Dzisiaj jest: niedziela, 21 października 2018   Imieniny: Hilary, Jakub, Urszula

więcej ›

SPORT

Piłka nożna



I liga - jesień 2018

21.07Wigry Suwałki (d)1:2
28.07Raków Cz-wa (w)2:2
04.08Niepołomice (d)0:2
11.08Chojniczanka (d)0:0
17.08Odra Opole (w)2:1
22.08Chrobry Głogów (d)0:0
25.08GKS Katowice (w)1:0
01.09Nieciecza (d)4:2
15.09Garbarnia Kraków (d)1:2
19.09Stomil Olsztyn (d)2:1
22.09Stal Mielec (w)0:0
29.09Warta Poznań (d)0:0
06.10Bytovia Bytów (w)2:1
20.10ŁKS Łódź (w)0:2
24.10Podbeskidzie (d)18:00
28.10GKS Tychy (d)17:45
03.11Sandecja N. Sącz (w)17:00
10.11Wigry Suwałki (w)-:-
17.11Raków Cz-wa (d)17:00
24.11Niepołomice (w)17:00
01.12Chojniczanka (w)16:00


Tabela - I liga

1. Raków Cz-wa 13 28 19:7
2. Sandecja N. Sącz 14 27 17:8
3. ŁKS Łódź 14 24 18:11
4. Bytovia Bytów 15 22 25:18
5. Chojniczanka 14 22 22:18
6. Chrobry Głogów 14 22 13:10
7. GKS Jastrzębie 14 20 15:15
8. Niepołomice 14 20 18:20
9. Odra Opole 14 20 23:17
10. Stal Mielec 15 19 13:11
11. Wigry Suwałki 15 18 17:23
12. Podbeskidzie 13 17 19:16
13. GKS Tychy 14 15 17:19
14. BB Nieciecza 14 15 21:26
15. Warta Poznań 13 14 10:17
16. GKS Katowice 14 12 10:17
17. Stomil Olsztyn 14 11 12:18
18. Garbarnia Kraków 14 9 10:27
       

Informacje o klubie
Rok założenia: 1961 (Górnik Jastrzębie), 2010 (GKS 1962)
Barwy: zielono-czarno-żółte
Adres: ul. Harcerska 14B, 44-335 Jastrzębie Zdrój
Obiekt: Stadion Miejski, ul. Harcerska 14B
Rozgrywki: I liga

Prezes: Dariusz Stanaszek
Trener: Jarosław Skrobacz
II trener: Jan Woś
Trener bramkarzy: Sławomir Królczyk
Trener prz.fiz.: Damian Zawierucha
Kierownik drużyny: Kamil Błachut
Fizjoterapeuta: Natalia Legierska

Kadra:
Bramkarze: Grzegorz Drazik [1], Bartosz Szelong [12], Mateusz Kurzanowski [26]
Obrońcy: Dawid Gojny [94], Kacper Kawula [3], Dominik Kulawiak [16], Oskar Mazurkiewicz [27], Piotr Pacholski [4], Przemysław Pastuszak [33], Kamil Szymura [17], Damian Zajączkowski [18]
Pomocnicy: Faril Ali (Ukr) [10], Krzysztof Gancarczyk [22], Bartosz Jaroszek [32], Szymon Kuś [24], Bartosz Semeniuk [97], Patryk Skórecki [77], Maciej Spychała [73], Dominik Szczęch [11], Piotr Trąd, Damian Tront [20], Dawid Weis [5]
Napastnicy: Kamil Adamek [28], Tomasz Dzida [7], Kamil Jadach [8], Łukasz Krakowczyk [19], Adam Żak [9]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2018-10-21

Jastrzębski Węgiel - Stocznia Szczecin

Siatkarska PlusLiga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-10-24

GKS Jastrzębie - Podbeskidzie Bielsko-Biała

14. kolejka Fortuna I ligi

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-10-26

JKH GKS Jastrzębie - Cracovia Kraków

Polska Hokej Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-10-28

GKS Jastrzębie - GKS Tychy

16. kolejka Fortuna I ligi

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Jesteśmy gotowi na I ligę"

