Dzisiaj jest: środa, 27 marca 2019   Imieniny: Ernest, Jan, Lidia

więcej ›

SPORT

Piłka nożna



I liga - wiosna 2019

02.03Odra Opole (d)3:1
09.03Chrobry Głogów (w)0:1
16.03GKS Katowice (d)1:2
30.03Stomil Olsztyn (w)16:00
03.04Nieciecza (w)18:00
06.04Garbarnia Kraków (w)-:-
13.04Stal Mielec (d)19:00
20.04Warta Poznań (w)16:00
24.04Bytovia Bytów (d)18:00
27.04Podbeskidzie (w)18:00
04.05ŁKS Łódź (d)19:00
11.05GKS Tychy (w)19:00
18.05Sandecja N. Sącz (d)20:00

Tabela - I liga

1. Raków Cz-wa 23 54 40:10
2. ŁKS Łódź 24 46 39:18
3. Stal Mielec 24 41 33:16
4. Sandecja N. Sącz 24 40 23:13
5. Podbeskidzie 24 35 36:29
6. GKS Jastrzębie 24 32 28:31
7. Chojniczanka 24 32 32:32
8. Niepołomice 23 31 24:29
9. BB Nieciecza 23 31 33:34
10. GKS Tychy 24 30 32:30
11. Odra Opole 23 29 35:38
11. Chrobry Głogów 24 29 17:23
12. Bytovia Bytów 24 28 34:31
14. Warta Poznań 24 27 23:33
15. Stomil Olsztyn 24 26 24:30
16. Wigry Suwałki 24 25 27:39
17. GKS Katowice 24 21 18:34
18. Garbarnia Kraków 24 19 18:46
       

Informacje o klubie
Rok założenia: 1961 (Górnik Jastrzębie), 2010 (GKS 1962)
Barwy: zielono-czarno-żółte
Adres: ul. Harcerska 14B, 44-335 Jastrzębie Zdrój
Obiekt: Stadion Miejski, ul. Harcerska 14B
Rozgrywki: I liga

Prezes: Dariusz Stanaszek
Trener: Jarosław Skrobacz
II trener: Jan Woś
Trener bramkarzy: Sławomir Królczyk
Trener prz.fiz.: Damian Zawierucha
Kierownik drużyny: Kamil Błachut
Fizjoterapeuta: Natalia Legierska

Kadra:
Bramkarze: Grzegorz Drazik [1], Hubert Gostomski [22], Mateusz Kurzanowski [26]
Obrońcy: Dawid Gojny [94], Kacper Kawula [3], Dominik Kulawiak [16], Oskar Mazurkiewicz [27], Piotr Pacholski [4], Przemysław Pastuszak [15], Kamil Szymura [17], Adam Wolniewicz [93]
Pomocnicy: Rafał Adamek [22], Faril Ali (Ukr) [10], Dawid Chochulski [29], Krzysztof Gancarczyk [22], Bartosz Jaroszek [32], Szymon Kuś [24], Marek Mróz [21], Patryk Skórecki [77], Maciej Spychała [73], Dominik Szczęch [11], Damian Tront [20]
Napastnicy: Kamil Adamek [28], Tomasz Dzida [7], Kamil Jadach [8], Łukasz Krakowczyk [19], Jakub Wróbel [12], Adam Żak [9]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2019-03-27

Jastrzębski Węgiel - Skra Bełchatów

Ćwierćfinał fazy play-off PlusLigi

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-04-13

GKS Jastrzębie - Stal Mielec

Fortuna 1 Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-04-24

GKS Jastrzębie - Bytovia Bytów

Fortuna 1 Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-05-04

GKS Jastrzębie - ŁKS Łódź

Fortuna 1 Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Nie poddałem się w najgorszych momentach"

Prezes GKS Jastrzębie Dariusz Stanaszek; fot. Arkadiusz Kogut
 
W najbliższą sobotę piłkarze GieKSy rozpoczną rundę wiosenną domowym pojedynkiem z Odrą Opole. To najlepszy moment na długą i szczerą rozmowę z prezesem klubu z Harcerskiej, Dariuszem Stanaszkiem. Podejmujemy tak wiele tematów, że... zbędnym wydaje się skrótowe prezentowanie we wstępie kolejnych wątków wywiadu. Na pewno jednak warto przypomnieć, że Dariusz Stanaszek przejął stery w GKS Jastrzębie latem 2015 roku, gdy o pierwszej lidze nie mieliśmy nawet prawa marzyć. Zapraszamy do lektury!
 
