Dzisiaj jest: sobota, 20 lipiec 2019   Imieniny: Czesław, Hieronim, Małgorzata

więcej ›

SPORT

Siatkówka



Sezon 2019/2020 - terminarz
26.10 Chemik Bydgoszcz (w)
30.10 Cuprum Lubin (d)
03.11 ZAKSA Kędzierzyn (d)
09.11 Onico Warszawa (w)
16.11 Ślepsk Suwałki (d)
23.11 Warta Zawiercie (d)
27.11 Czarni Radom (w)
30.11 Skra Bełchatów (d)
04.12 LM - faza grupowa
07.12 Resovia Rzeszów (w)
11.12 LM - faza grupowa
14.12 GKS Katowice (d)
18.12 LM - faza grupowa
21.12 Trefl Gdańsk (w)
28.12 AZS Olsztyn (d)
04.01 MKS Będzin (w)

11.01 Chemik Bydgoszcz (d)
18.01 Cuprum Lubin (w)
22.01 ZAKSA Kędzierzyn (w)
25.01 Onico Warszawa (d)
29.12 LM - faza grupowa
01.02 Ślepsk Suwałki (w)
12.02 LM - faza grupowa
15.02 Warta Zawiercie (w)
19.02 LM - faza grupowa
22.02 Czarni Radom (d)
26.02 Skra Bełchatów (w)
29.02 Resovia Rzeszów (d)
04.03 LM - 1/4 finału
07.03 GKS Katowice (w)
11.03 LM - 1/4 finału
14.03 Trefl Gdańsk (d)
18.03 AZS Olsztyn (w)
21.03 MKS Będzin (d)

25.03 LM - 1/2 finału
Od 01.04 PlusLiga - 1/4 finału
08.04 LM - 1/2 finału
Od 15.04 PlusLiga - 1/2 finału
Od 25.04 PlusLiga - mecze o medale
16.04 LM - finał

PlusLiga 2019/2020

ZAKSA Kędzierzyn (m)
Onico Warszawa
Jastrzębski Węgiel
Warta Zawiercie
Czarni Radom
Skra Bełchatów
Resovia Rzeszów
GKS Katowice
Trefl Gdańsk
AZS Olsztyn
Cuprum Lubin
Chemik Bydgoszcz
MKS Będzin
Ślepsk Suwałki (b)
       
Informacje o klubie
Rok założenia: 1949 (LZS Jastrzębie), 1961 (Górnik Jastrzębie; od 1963 Górnik Jas-Mos; od 1970 GKS Jastrzębie; od 1991 KS Jastrzębie-Borynia; od 2004 Jastrzębski Węgiel)
Barwy: pomarańczowo-biało-czarne
Adres: al. Jana Pawła II 6, 44-335 Jastrzębie-Zdrój
Obiekt: Hala Widowiskowo-Sportowa, ul. Jana Pawła II 6
Rozgrywki: Siatkarska PlusLiga

Prezes: Adam Gorol
Trener: Roberto Santilli (Ita)
Asystent trenera: Leszek Dejewski
Trener przyg. fiz.: Luke Reynolds (Aus)
Scoutman: Bogdan Szczebak
Fizjoterapeuta: Bartosz Celadyn

Kadra:
Przyjmujący: Dominik Depowski, Tomasz Fornal, Christian Fromm (Ger) [1], Julien Lyneel (Fra) [8]
Rozgrywający: Lukas Kampa (Ger) [10], Raphael Margarido (Bra)
Środkowi: Jurij Gladyr (Ukr), Piotr Hain [16], Michał Szalacha, Graham Vigrass (Can)
Atakujący: Dawid Konarski [6], Jakub Bucki [5]
Libero: Jakub Popiwczak [3], Paweł Rusek [7]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2019-07-27

