Dzisiaj jest: poniedziałek, 19 listopada 2018   Imieniny: Elżbieta, Maksymilian, Salomea

więcej ›

SPORT

Siatkówka



Terminarz I Ligi Śląskiej kobiet
29.09 Victoria Cieszyn (d) 3:0
05.10 Burza Mikołów (d) 3:0
13.10 Centrum Pszczyna (w) 3:0
26.10 SMS III Szczyrk (d) 0:3
27.10 UKS Krzanowice (w) 3:0
09.11 MKS Imielin (d) 3:0
17.11 Jedynka Rybnik (w) -:-
24.11 UKSG Blachownia (d) -:-
01.12 Sokół 43 Katowice (w) -:-
08.12 Polonia Łaziska G. (d) -:-
15.12 Zorza Wodzisław (w) -:-
05.01 Victoria Cieszyn (w) -:-
12.01 Burza Mikołów (w) -:-
19.01 Centrum Pszczyna (w) -:-
26.01 UKS Krzanowice (d) -:-
01.02 SMS III Szczyrk (w) -:-
16.02 MKS Imielin (w) -:-
23.02 Jedynka Rybnik (d) -:-
02.03 UKSG Blachownia (w) -:-
09.03 Sokół 43 Katowice (d) -:-
16.03 Polonia Łaziska G. (w) -:-
23.03 Zorza Wodzisław (d) -:-

Tabela


1. SMS III Szczyrk 6 17 18:2
2. JKS SMS Jastrzębie 6 15 15:3
3. Burza Mikołów 6 12 14:10
4. Sokół 43 Katowice 6 12 15:9
5. Polonia Łaziska G. 6 11 15:11
6. Victoria Cieszyn 6 9 10:10
7. UKS Krzanowice 5 8 9:8
8. Zorza Wodzisław 5 7 9:9
9. Centrum Pszczyna 6 6 9:15
10. UKSG Blachownia 5 3 5:14
11. Jedynka Rybnik 6 1 3:18
12. MKS Imielin 5 1 2:15

Informacje o klubie
Rok założenia: 2014
Barwy: żółto-zielono-czarne
Adres: ul. Piastów 15, 44-335 Jastrzębie-Zdrój (ZSMS)
Obiekt: Sala gimnastyczna Zespołu SMS, ul. Piastów 15
Rozgrywki: I Liga Śląska kobiet

Prezes: Parys Błachut
Trener: Jarosław Bodys
II trener: Jacek Sikora
III trener: Artur Olszowski

Kadra I zespołu: Kinga Bury, Agata Chamara, Marta Jędrysik, Patrycja Kajzerek, Julia Kijańska, Martyna Kołodziej, Sandra Kuczera, Urszula Lorenc, Żaneta Stępień, Marta Szajer, Gabriela Walica, Magdalena Żagan.
Kadra II zespołu: Małgorzata Babiuch, Katarzyna Borowiecka, Oliwia Chrobocińska, Kamila Grzebełek, Kalina Hajduga, Martyna Matloch, Martyna Matuła, Natalia Mikulak, Julia Pater, Sandra Pławecka, Nikola Polak, Vanessa Rzepa, Nikola Rzeszut, Alicja Sobala, Wiktoria Szymborska, Roksana Wartecz-Wartecka, Marlena Wyleżoł, Justyna Ząbek, Paulina Ziomek, Zuzanna Żarłok.

