Dzisiaj jest: poniedziałek, 24 czerwca 2019   Imieniny: Danuta, Jan, Janisław

więcej ›

SPORT

Siatkówka



PlusLiga 2018/2019 - terminarz
12.10 Czarni Radom (w)3:0
17.10 Warta Zawiercie (w)3:2
29.10 MKS Będzin (w)3:2
03.11 Skra Bełchatów (d)3:1
07.11 ZAKSA Kędzierzyn (w)0:3
10.11 Trefl Gdańsk (d)3:0
18.11 AZS Olsztyn (w)3:1
26.11 Chemik Bydgoszcz (d)0:3
08.12 Resovia Rzeszów (d)3:1
12.12 Cuprum Lubin (w)3:2
16.12 Onico Warszawa (d)2:3
22.12 GKS Katowice (d)3:0
29.12 Czarni Radom (d)3:0
14.01 Warta Zawiercie (d)3:1
03.02 MKS Będzin (d)3:0
06.02 Skra Bełchatów (w)3:1
09.02 ZAKSA Kędzierzyn (d)0:3
17.02 Trefl Gdańsk (w)3:1
20.02 AZS Olsztyn (d)2:3
25.02 Chemik Bydgoszcz (w)3:0
02.03 Resovia Rzeszów (w)0:3
07.03 Cuprum Lubin (d)3:0
17.03 Onico Warszawa (w)0:3
19.03 GKS Katowice (w)3:1
Ćwierćfinał play-off
27.03 Skra Bełchatów (d)3:2
30.03 Skra Bełchatów (w)3:0
Półfinał play-off
16.04 Onico Warszawa (w)3:1
19.04 Onico Warszawa (d)0:3
24.04 Onico Warszawa (w)2:3
Mecze o 3. miejsce
27.04 Warta Zawiercie (d)3:2
01.05 Warta Zawiercie (w)3:2
04.05 Warta Zawiercie (d)3:0

PlusLiga 2018/2019

1. ZAKSA Kędzierzyn
2. Onico Warszawa
3. Jastrzębski Węgiel
4. Warta Zawiercie
5. Czarni Radom
6. Skra Bełchatów
7. Resovia Rzeszów
8. GKS Katowice
9. Trefl Gdańsk
10. AZS Olsztyn
11. Cuprum Lubin
12. Chemik Bydgoszcz
13. MKS Będzin
       
Informacje o klubie
Rok założenia: 1949 (LZS Jastrzębie), 1961 (Górnik Jastrzębie; od 1963 Górnik Jas-Mos; od 1970 GKS Jastrzębie; od 1991 KS Jastrzębie-Borynia; od 2004 Jastrzębski Węgiel)
Barwy: pomarańczowo-biało-czarne
Adres: al. Jana Pawła II 6, 44-335 Jastrzębie-Zdrój
Obiekt: Hala Widowiskowo-Sportowa, ul. Jana Pawła II 6
Rozgrywki: Siatkarska PlusLiga

Prezes: Adam Gorol
Trener: Roberto Santilli (Ita)
Asystent trenera: Leszek Dejewski
Trener przyg. fiz.: Nicola Giolito (Ita)
Scoutman: Bogdan Szczebak
Fizjoterapeuta: Bartosz Celadyn

Kadra:
Przyjmujący: Tomasz Fornal, Christian Fromm (Ger) [1], Julien Lyneel (Fra) [8]
Rozgrywający: Lukas Kampa (Ger) [10], Raphael Margarido (Bra)
Środkowi: Piotr Hain [16], Michał Szalacha
Atakujący: Dawid Konarski [6], Jakub Bucki [5]
Libero: Jakub Popiwczak [3], Paweł Rusek [7]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2019-07-27

4. Otwarte Mistrzostwa Śląska

Siatkówka plażowa - turniej mikstów

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-09-21

9. Jastrzębska Dziesiątka

Bieg masowy na 10 km

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-12-07

Środkowoeuropejski Puchar Młodzieży

Runda finałowa

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Mamy brąz i idziemy dalej"

Prezes Adam Gorol z brązowym medalem PlusLigi; fot. Magdalena Kowolik

 

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla zakończyli sezon 2018/19 z brązowym medalem PlusLigi, dającym zarazem przepustkę do Ligi Mistrzów. Nie jest wielką tajemnicą, że i w klubie, i wśród kibiców liczono na więcej, ale mimo wszystko ten ósmy w historii klubu brąz przyjęto z zadowoleniem. Ochłonęliśmy już po bitwie z Wartą Zawiercie, a to najlepszy moment na rozmowę o przeszłości i przyszłości z prezesem Jastrzębskiego Węgla Adamem Gorolem, dla którego jest to drugie podium od momentu przejęcia sterów w klubie.

