołtys. Mogliśmy z nimi skończyć jeszcze w trzeciej tercji, ale zmarnowaliśmy trzy idealne okazje. To mogło zemścić się w końcówce, ale tu znów uratował nas Miarka. Ostatecznie triumfowaliśmy w karnych.
 
- Pomagał panu Damian Kiełbasa.
- Dokładnie. Chciałbym mu bardzo podziękować za wsparcie w Sanoku. Był dobrym duchem zespołu i bardzo pomagał w mobilizacji chłopaków. Co ciekawe, kiedyś graliśmy razem w jednej piątce. Nie narzekałbym, gdyby Kiełbasa mógł wspomóc mnie również przy okazji rozpoczynających się we wtorek Mistrzostw Polski Juniorów, ale nie wiem, czy obowiązki zawodowe pozwolą mu na poświęcenie kolejnego tygodnia dla naszej młodzieży.
 
- Wspomniał pan, że drużyna rodziła się w bólach. Takim pierwszym "bólem" było chyba zwycięstwo z Sokołami Toruń, gdzie do 58. minuty było 3:1 dla przeciwnika.
- Pojedynek z Toruniem był dość... dziwny. Po pierwszej tercji powinniśmy byli bowiem prowadzić co najmniej 5:1, ale dramatycznie szwankowała skuteczność. Dzień później graliśmy z Podhalem/Cracovią i tu pierwsza odsłona wyglądała dokładnie tak samo jak z Toruniem, ale wynik był zupełnie inny - 4:0. Taki jest jednak hokej młodzieżowy. Możesz mieć dziesięć idealnych sytuacji, a przeciwnik wyprowadzi dwie kontry i przegrywasz 1:2! Miałem z takim rozwojem wypadków do czynienia wiele razy, żeby przypomnieć choćby półfinał Mistrzostw Polski Juniorów z Zagłębiem Sosnowiec. 
 

- Po meczu z Toruniem przymusowa pauza czekała Konrada Gruszczyka. W protokole wpisano, że "uderzał głową" zawodnika Sokołów.
- Tak wpisano. Gość sfaulował Gruszczyka w dogrywce, a ten, kawał chłopa przecież, ruszył do przeciwnika i powiedział mu parę słów "krata w kratę". Sędzia z Sanoka uznał, że Konrad miał zamiar uderzyć przeciwnika. Efektem była kara 25 minut i automatycznie absencja w kolejnych spotkaniach. To tylko skomplikowało sprawę w naszej defensywie. Musiałem w związku z tym "przekwalifikować" Łukasza Kapustę na obrońcę. Nie będę jednak narzekał na sędziów, bo to nic nie da. Uczulam zawodników na takie sytuacje, że pod żadnym pozorem nie można dawać arbitrom pretekstu do dyktowania takich kar. Sędzia ma zawsze rację, niezależnie od wszystkiego. 
 
- Nawet jeśli uznaje w finale bramkę z metrowego spalonego?
- Kto oglądał powtórkę pierwszej bramki dla Polonii Bytom / Zrywu Ruda Śląska, ten sam może wyrobić sobie zdanie na ten temat. Ważne jest jednak to, że bój o złoto udało się szczęśliwie zakończyć i przywieźć mistrzostwo Polski do Jastrzębia-Zdroju.
 
- Rozmawiał pan z Dawidem Wróblewskim na temat jego drugiej bramki w tym spotkaniu? Przecież to był czystej wody gol a'la Leszek Laszkiewicz. Piękna indywidualna akcja i strzał z ostrego kąta w samo okienko.
- To był fantastyczny gol. Żeby było ciekawiej, krążek odbił się od wnętrza siatki i dlatego sędzia stojący za linią nie zauważył trafienia. Miałem wręcz wrażenie, że byłem jedynym, który widział krążek w bramce i w efekcie mojej gwałtownej gestykulacji sędziowie w ogóle zareagowali. Wszak dopiero po analizie video uznano nam tego gola.
 