4. Otwarte Mistrzostwa Śląska

Siatkówka plażowa - turniej mikstów

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-08-03

GKS Jastrzębie - GKS Tychy

Piłkarska Fortuna 1. Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-08-17

GKS Jastrzębie - GKS Bełchatów

Piłkarska Fortuna 1. Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-08-31

GKS Jastrzębie - Odra Opole

Piłkarska Fortuna 1. Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Liczę, że Santilli wydobędzie potencjał zespołu"

Prezes Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol
Fot. Magdalena Kowolik
 
Zmiana szkoleniowca w środku sezonu zwykle bywa efektem decyzji zarządu klubu, który nie jest zadowolony z efektów pracy trenera. Jednak w przypadku Ferdinando de Giorgiego było inaczej. Drużyna Jastrzębskiego Węgla spisywała się przecież co najmniej nieźle. Dlatego też nikt nie mógł przewidzieć, że "Fefe" za sprawą atrakcyjnej oferty z ojczyzny po prostu powie "arrivederci". Nasz klub wybrnął z tej niełatwej sytuacji, zatrudniając Roberto Santilliego, dla którego jest to powrót do Jastrzębia po ośmiu latach. Co istotne, "polski zaścianek" pokazał "wielkiej Italii", jak należy po dżentelmeńsku załatwiać takie sprawy. O całą tę sytuację pytamy prezesa Jastrzębskiego Węgla Adama Gorola.
 
- W jaki sposób dowiedział się pan o "akcji" Ferdinando de Giorgiego?
Adam Gorol - Informacja o planowanym odejściu de Giorgiego dotarła do mnie w miniony poniedziałek późnym wieczorem. Włoch telefonicznie zapytał o możliwość o spotkania się w tej sprawie. Zaznaczę, że wcześniej nie zanotowaliśmy ze strony trenera żadnych sygnałów czy chęci rozmowy na ten temat. Nie będę ukrywał, że było to dla nas ogromne zaskoczenie, żeby nie powiedzieć... szok! Znamy przecież wszyscy okoliczności nawiązania współpracy z de Giorgim. Wiemy, jakie były plany na ten i na kolejny sezon. Skład Jastrzębskiego Węgla budowany był zgodnie z jego koncepcją szkoleniową, a tymczasem Fefe postanowił odejść na półmetku sezonu.
 
- Czy słowa, które wypowiedział pan po uzyskaniu tej informacji nadają się do zacytowania?
- W moim przypadku nie ma emocji w podobnych sytuacjach. Staram się przyjąć takie wiadomości ze spokojem i szukać rozwiązania. Przy takim zachowaniu i takiej formie propozycji odejścia ze strony Włocha natychmiast podjąłem decyzję, że jeśli pozyskamy nowego pierwszego trenera, to po prostu rozwiążemy kontrakt ze de Giorgim. Mam prostą zasadę - nie pracuję z tymi ludźmi, którzy nie chcą ze mną współpracować.
 
- Z niewolnika nie ma pracownika?
- To po pierwsze, natomiast drugą sprawą były relacje trenera z zawodnikami. W takiej sytuacji nie widziałem możliwości jego dalszej współpracy z zespołem. De Giorgi bardzo źle potraktował naszą drużynę.
 
- Zabawię się teraz w adwokata Fefe. Czy tak po ludzku można dziwić się de Giorgiemu? Dostał być może ostatnią szansę zaistnienia na włoskim rynku trenerskim, na dodatek w tak potężnym klubie.
- Jak najbardziej rozumiem, że de Giorgi otrzymał "ofertę życia" od Cucine Lube Civitanova. Zdaję sobie sprawę, że dostał szansę w wielkim klubie ze swojej ojczyzny, gdzie mieszka jego rodzina. To jest jasne i w tej kwestii nie ma dyskusji. Chodzi tu o formę rozstania Włocha z Jastrzębskim Węglem. Przypuszczam, że gdyby doszło do normalnego dialogu, to doszlibyśmy do porozumienia. Tymczasem w tej sytuacji zabrakło zwykłej, ludzkiej rozmowy i próby znalezienia rozwiązania. Zamiast tego otrzymaliśmy oświadczenie, które można streścić następująco: "Odchodzę, dziękuję i do widzenia". Taka forma potraktowania Jastrzębskiego Węgla jest nie do przyjęcia i nie wytrzymuje krytyki.
 