- Tuż po objęciu funkcji prezesa Jastrzębskiego Węgla powiedział pan, że rozpoczyna "naukę sportu". A zatem - jak idzie ta nauka po trzech latach?
Adam Gorol - Nie będę ukrywał, że wraz z upływem każdego kolejnego sezonu dochodzę do wniosku, że jest... coraz więcej obszarów, które muszę poznać (śmiech). Im dalej w las, tym więcej drzew.

- I jak pan sobie z tymi radzi?
- Tworzę realne plany krótko- i długoterminowe, a następnie realizuję je w oparciu o wybrane przeze mnie osoby, które mają odpowiednią wiedzę w danym zakresie. Wychodzę z założenia, że przeszkody są po to, aby je pokonywać. Z ekonomicznego punktu widzenia prowadzenie firmy i klubu sportowego opiera się na tych samych zasadach, ponieważ są to spółki prawa handlowego. Natomiast z organizacyjnego punktu widzenia mamy rzecz jasna do czynienia ze specyfiką branży.

- Interesuje mnie właśnie specyfika branży sportowej.
- W każdej branży należy być skupionym na pracy i budować plany działania z uwzględnieniem realiów rynkowych. Zarazem należy brać pod uwagę rolę czynnika ludzkiego, który jest najważniejszy. Dobór właściwej kadry to klucz do sukcesu. Tak jak w każdej innej firmie, również w klubie sportowym należy dobrać zawodników pod kątem umiejętności zawodowych, a także pod względem finansowym i charakterologicznym. Trzeba także skompletować odpowiedni sztab szkoleniowy, czyli taką swoistą kadrę kierowniczą. Nie można także zapominać o pionie administracyjnym i zapleczu klubu. Dlatego skala trudności jest podobna.

- Wciąż rozmawiamy o podobieństwach.
- Główna różnica polega na tym, że w momencie wyjścia zawodników na parkiet zarząd traci bezpośredni wpływ na to, co dzieje się na boisku. W biznesie w praktycznie każdej sytuacji można przejść na "manualne sterowanie", co jest niemożliwe podczas meczu.

- I z tej perspektywy można zadać sakramentalne pytanie, czy prezes Adam Gorol jest zadowolony z brązowego medalu? Przed sezonem i w jego trakcie wielokrotnie słyszeliśmy, że celem jest finał.
- Istotnie, założenia były na poziomie co najmniej srebrnego medalu. W mojej opinii były to plany realne i... dobre. Jeśli nie stanie się nic nieprzewidzianego, wówczas podobne założenia będą obowiązywały przed kolejnymi sezonami. Jastrzębski Węgiel to klub, który jest w stanie walczyć o finał. Wiemy, że w tym sezonie to się nie udało, ale zarazem sięgnęliśmy po brązowy medal, który z tej perspektywy należy uznać za cel-minimum. Czy jestem zadowolony z trzeciego miejsca? Cóż... I tak, i nie. Byliśmy bardzo blisko finału, więc siłą rzeczy czujemy niedosyt. Jednakże pamiętając o problemach personalnych, jakie nas dotknęły, a także problemach zdrowotnych i biorąc pod uwagę bardzo wysoki poziom sportowy naszych przeciwników, to mogę odpowiedzieć twierdząco. Tak, jestem zadowolony z brązowego medalu. W tak wyrównanej "lidze mistrzów świata" to także jest sukces.