« powrót

ZAPOWIEDZI

2018-11-21

JKH GKS Jastrzębie - Kadra PZHL

Polska Hokej Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-11-23

JKH GKS Jastrzębie - Polonia Bytom

Polska Hokej Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-11-24

10. Turniej Kumite

Międzynarodowe zawody karate

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2018-11-26

Jastrzębski Węgiel - Chemik Bydgoszcz

Siatkarska PlusLiga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Po pierwsze - nauka, po drugie - sport"

Zbigniew Miłoś (fot. SMS PZPS Szczyrk)
 

Od niespełna dekady na osiedlu Przyjaźń funkcjonuje Zespół Szkół Mistrzostwa Sportowego, w którym obecnie uczą się siatkarki, judocy i tenisiści stołowi. Wiodącą dyscypliną jest siatkówka dziewcząt, w oparciu o którą kilka lat temu powstał Jastrzębski Klub Siatkarski Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Zawodniczki tego klubu występują w I i II lidze śląskiej seniorek, mając przy tym wsparcie siatkarek z poważnym ligowym doświadczeniem, które są filarami pierwszego zespołu JKS SMS. O łączeniu nauki ze sportem rozmawiamy z dyrektorem Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego Zbigniewem Miłosiem.

- Po co Zespołowi Szkół Mistrzostwa Sportowego klub siatkarski na poziomie seniorskim?
Zbigniew Miłoś - Mówiąc wprost, jest to warunek zarówno funkcjonowania, jak i dalszego rozwoju naszej szkoły. Nasza placówka składa się ze szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum. Po reformie znika rzecz jasna drugi z tych szczebli. Istnienie szkoły średniej opiera się na dwóch filarach. Pierwszym z nich jest możliwość gry na odpowiednim poziomie, a drugim - ogólna organizacja szkoły i odpowiednio wykształceni trenerzy. Generalnie szkoła mistrzostwa sportowego nie może działać bez drużyny występującej w rozgrywkach ligowych, a możliwość nabierania doświadczenia w klubie seniorskim na odpowiednim szczeblu rozgrywkowym stanowi magnes dla przyszłych licealistów. W tej materii na Śląsku mamy naprawdę sporą konkurencję. Nasz region to największe skupisko klubów siatkarskich w kraju. Rodzice, zanim wybiorą drogę edukacyjną dla swojej pociechy, analizują wszelkie możliwe aspekty.
 
- Jednak w drużynie trenera Jarosława Bodysa nie występują jedynie uczennice Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego.
- I to właśnie czyni nasz projekt unikatowym. Sześć zawodniczek pierwszej drużyny to siatkarki, które miały okazję wcześniej pracować z trenerem Bodysem i dysponują doświadczeniem z wyższych lig. Jestem im wdzięczny, że dały się namówić na realizację takiego zadania, choć ich ambicje na pewno sięgają wyżej. Pozostałe zawodniczki pierwszego zespołu, który występuje w I lidze śląskiej, to nasze wychowanki, które przeszły w Zespole Szkół Mistrzostwa Sportowego całą drogę szkoleniową. Dzięki temu nasze najlepsze siatkarki mają się od kogo uczyć i na kim wzorować. To podnosi atrakcyjność szkoły. Wiadomo, że w pierwszej drużynie nasze uczennice nie grają jeszcze "pierwszych skrzypiec", ale jestem wdzięczny szkoleniowcowi, że dba o ich rozwój i daje im szansę gry na ligowym poziomie. Proszę mi wierzyć, że to sama radość, jeśli rodzic młodej siatkarki widzi efekty takiego szkolenia i potrafi powiedzieć zwyczajne "dziękuję".
 
- Zwykle jest tak, że utworzenie szkoły mistrzostwa sportowego oparte jest o funkcjonowanie w danym mieście silnego klubu. Tymczasem ZSMS poszedł "w drugą stronę", ponieważ to szkoła "wygenerowała" klub.
- Zmusiła nas do tego rzeczywistość. Po odejściu Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla do Żor stanęliśmy przed nie lada wyzwaniem, ponieważ funkcjonowanie naszej szkoły stanęło pod znakiem zapytania. Tak narodził się pomysł utworzenia żeńskiego klubu siatkarskiego. Początkowo mieliśmy około trzydzieści dziewcząt, a dziś jest ich niemal pięć razy więcej! Mamy tu zarówno przedszkolaki w ramach Akademii Młodego Siatkarza, jak i niemal dorosłe już licealistki występujące w drużynie seniorek. Rozrosło się to... strasznie (śmiech), co mnie jako dyrektora szkoły oczywiście bardzo cieszy.
 