- Czy Dariusz Stanaszek jest cudotwórcą?
Dariusz Stanaszek - (śmiech) Skąd takie przypuszczenie?
 
- Lubię przypominać sobie nasze pierwsze rozmowy z lata 2015 roku. Miesiąc wcześniej GKS Jastrzębie przegrał ze Swornicą Czarnowąsy w ostatnim meczu sezonu 2014/2015. Nikt przy zdrowych zmysłach nie pytał o pierwszą ligę. Prędzej o to, kto ostatni gasi światło w klubie. Trochę pozmieniało się od tego czasu.
- Obecna pozycja GKS Jastrzębie w polskiej piłce to bez wątpienia efekt ciężkiej pracy wielu ludzi, w tym również mojej. Nie jest tak, że jestem sam, choć jako prezes firmuję to wszystko swoim nazwiskiem. Mam wokół siebie wspaniałe osoby, z którymi podążamy ku wspólnemu celowi. Część z nich była w klubie jeszcze przed 2015 rokiem. Nie można oczywiście ukrywać, że przez te trzy i pół roku mojej kadencji nie brakowało dramatycznych momentów. Jednak obecnie jesteśmy normalnym klubem o stabilnej sytuacji finansowej. W siedzibie klubu w dni robocze zawsze można kogoś zastać między godzinami 9:00 a 15:00. Posiadamy dział marketingu, akademię piłkarską dla młodzieży, szkołę mistrzostwa sportowego, fundację, klub biznesu czy sklep kibica, a na dniach uruchamiamy pub. Prawdą jest, że przeszliśmy długą drogę, ale "cudotwórcą" na pewno nie jestem.
 
- Pytanie o "cudotwórstwo" ma właśnie związek z tą "długą drogą". Przecież środowisko GieKSy było w mieście uważane do pewnego momentu za "trędowate". Zmieniliście wizerunek jastrzębskiego futbolu wraz z wiceprezesem Pawłem Duszyńskim, który sam wywodzi się przecież ze środowiska najbardziej zagorzałych kibiców.
- Szczerze powiedziawszy, nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak bardzo możemy wpłynąć na społeczeństwo Jastrzębia-Zdroju. To niesamowite, że dziś tak wiele osób chce identyfikować się z GKS Jastrzębie i są to ludzie w każdym wieku, łącznie z niepełnosprawnymi i małymi podopiecznymi Przedszkola Specjalnego. Mamy prawo być dumni z tego, że wiele klubów z niższych lig chce się na nas wzorować.
 
- Kolejnym elementem "cudotwórstwa" jest strategiczny sponsoring ze strony Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Nie mamy już do czynienia z taką aberracją, że GieKSa gra z klubem z okolicznego miasta, na którego koszulce, w odróżnieniu od naszej, widnieje logo JSW.
- Współpraca z Jastrzębską Spółką Węglową to bynajmniej nie jedynie nasza zasługa. Bardzo wiele osób było w to zaangażowanych, od strony społecznej i związków zawodowych, aż po władze JSW z prezesem Danielem Ozonem na czele. Zarząd Spółki zauważył zmianę w postrzeganiu GKS Jastrzębie. Staliśmy się wreszcie partnerem, któremu można zaufać. To osiągnięcie naprawdę wielu osób. Małe sukcesiki nas wszystkich złożyły się na większy sukces.
 
- Szczerze - co prezes Dariusz Stanaszek uważa zatem za swoją osobistą zasługę?
- (chwila zastanowienia) Chyba to, że w najgorszych momentach nie poddałem się i nie zostawiłem tego wszystkiego... Z dzisiejszej perspektywy wiem, że naprawdę warto było podjąć się tego zadania. Obecnie, kiedy widzimy, jak rośnie akademia i rozwija się szkoła mistrzostwa sportowego, w jaki sposób działa Fundacja Familia, która przeznaczyła 150 tys. zł na cele statutowe związane z osobami niepełnosprawnymi, to trudno się nie uśmiechnąć.
 
