Dzisiaj jest: wtorek, 18 czerwca 2019   Imieniny: Elżbieta, Marceli, Marek

więcej ›

SPORT

Hokej



Ćwierćfinał play-off

15.02Cracovia (d)1:2
18.02Cracovia (w)1:3
21.02Cracovia (d)0:3
24.02Cracovia (w)2:8

Terminarz PHL 2018/2019

11.09Polonia Bytom (d)3:0
12.09Kadra PZHL (d)3:2
16.09Aut. Gdańsk (w)2:1
21.09Energa Toruń (d)5:2
23.09Zagłębie Sosn. (w)3:2
25.09GKS Tychy (d)3:2 d.
28.09GKS Katowice (w)2:3 d.
30.09Podhale Nowy T. (d)1:4
02.10Cracovia (w)0:1
07.10Unia Oświęcim (d)7:4
12.10Orlik Opole (w)2:3d.
14.10Orlik Opole (d)6:0
19.10Unia Oświęcim (w)1:0
26.10Cracovia (d)4:3
28.10Podhale Nowy T. (w)0:1
30.10GKS Katowice (d)0:2
02.11GKS Tychy (d)3:4k.
04.11Zagłębie Sosn. (d)3:0
13.11Aut. Gdańsk (d)3:1
16.11Energa Toruń (w)2:3d.
17.11Aut. Gdańsk (w)0:3
20.11Polonia Bytom (w)9:3
21.11Kadra PZHL (d)2:1d.
23.11Polonia Bytom (d)5:0
27.11Energa Toruń (d)2:0
30.11Zagłębie Sosn. (w)4:1
02.12GKS Tychy (w)1:2
04.12GKS Katowice (d)3:4
07.12Podhale Nowy T. (d)1:2
18.12pauza
20.12Unia Oświęcim (d)5:1
22.12Orlik Opole (w)3:0
02.01Cracovia (w)4:1
04.01Orlik Opole (d)4:1
06.01Unia Oświęcim (w)4:1
08.01pauza
10.01Cracovia (d)2:3
13.01Podhale Nowy T. (w)1:2k.
16.01GKS Katowice (w)3:5
18.01GKS Tychy (w)0:3
20.01Zagłębie Sosn. (d)10:1
22.01Energa Toruń (w)5:2
25.01Aut. Gdańsk (d)0:1
27.01Polonia Bytom (w)4:1

Tabela PHL 2018/2019
1. GKS Katowice 42 103 201:77
2. GKS Tychy 42 102 199:86
3. Podhale N. T. 42 90 157:85
4. JKH GKS 42 78 125:76
5. Cracovia 42 72 150:103
6. Energa Toruń 42 63 138:115
7. Automatyka G. 42 61 117:110
8. Unia Oświęcim 42 57 139:130
9. Zagł. Sosnowiec 42 48 108:153
10. Orlik Opole 42 26 94:210
11. Polonia Bytom 42 18 88:248
12. Kadra PZHL 22 8 39:162
       
Informacje o klubie
Rok założenia: 1952 (Jastrzębianka), 1963 (Górnik Jas-Mos), 2005 (JKH Czarne)
Barwy: zielono-czarno-żółte
Adres: ul. Leśna 4, 44-335 Jastrzębie Zdrój
Obiekt: Lodowisko Jastor, ul. Leśna
Rozgrywki: Polska Hokej Liga

Prezes: Kazimierz Szynal
Trener: Robert Kalaber (Svk)
Asystent trenera: Rafał Bernacki
Kierownik drużyny: Jerzy Błaszczyk
Kierownik ds. tech.: Dariusz Wywiał