- Co to jest Akademia Młodego Siatkarza?
- To projekt naszych nauczycieli, Marty i Artura Olszowskich. Za jego sprawą odbywają się siatkarskie zajęcia nawet dla trzyletnich maluchów. Dzięki temu AMS stanowi fajną podstawę do naboru do Szkoły Mistrzostwa Sportowego, w której szkolimy dziewczęta i chłopców od czwartej klasy szkoły podstawowej. Dzieci odnoszą sukcesy w mini-siatkówce, co oczywiście bardzo nas cieszy, ale przede wszystkim liczymy, że te zajęcia zaprocentują w siatkówce sześcioosobowej.
 
- Poprzez ligowe występy JKS SMS Jastrzębie wskrzeszacie pewne tradycje.
- Zdaję sobie sprawę, że w Jastrzębiu-Zdroju cztery dekady temu funkcjonowała żeńska siatkówka w ramach GKS Jastrzębie. Pamiętam także, iż kilka lat temu drużyna z Pszczyny funkcjonowała jako KS Jastrzębie-Borynia. Dlatego cieszę się, że za naszą sprawą w Jastrzębiu pojawiła się alternatywa dla dziewcząt. Rodzice często o to pytali, ponieważ wiodącą dyscypliną była zawsze siatkówka mężczyzn. Cieszy zatem, że organizacyjnie, finansowo i sportowo idziemy do przodu. Dlatego też w tym miejscu chciałbym podziękować Hotelowi Dąbrówka, Spedycji Pawbud oraz wielu innym firmom, które wspierały nas przez ostatnie lata i nie odmawiały pomocy w trudniejszych momentach.
 
- Nie ukrywacie, że celem JKS SMS Jastrzębie jest awans do II ligi. Tymczasem na dzień dobry przydarzyła się dość przykra porażka z SMS III Szczyrk.
- Musimy pamiętać, że ośrodek w Szczyrku jest elementem szkolenia centralnego, a to oznacza zupełnie inny poziom. Poza tym trochę "połamały" nas choroby. Jedna porażka nie przekreśla naszych szans na awans, a przecież w zanadrzu mamy rewanż z tym zespołem. Oczywiście chcemy awansować, ale celem nie jest promocja sama w sobie, ale możliwość rywalizacji naszych dziewcząt na jeszcze wyższym poziomie. 
 
- Czy JKS SMS ma ambicję "wyjścia na miasto"? Załóżmy, że podopieczne trenera Jarosława Bodysa wywalczą awans. Czy bierzecie pod uwagę występy w Hali Widowiskowo-Sportowej, gdzie być może chcieliby was dopingować kibice żeńskiej siatkówki?
- Obecnie wystarczy nam nasza hala w Zespole Szkół Mistrzostwa Sportowego, która spełnia ligowe minimum, choć rzecz jasna wymaga modernizacji. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że funkcjonując na os. Przyjaźń, znajdujemy się nieco "na uboczu" życia naszego miasta. Jeśli jednak uda się awansować, to... szczerze mówiąc, zdecydowanie bardziej wolałbym postawić na gruntowną renowację naszego obiektu. Nasza sala gimnastyczna od dawna wymaga poważnych inwestycji i bynajmniej nie z powodu powstania klubu. Po prostu "nie mieścimy się" już w tym obiekcie. Przypomnę także, że jestem przede wszystkim dyrektorem szkoły, a w związku z tym na całość zagadnienia muszę spoglądać "globalnie", mając na uwadze zarówno interesy Jastrzębskiego Klubu Siatkarskiego, jak i Zespołu Szkół Mistrzostwa Sportowego. Natomiast "wyjście na miasto" to melodia bardzo dalekiej przyszłości. W tej chwili mamy zupełnie inne cele.
 