- A zatem GKS Jastrzębie ma wsparcie ze strony JSW, a także niekwestionowane pierwsze miejsce na liście dotacji z Urzędu Miasta. Niektórzy uważają, że przy Harcerskiej nastało eldorado.
- Niestety, to błędna opinia. Jeśli coś nastało, to jako taka normalność i stabilizacja. W GKS Jastrzębie wciąż się nie przelewa, ale stać nas na zwykłe, bieżące działanie. To oczywiście ogromna zmiana w porównaniu z 2015 rokiem, jednakże do "eldorado" naprawdę daleko. Dopięcie rocznego budżetu wciąż wymaga wytężonej pracy i dlatego ogromne podziękowania należą się Jastrzębskiej Spółce Węglowej i Miastu Jastrzębie-Zdrój. Jednak chciałbym, abyśmy doczekali momentu, w którym w lutym nie będziemy obawiali się o funkcjonowanie w drugim półroczu. Otrzymaliśmy pełną pulę pierwszej dotacji z miasta, o którą wnioskowaliśmy. Nie mamy jednak pewności, co będzie dalej. To nie pomaga w stawianiu sobie długofalowych celów.
 
- Przejdźmy do spraw czysto sportowych. Jeśli nie zdarzy się cud lub katastrofa, to GKS Jastrzębie pozostanie w pierwszej lidze. To chyba dość komfortowa sytuacja, że możemy w miarę spokojnie szykować się do "drugiego sezonu beniaminka", który zawsze jest trudniejszy.
- Znam tę teorię, ale chociażby Raków Częstochowa jest jej zdecydowanym zaprzeczeniem. Ekipa trenera Marka Papszuna zachowała ofensywny styl gry, a zarazem potrafiła połączyć efektowność z efektywnością, czego dowodem jest tabela pierwszej ligi. Dlatego cieszę się, że mimo naturalnych obaw po awansie na zaplecze ekstraklasy trener Jarosław Skrobacz nie podchodzi do rywalizacji ligowej zachowawczo i nie stawia na "murowanie bramki". Nasz zespół gra ładnie dla oka i nie zanudza kibiców. Słyniemy z waleczności i to też się liczy. Zdarzają się nam porażki, ale nikt nie może zarzucić naszej drużynie, że nie zostawiła zdrowia na boisku. Wracając do kwestii "drugiego sezonu beniaminka" - mogę zapewnić, że czynimy wszystko, aby zminimalizować związane z tą teorią zagrożenie.
 
- Wspomniał pan o Rakowie i naszym ofensywnym nastawieniu. Konfrontacja z liderem skończyła się dość brutalnie, choć trener Papszun chwalił nasz zespół, że w końcu ktoś nie obawiał się zagrać z nimi w piłkę.
- Prawdą jest, że ponieśliśmy wysoką porażkę, ale zarazem na pewno rozegraliśmy spotkanie, którego kibice nie zapomną w pół godziny po ostatnim gwizdku sędziego. To nie było nudne 0:0 z "murowaniem bramki", tylko interesująca wymiana ciosów, którą ktoś musiał wygrać.
 
- Coś jak 4:8 Legii Warszawa z Borussią Dortmund?
- Bez przesady (śmiech). Do takich meczów fajnie się wraca myślami i cieszę się, że doczekaliśmy czasów, że stać nas na walkę na takim pułapie.
 
- Teraz będzie mniej sympatycznie, ale to pytanie musi paść. Co trzeba zrobić, aby "wiosenny dołek" z 2017 i 2018 roku nie powtórzył się również teraz?
- Wtedy sytuacja była jednak nieco inna. Byliśmy zdecydowanym liderem tabeli i niektórzy widzieli nas już wówczas o poziom wyżej...
 
- To prawda, ale przy bardzo słabej wiośnie może nam jednak zagrozić spadek. Trzy przegrane mecze i zacznie się impas.
- Sztab szkoleniowy i piłkarze doskonale wiedzą, o co toczy się walka. Pierwsza liga to przecież zaplecze elity, gdzie zagląda już cała Polska. Wszyscy wiemy, jak ważne jest utrzymanie się w tym gronie. Natomiast ja staram się zawsze widzieć "szklankę do połowy pełną". Wszak przed rokiem Zagłębie Sosnowiec udowodniło, że nawet ze środka tabeli można włączyć się do walki o awans.
 