- De Giorgi zrobił fatalną robotę, jeśli chodzi o "włoską markę" w polskiej siatkówce. Co tu kryć - potraktował tę naszą ligę mistrzów świata niczym sportowy gorszy sort. Kibice czują się z tym bardzo źle.
- Wszyscy czujemy to samo, ale z drugiej strony nie mamy z tym większego problemu, ponieważ znamy też swoją wartość. De Giorgi jest profesjonalistą, ale potraktował nas bardzo źle. Nas, czyli zarząd, zespół, kibiców i głównego sponsora Jastrzębskiego Węgla. Natomiast nie kategoryzowałbym tego zachowania "narodowościowo". Oczywiście, de Giorgi popsuł opinię Włochom pracującym w Polsce i wiele mówi się o tym, że w siatkówce Italia uważa się za najważniejszą. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy generalizować. Ja staram się oceniać daną sytuację przez pryzmat jednego człowieka, a nie jego pochodzenia. Wszak w naszym klubie wciąż pracuje Nicola Giolito, który krytycznie ocenił zachowanie de Giorgiego i wyraził chęć pozostania w Jastrzębskim Węglu. Dlatego właśnie on poprowadził drużynę w spotkaniu z Onico Warszawa.
 
- Czy Jastrzębski Węgiel w jakikolwiek sposób zabezpieczył się przed taką "akcją", jakiej dopuścił się Fefe?
- W kontraktach można zapisać wszystko. Natomiast nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć się przed każdą sytuacją. Kontrakt nie przewidywał takiej opcji, ponieważ został zawarty na określony termin. Mówimy zatem jedynie o możliwościach odszkodowawczych, wynikających z przepisów prawa w przypadku ewentualnego jednostronnego zerwania kontraktu. Oczywiście mogliśmy nie rozwiązywać umowy z de Giorgim i nie zgodzić się na jego odejście do Włoch, ale... chyba każdy byłby w stanie przewidzieć konsekwencje takiej decyzji. Na pewno nie miałoby to dobrego wpływu na drużynę, jakość gry i wynik sportowy. Powtórzę, że papier zniesie wszystko. Niezależnie od pojemności dokumentu, wszystko zależy od człowieka. Jeśli nie ma woli współpracy z obu stron, to żadne zabezpieczenie nie pomoże. Za mojej prezesury to już drugi taki przypadek, ponieważ wcześniej podobną "akcję" zrobił Kevin Tillie. Mogę zapewnić, że wyciągniemy odpowiednie wnioski również z decyzji Ferdinando de Giorgiego. Najważniejszym z nich będzie ustalenie, że nie opieramy całego planu działania na jednym człowieku, ponieważ jego odejście może zaburzyć cały proces ewolucji drużyny i realizacji założonego planu. Oczywiście będziemy pamiętać o odpowiednich zapisach w kontraktach, ale wszystko tak czy inaczej opiera się na woli współpracy.
 