- Czego zabrakło do realizacji głównego celu? Odrobiny szczęścia?
- Siatkówka to nie totolotek. Nie jest wielką tajemnicą, że walkę o awans do finału przegraliśmy w Wielki Piątek u siebie. Być może zabrakło takiego swoistego przekonania, że "walczymy o życie" i że powinniśmy postawić "kropkę nad i". Onico Warszawa to nie ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która wybitnie nam nie leży. Pokonaliśmy stołeczną ekipę w Pucharze Polski oraz w pierwszym meczu na Torwarze. Wszystko przemawiało za nami: własny parkiet, kibice, doświadczenie, przewaga wyjazdowego zwycięstwa... A jednak czegoś zabrakło. Na pewno bardzo szkoda, ale należy także pamiętać, w jakich okolicznościach zagraliśmy w półfinale. Było to przecież rezultatem efektownego triumfu nad Skrą Bełchatów, która właśnie nabierała wiatru w żagle i miała za sobą sukces w Lidze Mistrzów. Powtórzę, że bardzo żałuję, iż nie udało się zagrać w finale, jednak nie chciałbym do tego bez przerwy wracać. To już historia, której się nie zmieni. Mamy brązowy medal i idziemy dalej.

- Podsumowując jeszcze miniony sezon nie mogę nie zapytać o kwestie organizacji rozgrywek, które wzbudziły wiele kontrowersji, że wspomnę chociażby o długiej przerwie przed półfinałami. Czy Jastrzębski Węgiel ma swoje propozycje w tej kwestii?
- Zasady rozgrywek ustala Polska Liga Siatkówki, której jesteśmy udziałowcami jako kluby PlusLigi. Od strony organizacyjnej wygląda to w ten sposób, że po sezonie oficjalnie spotykamy się w gronie prezesów i podsumowujemy minione rozgrywki. Zarazem jednak prowadzimy dyskusję na temat dostrzeżonych słabości i możliwości ewentualnych zmian, aby liga była bardziej stabilna i jeszcze ciekawsza. Zapewniam, że Jastrzębski Węgiel czynnie uczestniczy w tych rozmowach. Niemniej, należy przyznać, że ten sezon był wyjątkowy.

- Co pan ma na myśli?
- Pierwszą z brzegu jest sprawa Stoczni Szczecin. Popełniono niewybaczalne błędy w kwestii licencji dla tego klubu, którego upadek zdezorganizował rozgrywki. Krytyce podlegać powinna także związana z tą sytuacją postawa MKS Będzin, która negatywnie wpłynęła na wizerunek PlusLigi. Gdy Stocznia zrezygnowała z gry i została tym samym przesunięta na ostatnie miejsce w tabeli, zespół zajmujący trzynastą lokatę "nic już nie musiał". W moim przekonaniu regulamin powinien przewidywać jakieś rozwiązania w tej kwestii. Kolejną sprawą jest tzw. "transfer medyczny"...

- Z którego również Jastrzębski Węgiel skorzystał, sprowadzając Michała Szalachę.
- Tak, ponieważ regulamin dopuszcza taką sytuację. Niezależnie jednak od tego, osobiście jestem przeciwny takiemu rozwiązaniu. Dlatego cieszę się, że w zasadzie wszyscy uczestnicy rozgrywek PlusLigi zgadzają się, iż ten zapis należy zmienić i uściślić. Mieliśmy przecież do czynienia z sytuacją, gdy po kontuzji Bartosza Kurka regulamin można było interpretować na trzy sposoby i... każdy był prawidłowy. Nieprecyzyjność zapisów wprowadza niepotrzebny chaos i budzi kontrowersje. Odrębnym problemem jest także data graniczna możliwości dokonania "transferu medycznego". Osobiście uważam, że niedopuszczalną jest sytuacja, iż np. Maciej Muzaj kończy sezon z Treflem Gdańsk na dalszym miejscu, po czym dołącza do drużyny walczącej o medal. Dyskusje na ten temat trwają i o ile sama idea "transferu medycznego" zostanie utrzymana, to na pewno zmianie ulegną jego istotne elementy.

- O ile mi wiadomo, podejmuje pan także rozmowy w sprawie ujednolicenia zapisów w kontraktach zawodników.
- To rzecz jasna pokłosie naszych kłopotów z odejściem Salvadora Olivy. W tej sprawie panują różne opinie, które staram się zrozumieć. Jest oczywistym, że Salvador to taki typ sportowca, który musi znajdować się w centrum zainteresowania. Chce być liderem i wokół niego wszystko musi się kręcić. To jest mocno utrudnione w sytuacji, gdy zawodnik pełni rolę głównie rezerwowego. Z drugiej jednak strony nie można zapisać w kontrakcie takiego punktu, że dany siatkarz we wszystkich meczach musi występować w pierwszym składzie. Jak zapewne dało się zauważyć, między Ferdinando de Giorgim a Salvadorem Olivą nie było odpowiedniej "chemii".