Kadra:
Bramkarze: Oskar Prokop [90], Ondrzej Raszka [96]
Obrońcy: Tobiasz Bigos [86], Kordian Chorążyczewski [65], Jakub Gimiński [94], Jakub Grof (Cze) [23], Jan Homer (Svk) [92], Krzysztof Kantor, Arkadiusz Kostek, Jakub Kubesz (Cze) [6], Jakub Michałowski [5], Grzegorz Radzieńciak [24], Maciej Sulka [76]
Napastnicy: Jakub Blanik [71], Artiom Dubinin (Rus) [18], Peter Fabusz (Svk) [25], Dominik Jarosz [47], Martin Kasperlik (Cze) [27], Kamil Kącki, Tomasz Kominek (Cze) [41], Tomasz Kulas [10], Leszek Laszkiewicz [81], Patryk Matusik [29], Dominik Nahunko [61], Łukasz Nalewajka [20], Radosław Nalewajka [22], Dominik Paś [14], Patryk Pelaczyk [17], Kamil Świerski [19], Kamil Wałęga [21], Kamil Wróbel [15]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2019-07-27

4. Otwarte Mistrzostwa Śląska

Siatkówka plażowa - turniej mikstów

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-09-21

9. Jastrzębska Dziesiątka

Bieg masowy na 10 km

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-12-07

Środkowoeuropejski Puchar Młodzieży

Runda finałowa

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Nie zmienimy naszej filozofii"

 
Prezes JKH GKS Jastrzębie Kazimierz Szynal, fot. Magdalena Kowolik
 
Triumfem GKS Tychy nad Cracovią Kraków zakończył się sezon 2018/2019, w którym JKH GKS Jastrzębie wywalczył po raz drugi w dziejach Puchar Polski, a także zajął piąte miejsce w rozgrywkach ligowych. To najlepszy moment zarówno na podsumowanie, jak i rozmowę o najbliższej przyszłości z prezesem klubu z Jastora, Kazimierzem Szynalem. Sternik JKH GKS Jastrzębie odpowiedział na pytania redakcji sportowej JasNetu dotyczące jednak nie tylko minionych rozgrywek, ale też słynnego apelu Leszka Laszkiewicza, zniesienia limitu obcokrajowców czy braku powołań do reprezentacji Polski dla naszych wychowanków.
 
- Zakończył się sezon 2018/2019. Czy zarząd JKH GKS Jastrzębie uważa go za udany?
Kazimierz Szynal - W ocenie zarządu naszego klubu miniony sezon był bardzo udany. Mieliśmy w nim dwóch zwycięzców, czyli mistrza Polski - GKS Tychy oraz zdobywcę Pucharu Polski - JKH GKS Jastrzębie. To, czy ktoś zajął drugie czy czwarte miejsce, jest w istocie sprawą drugorzędną. Dla niektórych klubów nawet wicemistrzostwo kraju jest porażką, biorąc pod uwagę ich budżety. Natomiast my zdobyliśmy Puchar Polski po raz drugi w historii, co zdarza się rzadko. Oczywiście mam wielką nadzieję, że nie ostatni raz to trofeum przyjechało na Jastor.
 
- Czy w ekstralidze dało się ugrać więcej? Po szybkim 0:4 z Cracovią mieliśmy mały zgryz, ale "Pasy" wyeliminowały potem także GKS Katowice, co każe nam spojrzeć na tę porażkę z nieco innej perspektywy.
- Myślę, że dałoby się ugrać coś więcej. Wydaje mi się jednak, że nasi zawodnicy sądzili, iż nie będzie to aż tak trudne zadanie. Liczyli, że powtórzy się sytuacja z Pucharu Polski.
 
- Według pana nasi hokeiści spodziewali się czegoś innego po tak wzmocnionej Cracovii?
- Wzmocnienia rywala to temat na inną rozmowę. Mówiąc wprost, niektórzy z naszych zawodników za szybko uwierzyli w swoją wielkość po wywalczeniu Pucharu Polski. Sądzili, że skoro wygrali z Katowicami i Podhalem, to poradzą sobie także z Cracovią. Efekt widzieliśmy. Odbiliśmy się od krakowian jak od ściany. Ale nie tylko my.
 