- Odejście de Giorgiego odbyło się dość groteskowo. Zamiast pożegnania podczas meczu na Hali Widowiskowo-Sportowej miało ono formę zabrania zabawek do innej piaskownicy i udawania, że nic się nie stało. Tak po ludzku, nie żal panu, że nie udało się w cywilizowany sposób powiedzieć sobie "arrivederci"?
- Najbardziej żal mi tego, że nie możemy wspólnie dokończyć projektu, który zaczęliśmy budować razem z Ferdinando de Giorgim. Uważam jednak, że czas spędzony przezeń w naszym klubie nie można uznać za stracony. Fefe był potrzebny na tamten moment i... wciąż byłby potrzebny, gdyby miał dobre intencje wobec Jastrzębskiego Węgla. Forma rozstania to rzecz jasna rezultat jego zachowania. To de Giorgi spowodował tak złą atmosferę tego pożegnania. Oczywiście zdążyłem podziękować mu w imieniu klubu, jednak trzeba także pamiętać, że to sami zawodnicy wystąpili z propozycją odstawienia Włocha od prowadzenia drużyny w pojedynku z Onico. Ponadto dotarły do mnie także informacje, że kibice bynajmniej nie życzyliby sobie uroczystego pożegnania, a raczej szykowali się do wygwizdania Fefe. Dlatego podjąłem taką właśnie decyzję i uważam, że była ona dobra nie tylko dla rangi niedzielnego meczu, ale i dla atmosfery wokół drużyny.
 
- Wspomniał pan o "wniosku drużyny" w sprawie Fefe. Dlatego to pytanie także musi paść - czy był konflikt między zawodnikami a trenerem? Wszyscy wiemy, że de Giorgi uważany jest za "zamordystę".
- Stanowczo zaprzeczam. Konfliktu nie było, choć może atmosfera w zespole mogłaby być lepsza. Osobiście znacznie więcej spodziewałem się po Ferdinando de Giorgim właśnie w zakresie budowania tzw. team spirit. Jedno jest pewne - Fefe postawił wszystkim wokół bardzo wysokie wymagania, ale zapomniał o nich w stosunku do siebie.
 
- Mocne słowa. Wiemy już, że następcą de Giorgiego został jego rodak Roberto Santilli. Oczywiście nie ujawni pan nazwisk innych kandydatów, ale być może dowiemy się chociaż, czy na horyzoncie byli jacyś inni trenerzy?
- Musimy zdawać sobie sprawę, że na tym etapie rozgrywek możliwość pozyskania szkoleniowca spełniającego nasze kryteria jest mocno ograniczona. Szkoleniowcy posiadający dobrą markę mają przecież pracę. Tak było również z Roberto Santillim. Byliśmy jednak w wielkiej potrzebie, która była efektem decyzji de Giorgiego. Jeśli chodzi o Santilliego, to już przed rokiem planowałem rozmowy z tym trenerem, ponieważ uważałem, że może zrobić u nas wiele dobrego. Mark Lebedew miał dokończyć sezon i wówczas pojawiłaby się opcja podjęcia dialogu z Santillim. Jednakże musieliśmy rozstać się z Australijczykiem już w grudniu, więc zatrudniony w Olsztynie Roberto Santilli nie wchodził wówczas w grę jako jego następca. Wtedy właśnie pojawił się Ferdinando de Giorgi.
 
- Wróćmy jednak do grudnia 2018 roku...
- Gdy media podały nieoficjalną informację o odejściu de Giorgiego z Jastrzębskiego Węgla, wówczas do naszego klubu "spłynęło" trochę nazwisk z całej Europy. Trenerzy ci byli gotowi natychmiast podjąć pracę w Jastrzębiu. Ja jednak postawiłem kilka kryteriów, a jednym z podstawowych była znajomość PlusLigi. Nie mieliśmy bowiem czasu na to, aby trener z zagranicy mógł zapoznać się z rozgrywkami i rywalami. Nie możemy tracić punktów. W związku z tym brałem pod uwagę jedynie szkoleniowców pracujących w Polsce, choć bez oglądania się na to, czy są Polakami, czy też obcokrajowcami. Oczywiście nie można ukrywać, że w związku z sytuacją w Stoczni Szczecin "na rynku" pojawił się Mieszko Gogol. Jednakże biorąc pod uwagę moje plany sprzed roku, a także piękną historię Roberto Santilliego w Jastrzębskim Węglu oraz fakt, że pracuje już u nas Nicola Giolito, zdecydowałem się na podjęcie rozmów z prezesem Indykpolu AZS Olsztyn...
 