- To była "tajemnica poliszynela".
- Nie będę ukrywał, że rozmawiałem z "Fefe" na temat Olivy, ale też nie wywierałem w tej kwestii nacisku na trenera, ponieważ to on odpowiada za wynik sportowy. Niemniej, absolutnie niedopuszczalną jest sytuacja, w której zawodnik ma ważny kontrakt, a mimo to pakuje walizki, podpisuje umowę z innym klubem i wyjeżdża nawet bez słów "dziękuję i do widzenia". Dlatego właśnie należy uporządkować zapisy w kontraktach i w związku z tym jako pierwszy wystąpiłem do władz Polskiej Ligi Siatkówki o rozpoczęcie prac nad ujednoliceniem tych kwestii. Aktualnie dyskutujemy na ten temat na szczeblu prezesów klubów. Padają zresztą także inne propozycje dotyczące np. optymalizacji podatkowej i składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ponieważ część kontraktów jest różnie interpretowana przez instytucje państwowe. Chcemy to ujednolicić i liczę, że już w przyszłym sezonie choćby w części odpowiednie rozwiązania wejdą w życie.

- Kiedy możemy spodziewać się oficjalnych decyzji we wspomnianych kwestiach?
- W przypadku transferu medycznego będziemy mieli do czynienia z "krótką piłką", ponieważ ta problematyka jest akurat dość prosta i nie budzi wielkich kontrowersji i wymaga jedynie skorygowania zapisów regulaminowych. W pozostałych sprawach spotkamy się w gronie prezesów klubów w dniu 10 czerwca. Wówczas powinny zapaść pierwsze decyzje, choć zapewne będzie tak, że damy sobie potem jeszcze kilka tygodni na konsultacje i zastanowienie się nad niektórymi rozwiązaniami. Ujednolicenie kontraktów nie jest już tak proste i szybkie, gdyż wiele kontraktów (i to na kilka sezonów) kluby zawarły już wcześniej.

- Czy wśród nich będą kwestie dotyczące przebiegu fazy play-off?
- Tak. Pojawiło się sporo opinii, że przerwa pomiędzy fazą zasadniczą a półfinałami była za długa, ponieważ zespół będący na fali zostaje de facto na miesiąc "odłączony od prądu". Oczywiście niektórym może to odpowiadać, ale powinniśmy obiektywnie oceniać rzeczywistość. Jeśli chcemy być świadkami widowisk na najwyższym poziomie, to te kilka tygodni przerwy tuż przed najważniejszymi meczami sezonu wydaje się niekorzystne. Wydaje się wielce prawdopodobne, iż w sezonie 2019/2020 w fazie play-off ponownie zagra osiem drużyn.

- Czyli "wraca stare".
- Oczywiście, to nic nowego. Uważam jednak, że to dobry kierunek zmian. Play-off to niesamowite emocje, ponieważ każdy mecz jest "o wszystko". W sytuacji, gdy PlusLiga jest tak niezwykle wyrównana, liczba ośmiu zespołów walczących o medale ma głęboki sens. Nie jest już bowiem tak, że drużyna z ósmej lokaty nie jest już w stanie powalczyć z liderem, a siódma ekipa nie napsuje krwi rywalowi z drugiego miejsca. Podkreślę, że głównym powodem tej koncepcji jest wyrównanie się poziomu czołówki polskiej ligi.

- Wróćmy do Jastrzębskiego Węgla, przechodząc zarazem do spraw kadrowych. Odchodzi kapitan drużyny Grzegorz Kosok. Mówi się o powodach natury finansowej.
- Bardzo żałuję, że Grzegorz Kosok opuszcza nasz klub. Czy dałoby się go zatrzymać? Być może tak, jednak obowiązują mnie pewne ramy budżetowe, których nie mam zamiaru przekraczać. Decyzję Grześka przyjąłem z pewnym zrozumieniem. Długo rozmawialiśmy na ten temat. Kosok przedstawił mi swoje argumenty, choć przyznał, że żal mu odchodzić, ponieważ spędził w Jastrzębiu najlepsze lata swojej kariery. To są literalnie jego słowa, a przecież akurat on ma z czym porównywać. Cieszy mnie ta opinia, ponieważ te trzy lata przypadły na okres moich rządów w klubie. Cóż, musimy sobie z tym poradzić i spoglądać w przyszłość. Nie jest przecież tak, że odszedł Grzegorz Kosok i środek bloku w Jastrzębskim Węglu przestał istnieć. Musimy znaleźć inne rozwiązanie i zrobić wszystko, abyśmy na tej pozycji byli jeszcze silniejsi. Taki jest mój punkt widzenia.