 
W sezonie 2018/2019 piłkarze GieKSy zasłużenie zagrają na zapleczu ekstraklasy, a jednym z symboli tego niespodziewanego sukcesu na zawsze pozostanie zapewne powyższe zdjęcie. Tym samym po długich dziewięciu latach pierwsza liga wróciła do Jastrzębia-Zdroju. Powiedzieć, że ta niemal dekada była niełatwym okresem w dziejach jastrzębskiego futbolu, to jak nazwać umiarkowanie pesymistycznymi nastroje kibiców po pierwszym meczu Mundialu z Senegalem. Chwilami bowiem bywało mniej lub bardziej tragicznie, a szczęśliwymi byli ci fani GKS Jastrzębie, którzy nie zdawali sobie z tego sprawy. Dlatego też pracę, jaką wykonano przy Harcerskiej, aby GieKSa wydostała się z lig pszenno-buraczanych i wróciła na salony polskiej piłki nożnej, należy określić jako tytaniczną. Nie przedłużając wstępu zapraszamy do dłuuuuuugiego wywiadu z prezesem Dariuszem Stanaszkiem. Porozmawialiśmy chyba o... wszystkim, dlatego naprawdę warto przygotować coś ulubionego do spożycia i oddać się lekturze.
 
- Na początek gratulacje za uzyskanie licencji na pierwszą ligę w pierwszym terminie.
Dariusz Stanaszek - Dziękuję. Mamy się z czego cieszyć, choć nie będę ukrywał, że w sprawach licencyjnych znacznie większy przeskok stanowi awans z trzeciej do drugiej ligi, gdzie wiele spraw należy przygotowywać dosłownie od podstaw. W przypadku licencji na zaplecze ekstraklasy sytuacja jest mniej skomplikowana. Dochodzi wprawdzie sporo kolejnych wymogów, jak kwestie infrastrukturalne, finansowe czy prawne, ale mamy już wówczas "papierkowe" filary w klubowej dokumentacji, stanowiące dobrą bazę do dalszych działań. Podchodzimy realnie do rzeczywistości. Wiemy, na co możemy liczyć i na co nas stać, a następnie staramy się w miarę możliwości realizować nasze plany. Nie proponujemy działań na wyrost i staramy się inwestować w przyszłość. Szastanie pieniędzmi w dłuższej perspektywie czasu zawsze kończy się źle.
 
- Na czym polega "nadzór finansowy" ze strony PZPN, którym został objęty nasz klub? Brzmi groźnie, ale z drugiej strony podobnym nadzorem objęci zostali obaj spadkowicze z ekstraklasy, czyli Sandecja i Nieciecza. Tragedii chyba nie ma.
- Oczywiście, że nie. Nie zmienia to jednak faktu, że taka sytuacja mnie nie cieszy. Nadzór finansowy wynika z tego, iż partner strategiczny naszego klubu, czyli Miasto Jastrzębie-Zdrój, nie jest udziałowcem naszej spółki akcyjnej. W naszym planie finansowym nie tylko nie możemy zadeklarować otrzymania dotacji z miasta na jakimś niebotycznym poziomie, ale wręcz należy bardzo ostrożnie oszacować wysokość ewentualnego wsparcia. Miasto jako udziałowiec lub właściciel klubu byłoby zmuszone potwierdzić, jaką kwotę przeznaczy na jego działalność. Wymagałoby to jednak przygotowania planu działania na kilka lat do przodu. Natomiast w przypadku wsparcia z zewnątrz, bo takowym jest dotacja, Urząd Miasta nie musi niczego potwierdzać, a PZPN otrzymuje jedynie naszą deklarację, że z tego źródła otrzymamy określone środki. Podobne problemy w tej kwestii mają zresztą również JKH GKS Jastrzębie i Jastrzębski Węgiel, które także nie wiedzą, na jaką sumę mogą liczyć. Powtórzę jednak, że sprawa "nadzoru finansowego" nie jest dla mnie powodem do radości. W przyszłości będziemy starali się uniknąć również tego zastrzeżenia ze strony Komisji Licencyjnej.
 
- ŁKS Łódź został objęty nadzorem zarówno finansowym, jak i infrastrukturalnym. Tymczasem nas ta druga kwestia tym razem nie dotyczy, choć litania narzekań na Stadion Miejski wydłuża się z każdym rokiem.
- Pod tym względem nie było żadnych problemów. Urząd Miasta, a przede wszystkim Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji z panią dyrektor Zofią Florek i wicedyrektorem Michałem Szelongiem od dawna trzymali rękę na pulsie. Wszyscy doskonale wiedzieliśmy, co należy zrobić, aby Stadion Miejski był gotowy na pierwszą ligę.
 