- Czy JKS SMS liczy na jakąś formę współpracy z Jastrzębskim Węglem? W wywiadzie dla naszej redakcji prezes Adam Gorol zadeklarował chęć utworzenia szkoły mistrzostwa sportowego w Szerokiej, gdzie mieliby uczyć się siatkarze Akademii Talentów.
- Osoby, które mnie znają, doskonale wiedzą, że zawsze jestem otwarty na współpracę. Nie widzę żadnych przeciwwskazań w tej kwestii i wiem, jakie plany ma Jastrzębski Węgiel. Rozmawialiśmy o tym w zeszłym roku z władzami miasta, z prezesem Adamem Gorolem oraz przedstawicielami klubu. Jeśli będzie taka potrzeba i wola, to bardzo chętnie pomogę Jastrzębskiemu Węglowi w stworzeniu takiej szkoły. Siatkówka męska i żeńska powinny się rozwijać i stawiać na współpracę.
 
- Na strojach JKS SMS Jastrzębie pojawiło się logo Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Co to zmienia w sytuacji klubu?
- Nie będę ukrywał mojej ogromnej radości z tego faktu. Jastrzębska Spółka Węglowa zauważyła młodych sportowców i w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu postanowiła objąć wsparciem finansowym Zespół Szkół Mistrzostwa Sportowego. To podnosi rangę naszej szkoły i podnosi jej prestiż. W tym miejscu chciałbym podziękować JSW S.A. za wolę nawiązania takiej współpracy. Warto przy tym pamiętać, że choć mamy internat, to 80% spośród tych naszych uczniów, którzy uprawiają sport, to dzieci pracowników Spółki!
 
- W Zespole Szkół Mistrzostwa Sportowego funkcjonują jednak nie tylko siatkarki, ale też judocy i tenisiści stołowi, którzy nie mogą się nachwalić współpracy z wami.
- Mogę jedynie potwierdzić, że współpraca z Klubem Judo Koka i Jastrzębskim Klubem Tenisa Stołowego układa się znakomicie. Należy jednak pamiętać, że judocy i pingpongiści funkcjonują w naszej szkole na nieco innych zasadach niż siatkówka, która jest dyscypliną wiodącą. Zawodniczki JKS SMS występują przecież w rozgrywkach pod szyldem Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Natomiast judocy Koki i tenisiści stołowi JKTS rywalizują w barwach swoich klubów, natomiast w ramach ZSMS mają zapewnione zajęcia treningowe na poziomie klas mistrzostwa sportowego w ilości szesnastu dodatkowych godzin tygodniowo. Dzięki temu zawodnicy trenują dwa razy dziennie u tych samych trenerów, którzy są zatrudnieni w naszej szkole. Rano bowiem odbywają się zajęcia u nas, zaś po południu - w macierzystym klubie. Szkoleniowcy mają tym samym możliwość pracy ze swoimi zawodnikami w mniejszych grupach, co zapewnia lepszy indywidualny rozwój ucznia. Efektem są sukcesy, z których wszyscy bardzo się cieszymy.
 
- Czyli nie jest tak, że Zespół Szkół Mistrzostwa Sportowego może pochwalić się medalem swojego judoki lub pingpongisty na takiej samej zasadzie, jak, na przykład, nauczyciel wychowania fizycznego w szkole ogólnej, którego uczeń wygrał zawody lekkoatletyczne?
- To zupełnie inna rzeczywistość związana z indywidualizacją treningu i wspomnianymi już dodatkowymi szesnastoma godzinami zajęć szkoleniowych, które uwzględniane są w planie lekcji. Wystarczy zresztą zapytać trenerów, na czym polega ta różnica i jak potężną dawkę dodatkowych możliwości zapewnia taka współpraca.
 