- Wśród komentarzy pojawiało się pytanie, dlaczego wybraliście Rybnik na miejsce zimowego zgrupowania. Trudno w tym mieście mówić o zdrowym klimacie. Z drugiej strony - gdybyście pojechali np. do Turcji, to ci sami ludzie krytykowaliby was za rozrzutność.
- Staramy się robić swoje. Naszym głównym celem przy wyborze miejsca obozu przygotowawczego jest skuteczność treningów i efekt, jaki może przynieść takie zgrupowanie. Trener Jarosław Skrobacz doskonale zna ośrodek w Kamieniu. To jednak nie centrum Rybnika, a zalesione miejsce na uboczu, w którym mamy do dyspozycji znakomitą bazę treningową z boiskami i siłownią. Tam nie ma się do czego przyczepić. Oczywiście, moglibyśmy pomyśleć o wyjeździe do Turcji, gdyby pojawiła się atrakcyjna oferta. Musimy jednak pamiętać o tym, że przelot też swoje kosztuje, a na dodatek na miejscu trzeba przeznaczyć określony czas na aklimatyzację. Skoro mamy pod nosem znakomity i doskonale znany nam ośrodek, to po co szukać nie wiadomo czego?
 
- Na pewno nikt nie może powiedzieć, że jedziecie w świat kosztem młodzieży z Akademii Piłkarskiej GKS Jastrzębie. Gdy seniorzy trenują w Kamieniu, to młodzież pracuje na zgrupowaniu w Hiszpanii. Nikt już nie narzeka, że drużyny Szkółki Piłkarskiej MOSiR trafiły pod skrzydła GieKSy?
- Przyznam z radością, że negatywnych opinii jest znacznie mniej, niż kiedyś. Jestem jednak przekonany, że dopiero w pewnej perspektywie czasowej wszyscy krytycy w pełni zobaczą pozytywne strony naszej strategii. Wszystko, co czynimy, jest działaniem opartym o długofalowe planowanie związane z powstaniem Szkoły Mistrzostwa Sportowego nr 2 przy Zespole Szkół nr 5. Potencjał, jaki daje taka szkoła w połączeniu z rozwojem Akademii Piłkarskiej będzie widoczny za kilka lat. Dostrzegają to inne kluby, które chcą się na nas wzorować. Tymczasem mamy w planach powołanie liceum ogólnokształcącego. Będzie to projekt inny niż dotychczasowe, ponieważ chcemy położyć nacisk nie tylko na sprawy związane z rozwojem piłkarskim, ale też trenerskim.
 
- To znaczy?
- Wspólnie z Akademią Wychowania Fizycznego chcemy kształcić również w "kierunku szkoleniowym". 
 
- Chcecie z licealistów zrobić od razu trenerów piłkarskich?
- Powiedzmy sobie szczerze, że z jednego rocznika naszej Akademii Piłkarskiej być może jeden lub dwóch zawodników będzie w stanie zrobić naprawdę fajną karierę. Jednak pozostali również muszą mieć jakąś alternatywę na przyszłość. Nie każdy będzie chciał "kopać się" do końca sportowego życia w trzeciej lidze. Tymczasem posiadając już wówczas doświadczenie trenerskie nasi wychowankowie będą mogli odnaleźć się w życiu i sporcie nawet w sytuacji, gdy kontuzja, wypadek losowy lub po prostu brak odpowiednich umiejętności rozwieją ich marzenia o ekstraklasie. Licealiści będą mogli nabywać umiejętności trenerskich współpracując z młodszymi rocznikami w ramach Akademii Piłkarskiej.
 
- Trzeba przyznać, że ma to "ręce i nogi".
- To nie wszystko - nasza strategia przewiduje załatwianie im staży w innych klubach oraz pomoc w rozwoju osobistym. Ponadto w oparciu nich będziemy w stanie stworzyć całą sieć skautingu, bo młody człowiek posiadający elementarną wiedzę trenerską może lepiej ocenić perspektywiczność obserwowanego zawodnika. Dodam jeszcze, że piłkarz potrafiący spojrzeć na zajęcia oczami trenera to zawodnik, któremu łatwiej będzie zrozumieć i zareagować na polecenia sztabu szkoleniowego na zajęciach. Same plusy!
 