- Czy rok temu w Legnicy po awansie do II ligi był ktoś, kto na poważnie powiedział prezesowi Stanaszkowi, gdzie za dwanaście miesięcy może znaleźć się GieKSa?
- Tak, kibice i wiceprezes Paweł Duszyński (śmiech). Musielibyśmy tu cofnąć się do naszej pierwszej rozmowy sprzed trzech lat, gdy mówiłem, że nie ma sensu prowadzić klubu, jeżeli nie mamy postawionych wyraźnych celów oraz przygotowanej strategii do ich realizacji. Klub piłkarski nie jest zwykłą spółką, która działa w oparciu o zasadę, że dane działanie wywoła określony skutek. W sporcie na uzyskanie pożądanego rezultatu wpływ mają dziesiątki innych czynników, w tym przede wszystkim rywalizacja z innymi klubami. Nie zapominajmy, że wiele miast chciałoby mieć pierwszą ligę. Dlatego awans jest tak wielkim sukcesem. 
 
- Gdy zimą tuż przed kolacją wigilijną pan prezes spojrzał na tabelę drugiej ligi, to myślał o problemie czy wyzwaniu?
- Oczywiście, że o wyzwaniu. Po prostu należało dostosować się do nowej rzeczywistości i zrobić wszystko, aby przygotować się do awansu i spełnić pierwszoligowe wymagania. 
 
- W oficjalnych rozmowach nabieraliście jednak wody w usta. Trener Jarosław Skrobacz tonował nastroje, jak tylko mógł.
- Tak, ponieważ to jest sport i tu wszystko może się wydarzyć. GKS Katowice od kilku lat chce awansować do ekstraklasy...
 
- A teraz ekstraklasę w Katowicach widać tylko z jedenastych pięter, gdzie jest perspektywa na Sosnowiec.
- Dokładnie (śmiech). Nie jest tak, że nie liczyliśmy się z możliwością awansu, ale z drugiej strony należy pamiętać, że kilka miesięcy wcześniej graliśmy jeszcze poza szczeblem centralnym. Część piłkarzy łączy występy na boisku z normalną pracą na etacie. Trzech zjeżdża na dół na kopalni. Byli jednak i tacy, którzy zaryzykowali i postanowili skupić się wyłącznie na futbolu. Wielokrotnie powtarzałem chłopakom, że dla nas największym wzmocnieniem będzie sytuacja, w której piłkarze GKS Jastrzębie w stu procentach zajmą się sportem i nie będą zmuszeni myśleć o zapewnieniu swoim rodzinom bytu poprzez inną pracę. Dla części tych młodych chłopaków pierwsza liga będzie życiową szansą na pokazanie się w polskim futbolu.
 
- Zimą trener Skrobacz udzielił nam wywiadu, w którym powiedział, że wynik sportowy "wyprzedził" poziom organizacyjny klubu. Szczerze, zabolały pana prezesa te słowa?
- Trochę... Pamiętajmy o jednym - trener, sztab i piłkarze to pracownicy, natomiast my musimy zapewnić im podstawy do funkcjonowania i czasem są one takie, na jakie nas stać. Kiedyś było ciężko zapewnić drużynie odżywki na czas rozgrywek. Teraz wiele rzeczy stało się normalnością. GKS 1962 Jastrzębie to nie tylko piłkarze i trenerzy, a sztab ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie całego klubu. Miasto nie przelewa nam przecież na konto kilku milionów złotych. W takiej sytuacji byłoby rzecz jasna łatwiej zarządzać klubem i tworzyć takie warunki, jakie panują na poziomie pierwszej ligi czy ekstraklasy. Trener Skrobacz osiągnął sukces wprowadzając drużynę o niemal tym samym składzie z trzeciej ligi na zaplecze ekstraklasy. Natomiast my jako zarząd patrzymy, ile to wszystko realnie kosztowało. Jestem pewien, że żadne miasto nie osiągnęłoby tego za takie pieniądze. A czy jesteśmy z tego zadowoleni? Nie. Nie wiemy, jakie pieniądze dostaniemy z miasta i czy wystarczy ich na realizację założonego planu finansowego. Czy powinniśmy mieć pretensje do miasta, że tak to wygląda? Musimy pamiętać, że są to pieniądze publiczne i my podchodzimy do nich z szacunkiem. Nauczyliśmy się w Jastrzębiu mówić, że u nas nie da się niczego zrobić i że nasze miasto jest specyficzne. Każde niepowodzenie podsumowujemy hasłem o "specyficznym mieście". Uważam, że tu da się zrobić wiele, ale trzeba tylko chcieć. Potrzebne są odważne decyzje. Staramy się przez nasze działania pokazać, że warto chcieć i że nasze miasto zasługuje na piłkę na wysokim poziomie. GKS Jastrzębie to nie tylko piłkarze. To część historii tego miasta. Jastrzębie-Zdrój zasługuje na to, ale sami sobie nie poradzimy. Potrzebujemy silnych partnerów i realnego wsparcia. Jestem przekonany, że sponsorów nie zabraknie, jednak szybko mogą wycofać się w sytuacji, gdy nie będzie wystarczającego wsparcia z Miasta. Proszę mi wierzyć, że wiele rzeczy zostało zmienionych w naszym klubie. Szczerze mówiąc, to tylko my w zarządzie GKS 1962 Jastrzębie wiemy, ile pracy kosztowało doprowadzenie do takiej sytuacji.
 