- Wróblewski chciał przeprowadzić taką akcję, czy mu "tak wyszło"?
- Każdy z zawodników chce przeprowadzać takie akcje i każdemu "tak wychodzi" (śmiech). Powtórzę, że to jest młodzieżowy hokej. Można zagrać przepięknie, a potem popełnić paskudny błąd. Oczywiście kibice zapamiętają tylko to drugie.
 
- Pamięta pan decydujące trafienie Łukasza Kapusty, czy to było jak urwany film? Na zdjęciach zauważyłem, że nawet Damian Kiełbasa dał ponieść się emocjom, a Zbigniew Wróbel zachowywał stoicki spokój.
- Zawsze staram się być stonowany i nie okazywać nadmiernie emocji. Radość była rzecz jasna nieziemska, ale do mnie to wszystko dociera dopiero po pewnym czasie. Jak już mówiłem, w złoto uwierzyłem dopiero w momencie, kiedy wieszano mi je na szyi. Cieszyłem się ogromnie, ponieważ to moje pierwsze mistrzostwo Polski. Miałem już na swoim koncie medale z innego kruszcu, czy to jako zawodnik, czy jako szkoleniowiec. Trenując Białe Jastrzębie posmakowałem także Pucharu Polski. Ale mistrzostwa kraju do tego momentu jeszcze nie osiągnąłem.
 
- Pozwolił pan chłopakom świętować?
- Nie mogło być inaczej. Śpiewy, radość, szampan i spalona czapka trenera (śmiech). Wspaniała atmosfera. Bardzo przyjemne uczucie i nie do zapomnienia.
 
- Jan Sołtys został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju, zaś Kamil Wałęga sięgnął po koronę króla strzelców...
- Od razu przerwę, bo wiem, do czego zmierza pytanie. Nie chciałbym wyróżniać żadnego z zawodników. Każdy z chłopaków odegrał swoją rolę i ma swoją cząstkę w zdobyciu złotego medalu. Można oczywiście skupić się na Sołtysie i Wałędze, którzy rozegrali fantastyczny turniej, ale wtedy trzeba byłoby wspomnieć o kapitanie Jakubie Blaniku, który w punktacji kanadyjskiej był tuż za wymienioną dwójką, a przecież jest młodszy od reszty zespołu. Nie można byłoby też zapomnieć o bramkarzu, który parokrotnie ratował nam tyłek. Idąc tym tropem wymienilibyśmy wszystkich chłopaków. Podkreślam, że każdy z nich zasłużył na to złoto.
 

- Przejdźmy wobec tego do drugiej równie istotnej kwestii. Przed nami Mistrzostwa Polski Juniorów na Jastorze. Złoto w Sanoku plus triumf w fazie zasadniczej Centralnej Ligi Juniorów muszą napawać nas optymizmem. Ale w tym roku, nauczeni doświadczeniem poprzedniej edycji, nie będziemy pompować balonika.
- Pierwsze miejsce w Centralnej Lidze Juniorów w aspekcie finałowego turnieju Mistrzostw Polski w tej kategorii wiekowej nie ma większego znaczenia. To jest oczywiście wielki sukces, biorąc pod uwagę fakt, że często występowaliśmy w okrojonym składzie. Dość powiedzieć, że miałem nawet okazję do sprawdzenia w boju urodzonego w 2003 roku Wojciecha Zająca, który w Bytomiu zagrał przeciw gościom starszym o pięć lat. Oczywiście rywale natychmiast rozpoczęli polowanie na niego, ale chłopak dał sobie radę. Trzeba wiedzieć, że drużyny w fazie zasadniczej CLJ są bardzo wyrównane. W każdym kolejnym spotkaniu trzeba było dać z siebie wszystko, żeby wyszarpać punkty. Dlatego przed mistrzostwami na Jastorze przyjąłem tę niewdzięczną rolę, że musiałem dokonać selekcji i kilku chłopakom podziękować, aby zrobić miejsce dla zawodników z pierwszego zespołu oraz Szkoły Mistrzostwa Sportowego.
 