- Przejdźmy do spraw kadrowych. Wiadomo, że zespół wymagał wzmocnień, ale takich zawodników jak Dawid Weis czy Damian Zajączkowski jednak szkoda. Przecież to ludzie, którzy przeszli z GieKSą długą drogę z niskich lig na zaplecze ekstraklasy.
- Proszę mi wierzyć, że mnie jest tym bardziej szkoda. To są bardzo trudne decyzje nie tylko dla mnie, ale też dla sztabu trenerskiego. Przecież budowaliśmy obecną pozycję naszego klubu również w oparciu o tych piłkarzy...
 
- Dziś brakuje miejsca dla Weisa i Zajączkowskiego, a za pół roku szatnia będzie za ciasna także dla Kamila Jadacha czy Damiana Tronta.
- Jestem przekonany, że akurat "Carlos" i Tront nie muszą się martwić o swoją pozycję w GKS Jastrzębie. 
 
- A Grzegorz Drazik? Hubert Gostomski może go przecież "wygryźć" z podstawowej jedenastki.
- Hubert Gostomski to młodzieżowiec, który rzeczywiście może włączyć się do walki o miejsce w bramce. Jestem jednak przekonany, że ta rywalizacja dwóch równorzędnych golkiperów wyjdzie na dobre także Drazikowi. Poza tym, to chyba naturalne, że chcemy dysponować na tej pozycji dwoma zawodnikami o podobnym poziomie sportowym, aby mieć zabezpieczenie w przypadku kontuzji. Rozumiem jednak, że pytanie o naszych zawodników zmierza w tę stronę, czy jako klub nie odchodzimy od modelu "stawiania na swoich". 
 
- Dokładnie tak.
- Mogę zapewnić, że nie tylko nie mamy takiego zamiaru, co wręcz w ogóle nie bierzemy pod uwagę scenariusza rezygnacji ze stawiania na wychowanków. Musimy jednak wzmacniać rywalizację w zespole, aby utrzymać aktualny poziom. Jeśli opuścimy zaplecze ekstraklasy, to przecież stracą na tym również tacy zawodnicy, jak Dawid Chochulski czy Przemysław Pastuszak. Nie muszę chyba przypominać, ilu wychowanków Szkółki Piłkarskiej MOSiR odchodziło do mocniejszych klubów, ponieważ GKS Jastrzębie nie spełniał ich oczekiwań pod względem poziomu sportowego. Ludzie z Jastrzębia grają dziś w Lechu Poznań, Zagłębiu Lubin, Górniku Zabrze... Nam zależy na budowie w Jastrzębiu-Zdroju na tyle silnego ośrodka piłkarskiego, aby nasi wychowankowie nie chcieli "uciekać" do innych klubów. Nadmienię jedynie, że zawodnicy, którzy przeszli z naszym klubem drogę z niskich lig na zaplecze ekstraklasy w przypadku utraty miejsca w podstawowym składzie otrzymują pół roku szansy na pokazanie się z jak najlepszej strony. Potem wspólnie podejmujemy decyzję, co dalej.
 
- Czyli, krótko mówiąc, jeśli w klubie pojawi się obrońca klasy Kamila Szymury, to będzie grał Kamil Szymura, a nie sprowadzony na tę pozycję zawodnik z innego klubu?
- To oczywiste. Podkreślę, że patrzymy na tę sytuację wieloaspektowo. Przy Kamilu Szymurze będą wychowywać się kolejne pokolenia jastrzębskiej młodzieży. Inni zawodnicy przy nim dosłownie "rosną", podobnie jak przy Kamilu Jadachu. Oczywiście słyszałem krzywdzące i nieprawdziwe opinie, że "Carlos" czasem nie radzi sobie na tym poziomie, ale...
 
- Nie rozmawiajmy o komentarzach "kibiców sukcesu", którzy zainteresowali się GieKSą dopiero po powrocie na szczebel centralny i nie mają pojęcia, kim jest Kamil Jadach.
- "Carlos" to ikona naszego klubu i jeden z jego najbardziej cennych symboli. Przez lata otrzymywał propozycje gry w wyższych ligach, ale został w Jastrzębiu, bo tak bardzo czuje się związany z Harcerską. Powiem szczerze, że gdy latem 2015 roku zostałem prezesem GKS Jastrzębie, to dosłownie ujęła mnie jego postawa. To niespotykane w dzisiejszym futbolu. Podobnie zresztą było z Faridem Alim, który rzecz jasna nie pochodzi stąd, ale również przeszedł tę długą drogę z trzeciej ligi. On także miał możliwość gry w wyżej notowanych klubach, ale został w Jastrzębiu. Należy to doceniać.
 