- Nie z samym Santillim?
- Nie. Postąpiliśmy zupełnie inaczej niż Włosi, którzy zlekceważyli nasz klub i skierowali się od razu do de Giorgiego. My pierwsze kroki skierowaliśmy do prezesa klubu z Olsztyna, Tomasza Jankowskiego. Przedyskutowałem z nim ten temat. Nie jest przecież wielką tajemnicą, że znamy się z działalności w sporcie, a dodam, że mamy bardzo dobre relacje. Następnie porozmawiałem również z managerem Santilliego. Dopiero w momencie uzyskania zgody od tych dwóch osób, podjąłem dialog z samym szkoleniowcem. Ponieważ tak się złożyło, że Indykpol AZS był zdecydowany na zatrudnienie Gogola, wszystko doskonale się ułożyło. Doszliśmy do pełnego porozumienia i bez żadnego nacisku z niczyjej strony nastąpiły znane już zmiany na stanowiskach trenerów. Uważam, że postąpiłem uczciwie i skutecznie, a finalnie Roberto Santilli wraca do Jastrzębskiego Węgla.
 
- Wróćmy jeszcze do Mieszko Gogola. Część kibiców jastrzębskiej siatkówki widziałoby go chętnie na naszej ławce trenerskiej. Młody, ambitny, Polak...
- Nie można odmawiać Mieszko Gogolowi fachowości i zalet. Co do tego faktu nie ma żadnej dyskusji. Bez wątpienia ten młody szkoleniowiec nabrał sporego doświadczenia przy Vitalu Heynenie oraz Radostinie Stojczewie, choć z tym drugim współpracował stosunkowo krótko. Trzeba oczywiście pamiętać, że to właśnie Bułgar "rozdawał karty", jeśli chodzi o sprawy sportowe w Stoczni. Natomiast o zatrudnieniu Santilliego zadecydowały kryteria, o których już mówiliśmy. Uważam, że Roberto jest gwarantem płynnego przejęcia drużyny, a jego pozytywna osobowość dodatnio wpłynie na atmosferę w zespole. Poza tym kibice na pewno mają miłe wspomnienia z pierwszej "kadencji" Włocha w Jastrzębiu.
 
- Czyli, podsumowując, nie mają racji ci, którzy stwierdzili, że Jastrzębski Węgiel uczynił Indykpolowi AZS Olsztyn dokładnie to samo, co Jastrzębskiemu zrobił klub z Włoch?
- To oczywista nieprawda. Obu sytuacjom towarzyszyły zupełnie inne okoliczności i atmosfera. Powtórzę, że najpierw rozmawiałem z prezesem Indykpolu AZS. Gdyby z jego perspektywy podjęcie dialogu z Santillim godziło w interesy Olsztyna, to nie byłoby ciągu dalszego tej sprawy. 
 
- Efektem było wspólne oświadczenie klubów z Jastrzębia-Zdroju i Olsztyna, co chyba jest nowością w polskiej siatkówce.
- Przypuszczalnie tak. Choć dość krótko działam w tej dyscyplinie, to nie widziałem jeszcze takiej sytuacji. Wraz z zarządem Indykpolu AZS chcieliśmy pokazać całemu środowisku polskiej siatkówki, że do roszad trenerskich doszło w wyniku całkowitego porozumienia.
 
- Jakie są szczegóły kontraktu Roberto Santilliego z Jastrzębskim Węglem?
- Zawarliśmy umowę do końca tego sezonu oraz na cały następny. Cele, które sobie postawiliśmy przed obecnymi rozgrywkami nie ulegają zmianie. Liczymy na kontynuację realizacji naszych planów, a zatem chcemy zdobyć medal PlusLigi, a w następnym sezonie zagrać w europejskich pucharach oraz pracować na rzecz wzmocnienia drużyny.
 