- Po kilku wiosennych porażkach pojawiły się osoby anonimowo żądające odejścia trenera Skrobacza, który w dwa lata wyciągnął zespół z trzeciej ligi na pozycję lidera w drugiej i wywalczył ćwierćfinał Pucharu Polski. Narzekano nie tylko na porażki, ale też nietrafione transfery. Czy jako zarząd braliście pod uwagę dymisję naszego szkoleniowca? 
- Nie. Trener Skrobacz niezmiennie cieszył się pełnym zaufaniem zarządu. Rozmawialiśmy oczywiście o wiosennych porażkach, ale to chyba naturalne w sytuacji, gdy zdarza się ponownie. Przecież rok temu mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją, która paradoksalnie jest efektem bardzo udanej jesieni. Większe wątpliwości budziły zimowe wzmocnienia i tu mogę przyznać częściową rację krytykom. Istotnie jest tak, że miejscowi zawodnicy zawsze będą mieli większą motywację do gry. Natomiast w żadnym momencie pozycja trenera Skrobacza nie była zagrożona. Jeśli pojawił się jakiś problem, to należało go rozwiązać, a nie "wylewać dziecko z kąpielą". Szkoleniowca rozlicza się za wyniki, a w naszym klubie chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie widziałby powodu do zwolnienia. Z inną sytuacją mieliśmy do czynienia dwa lata temu, gdy odszedł Grzegorz Łukasik. Wówczas coś się wypaliło. Nie było tej przysłowiowej "chemii". Niemniej, nawet wtedy nie szukaliśmy trenera, który dokonałby rewolucji w zespole.
 
- Raczej nie szukaliście trenera, który zapewniłby GieKSie dwa awanse z rzędu i ćwierćfinał Pucharu Polski?
- Raczej nie (śmiech). Wyniki zdecydowanie bronią trenera Jarosława Skrobacza, a nasze wiosenne kłopoty będą wymagały analizy i wyciągnięcia wniosków na przyszłość, aby kolejna wiosna była spokojniejsza. 
 
- Czy po meczu z Legionovią Legionowo prezesa Stanaszka długo bolała głowa?
- Powiedzmy, że niedziela była ciężka (śmiech).
 
- To prezes był w domu już w niedzielę?!
- Powiem szczerze, że awans do drugiej ligi świętowaliśmy znacznie dłużej, ponieważ po meczu w Legnicy mieliśmy na to czas. Teraz goniły nas terminy i w poniedziałek należało wracać do pracy. A tej mamy naprawdę sporo.
 
- Zatem wróćmy do aktualnej rzeczywistości. Czy GKS Jastrzębie jest gotowy na pierwszą ligę?
- Tak. Jesteśmy gotowi na pierwszą ligę. Zapewne nie będzie to wielką niespodzianką, ale przygotowania do spełnienia pierwszoligowych wymogów rozpoczęliśmy nie po meczu z Legionovią, a znacznie wcześniej. Podobnie zresztą było w drugiej lidze. To, że aktualnie mamy Fundację "Familia", Akademię GKS 1962, Szkołę Mistrzostwa Sportowego i Sklep Kibica, a na finiszu sprawę klubowego pubu i ścisłej współpracy z jednym z browarów, to efekt dłuższych działań i strategicznego planowania. Dziś finalizujemy sprawy rozpoczęte wiele miesięcy temu. Wiemy, jakie standardy obowiązują w pierwszej lidze i pod względem organizacyjnym nie chcemy być na "szarym końcu". Musimy zdawać sobie sprawę, że ten poziom rozgrywkowy to nie tylko wymagania, ale i ogromne szanse, z których należy skorzystać. Wiemy, co dzięki temu awansowi możemy zaproponować sponsorom i jaką wartość medialną zyskujemy za sprawą występów na tak wysokim szczeblu. Dość powiedzieć, że nasze miasto dzięki nam oszczędzi około dwóch milionów złotych na swoją promocję.
 