- Pamiętam, że swego czasu na Radzie Sportu informował pan o zainteresowaniu "wejściem" do ZSMS także koszykówki.
- Istotnie, pojawiła się taka propozycja w oparciu o szkolenie w Pawłowicach. Niestety, obecnie nie mamy warunków, aby pracować z jeszcze jedną dziedziną, która wymaga dużej hali sportowej. Judocy i tenisiści stołowi poradzą sobie bowiem w relatywnie małych obiektach. Przygotowaliśmy zresztą zawodnikom Koki taką specjalną salę. Natomiast koszykówka wymaga sali gimnastycznej o odpowiednich gabarytach. Nie jest bowiem wielką sztuką "wpuszczenie" do szkoły wielu dyscyplin, a zapewnienie im organizacyjnych podstaw funkcjonowania. Mówiąc dosadnie - wolę po prostu stąpać po ziemi, mając takie warunki, jakie mam.
 
- Czy uczniowie klas mistrzostwa sportowego uczą się gorzej od pozostałych? Można przecież spotkać się z takim stereotypem.
- Zaskoczę pana odpowiedzią - chciałbym, aby klasy ogólne uczyły się tak dobrze, jak klasy mistrzostwa sportowego!

- No to kij w mrowisku...
- Mówię poważnie! Oczywiście docierają do mnie obawy rodziców związane z tym krzywdzącym stereotypem. Tymczasem ja zawsze podkreślam, narażając się nieco trenerom, że u mnie na pierwszym miejscu jest nauka i wychowanie, a dopiero na drugim - sport jako taki. Klasy mistrzostwa sportowego naprawdę dobrze się uczą i wszystkie mają obecnie średnią powyżej czterech. Mieliśmy nawet klasę siódmą ze średnią 5,12! Trzeba pamiętać, że uczniowie takich klas pracują w mniejszych zespołach i dlatego właśnie tak dobrze łączą proces treningowy i edukacyjny. Chciałbym w tym miejscu podziękować naszym nauczycielom, którzy rozumieją specyfikę szkoły mistrzostwa sportowego. Polega ona na tym, że czasem trzeba poświęcać swój prywatny czas na pewne działania, które mogą pomóc wybijającemu się uczniowi w osiągnięciu sukcesu w sporcie. Mamy nauczycieli, którzy pozostawiają tu serce i wspierają swoich podopiecznych w trudnych sytuacjach.
 
- Czas na pytanie prywatne - skąd Zbigniew Miłoś w sporcie? Mało o panu wiemy.
- Bardzo nie lubię mówić o sobie, bo i za bardzo nie ma o czym. Nie odnosiłem żadnych większych sukcesów, choć ukończyłem Akademię Wychowania Fizycznego. Szczególnie zapalił mnie do sportu pan Grzegorz Pękala, mój nauczyciel wychowania fizycznego z liceum, któremu wiele zawdzięczam. Wprawdzie dzisiaj działam głównie w siatkówce, ale de facto jestem trenerem koszykówki i tę właśnie dyscyplinę najbardziej lubię. Nie odżegnywałem się też od biegania. Stare, dobre czasy... Choć akurat obecnie najbardziej cieszy mnie to, że po problemach ze zdrowiem wróciłem do aktywnego trybu życia.
 
- To może chociaż zapytam o najlepszy wynik w biegach?
- (chwila zastanowienia) Powiedzmy, że mogę pochwalić się przebiegnięciem półmaratonu w czasie około godziny i trzech kwadransów.

- To przecież całkiem przyzwoity wynik. A od ilu lat pracuje pan w oświacie?
- Zaraz po studiach (czyli całe 26 lat temu) trafiłem do tej naszej szkoły na Przyjaźni. Początkowo miałem uczyć... muzyki, czym byłem przerażony (śmiech). Na szczęście zostałem jednak nauczycielem wychowania fizycznego, a po siedmiu latach objąłem stanowisko wicedyrektora. Przez ponad ćwierć wieku nasza instytucja zmieniła się nie do poznania. Przestawiliśmy profil szkoły z ogólnego na sportowy i swoimi siłami zbudowaliśmy internat. Dysponujemy własnymi liniami autobusowymi, które za pół-darmo dowożą naszych uczniów na lekcje i potem odwożą do domów. Obecnie mamy klub sportowy i dwie fundacje, które wspierają życie szkoły. To "Trzeci Wymiar" oraz "Fundację na Rzecz Rozwoju Siatkówki". Dzięki nim możemy m.in. refundować niektórym naszym uczniom udział w wycieczkach szkolnych. Mam prostą zasadę - żaden uczeń nie może nie wziąć udziału w danej imprezie organizowanej przez szkołę czy klub z powodu problemów finansowych. Koniec i kropka. Ze wzruszeniem wspominam sytuację, gdy jedna z naszych dziewcząt mogła dzięki pomocy fundacji pojechać na wycieczkę do Zakopanego i w ramach podziękowań przywiozła nam drewnianego kogucika. Poprzez fundację wspieramy też placówkę we wsi Kleszczele przy granicy z Białorusią, której ufundowaliśmy koszulki. Ich nie stać na taki sprzęt, a dla nas to fajny gest.
 