- Zanim przejdziemy do Roberto Santilliego, chciałbym jeszcze zapytać o opinię w sprawie Stoczni Szczecin. Upadek tego klubu zaszkodził wizerunkowi polskiej siatkówki, a więc pośrednio także i Jastrzębskiemu Węglowi.
- Podkreślę, że nie znam ani stanu dokumentów finansowych, jakimi dysponowała Stocznia, ani też nie wiem, jak wyglądały dokumenty przedłożone lidze zawodowej oraz Polskiemu Związkowi Piłki Siatkowej, który wydawał stosowną licencję. Musimy jednak pamiętać, że za tę sytuację w pełni odpowiedzialny jest zarząd Stoczni Szczecin. Klub ten jest spółką prawa handlowego, która posiada zarząd odpowiedzialny za jej działalność i finanse. W tym przypadku, jeżeli wiedziano, że klub ma długi, to należało wdrożyć tzw. plan naprawczy i skupić się na jego realizacji, a nie, mówiąc obrazowo, "kupować mercedesa". Należało zbudować drużynę na poziomie średnim i odbudować finanse klubu. Nie wiem, czy komisja licencyjna została wprowadzona w błąd, czy też niedostatecznie przeanalizowała dokumenty złożone przez Stocznię, jednak uważam, że jeszcze miesiąc temu Stocznia była do uratowania i, gdybym był jej prezesem, to bym ją uratował.
 
- Odważna deklaracja.
- Przecież trzy lata temu mieliśmy w Jastrzębskim Węglu dość podobną sytuację. Sporządziłem wówczas plan naprawczy, który był konsekwentnie realizowany, w efekcie czego dziś jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji. W momencie, gdy zarząd Stoczni wiedział, że nie będzie mógł liczyć na obiecane wcześniej duże pieniądze, należało w odpowiednim czasie podjąć rozmowy z zawodnikami i rozwiązać najbardziej obciążające budżet kontrakty, a następnie znaleźć tym siatkarzom kluby adekwatne do ich umiejętności i ambicji. Stocznia zbudowałaby zespół na średnim poziomie i, choć w mediach zapewne pojawiłyby się opinie o "zmianie kierunku", to w Szczecinie nadal grałaby PlusLiga. Wizerunek polskiej siatkówki na pewno nie ucierpiałby tak bardzo, jak stało się to w rezultacie wycofania się klubu. Natomiast osobną kwestią jest, czy to przykre wydarzenie wpłynęło na wizerunek Jastrzębskiego Węgla. Sądzę, że jest wręcz przeciwnie - my w podobnej sytuacji potrafiliśmy sobie poradzić i uratować siatkówkę w Jastrzębiu-Zdroju. Obecnie mamy przed sobą dobry czas i oczekujemy dalszego wzrostu poziomu sportowego.
 
- Czy Jastrzębski Węgiel planował wzięcie udziału w "rozbiorze" Stoczni Szczecin?
- Rzeczą normalną w takiej sytuacji jest, że w klubach urywają się telefony od managerów zawodników, którzy szukają swoim podopiecznym nowej pracy. Takie jest ich zadanie i za to biorą niemałe pieniądze. Do nas także trafiły pewne oferty i nawet rozważaliśmy możliwość podjęcia rozmów z Nikołajem Penczewem i Matejem Kazijskim, ale ostatecznie do niczego nie doszło. Uznaliśmy, że na ten moment nie potrzebujemy takich wzmocnień. Nie wyraziliśmy zatem poważnego zainteresowania.
 
- Przejdźmy do Roberto Santilliego. Czy nowy trener Jastrzębskiego Węgla będzie miał możliwość budowy autorskiego składu, jak to uczynił de Giorgi, czy też będzie zmuszony "pracować" na kadrze przygotowanej przez poprzednika?
- Musimy pamiętać, że obecnie mamy do czynienia z inną sytuacją, niż rok temu. Wówczas znajdowaliśmy się przed rewolucyjną przebudową kadry. Dziś rzeczywistość jest inna. Po pierwsze - mamy kilku zawodników, którzy tworzą trzon drużyny i podpisali dwuletnie kontrakty. Uważam, że kręgosłup zespołu jest zbudowany. Roberto Santilli bez wątpienia będzie miał dużo do powiedzenia odnośnie pozyskania zawodników na wolne pozycje na kolejny sezon. Przed rokiem de Giorgi miał inne zadanie, ponieważ musiał dokończyć sezon i przebudować drużynę. Teraz liczymy na kontynuację w wykonaniu Roberto.
 