- Co to jest Fundacja "Familia"?
- To projekt, który zrodził się w rozmowach z Urzędem Miasta i kibicami. Fani naszego klubu słyną z akcji pomocy dla chorych dzieci i potrafią zmobilizować się również w takich sprawach. Postanowiliśmy skorzystać z tego niesamowitego odruchu serca i wraz z Pawłem Duszyńskim stworzyliśmy "Familię", aby skupić kibiców i lokalny biznes wokół takich akcji. Kupiliśmy już m.in. wózek inwalidzki dla naszego kibica Szymona. Fundacja jest podmiotem ekonomii społecznej i zatrudnia osoby niepełnosprawne, za sprawą czego uzyskuje dofinansowanie z Unii Europejskiej. Wiedzieliśmy, że miasto nie ma tyle pieniędzy, aby wystarczyło na funkcjonowanie klubu. Fundacja ma stać się w związku z tym następnym filarem w budżecie klubu. Miasto ma bowiem narzędzia, aby wspierać taką działalność poprzez zlecanie prac bądź też wykorzystywanie klauzul społecznych w przetargach. Powtarzam, że z szacunkiem podchodzimy do pieniędzy publicznych, dlatego chcemy pokazać Miastu i ludziom, że to, co tworzymy, to nie tylko klub. W mojej opinii Miasto Jastrzębie-Zdrój powinno wspierać takie inicjatywy i dlatego prosiliśmy już parokrotnie, aby po prostu dać podopiecznym "Familii"... pracę! Dzięki temu moglibyśmy realizować kolejne projekty i pomagać mieszkańcom.
 
- Wspomniał pan także o Akademii GKS 1962 oraz Szkole Mistrzostwa Sportowego. Powiem szczerze - gdyby dwa lata temu ktoś przekonywał mnie, że drużyny Szkółki Piłkarskiej MOSiR będą grały jako GieKSa, to prędzej powiedziałbym, że piekło zamarznie.
- Nie będę ukrywał, że powołanie Szkoły Mistrzostwa Sportowego oraz przejęcie Szkółki Piłkarskiej MOSiR było jednym z najważniejszych, ale i najtrudniejszych zadań. Jednak w przypadku zarządzania kryzysowego, a z takim mieliśmy do czynienia jeszcze kilkanaście miesięcy temu, należało podejmować decyzje bieżące, a zarazem opracowywać strategię na przyszłość. Jestem bardzo wdzięczny Szkółce Piłkarskiej MOSiR za ćwierć wieku działalności, bo bez niej futbol w naszym mieście nie miałby szans przetrwać. Natomiast faktem jest, że w tej sprawie liczę na znacznie większe zaangażowanie miasta w piłkarską Szkołę Mistrzostwa Sportowego. W interesie Jastrzębia-Zdroju jest, aby młodzi piłkarze zostawali w GieKSie i czuli się częścią klubu, za sprawą którego będą mieli szansę na zrobienie kariery. Najzdolniejsza młodzież musi mieć możliwość ogrywania się na miejscu, a nie w innych częściach kraju. Akademia to nie jest tylko i wyłącznie wymóg licencyjny, ale szansa na przyszłość. Cieszy fakt dużego zaangażowania rodziców w rozwój Akademii. Smuci natomiast, że my jako spółka nie jesteśmy w stanie jeszcze zapewnić chłopakom takich warunków, jak inne akademie. 
 
- Ile razy było tak, że GKS grał z drużynami, w których szeregach grali zdolni młodzi jastrzębianie...
- Zdecydowanie zbyt często. Szkoła Mistrzostwa Sportowego o profilu piłkarskim powinna była powstać już wiele lat temu. Nie wyobrażam sobie tworzenia takich instytucji tylko dla celów licencyjnych. Te dzieciaki identyfikują się z klubem, któremu kibicują. Mają bezpośredni dostęp do swoich idoli z boiska oraz zyskują nadzieję, że za kilka lat ich zastąpią. Akademia i szkoła to nasza ogromna odpowiedzialność, ale i równie wielka szansa na przyszłość. To są naczynia połączone. Szkolenie młodzieży na wysokim poziomie wymaga mocnego klubu na odpowiednim szczeblu rozgrywkowym, a nie dwóch zupełnie odrębnych instytucji, przez co teraz nie możemy skorzystać chociażby z dobrodziejstwa systemu Pro-Junior. Ta sytuacja już dawno temu winna była być poukładana. Z drugiej strony cieszy fakt, że w związku z odbudową klubu pojawia się tendencja do powrotu niektórych wychowanków Szkółki Piłkarskiej MOSiR do GKS Jastrzębie. 
 