- To były trudne decyzje.
- Oczywiście. Mam nadzieję, że chłopcy zrozumieją sytuację i nie będą się obrażać. Musiałem przecież zrezygnować z kilku mistrzów Polski z Sanoka...
 
- Wie już pan, z jakimi składami przyjadą do Jastrzębia nasi rywale?
- Niestety, to okaże się dopiero w dniu ich pojawienia się na turnieju. Kadry pozostałych pięciu ekip są dla nas wielką niewiadomą. Jedyne, czego jestem pewien, to duże wzmocnienie ekipy Unii Oświęcim, z którą zmierzymy się we wtorek wieczorem.
 
- To znaczy?
- W barwach Unii zagrają otrzaskani w pierwszej lidze seniorów zawodnicy Podhala Nowy Targ. Być może będzie ich nawet więcej niż hokeistów z Oświęcimia. 
 
- Sądziłem, że wraz z Tychami pozamiatamy w grupie A...
- Nie pozamiatamy. To będą bardzo ciężkie mecze. Nie sprzyja nam terminarz, choć jesteśmy gospodarzem i triumfatorem Centralnej Ligi Juniorów. Gramy dzień po dniu. W środę trafimy na wypoczęte Tychy, natomiast Unia będzie miała przed czwartkowym spotkaniem dzień przerwy i klarowną sytuację w grupie. Nie będzie łatwo. Czeka nas ostre gryzienie lodu w każdym meczu i tak też mam zamiar nastawiać zawodników. Nie myślimy o sobocie czy niedzieli. Teraz najważniejsza jest Unia Oświęcim. A potem najważniejszy będzie MOSM Tychy. Dlatego pompowanie balonika nie ma najmniejszego sensu.
 
- Czyli nie wejdzie pan do szatni i nie powie: "Panowie, gramy tylko i wyłącznie o złoto".
- Nie ma takiej możliwości. Jeśli będziemy myśleć tylko o najbliższym meczu i na nim się skupimy, to osiągniemy również inne cele. To najlepsza strategia.
 
- Z ekstraligi będzie miał pan do dyspozycji Dominika Pasia, Dominika Jarosza, Jakuba Michałowskiego i Patryka Pelaczyka. Nie obawia się pan, że będą trochę wypaleni po dramatycznym boju z Podhalem Nowy Targ?
- Nie. Chłopcy chcą grać i walczyć o najwyższe cele również w Mistrzostwach Polski Juniorów. Rozmawialiśmy już na ten temat i jestem dobrej myśli. Mają też sobie coś do udowodnienia po zeszłorocznym turnieju.
 
- Kto będzie kapitanem zespołu?
- Jakub Blanik, podobnie jak przez cały sezon w Centralnej Lidze Juniorów. Mimo że jest młodszy od innych, to ma dość charyzmy, aby przewodzić drużynie. Warto pamiętać, że miał on propozycję gry w SMS-ie, a mimo to postanowił pozostać w Jastrzębiu. To też się liczy.
 

- Co zrobić, aby mecz z Naprzodem Janów się nie powtórzył?
- Jeśli będziemy strzelać gole, to Janów się nie powtórzy. Krótko i na temat.
 
- Juniorzy JKH GKS Jastrzębie zapewne liczą, że nie będą musieli walczyć w tej grupie śmierci przy pustych trybunach.
- Oczywiście, że tak. Zdajemy sobie sprawę, że gramy u siebie. To zarówno handicap, jak i pewna odpowiedzialność. Chciałbym, aby na trybuny zawitał klub kibica oraz wszyscy pozostali sympatycy hokeja. Niektórzy chłopcy posmakowali już tego ekstraligowego dopingu, ale i pozostali chcieliby poznać, jak to jest grać przy pełnej hali. Liczymy na wsparcie we wtorek i w środę o 18:00....
 
- I w niedzielę o 14:00.
- Dziękuję za rozmowę (śmiech).
 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • Mirosław | 18/03 godz. 11:57

    Byłem, widziałem a oni zwyciężyli. Brawo chłopcy

  • jasnet.pl | 12/03 godz. 18:49

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!
    Minął okres dodawania komentarzy.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X