Dzisiaj jest: sobota, 20 lipiec 2019   Imieniny: Czesław, Hieronim, Małgorzata

więcej ›

SPORT

Hokej



Sparingi 2019

01.08HC Frydek-M. (d)19:30
06.08HC Poruba (w)-:-
07.08HC Debreczyn (w)-:-
08.08Draci Szumperk (w)-:-
09.08GKS Katowice (w)-:-
16.08GKS Katowice (d)19:00
20.08HC Frydek-M. (w)-:-
22.08MHC Martin (w)-:-
27.08MHC Martin (d)18:00
30.08HK Nitra (w)-:-
03.09Ferencvaros (d)19:00

Tabela PHL 2018/2019
1. GKS Katowice 42 103 201:77
2. GKS Tychy 42 102 199:86
3. Podhale N. T. 42 90 157:85
4. JKH GKS 42 78 125:76
5. Cracovia 42 72 150:103
6. Energa Toruń 42 63 138:115
7. Automatyka G. 42 61 117:110
8. Unia Oświęcim 42 57 139:130
9. Zagł. Sosnowiec 42 48 108:153
10. Orlik Opole 42 26 94:210
11. Polonia Bytom 42 18 88:248
12. Kadra PZHL 22 8 39:162
       
Informacje o klubie
Rok założenia: 1952 (Jastrzębianka), 1963 (Górnik Jas-Mos), 2005 (JKH Czarne)
Barwy: zielono-czarno-żółte
Adres: ul. Leśna 4, 44-335 Jastrzębie Zdrój
Obiekt: Lodowisko Jastor, ul. Leśna
Rozgrywki: Polska Hokej Liga

Prezes: Kazimierz Szynal
Trener: Robert Kalaber (Svk)
Asystent trenera: Rafał Bernacki
Kierownik drużyny: Jerzy Błaszczyk
Kierownik ds. tech.: Dariusz Wywiał

Kadra:
Bramkarze: Oskar Prokop [90], Ondrzej Raszka [96]
Obrońcy: Tobiasz Bigos [86], Kordian Chorążyczewski [65], Jakub Gimiński [94], Jakub Grof (Cze) [23], Jan Homer (Svk) [92], Krzysztof Kantor, Arkadiusz Kostek, Jakub Kubesz (Cze) [6], Jakub Michałowski [5], Grzegorz Radzieńciak [24], Maciej Sulka [76]
Napastnicy: Jakub Blanik [71], Artiom Dubinin (Rus) [18], Peter Fabusz (Svk) [25], Dominik Jarosz [47], Martin Kasperlik (Cze) [27], Kamil Kącki, Tomasz Kominek (Cze) [41], Tomasz Kulas [10], Leszek Laszkiewicz [81], Patryk Matusik [29], Dominik Nahunko [61], Łukasz Nalewajka [20], Radosław Nalewajka [22], Dominik Paś [14], Patryk Pelaczyk [17], Kamil Świerski [19], Kamil Wałęga [21], Kamil Wróbel [15]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2019-07-27

4. Otwarte Mistrzostwa Śląska

Siatkówka plażowa - turniej mikstów

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-08-03

GKS Jastrzębie - GKS Tychy

Piłkarska Fortuna 1. Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-08-17

GKS Jastrzębie - GKS Bełchatów

Piłkarska Fortuna 1. Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-08-31

GKS Jastrzębie - Odra Opole

Piłkarska Fortuna 1. Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Jestem człowiekiem spełnionym"

Leszek Laszkiewicz, fot. Magdalena Kowolik

 
Parafrazując słynną laudację Włodzimierza Szaranowicza na cześć Adama Małysza można powiedzieć tylko tyle - już nie będzie Leszka Laszkiewicza w następnych meczach JKH GKS Jastrzębie... Wszyscy czujemy, że wraz z decyzją "Profesora" o zakończeniu kariery coś się skończyło. Że z lodu po raz ostatni zjechał najlepszy i najwybitniejszy hokeista, jakiego wydała jastrzębska ziemia.

Leszek Laszkiewicz - wielokrotny mistrz i wicemistrz Polski, legenda reprezentacji Polski i ekstraligowy rekordzista w punktacji kanadyjskiej. Człowiek, który mimo upływających lat nie odcinał kuponów od sukcesów, ale postanowił pomóc w odbudowie drużyny JKH GKS Jastrzębie w trudnym momencie kryzysu w górnictwie. Któż mógł przypuszczać, że ten paskudny marcowy szósty mecz z Podhalem Nowy Targ na Jastorze, w którym gol dla rywali padł w ostatniej sekundzie, będzie ostatnim ligowym występem Leszka Laszkiewicza na obiekcie przy Leśnej...