- Najbardziej znanym wychowankiem szkoły na Przyjaźni jest oczywiście Kamil Glik.
- Zdecydowanie tak! Nie można ukrywać, że to właśnie z Kamilem i jego małżonką Martą związane jest największe pozytywne zamieszanie wokół naszej szkoły (śmiech). Kiedyś przyjechała nawet do nas ekipa telewizyjna z Francji w tej sprawie. Wielokrotnie pokazywałem dziennikarzom kronikę szkolną z archiwalnymi zdjęciami Kamila z egzaminów czy imprez. Jesteśmy dumni, że państwo Glik chodzili do naszej szkoły, choć oczywiście mówimy tu o czasach sprzed przeprofilowania placówki na SMS. Warto pamiętać, że uczęszczali tu jednak nie tylko Kamil i Marta, ale też m.in. Jakub Popiwczak, Bartosz Kwolek, Bartosz Kopacz, Daria Antończyk, Sebastian Wojciechowski czy Gabriel Chętnicki. Pamiętam sytuację, gdy przy okazji naboru do liceum dziewczęta pytały się, czy w tej ławce siedział Popiwczak (śmiech). Sympatyczne sytuacje.
 
- Na koniec musi paść też sakramentalne pytanie o przyszłość, plany i marzenia.
- Chcemy rozwijać się sportowo i organizacyjnie, łącząc proces edukacji ze szkoleniem sportowym. Marzy nam się rozbudowa hali sportowej z zapleczem z prawdziwego zdarzenia. Na różnego rodzaju turnieje, mecze i zawody przyjeżdżają do nas sportowcy nie tylko z miasta, ale regionu, kraju czy nawet z zagranicy. Chcielibyśmy podnieść standard naszych obiektów. Marzymy też o odnowieniu elewacji budynku czy szerokopasmowym internecie. Liczymy na jeszcze większe wsparcie Urzędu Miasta. Sporo już uczyniliśmy, ale do zrobienia jest jeszcze więcej.
 
 
 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • Magda | 13/11 godz. 21:05

    dziewczyny grają coraz lepiej fajnie się na to patrzy oby tak dalej

  • Zadowlona | 13/11 godz. 09:52

    Fajnie, że szkoła się rozwija i że komuś się chce
    Przed zapisaniem dziecka do szkoły było zebranie z rodzicami , na którym dyrektor bardzo dokładnie wyjaśnił jakie są koszty pobytu w szkole, te koszty odkąd mam córkę w szkole się nie zmieniły , przynajmniej u nas tak było i pewnie nic się nie zmieni, tylko trzeba słuchać, klasa mistrzostwa sportowego nie jest obowiązkowa, można zapisać dziecko do klasy ogólnej, ciekawe ile ten ,, mądry narzekający rodzic'' płaci dodatkowo za badania lekarskie, stroje sportowe, opiekę rehabilitacyjną itd., transporty na mecze, turnieje. Z tego co wiem wiele osób ma dofinasowanie i wsparcie w zależności od sytuacji finansowej
    Moja córka była w zeszłym roku na turnieju w Chorwacji przez pięć dni i zapłaciła tylko 200 zł, resztę sfinansował klub,a najlepsze jest to, ze to co tam jest napisane ma całkiem inny wymiar
    Wiemy ile to jest pracy społecznej wielu osób, by tak to funkcjonowało wiec ja bardzo dziękuję