- Powiedział pan, że zarząd jest bardzo zadowolony z minionego sezonu. A jednak obcokrajowców "odpaliliście" niemal co do jednego. Czy po tych kilku tygodniach nie uważacie, że było to zbyt pochopne? Takiego chociażby Jana Homera jednak szkoda...
- W klubie mamy sztab szkoleniowy, który ustala, kto, z kim i gdzie ma grać. Zarząd klubu stara się nie ingerować w ustalenia trenerów, ponieważ są oni rozliczani za osiągane wyniki. Gdybyśmy dyktowali sztabowi swoje wizje, to można byłoby nam zarzucić, że szkoleniowcy mieli inny pomysł na sukces. Dlatego wraz z trenerami dyskutujemy na temat pewnych rozwiązań, a następnie wspólnie podejmujemy decyzję.
 
- Czyli, mówiąc wprost, to był wniosek trenera Roberta Kalabera?
- Nie. To była wspólna decyzja zarządu klubu, sztabu trenerskiego i nowego dyrektora sportowego Leszka Laszkiewicza.
 
- Od razu dodajmy, że nadzieje części naszych komentujących odnośnie wyrzucenia Kalabera po porażce z Cracovią są płonne i mogą je sobie...
- Póki co nie dawałbym wielkich szans na spełnienie marzeń przeciwników Roberta Kalabera (śmiech).
 
- Idźmy dalej - tak pewne zwycięstwo Cracovii nad JKH GKS nie jest chyba dobrą wiadomością pod kątem przyszłości polskiego hokeja. Romantyczny model oparcia drużyny o wychowanków przegrał z kretesem rywalizację z zespołem zbudowanym w miesiąc z zagranicznych wyjadaczy.
- Nie mogliśmy nie dać szansy gry chłopakom, którzy zdobyli Puchar Polski. Tym sukcesem zawodnicy zasłużyli sobie przecież na występ w fazie play-off. Gramy w oparciu o zawodników z Jastrzębia, którzy się tu urodzili bądź wychowali, tudzież przez lata po prostu zżyli z Jastorem. Innej drogi dla nas nie było i nie będzie. Dodam, że oczywiście drużyna będzie sukcesywnie wzmacniana odpowiedniej jakości obcokrajowcami, ale wyłącznie w niezbędnej ilości. Nie chcemy tracić z pola widzenia naszych wychowanków. Zastrzegam przy tym, że samo miejsce urodzenia nie jest "z marszu" argumentem do występów w pierwszej drużynie. Apelowałbym, aby mieć na uwadze to rozróżnienie. Filozofia budowania zespołu to jedno, a kwalifikacje do występów w ekstralidze - to drugie.
 
- Jednak wasza filozofia przegrała z doświadczeniem Rudolfa Rohaczka, który zjadł zęby na polskiej ekstralidze i do cna wykorzystał jej przepisy. Cracovia prześlizgnęła się przez fazę zasadniczą, a jak przyszło co do czego, oparła się na sprowadzonych ad hoc najemnikach. To wymowna lekcja dla prezesów innych polskich klubów.
- Wypada mi jedynie zapytać, co takie działanie dało polskiemu hokejowi? Mogę powtórzyć to, co mówiłem już wielokrotnie. Nie zawsze interes niektórych polskich klubów idzie w parze z interesem polskiego hokeja jako całości. I nie zawsze to, co jest dobre dla danego klubu, musi być automatycznie dobre dla polskiego hokeja.
 
- Kontynuujmy tę kwestię. Co pan czuł widząc listę powołań do reprezentacji Polski na towarzyskie mecze z Litwą? Gdy kadrę bojkotowali "etatowi" kadrowicze, to do Jastrzębia dotarło trzy razy więcej powołań. Teraz znalazło się miejsce ledwo dla jednego zawodnika-wychowanka JKH GKS, czyli Jakuba Michałowskiego. Aż przypomina się niepoprawne politycznie przysłowie o Murzynie...
- Cóż... Taką drogę obrał selekcjoner Tomasz Valtonen. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że w kadrze powinni grać najlepsi i z takim postawieniem sprawy nie można dyskutować. Ale kij ma zawsze dwa końce. Jeśli nasi zawodnicy nie otrzymali ostatnio powołań do reprezentacji, to mogą dojść do wniosku, że muszą jeszcze więcej pracować, aby zasłużyć na grę z orłem na piersi. Krótko mówiąc, ta decyzja Valtonena powinna ich dodatkowo zmobilizować.
 