- Jednak Santilli nie jest cudotwórcą. Musi mieć czas na poznanie tych zawodników i dopasowanie do swojej koncepcji. Jakie oczekiwania ma pan wobec nowego trenera?
- Liczę na dobrą współpracę z klubem oraz budowę pozytywnej atmosfery w zespole. Natomiast nie mogę zgodzić się z tezą, jakoby Santilli nie znał zawodników. Przecież jako trener Indykpolu AZS Olsztyn musiał rozpracowywać ligowych rywali, a zatem również i nas. Oczywiście nie miał prawa znać tajemnic szatni, ale nie można mieć wątpliwości, że zna PlusLigę i nie wchodzi na nieznany teren. Jestem przekonany, że Roberto Santilli otrzymuje zespół o pokaźnym potencjale, który nie osiągnął jeszcze swojego optymalnego poziomu. Liczę na to, że nowy szkoleniowiec będzie w stanie wydobyć ten potencjał.
 
- Jak pan wspomniał, do optymalnej formy jeszcze nieco brakuje. O ile pozyskanie Juliena Lyneela już można nazwać "strzałem w dziesiątkę", o tyle o wiele więcej spodziewaliśmy się po dwukrotnym mistrzu świata Dawidzie Konarskim.
- Na pewno Dawid Konarski nie odzyskał jeszcze swojego rytmu gry i właściwego sobie poziomu sportowego. Wierzę jednak, że zdąży tego dokonać przed najważniejszym momentem sezonu, a takim jest przecież faza play-off. Proszę spojrzeć na tabelę - uważam, że nasza pozycja wyjściowa w momencie zmiany szkoleniowca jest bardzo dobra. Trzeba być jednak czujnym i walczyć o każdy punkt, ponieważ odpuszczenie dwóch spotkań może skończyć się wypadnięciem poza czołową szóstkę. PlusLiga jest bardzo silna i tu każdy może wygrać z każdym.
 
- No tak, przyjeżdża Chemik Bydgoszcz i...
- Istotnie, jednak proszę zwrócić uwagę, że Chemik pnie się w górę tabeli. W PlusLidze nie ma słabego zespołu. MKS Będzin potrafi urwać punkt każdemu, a będąca niespodzianką "in minus" Resovia Rzeszów wciąż jest bardzo groźna i w końcu będzie musiała się przebudzić. W mojej opinii realnym celem Jastrzębskiego Węgla jest drugie miejsce po fazie zasadniczej. Oczywiście, jeśli tak się nie stanie, to tragedii nie będzie. Natomiast podkreślę po raz kolejny, że dla mnie najważniejsze będą play-offy. To przecież w ich efekcie rozdzielone zostaną medale. Można w fazie zasadniczej wygrać wszystko i nie zostać mistrzem, jak to miało miejsce w poprzednim sezonie.
 
- Ostatnie pytanie. Zapewne rozmawiał pan z Roberto Santillim także o jego prywatnych odczuciach związanych z powrotem do Jastrzębia. 
- Roberto bardzo dobrze wspomina nasz klub. Mówił mi, że świetnie mu się tu pracowało i z wielkim sentymentem tutaj wraca. To pozytywne nastawienie do Jastrzębskiego Węgla jest dla nas bardzo istotne. "Na już" potrzebujemy poprawy atmosfery w zespole po tym, jak źle został on potraktowany przed Ferdinando de Giorgiego. Rozmawiałem z zawodnikami o Santillim i nie słyszałem o nim złego słowa. Biorąc pod uwagę te wszystkie aspekty jestem naprawdę dobrej myśli!
 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • | 24/12 godz. 02:15

    Ten prezes nie wie co robi. Tonacy brzytwy się chwyta. Dobrzy szkoleniowcy nie czekają na ławce rezerwowych na telefon od Gorola. Pisze głupoty. Jego wywiady to bzdura.