Na podsumowanie przewspaniałej kariery jednego z największych jastrzębskich sportowców jeszcze przyjdzie czas. Teraz zapraszamy do wywiadu z "Profesorem" o powodach podjęcia tej trudnej decyzji.
 
- Tej rozmowy nie można zacząć innym pytaniem. A zatem - dlaczego?
Leszek Laszkiewicz - Cóż... Przeszedłem długi okres rehabilitacji. Przez ten czas próbowaliśmy wielu różnych rozwiązań medycznych, ale ich wynik jest taki, że kręgosłup wciąż mi dokucza. Po rozmowach z trenerami oraz zarządem klubu zdecydowałem, że nie będę dalej starał się wrócić na lód. Za długo to wszystko trwa. Przyznam szczerze, że tę decyzję chciałem podjąć już na początku sierpnia, ale trener Robert Kalaber bardzo nalegał, abym nie rezygnował z prób powrotu do gry. Pierwsze objawy kłopotów z kręgosłupem nie były bowiem na tyle poważne, aby domniemywać, że rehabilitacja potrwa tak długo. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna. Dalsze odraczanie rezygnacji nie miało sensu. Mam już swoje lata i muszę myśleć o swoim zdrowiu. Gdybym liczył sobie 20-25 lat, to co innego. Po krótkim zabiegu wróciłbym na lód i byłoby po sprawie. Tymczasem ja mam już czwórkę z przodu, a za sobą dekady ostrej walki na lodzie. Musiałem powiedzieć "dość".
 
- Na pewno nie była to łatwa decyzja i zapewne nie tak wyobrażał pan sobie koniec kariery...
- Zdecydowanie tak. Tym bardziej, że do tej pory wszystko było w porządku, a najgorsze kontuzje omijały mnie szerokim łukiem. Świetnie się czułem, a tu nagle podczas letnich przygotowań przyszedł ten właśnie fatalny moment. Jego konsekwencje wszyscy znamy. Wielokrotnie powtarzałem, że muszę być w stu procentach zdrowy, aby grać. Hokej to wytrzymałościowy i fizyczny sport, dlatego nie można pozwolić sobie w tej kwestii na jakikolwiek "luz". Dodam jednak, że decyzja o zawieszeniu łyżew na kołku nie jest dla mnie jakąś życiową tragedią. Jestem człowiekiem spełnionym i szczęśliwym. Osiągnąłem bardzo dużo i bardzo się cieszę, że na pełnych obrotach grałem do 40. roku życia. To była piękna i bogata kariera. 
 
- Wspomniał pan, że rozmawiał o zakończeniu kariery także z trenerem Kalaberem i zarządem JKH GKS.
- Nie będę ukrywał, że początkowo pojawiały się plany, abym zakończył przygodę z hokejem po tym sezonie. Jednak moja rehabilitacja przedłuża się, więc nie chcę blokować miejsca w składzie innym zawodnikom. Latem wszyscy byliśmy przekonani, że odpocznę przez miesiąc i kręgosłup "puści". Tak się nie stało. Wciąż jednak istniała opcja powrotu na taflę na play-offy. Ponieważ jednak sytuacja zdrowotna nie ulegała zmianie, to nie miałem żadnej gwarancji, że jeszcze zagram. Zakładając nawet pozytywny scenariusz, po ewentualnym powrocie do treningów musiałbym mieć czas na dojście do formy. Tymczasem nie miałem pewności, że w ogóle będę w stanie wrócić do normalnej gry. Dlatego nie chciałem blokować miejsca w kadrze, ponieważ może w nie "wskoczyć" inny zawodnik i tym samym pomóc drużynie. Natomiast bezwzględnie chciałbym podziękować trenerom i działaczom JKH GKS Jastrzębie za wsparcie w tych trudnych chwilach. Wierzyli we mnie od początku do końca. Przegrałem tę walkę, ale nie zapomnę o dobroci z ich strony.
 
- Zdarzyły się jakieś nieprzespane noce tuż przed podjęciem ostatecznej decyzji?
- Najbardziej przeżywałem to wszystko latem, gdy koledzy wrócili na lód i rozgrywali sparingi, a ja musiałem stać z boku. Rwałem się do rywalizacji, a tymczasem traciłem nerwy z powodu braku możliwości gry. Moja sytuacja była o tyle dziwna, że nie było tak, że coś "strzeliło" mi nagle w kręgosłupie. Pojawił się mały ból, a cały problem był takim swoistym procesem. Dlatego wówczas było mi ciężko. Z drugiej jednak strony - miałem czas, aby tę nową okoliczność przemyśleć i oswoić się z nową rzeczywistością. W końcu zdałem sobie sprawę, że to jest odpowiedni moment na podjęcie tej trudnej decyzji. Wiele razy mówiłem w wywiadach, że jeśli zdrowie nie pozwoli mi grać, to zejdę z lodu. I tak się stało.
 