- Odchodzą także Wojciech Ferens i Dawid Gunia. Ferens udanie zastąpił Olivę, natomiast Gunia "odpalił" pod koniec sezonu. Mimo to nie zobaczymy ich już w Jastrzębskim Węglu.
- O Wojtku Ferensie mogę wypowiadać się w samych superlatywach. Gdy odszedł Oliva, rynek transferowy był dosłownie pusty, ponieważ kończyło się "okienko". Nie mieliśmy już możliwości pozyskania obcokrajowca z uwagi na czas trwania procedur paszportowych. Ratunkiem okazało się namówienie do gry w naszych szeregach właśnie Wojciecha Ferensa. Byliśmy przekonani wraz z trenerem Roberto Santillim, że jego pozyskanie jest bardzo dobrą decyzją, a Wojtek tylko potwierdził tę opinię na parkiecie. Szkoda, że nie zostaje w Jastrzębskim Węglu, ale umówiliśmy się na początku naszej współpracy, że "gramy razem" wyłącznie do końca tego sezonu. Właśnie dlatego Wojtek odchodzi z naszego klubu. Żałuję, bo to naprawdę świetny zawodnik i bardzo pozytywna osobowość. Jeżeli chodzi o Dawida Gunię, to jego odejście również związane jest z postanowieniami kontraktu, a także nową koncepcją budowania środka bloku. Niemniej, każdy przyzna, że w Dawid okazał się niezawodny w najbardziej odpowiednim momencie.

- W mediach pojawiają się pierwsze nazwiska zawodników, którzy dołączą do Jastrzębskiego Węgla w przerwie letniej. Mają to być...
- Od razu powiem, że przed oficjalnym komunikatem nie potwierdzę żadnego z wymienionych nazwisk. Nie wynika to jednak z mojej niechęci do ujawniania kibicom personaliów zawodników. Po prostu - prowadzenie rozmów, nawet bardzo zaawansowanych, to nie to samo, co finalizacja kontraktów i złożenie na nich stosownych podpisów. Proszę o jeszcze chwilę cierpliwości. Przyznam jedynie, że uzupełnienia składu mają na celu poszerzenie składu oraz nadanie mu nowej jakości.

- Ale raczej nie możemy spodziewać się "strzału" takiego, jakim było pozyskanie Dawida Konarskiego?
- Byłoby ciężko powtórzyć transfer rangi dwukrotnego mistrza świata... Takiego zawodnika nie mamy "na stole", ale już niejeden zawodnik udowodnił, że "bez nazwiska" też można grać i jestem przekonany, że nasz skład na sezon 2019/2020 będzie co najmniej tak mocny, jak ten poprzedni. Uważam wręcz, że będzie szerszy i bardziej perspektywiczny.

- Jak rozumiem, także z prezesa "zeszło ciśnienie", gdy w play-offach Dawid Konarski pokazał swoją klasę?
- Mogę przyznać, że... trochę tak. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że w rundzie zasadniczej Dawid nie prezentował tak równego i wysokiego poziomu, na jaki liczyliśmy. Potem jednak zobaczyliśmy go w akcji w ćwierćfinałach i to wystarczy za cały komentarz. Jego klasa i doświadczenie okazały się bezcenne w walce o medale.

- A zatem Konarski obronił się w play-offami, natomiast o skali zasług Juliena Lyneela nie musimy chyba nawet rozmawiać. Na pewno jednak nieco więcej spodziewaliśmy się po Christianie Frommie.
- Christian Fromm ma ważny kontrakt i nie zaistniały żadne szczególne okoliczności powodujące konieczność jego przedwczesnego odejścia z klubu. Być może rzeczywiście liczyliśmy na nieco więcej ze strony Christiana, ale jestem przekonany, że w kolejnym sezonie będzie lepiej. Fromm to bardzo ważne ogniwo zespołu, na który składają się nie tylko mecze, ale też trening i szeroko pojęta "szatnia". To niezwykle pozytywny człowiek, którego postawa scala drużynę.