  • Ela | 12/11 godz. 19:32

    Super szkoła super kadra polecam każdemu Kto ma wątpliwości czy posłać dziecko:-) a hejtować potrafią Ci co mogą być anonimowi :-)

  • Artur | 12/11 godz. 09:30

    ZA darmo umarło. Ale rodzice myślą nadal jak w komunie. Mi się należy!

  • Aga | 12/11 godz. 08:18

    Bardzo, bardzo dobra szkoła, dziękujemy Panie Dyrektorze.
    Zadowolone dzieci i rodzice.

  • batek | 11/11 godz. 21:32

    Ludzie czytajcie ze zrozumieniem pan dyrektor mówił, że za pół-darmo dowożą uczniów a nie za darmo. Nauczcie się czytać a nie wyciągać jeden wyraz z całego wywiadu.

  • rodzic | 11/11 godz. 13:38

    wszystko rodzice płacą i proszę nie opowiadać panie dyrektorze bzdur że za darmo mają wszystko!!!!!
    A nikt nie pisze że szkoła jest zła...

  • Rodzic | 11/11 godz. 13:27

    Tam chodzi tylko i wyłącznie o dotacje z UM dzieci są tylko i wyłącznie dodatkiem

  • Marek | 10/11 godz. 14:48

    Dorze napisane i fajny artykuł gratulacje!!!!

  • Realistka | 09/11 godz. 22:38

    chciałabym by w każdej szkole byli tak kreatywni dyrektorzy … zadowolony rodzic....

  • Robert | 09/11 godz. 22:24

    Miło się patrzy jak grają nasze dziewczyny

  • Magda | 09/11 godz. 21:40

    Panie dyrektorze wiemy , ze to nie jest łatwa praca .
    Cieszę się , ze moja córka może realizować swoje pasje w fajnej szkole przy wsparciu tak jak zostało napisane wspaniałych nauczycieli, którzy rozumiej sport i są ukierunkowani na sport...macie fajną ekipę

  • Marta | 09/11 godz. 14:34

    szkoła THE BEST !!!!

  • Mama | 09/11 godz. 13:21

    Myślę że nie chodzi o narzekanie tylko o prawdę. To proste jeśli Pan dyrektor mówi że opłat nie pobiera to niech nie pobiera. Bo dzieci za darmo nie jeżdżą.

  • Jola | 09/11 godz. 09:50

    a ja jestem bardzo zadowolona ze szkoły, z faktu ,ze moje dziecko gra w siatkówkę , ze wszystko tak jest zorganizowane, moje dziecko z klasy V jest zabierane spod domu i odwożone po lekcjach już drugi rok , ponoszę opłatę za to ale jest o nie współmierne do kosztów , które ponosi klub .. wszystko za darmo ? nie wiedza ile co kosztuje i lubią tylko narzekać.
    Panie dyrektorze tak trzymać ….

  • Rodzic | 09/11 godz. 08:35

    Ludzie najlepiej narzekać fajna szkoła , zaangażowani nauczyciele , fajna atmosfera

  • Zofia | 08/11 godz. 21:21

    Wznosimy się , a widoki są piękne!

  • Rodzic | 08/11 godz. 20:04

    Za darmo nikt panie dyrektorze nic nie ma i proszę powiedzieć ile rodzice płaca za chodzenie do sms i za dojazdy za darmo ile płacą...a nie opowiadać bzdur. Proszę to sprostować???

  • Rodzic | 08/11 godz. 19:59

    Za darmo panie dyrektorze to można w g... Dostać a my płacimy za wszystko i nawet za te "darmowe" autobusy!!!!
    Proszę to sprostowaćm

DODAJ KOMENTARZ

Twoje imię:

Komentarz:

akceptuję regulamin

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X