- Swego czasu działacze z Harcerskiej nie byli pożądanymi gośćmi w Polskim Związku Piłki Nożnej. Słyszałem, że to się zmieniło.
- Istotnie, w niektórych aspektach jesteśmy stawiani nawet jako wzór dla innych klubów, m.in. w biznesowym podejściu do sportu i mocnym stąpaniu po ziemi. Musimy zdawać sobie sprawę, że w wielu sferach musimy starać się znacznie bardziej niż Górnik Zabrze, GKS Katowice, czy nawet GKS Tychy. Jednak zmiana naszego postrzegania przez działaczy PZPN również wymagała sporo pracy. Nieopłacone faktury to nie tylko dług, ale i psucie wizerunku. Dziś nie może być o tym mowy. Nasi trenerzy z Akademii GKS 1962 nie muszą wstydzić się za swoje miejsce pracy, gdy przebywają na konferencjach. To cieszy.
 
- A smuci zapewne sprawa Daniela Szczepana.
- Każdy zawodnik marzy o ekstraklasie, a ja wielokrotnie powtarzałem, że nie chcę nikogo pozbawiać szansy na rozwój i realizację życiowych celów.
 
- Czy spośród kluczowych zawodników ktoś jeszcze odejdzie?
- Nie. Przeprowadziliśmy stosowne rozmowy, dogadaliśmy się z piłkarzami, a kontrakty są już zabezpieczone. Musiało to nieco potrwać, ponieważ trzeba było sprostać oczekiwaniom zespołu po awansie do pierwszej ligi.
 
- Mówimy oczywiście o podwyżkach.
- Myślę, że były one spore, przynajmniej jak na jastrzębskie warunki. Nie może być jednak tak, że nie jesteśmy w stanie w pełni docenić pracy tych chłopaków. Kamil Jadach wielokrotnie odrzucał oferty nawet z ekstraklasy, ponieważ woli grać dla swojego klubu i swojego miasta. 
 
- Z drugiej strony do zespołu dołączyło trzech stosunkowo młodych jeszcze zawodników, wyróżniających się w drugiej lidze. Jak rozumiem, to element większego planowania.
- Analizowaliśmy różne warianty wzmocnienia drużyny i oceniliśmy, że lepiej postawić na chłopaka z niższej ligi niż sprowadzać weterana z ekstraklasy. Dla takiego zawodnika nasz klub jest szansą, a nie "zesłaniem", w związku z czym będzie podwójnie zmobilizowany. Taką drogę obraliśmy wraz z trenerem Skrobaczem i chcemy się jej trzymać. Nasz szkoleniowiec obserwował tych zawodników jeszcze w drugiej lidze. Poza pozyskaną już trójką piłkarzy będziemy chcieli jeszcze przeprowadzić serię testów dla młodzieży z naszego regionu. GKS Jastrzębie będzie dla nich szansą na wybicie się.
 
- Czas na sakramentalne pytanie o Jastrzębską Spółkę Węglową...
- Jestem przekonany, że nastawienie JSW względem naszego klubu ewoluuje w odpowiednim kierunku. Spółka musi dostrzegać zyski z naszej współpracy. Nie ukrywam, że jestem pod ogromnym wrażeniem zdolności menadżerskich prezesa Daniela Ozona. Szczególnie cenię powołanie JSW Innowacje, ponieważ to świadczy o strategii, jaką obrał zarząd Spółki. Widać, że zarząd JSW nie boi się odważnych decyzji, które w przyszłości mogą zapewnić Spółce poprawę obecnego funkcjonowania w wielu płaszczyznach, ale także pomóc w dywersyfikacji.
 
- Czy miał pan okazję spotkać się z prezesem Spółki?
- Tak. Od razu nadmienię, że również w oczach władz JSW wizerunek GKS 1962 Jastrzębie uległ znacznej poprawie. Trzeba uderzyć się w piersi, że wcześniej Spółka w zasadzie nie miała z kim rozmawiać. W klubie byli piłkarze, ale nie było organizacji czy współpracy z kibicami. Dziś GKS to sztab ludzi pracujących dla wspólnego celu. Udowodniliśmy Spółce, że jesteśmy wartościowym partnerem. Przecież JSW to największy pracodawca w regionie, który zatrudnia tysiące naszych kibiców.
 