- Teraz będzie trochę mniej sympatycznie. Niedawno Michał Kubiak w dość ostrych słowach wypowiedział się na temat Jastrzębskiego Węgla. Oczywiście chodziło tu o Akademię Talentów, której trenerem-koordynatorem jest jego tata Jarosław. Zabolały pana te słowa?
- Nie czuję się nimi w jakiś sposób dotknięty, aczkolwiek uważam, że to niegodne zachowanie tej klasy sportowca, byłego zawodnika naszego klubu. Michał Kubiak nie powinien publicznie wypowiadać się w kwestiach, które go nie dotyczą i w których nie jest kompetentny. Akurat w przypadku Akademii Talentów nasz były zawodnik jest stronniczy, ale nie robię z tej wypowiedzi większego problemu. To wszystko.

- Coś jednak jest na rzeczy. Przydałaby się garść wyjaśnień dla kibiców ze strony prezesa klubu.
- Jarosław Kubiak jest trenerem-koordynatorem Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla od samego początku jej istnienia. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to prywatna Akademia Talentów trenera Kubiaka. Aktualnie akademia stoi przed sporymi zmianami natury organizacyjnej, czyli przed powrotem z Żor do Jastrzębia-Zdroju. Najważniejszą sprawą jest ukończenie remontu bursy w Szerokiej i na tym skupiamy się obecnie. Akademia Talentów ma przygotowaną nową formułę funkcjonowania i... tyle na ten temat. Nie chcę wypowiadać się w dziedzinie personaliów, ponieważ to jeszcze nie jest ten moment. Nie potrafię odpowiedzieć dziś na pytanie, czy obecny sztab szkoleniowy będzie w stanie udźwignąć tę nową formułę działania akademii.

- Rozumiem, że sprawa przeprowadzki Akademii Talentów do Jastrzębia-Zdroju jest już przesądzona. Kiedy to nastąpi? To już kolejna nasza rozmowa na ten temat...
- Trwa to już jakiś czas, ponieważ adaptujemy obiekt przy ul. Reja do naszych potrzeb. Dziś łatwiej jest zbudować coś od nowa, aniżeli wyremontować budynek starszego typu według obowiązujących obecnie norm. To paradoks, ale tak właśnie jest. Natomiast terminem powrotu akademii do Jastrzębia są wakacje, a zatem w nowym sezonie młodzież Jastrzębskiego Węgla będzie już zadomowiona w naszym mieście. Mam także nieoficjalne informacje, iż prezydent Anna Hetman obiecała zabezpieczenie obiektu szkolnego na czas dokończenia inwestycji w Szerokiej, gdzie docelowo będzie mieściła się nasza szkoła. Oficjalna decyzja ma zapaść niebawem, ale najprawdopodobniej do momentu zakończenia prac nasi akademicy uczyć się będą w budynku, gdzie obecnie mieści się Szkoła Sióstr Salezjanek.

- Rozumiem, że Miasto Jastrzębie-Zdrój zaangażowało się w pracę na rzecz powrotu Akademii Talentów?
- Z panią prezydent rozmawiamy na ten temat od momentu, w którym objąłem funkcję prezesa w naszym klubie. Przyznam, że wola współpracy była zawsze, choć działania w tej kwestii miewały różną skalę. Nigdy jednak nie było tak, że miasto całkowicie o nas zapominało. Teraz wystąpiłem z prośbą o zabezpieczenie obiektu szkolnego na czas zakończenia inwestycji w Szerokiej i cieszę się, że otrzymamy pozytywną odpowiedź. Dziękuję za to.