- Tak, ale kiedy "etatowi" kadrowicze znów pokażą "figę z makiem", to niektórzy z tych odrzuconych zawodników mogą dojść do wniosku, że selekcjoner powinien sobie szukać "zapchajdziur" gdzie indziej.
- Oczywiście, taki wniosek także można wysnuć z tej sytuacji. Człowiek uczy się przez całe życie. Podkreślę jednocześnie, że JKH GKS Jastrzębie nigdy nikomu nie zabroni jechać na zgrupowanie kadry narodowej. To jest nie tylko zaszczyt, ale też duże przeżycie osobiste. Niemniej, decyzję pozostawimy samym zawodnikom. My nie będziemy im niczego zabraniać.
 
- Przejdźmy do kwestii słynnego apelu Leszka Laszkiewicza, w którym sprzeciwił się on zniesieniu limitu obcokrajowców w polskiej ekstralidze. List popadło wiele autorytetów.
- Jako zarząd JKH GKS Jastrzębie wspieramy Leszka Laszkiewicza. Oczywiście znamy opinię internetowych hejterów, według których działamy wyłącznie we własnym interesie, ale nie przejmujemy się nimi. W kwestii konieczności utrzymania limitu zawodników z zagranicy opinię Laszkiewicza poparli tacy ludzie, jak Mariusz Czerkawski, Henryk Gruth czy Waldemar Klisiak, których zresztą także skrytykowano, ponieważ rzekomo "są oderwani od bieżącej rzeczywistości". Osobiście uważam, że jeśli chcemy za kilka lat mieć lepszą reprezentację narodową i odbić się od dna, to powinniśmy postępować według wskazówek takich właśnie autorytetów. Kierunek wskazywany przez prezesa PZHL Mirosława Minkinę oraz większość prezesów polskich klubów jest w mojej opinii kierunkiem błędnym. Mogę jedynie powtórzyć, co już mówiłem - w tym przypadku interes polskich klubów nie idzie w parze z interesem polskiego hokeja i musimy zdawać sobie z tego sprawę. Hokejowa centrala powinna regulować takie kwestie i na chwilę obecną skłonna jest przychylić się do żądań większości klubów. Zobaczymy, co będzie dalej.
 
- No właśnie, żądań większości klubów. Czyli JKH GKS Jastrzębie jest w mniejszości, być może nawet dramatycznie niewielkiej mniejszości. Chce się wam tak wojować ze wszystkimi? Taka krucjata może się naszemu klubowi nie opłacić.
- Nie mamy najmniejszego zamiaru walczyć z wiatrakami. Od lat prowadzimy jedną i tę samą politykę. Jesteśmy wierni filozofii budowania drużyny na bazie wychowanków. I jak wskazuje ostatnia edycja Pucharu Polski, przynosi to niezłe skutki.
 
- Jeśli ekstraliga zostanie jednak otwarta, to co to będzie oznaczać dla JKH GKS Jastrzębie?
- Zobaczymy. Mogę zapewnić, że nasza filozofia nie ulegnie zmianie. Ci polscy zawodnicy, którzy mają kontrakty z JKH GKS, nadal będą je mieć, a skład będziemy wzmacniać umiarkowaną liczbą obcokrajowców, od których nasza młodzież będzie mogła się czegoś nauczyć.
 
- Według waszych przeciwników argumentów za otwarciem ligi jest kilka. Przede wszystkim to fakt, że polscy zawodnicy dyktują poziom płac, bo jest ich mało, a prezentują co najwyżej średnie umiejętności. Słabsze zespoły nie są w stanie wzmocnić się w miarę przyzwoitymi obcokrajowcami, dlatego nie mogą nawiązać walki z czołówką. A co do reprezentacji, to i tak jest słaba, więc można ją sobie odpuścić na parę lat, a najpierw zająć się odbudową poziomu sportowego ekstraligi.
- Nie zgodzę się z pojęciem "naszych przeciwników", ponieważ z wieloma z nich kolegujemy się na co dzień. Chodzi o odmienny punkt widzenia na przyszłość polskiego hokeja. Oczywiście najlepiej pójść na łatwiznę i kupić dwa tuziny ludzi zza naszej południowej granicy, a do tego dołożyć kilkunastu zawodników z II ligi fińskiej, a następnie urządzać w Polsce mecze czesko-fińskie. To jest najprostsza droga. Powinniśmy jednak spojrzeć w metryki naszej obecnej reprezentacji. Jeśli wyłączymy z tego grona chłopaków z Jastrzębia, to w jakim wieku są nasi bramkarze, obrońcy i napastnicy? Co będzie za kilka lat? Odpowiedź jest jasna - będzie jeszcze gorzej.
 