- Czyli można mieć nadzieję na coś więcej?
- Sytuację określiłbym jako rozwojową. Początki zawsze są niełatwe. Nie od razu Kraków zbudowano. Spółka musi zaakceptować naszą strategię rozwoju i przekonać się, że współpraca będzie korzystna dla obu stron.
 
- Na koniec naszej długiej rozmowy chciałem poruszyć jeszcze dwie kwestie. Nie tylko moim zdaniem Dariusz Stanaszek zapisał się już w historii GKS Jastrzębie jako człowiek, który uratował ten klub. Pamiętam kilka naszych rozmów w najtrudniejszym okresie, gdy pojawiało się pytanie, kto ostatni gasi światło. W kilku słowach - warto było? Kosztem rodziny, siebie samego?
- (chwila ciszy) Warto. Zdecydowanie warto było. Jeśli bierzesz na swoje barki pewne zadanie, to musisz zrobić wszystko, aby zrealizować swoje cele. Nie będę owijał w bawełnę - rzeczywiście trzy lata temu, kiedy zostałem w klubie praktycznie sam, po przeanalizowaniu sytuacji finansowej jedyną sensowną decyzją wydawało się ogłoszenie upadłości. Tworzyliśmy to wszystko od podstaw z Robertem Kurzaczem. Gdy zostałem prezesem, w klubie były dosłownie zgliszcza. Tu nie było kompletnie nic! Ani sekretarki, ani laptopa, nic! Klub miał zawodników, koszulki dla nich, nazwę oraz Kamila Błachuta i Wojciecha Gluzę, który był wówczas kierownikiem drużyny i pomagał, jak tylko się dało. Dlatego obecny stan finansowy i organizacyjny GKS Jastrzębie daje mi tak ogromną satysfakcję. Wielokrotnie przez ostatnie lata słyszałem, że nie znam się na futbolu, że klub znów upadnie i że znów będzie trzeba budować wszystko od zera. Chciałbym, abyśmy wszyscy w naszym mieście dążyli do tego samego celu, nie patrząc na polityczne animozje. W tym miejscu chciałem podziękować pani prezydent Annie Hetman, ale też panu posłowi Grzegorzowi Matusiakowi oraz przewodniczącemu Rady Miasta panu Łukaszowi Kaszy. Podkreślę, że nie robimy tego wszystkiego dla mnie, a przede wszystkim dla naszego miasta. Wszyscy musimy brać odpowiedzialność za przyszłość oraz rozwój miasta i klubu. Pamiętajmy, że nam jako klubowi zależy, aby Jastrzębie-Zdrój rozwijało się, ponieważ to w przyszłości zagwarantuje stabilizację. Wracając do pytania - teraz jesteśmy w pierwszej lidze. Dlatego jeśli pyta pan, czy warto było, odpowiedź może być tylko jedna. Zdecydowanie tak! Dodam jednak tutaj, że nie jest to tylko moja zasługa. Na sukces, jak zwykle, pracuje sztab ludzi, ponieważ na każdym etapie to właśnie ludzie są najważniejsi. Wielkie podziękowania należą się wiceprezesowi Pawłowi Duszyńskiemu za to, że pomimo przeciwności i tej niepewności, z jaką mamy do czynienia w naszym mieście, nigdy nie zwątpił w sens ciężkiej i wymagającej pracy. To on uświadomił mi, że GKS Jastrzębie to naprawdę nie tylko klub, ale coś znacznie ważniejszego.
 
- Nie jest wielką tajemnicą, że wcześniej nie był pan nawet kibicem GieKSy. Komu zawdzięczamy Dariusza Stanaszka przy Harcerskiej? Słyszałem na mieście, że ten koncept narodził się w Urzędzie Miasta.
- Nie do końca tak było. W 2015 roku pani prezydent szukała pewnych nowych rozwiązań dla lokalnego biznesu i tu wykorzystano mój pomysł stworzenia Jastrzębskiego Klastra Innowacji. Gdy ta instytucja powstała, przyszli do mnie kibice: Andrzej Kwiatek, Adam Kuliński, Piotr Białas i Artur Kupis. To oni zaprosili mnie do klubu i zaproponowali współpracę. Byłem przekonany, że w zasadzie niewiele będzie potrzeba, aby GKS stanął na nogi. Oczywiście sprawdziłem przekazywane mi informacje, ale z uwagi na proces licencyjny do trzeciej ligi należało wówczas działać bardzo szybko i nie było czasu na dogłębną analizę sytuacji. Zgodziłem się, ale najwyraźniej nie byłem w pełni świadomy, na co się porywam. Powtórzę, że w klubie naprawdę nic nie było. GKS 1962 Jastrzębie istniał tylko na papierze. Do dziś wraz z Pawłem Duszyńskim harujemy od rana do wieczora, żeby to wszystko odpowiednio działało.
 