- Kończąc temat Akademii Talentów - czy jest pan zadowolony z osiągnięć sportowych w tym sezonie? Młodzicy to klasa sama w sobie, a juniorzy dorzucili do klubowego dorobku brąz. Zawiedli chyba jedynie kadeci, którzy nie awansowali do finałów.
- Te wyniki uważam za bardzo dobre, ale od razu wyjaśnię, że nie są to główne elementy oceny działalności Akademii Talentów. Oczywiście sukcesy w mistrzostwach Polski to wspaniała sprawa, ale ważniejsze dla nas jest edukowanie młodzieży w dziedzinie siatkówki. Mamy złoto w młodzikach i brąz w juniorach, choć rzeczywiście po kadetach spodziewaliśmy się nieco więcej. Na pewno jednak to był dobry rok dla naszej akademii.

- Słyszał pan o plotkach dotyczących rzekomego ograniczenia finansowania sportu przez Jastrzębską Spółkę Węglową? Prezes JKH GKS Jastrzębie Kazimierz Szynal zdecydowanie im zaprzeczył.
- Szczerze mówiąc, że nie posiadam żadnych informacji o rzekomych planach Spółki w tej kwestii i nie wiem, skąd wzięły się takie plotki. Nie będę ukrywał, że dotarły one również do moich uszu, ale nie pamiętam, kto o tym mówił. Na pewno jednak nie było to źródło wiarygodne. Wypada mi jedynie po raz kolejny podziękować Jastrzębskiej Spółce Węglowej za wsparcie, jakiego nam udzielała i udziela. Na pewno nie bylibyśmy w stanie funkcjonować na tak wysokim poziomie sportowym bez zaangażowania JSW S.A. Powinniśmy być wdzięczni za to, że Spółka widzi sens inwestowania swoich środków w sport (bo przecież nie tylko w siatkówkę), dostrzegając w tym działaniu również istotne korzyści społeczne i wizerunkowe. Dziękuję także Miastu Jastrzębie-Zdrój oraz pozostałym naszym partnerom. Nie mogę nie wspomnieć również o naszych sympatykach, ze szczególnym uwzględnieniem Klubu Kibica. Kilka dni temu otrzymaliśmy bowiem raport Polskiej Ligi Siatkówki, według którego znajdujemy się na trzecim miejscu pod względem frekwencji na naszych meczach oraz procentowego wypełnienia Hali Widowiskowo-Sportowej podczas  spotkań PlusLigi.

- Znów te trzecie miejsca...
- To są całkiem dobre miejsca (śmiech). Powiem więcej, za trzy ostatnie sezony również jesteśmy na trzecim miejscu w klasyfikacji medalowej. Wszak wyprzedzają nas jedynie ZAKSA Kędzierzyn i Skra Bełchatów. Tu też mamy tę naszą silną trzecią pozycję.

- Na koniec jeszcze pytanie o Ligę Mistrzów, do której Jastrzębski Węgiel wraca po krótkiej przerwie. Nadal trzeba do niej dopłacać, czy coś się zmieniło?
- Niestety, tu akurat nic nie uległo zmianie. Mówiąc wprost, na występy w siatkarskiej Lidze Mistrzów należy mieć pieniądze. Niemniej, zarówno sportowcy, jak i kluby walczą o to, aby móc "pokazać się w Europie".

- Jaki cel postawi prezes przed drużyną?
- Proszę zapytać po losowaniu rundy grupowej (śmiech). Powiem jednak szczerze, że na chwilę obecną nie zastanawiałem się głębiej nad tym, co chcielibyśmy osiągnąć w Lidze Mistrzów. Na pewno nie będziemy stawiali przed zespołem jakichś niebotycznych wymagań. Podstawowym założeniem będzie po prostu "dojść jak najwyżej". Zdaję sobie sprawę, że to dość nieprecyzyjne postawienie sprawy.

- Czyli wyjście z grupy to minimum?
- Dzisiaj, przed losowaniem, tak należy zakładać.

- A jaki będzie cel na kolejny sezon PlusLigi? Na pewno byłoby dobrze podskoczyć powyżej tego "silnego trzeciego miejsca".
- Na pewno w sezonie 2019/2020 będziemy jeszcze bardziej ustabilizowani pod względem kadrowym i organizacyjnym. Oczywiście nie można zapominać, że nasi rywale również nie stoją w miejscu, a zatem szykuje nam się ostra walka o podium. Niemniej, taki klub jak Jastrzębski Węgiel nie może mieć innego celu, aniżeli strefa medalowa. To nie może podlegać dyskusji.

Na życzenie rozmówcy komentarze zostały wyłączone.

 

rozm. mg

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X