- Wspomniał pan o piłkarzach z Jastrzębia, którzy grają dziś po różnych Lechach czy Zagłębiach. Czy nasz klub w jakikolwiek sposób próbował ściągnąć ich z powrotem? Przecież to aberracja, że na Harcerską przyjeżdżają z drużynami gości Marcin Ryszka, Dawid Kalisz czy Michał Skóraś. Bartosz Matuła uczył się piłkarskiego rzemiosła przy Kościelnej, a teraz jedzie na testy do Manchester United jako zawodnik Zagłębia Lubin.
- Nie jest tak, że nie staramy się ściągnąć tych piłkarzy z powrotem do Jastrzębia, ale nie jest to takie proste. Nie mieliśmy przecież wpływu na to, że niektórzy wychowankowie Szkółki Piłkarskiej MOSiR szukali szczęścia poza naszym klubem. Tak było nie tylko ze wspomnianymi przez pana piłkarzami z pola, ale także m.in. z bramkarzem Patrykiem Riabowskim, który trafił do Podbeskidzia, a potem miał epizod na Cyprze. Dziś jest na testach w Anglii i podobno miejscowi są nim oczarowani. Nie mieliśmy żadnego wpływu na to, że ci zawodnicy grają teraz dla innych klubów. Ponadto musimy pamiętać, że młody zawodnik, który zmienia barwy klubowe, nie jest już w żaden sposób naszym piłkarzem, a za jego powrót do Jastrzębia trzeba normalnie zapłacić, uiszczając również... ekwiwalent za wyszkolenie! To są naprawdę wysokie sumy, a przecież musielibyśmy zapłacić za wyszkolenie zawodnika, który był wcześniej szkolony w Jastrzębiu... Oczywiście myśleliśmy o takim rozwiązaniu, ale niestety nie śpimy na workach z pieniędzmi i musimy liczyć każdy grosz. Powtórzę, że w GKS Jastrzębie nie nastało żadne "eldorado".
 
- Rozumiem, że obecna polityka względem jastrzębskiej młodzieży jest inna.
- Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. GKS Jastrzębie jest dobrze poukładanym klubem zaplecza ekstraklasy, w którym dba się o swoich wychowanków i na czas płaci pensje. Staliśmy się klubem, do którego garnie się nie tylko młodzież z naszego miasta i jego okolic, ale również z innych regionów Polski. 
 
- Pamiętam czasy, kiedy okoliczne wiejskie kluby nie chciały współpracować z GKS Jastrzębie. Rozumiem, że "brzydka panna bez posagu" przeistoczyła się w kilka lat w piękną dziewczynę na wydaniu, która teraz ma prawo wybierać?
- Coś w tym jest, choć tego posagu nadal nie jest zbyt wiele (śmiech). Na pewno jednak staliśmy się pożądanym partnerem również dla okolicznych klubów. Nie musimy nikogo o nic prosić. Wręcz przeciwnie - wielu chciałoby budować z nami pewne struktury współpracy, ale to do nas należy decyzja o jej opłacalności. Mamy komfort wyboru. Na razie wybraliśmy Pniówek Pawłowice i Spójnię Zebrzydowice, z którymi podpisaliśmy stosowne umowy.
 
- Rozmawiamy tu sobie o rozwoju jastrzębskiego futbolu, ale nie można ukrywać, że z tym naszym coraz starszym zabytkiem przy Harcerskiej będą coraz większe kłopoty. Jesteśmy po wyborach, więc na kolejne obietnice malowania trawy na zielono będzie trzeba zaczekać?
- Obietnice i deklaracje w sprawie nowego stadionu padały już wielokrotnie. Z tego, co mi wiadomo, w Urzędzie Miasta pracuje specjalna komisja, która zajmuje się tą sprawą. Trzeba szeroko rozmawiać o budowie nowego stadionu i nie można oceniać go wyłącznie przez pryzmat piłkarzy GKS Jastrzębie. Stadion to nie fanaberia, ale normalna miejska inwestycja. Budowa takiego obiektu wraz z bazą hotelową to nie tylko sprawa sportu, ale też różnego rodzaju eventów czy koncertów.
 