- Australia to piękny kraj.
- Bardzo piękny, ale nie chciałbym tam jeździć na mistrzostwa świata w hokeju na lodzie.
 
- Na pewno jednak argument o ewentualnym wyrównaniu poziomu ligi jest sensowny. Otwarcie rozgrywek to zarazem większy rynek do poszukiwań. A zagraniczne gwiazdy mogą przyciągnąć kibiców.
- Czas pokaże, na ile proponowane przez prezesa Minkinę rozwiązanie okaże się sukcesem. Nie wszyscy muszą znać się na hokeju, ale w mojej opinii warto słuchać tych, którym braku wiedzy w tej dziedzinie nie można zarzucić, czyli Laszkiewiczowi, Czerkawskiemu czy Gruthowi. Uważam, że powinniśmy brać przykład z lepszych i wzorować się na krajach, gdzie hokej stoi na wyższym poziomie. 
 
- Wróćmy do naszej sytuacji kadrowej. Wspomnieliśmy o zakończeniu współpracy z niemal wszystkimi obcokrajowcami, a to oznacza rewolucję w zespole. Kilka dni temu widziałem przed Jastorem samochód z gdańską rejestracją...
- Rozmowy w temacie wzmocnienia drużyny prowadzone są przez zarząd klubu oraz dyrektora sportowego Leszka Laszkiewicza. Jednym z zadań, których podjął się Laszkiewicz, jest budowa zespołu na takim poziomie, który byłby satysfakcjonujący dla kibiców, sponsorów i całego naszego miasta.
 
- Kiedy poznamy pierwsze nazwiska?
- Myślę, że po długim majowym weekendzie. 
 
- Czy obcokrajowcy dołączą do drużyny "na ostatniej prostej" przed sezonem, czy też rozmowy w tej kwestii będą prowadzone już wiosną?
- Działamy sukcesywnie i bez pośpiechu. Wiele zależy od ewentualnego sfinalizowania umów z tymi zawodnikami, z którymi rozmawiamy już teraz. Nie można oczywiście wykluczyć, że niektórzy obcokrajowcy dołączą do nas w sierpniu. Natomiast jeśli nie zdobędziemy Pucharu Polski pod koniec 2019 roku, to może w styczniu kupimy sobie dwudziestu nowych zawodników i tym załatwimy sprawę (śmiech).
 
- To może inaczej, czy kibice mogą spodziewać się jakiegoś transferowego "wow"?
- Nie można tego wykluczyć...
 
- Polak czy obcokrajowiec?
- Sądzę, że nasi kibice będą mile zaskoczeni.
 
- Przejdźmy do naszej młodzieży. Ponownie nie udało się powtórzyć sukcesu z 2007 roku, czyli zdobyć mistrzostwa Polski juniorów. A tymczasem nasze "złote" roczniki powoli kończą wiek młodzieżowca...
- Rozmawialiśmy o tym problemie w klubie. W drużynie juniorów mamy przecież zawodników otrzaskanych z ekstraligą, którzy trzy lata z rzędu byli w gronie faworytów do mistrzostwa, ale ostatecznie kończyło się na srebrnym bądź brązowym medalu. Myślę, że decydującą rolę gra tu sfera mentalna, czyli brak odporności psychicznej w najważniejszym momencie sezonu. 
 