  • Do Sławek | 23/12 godz. 23:42

    Nawet, eli zna najlepiej, to kiepski z niego trener. Gdyby był dobry, dawno pracowałby na własny rachunek, a nie trzymał się Jastrzębskiego Węgla jak dziecko spódnicy matki.

  • Sławek | 22/12 godz. 23:28

    Dajcie szansę Panu Leszkowi Dejewskiemu on da radę. Zna tą drużynę jak nikt inny!!!

  • Piotruś Pan | 22/12 godz. 14:10

    Żartowniś z tego prezesa. Niech zwija manatki i idzie razem z Olivą do tej Turcji. Tam podobno jest raj dla biznesmenów.

  • | 21/12 godz. 23:42

    Uratowałby Stocznię.Może wybrać go na prezydenta kraju to uratuje Polaków od biedy.

  • | 21/12 godz. 13:35

    To co gorol zasial teraz zbiera a to dopiero początek

  • ervin | 21/12 godz. 10:29

    ...proponuję zmianę branży i zacząć bajki dla dzieci pisać

  • Ekonomista | 21/12 godz. 07:35

    W ekonomi to nie długi tylko metoda na przejęcie przedsiębiorstwa. Należy zabrać aby oddać żeby zmienić.I to jest ta różnica pomiędzy Stocznią a JW.

  • Grzegorz | 21/12 godz. 00:00

    Rożnica jest taka, ze w Jastrzebiu ze sponsorowania nie wycofała się spółka, jedynie ograniczyła i to dość sporo budżet. Do tego odeszły wszystkie gwiazdy, a długi wobec nich zostały rozłożone na raty.

  • | 20/12 godz. 22:48

    Liczymy na zmianę prezesa

  • | 20/12 godz. 22:45

    Ale zarozumialec. "Uratowałbym Stocznię". Szkoda, że tam nie poszedł. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie: wywaliłeś Marka w środku sezonu? To masz to samo, tylko razy dwa.

  • Hoag | 20/12 godz. 19:44

    A chciałem przyjść do Was. Mój manager mówił że Salvador ma propozycje do Turcji. Nie chciałeś mnie, chociaż biznesowo dogadali byśmy się. A teraz już za późno, wezwała mnie słoneczna Italia, no i dobrze.

  • Fefe | 20/12 godz. 16:29

    Och prezes. Jak nie chciałem Oliwy i był czas na znalezienie zastępstwa, to nie słuchałeś. A teraz będzie łapanka, bo stara prawda mówi, że z niewolnika nie ma pracownika.

  • markiewicz | 20/12 godz. 15:30

    Szkoda,że nie powiedziałeś Adam wcześniej,ze uratowałbys mój klub. Stocznia grałaby dalej w lidze a tak jestem w ...

  • | 20/12 godz. 12:46

    W kółko to samo. Nauczył się na pamięć i gada w kółko. To samo mówił o sytuacji z. Lebiediwem i z fefe. Facet ma. Problem.

  • dialog biznesowy | 20/12 godz. 09:41

    bełkot

  • randy | 20/12 godz. 09:01

    niech wróci poprzedni prezes Z.G., za którego panowania klub był jednym z najważniejszych w Europie.

  • bos | 20/12 godz. 08:49

    Stocznie by uratowal,a jakie zamieszanie bylo w ciagu roku w JW?

  • PREZES | 20/12 godz. 07:33

    do dymisji

  • john wick | 19/12 godz. 22:35

    nie da się tego czytać.

  • jasnet.pl | 19/12 godz. 20:47

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!
    Minął okres dodawania komentarzy.

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X