- Czyli powtórzmy, że Dariusz Stanaszek został prezesem GKS Jastrzębie z inicjatywy i pomysłu kibiców.
- Dokładnie tak.
 
- Przed rokiem jako beniaminek drugiej ligi nie liczyliśmy na kolejny awans. Szczytem marzeń był środek tabeli. Aż korci, żeby zapytać o następną tego typu deklarację...
- A ja odpowiem tak, jak odpowiedziałbym przed rokiem - chcemy się tylko i wyłącznie utrzymać...
 
- Zadeklarował z uśmiechem prezes Dariusz Stanaszek.
- I tak też będę mówił przez następne miesiące. Co nie oznacza, że nie będziemy robić wszystkiego, aby powalczyć nawet o ekstraklasę. Nie ma sensu pracować w sporcie, jeżeli nie stawiamy sobie poważnych celów i nie chcemy tworzyć historii.
 
- Mogę oficjalnie dać taki tytuł wywiadu, że GieKSa chce powalczyć o ekstraklasę?
- Nie (śmiech). W naszej sytuacji zdecydowanie lepiej sprawdza się wersja z utrzymaniem!
 
 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • Do ano | 25/06 godz. 16:02

    Tak samo mozesz napisać o siatkówce i hokeju, że jak JSW nie da. Tam piszesz czy tam już ci to nie przeszkadza?

  • Ano | 25/06 godz. 15:48

    Prezes dziękuj miastu za kasę jak miasto nieda to będzie powtórka z rozrywki i trzeba będzie się zwijać

  • Raffi | 24/06 godz. 14:50

    Prezesie, nawet nie zdążysz się z bliska przyjrzeć pierwszej lidze, jak z powrotem będziesz w drugiej.

  • do Bajki i tyle | 23/06 godz. 18:45

    kontrakt masz taki jakie masz umiejętności, gdzie wcześniej grałeś abyś żądał więcej? Grałeś w ekstraklasie, I lidze, osiągnąłeś coś w tych ligach, czy byłeś tylko wieszakiem na ławce? Pewnie nie, więc pierw coś pokaż a potem żądaj większych kwot.

  • 62 | 23/06 godz. 15:45

    Skrobacz co ty robisz? Sam sie zwolnij!!! Cani T R Z Y M A J S I E!!!

  • Bajki i tyle | 23/06 godz. 08:43

    Rozbawił mnie prezes Stanaszek. To niech się przyzna jakie my mamy kontrakty, a ile zarabiają w innych klubach w 1 lidze. Wtedy dopiero będzie mu łyso.

  • Do poniżej małego fiu.. | 22/06 godz. 21:16

    Kupujemy karnety i jeszcze 7 tyś.kibiców!

  • | 22/06 godz. 18:30

    Daniel sam sobie kupuj karnety !

  • Gks | 22/06 godz. 17:45

    Brawo Darek,brawo odwaga,brawo perspektywiczne i racjonalne myślenie.
    GKS JASTRZĘBIE DUMĄ REGIONU.PORA SIĘGAĆ PO KIBICÓW Z REGIONU.ŚLĄZAKÓW,CESAROKÓW I .....

  • daniel | 22/06 godz. 16:28

    Gratulacje dla sztabu,piłkarzy, miasta oraz nas kibiców. A od 25.07 kupować karnety!

  • jam łasica | 22/06 godz. 16:05

    i taki wywiad mi się podoba ..sensowny choć brakowało mi konkretów odnosnie JSW czy Browaru Brackie Żateckie ..czy to będzie konkretny sponsoring czy tylko dorazna pomoc klubowi..ale mysle że przy spokojnej grze konsekwentnej bo chyba dojdą jeszcze jakieś finanse odnosnie transmisji Polsat Nice liga to klub nasz bedzie perłą na sląsku .. tylko mam nadzieje że my kibice GKS nie zawalimy wszystkiego swoim nieodpowiednim zachowaniem na meczach domowych czy wyjazdach .. bo czas zacząc kibicowac drużynie a nie szukać rywalizacji po trybunach bo to do niczego nie prowadzi i tylko może nas znów zepchnąc na dno

  • jasnet.pl | 22/06 godz. 13:17

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!
    Minął okres dodawania komentarzy.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X