- Gdzie ma w końcu powstać ten nowy stadion?
- Przy ul. Kościelnej.
 
- Przecież tam aktualnie trwa przebudowa starego boiska pod kątem kompleksu treningowego. Inwestujemy w remonty po to, aby za parę lat postawić tam nowy stadion?
- Stadion niekoniecznie musi powstać dokładnie w miejscu starego obiektu przy ul. Kasztanowej. Tam jest przecież cały rejon do porządnego zagospodarowania. Natomiast nie chciałbym wnikać w szczegóły, bo ich... nie znam. Nie zaproszono nas jako klubu do tej komisji.
 
- Nikt nie pyta GKS Jastrzębie o zdanie w tej sprawie?!
- Można tak powiedzieć... Nawet Polski Związek Piłki Nożnej jest tym zdziwiony. Na pewno moglibyśmy się tej komisji do czegoś przydać. W końcu mamy pewną wiedzę na tematy sportowe...
 
- To może prezes Dariusz Stanaszek wie chociażby, jaką pojemność miałby mieć ten stadion?
- Podobno ok. 8-10 tys. Byłoby to wystarczające na nasze potrzeby.
 
- Na koniec trzy ostatnie pytania na szybko. Pierwsze - kiedy GKS Jastrzębie oficjalnie pozbędzie się daty "1962"?
- De facto już tego dokonaliśmy na jednym z walnych zebrań. Zgodę wyraził zarówno właściciel klubu, czyli Stowarzyszenie GKS 1962 Jastrzębie, jak i Rada Nadzorcza. Czekamy tylko na oficjalny wpis do Krajowego Rejestru Sądowego. Aktualnie posługujemy się marketingową nazwą "GKS Jastrzębie".
 
- Skrót "GKS" ma swoje rozwinięcie w "Górniczy Klub Sportowy"?
- Nie. Pozostajemy przy Klub Sportowy GKS Jastrzębie Spółka Akcyjna. Taka będzie oficjalna nazwa klubu po wpisie do KRS.
 
- Drugie z ostatnich pytań. Kiedy wracamy do ekstraklasy?
- (śmiech).
 
- Nie jest to wyczerpująca odpowiedź.
- Na pewno nie będzie tak, że za wszelką cenę będziemy starać się awansować. Jeśli jednak pojawi się szansa na ekstraklasę, to postaramy się z niej skorzystać. Jest tylko jeden warunek - musimy być w pełni gotowi na awans.
 
- Ostatnie pytanie, już wyłącznie pod kątem czytelników JasNetu. Część komentatorów nie akceptuje tego, że używamy określenia "GieKSa", które jakoby jest zarezerwowane dla klubu z Bukowej. Tak pewnego razu umyślili sobie kibice Katowic i część jastrzębskich fanów najwyraźniej przychyla się do tej opinii. Tymczasem hasło "GieKSa walcząca do końca" to przecież obowiązek przy Harcerskiej.
- W tej kwestii muszę zasięgnąć języka u wiceprezesa Pawła Duszyńskiego i członka Rady Nadzorczej Andrzeja Kwiatka (śmiech).
- Paweł Duszyński - Moim zdaniem jest to jak najbardziej uprawnione. Od kiedy pamiętam, używaliśmy określenia "GieKSa". Katowice, z uwagi na większe sukcesy i wiele lat występów w ekstraklasie, są bardziej kojarzone z tym wyrażeniem. W moim przekonaniu zarówno nasi kibice, jak i piłkarze nie powinni mieć problemu z używaniem nazwy "GieKSa" w odniesieniu do GKS Jastrzębie.
 
- Czyli można używać?
- Paweł Duszyński - Oczywiście.
- Andrzej Kwiatek - Jak najbardziej!

Na życzenie rozmówcy komentarze zostały wyłączone.

Fot. Jan Kalinowski (baron) & Arkadiusz Kogut
 
 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • jasnet.pl | 26/02 godz. 11:22

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X