- Nie mieliśmy prawa spodziewać się, że w dramatycznych ćwierćfinałach z Podhalem Nowy Targ oglądamy pana po raz ostatni w roli zawodnika.
- Powiem szczerze, że marzyłem o innym zakończeniu kariery. Byłoby wspaniale zakończyć przygodę z taflą zdobywając z naszą młodzieżą medal. To byłby cudowny finisz! Niestety, życie napisało mi inny scenariusz. Ciężko powiedzieć coś więcej...
 
- Czy istnieje możliwość, aby w tym sezonie zagrał pan jeszcze choćby tę symboliczną pożegnalną minutę?
- Proszę mi wierzyć, że gdybym miał możliwość pojawienia się na lodzie choćby na jedną czy dwie zmiany, to zostałbym do końca! Byłoby fantastycznie móc jeszcze wyjść na lód w sprzęcie i poczuć tę cudowną adrenalinę ligowego meczu. Gdybym wiedział, że jest szansa, że mogę jeździć, to bym jeździł... Pogodziłem się jednak z tym, że sprzętu już nie ubiorę. Nie będzie mi dane pożegnać się z kibicami w meczowych warunkach walki o punkty. Niby normalnie funkcjonuję, ale wiem, że nie obejdzie się bez odpowiedniej operacji. Dlatego mam już umówiony zabieg w Krakowie. 
 
- Co dalej? Polski hokej bez Leszka Laszkiewicza to jak wódka bez zakąski.
- Dziękuję za wszystkie miłe słowa, które padły w związku z tą sytuacją, ale nie ma ludzi niezastąpionych. Jestem przekonany, że znajdą się następcy. Mamy zdolną młodzież, także u nas w Jastrzębiu. Wielokrotnie powtarzałem, że hokej to całe moje życie. Pojawiły się propozycje na dalsze funkcjonowanie przy tej dyscyplinie, z czego bardzo się cieszę. Nie chciałbym jednak na razie mówić o tym, co będzie w najbliższej przyszłości. Na pewno decyzja w sprawie mojej dalszej drogi życiowej zapadnie niebawem.
 
- Na tę chwilę można jednak pozwolić sobie na zasłużony odpoczynek.
- Raczej nie, ponieważ nigdy nie lubiłem odpoczywać (śmiech). Po drugie, nigdy tyle nie odpoczywałem, co przez ostatnie pół roku. Jestem gotów do dalszej pracy i nie mogę się doczekać kolejnych wyzwań!
 
- Czy spośród wielu telefonów od przyjaciół i znajomych był jakiś szczególnie wzruszający? Na przykład od rywala, z którym zawsze "darł pan koty"?
- Takich telefonów ze wszystkich stron kraju było mnóstwo. Czułem i czuję wsparcie nie tylko od kolegów z Jastrzębia, ale z całego polskiego środowiska hokejowego. Przecież jeszcze pod koniec poprzedniego sezonu nikt nie wyobrażał sobie, że nie wrócę już na lód. Przyznam, że padło wiele miłych słów i nie chciałbym tu nikogo specjalnie w tej kwestii wyróżniać. Po prostu dziękuję wszystkim, którzy o mnie pamiętali w trudnych chwilach. Dziękuję działaczom, trenerom i sztabom medycznym, a także zawodnikom, z którymi przyszło mi grać i rywalizować. Dziękuję rodzicom, którzy przyprowadzili mnie na lodowisko i którzy wspierali mnie zarówno w moim pierwszym, jak i ostatnim meczu. Dziękuję żonie i moim wspaniałym córkom, które zawsze przy mnie były. Po prostu dziękuję wszystkim, których spotkałem na mojej hokejowej drodze życia.
 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • Waldemar | 12/12 godz. 10:02

    Dzięki za wszystko. Leszek.

  • Z Jastrzębia | 11/12 godz. 18:02

    Dziękujemy!

  • KIBiC JKH | 11/12 godz. 17:09

    Dziękujemy PROFESORZE za te Wszystkie Lata w JKH

  • Zenek bez spodenek | 11/12 godz. 09:58

    @Kaska Proszę cię na "wrzytko" sięgnij czasem po słownik ortograficzny. Zyskasz w oczach innych ludzi.

  • Sylwia | 11/12 godz. 00:35

    Leszek
    Trzymaj się jesteś naj naj naj...

    Pozdrawiam z Wrocławia

  • Kaska | 11/12 godz. 00:09

    Laszka dzięki za wrzytko za cały rok sezon 2018 i do zobaczenia poza lodem

  • jasnet.pl | 10/12 godz. 21:46

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!
    Minął okres dodawania komentarzy.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X