- Biorąc jednak pod uwagę tegoroczne mistrzostwa, to trudno mieć pretensje akurat do naszych ekstraligowców, czyli Dominika Pasia, Kamila Wałęgi i Jana Sołtysa. Zdecydowana większość zdobytych bramek była ich autorstwa.
- Trudno temu zaprzeczyć, ale z drugiej strony w poprzednich latach podczas turniejów na Jastorze też nie udało się zdobyć złota. Na pewno jednak nie można z tego faktu wyciągać jakichś daleko idących wniosków. Głównym zadaniem szkolenia młodzieży nie są mistrzostwa Polski w kolejnych kategoriach wiekowych, ale wychowanie zawodnika, który zagra w drużynie seniorów.
 
- Czy istnieje ryzyko, że wspomniana trójka opuści Jastrzębie? Czy bogatsze kluby pytają o tych zawodników?
- Na razie nie ma takich informacji, choć oczywiście życie nie zna próżni i niczego nie można wykluczyć. Pamiętajmy, że w transferach obowiązują normalne zasady rynkowe, które należy spełnić, aby pozyskać danego zawodnika. 
 
- Na sam koniec kilka pytań z komentarzy naszych czytelników. Zastanawiam się, dlaczego niektórzy twierdzą, iż "Jan Miszek to największe zło w klubie".
- Jan Miszek to człowiek, który 3/4 życia poświęcił dla hokeja i jest z naszym klubem od zawsze, wykonując dla JKH GKS Jastrzębie ogromną pracę. Podkreślę, że pan Jan pracuje nieodpłatnie. To, że jacyś anonimowi komentatorzy oceniają go w ten sposób, świadczy o nieznajomości rzeczy i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nie mam pojęcia, kto opowiada takie bzdury, ale w życiu już tak jest, że nie wszyscy kochają wszystkich. Ponadto prezes Miszek ma to do siebie, że potrafi w krótkich żołnierskich słowach wyrazić swoją opinię na dany temat (śmiech). Być może ktoś usłyszał z jego ust jakąś cierpką uwagę i dlatego teraz wylewa żale w internecie.
 
- Druga sprawa to plotki dotyczące rzekomych planów obcięcia funduszy na sport w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.
- To rzeczywiście są plotki. Być może ta problematyka dotyczy zespołów spoza Jastrzębia-Zdroju, ale na pewno nie JKH GKS czy innych klubów z naszego miasta. Jako klub mamy podpisaną stosowną umowę ze Spółką, która jest naszym partnerem strategicznym i... sądzę, że nim pozostanie. W chwili obecnej nie ma żadnych przesłanek, aby podejrzewać, że ta sytuacja ulegnie zmianie. Natomiast trzeba mieć świadomość, że gdyby stało się inaczej, to w Jastrzębiu-Zdroju nie będzie sportu na wysokim poziomie. 
 
- Od kilku tygodni na Jastorze funkcjonuje "Laszka Hawks", czyli hokejowa Akademia Leszka Laszkiewicza. Czy JKH GKS ją wspiera?
- Klub dał przyzwolenie na tę inicjatywę naszego dyrektora sportowego. Zobaczymy, jak ta akademia będzie się rozwijać. Nadmienię, że nie jesteśmy organizatorem "Laszka Hawks", ale wspieramy ją autorytetem naszego klubu.
 
- Wprawdzie do nowego sezonu jeszcze szmat czasu, ale to pytanie może paść już teraz - jakie będą te rozgrywki dla JKH GKS? Zapewne byłoby dobrze po tych kilku latach przerwy pojawić się ponownie w półfinale...
- Zawsze gramy o najwyższe cele. Nie tylko o półfinał, ale też o kwalifikację do Pucharu Polski, który będziemy chcieli ponownie zdobyć. Sezon 2019/2020 będzie wielką niewiadomą. Nie wiemy, ilu obcokrajowców będą mogły zatrudnić kluby. Jeśli ekstraliga zostanie mimo wszystko otwarta i kluby będą mogły zatrudniać po pięćdziesięciu Rosjan, to wszystko może się zdarzyć. Ciężko będzie rywalizować z taką "armią zaciężną", ale jako JKH GKS Jastrzębie damy sobie radę.

Na życzenie rozmówcy komentarze zostały wyłączone.
 
 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • jasnet.pl | 26/04 godz. 13:15

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone!

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X