Dzisiaj jest: poniedziałek, 23 września 2019   Imieniny: Bogusław, Tekla, Liwiusz

więcej ›

SPORT

Siatkówka




Sezon 2019/2020 - terminarz
26.10 Chemik Bydgoszcz (w)
30.10 Cuprum Lubin (d)
03.11 ZAKSA Kędzierzyn (d)
09.11 Onico Warszawa (w)
16.11 Ślepsk Suwałki (d)
23.11 Warta Zawiercie (d)
27.11 Czarni Radom (w)
30.11 Skra Bełchatów (d)
04.12 LM - faza grupowa
07.12 Resovia Rzeszów (w)
11.12 LM - faza grupowa
14.12 GKS Katowice (d)
18.12 LM - faza grupowa
21.12 Trefl Gdańsk (w)
28.12 AZS Olsztyn (d)
04.01 MKS Będzin (w)

11.01 Chemik Bydgoszcz (d)
18.01 Cuprum Lubin (w)
22.01 ZAKSA Kędzierzyn (w)
25.01 Onico Warszawa (d)
29.12 LM - faza grupowa
01.02 Ślepsk Suwałki (w)
12.02 LM - faza grupowa
15.02 Warta Zawiercie (w)
19.02 LM - faza grupowa
22.02 Czarni Radom (d)
26.02 Skra Bełchatów (w)
29.02 Resovia Rzeszów (d)
04.03 LM - 1/4 finału
07.03 GKS Katowice (w)
11.03 LM - 1/4 finału
14.03 Trefl Gdańsk (d)
18.03 AZS Olsztyn (w)
21.03 MKS Będzin (d)

25.03 LM - 1/2 finału
Od 01.04 PlusLiga - 1/4 finału
08.04 LM - 1/2 finału
Od 15.04 PlusLiga - 1/2 finału
Od 25.04 PlusLiga - mecze o medale
16.04 LM - finał

PlusLiga 2019/2020

ZAKSA Kędzierzyn (m)
Onico Warszawa
Jastrzębski Węgiel
Warta Zawiercie
Czarni Radom
Skra Bełchatów
Resovia Rzeszów
GKS Katowice
Trefl Gdańsk
AZS Olsztyn
Cuprum Lubin
Chemik Bydgoszcz
MKS Będzin
Ślepsk Suwałki (b)
       
Informacje o klubie
Rok założenia: 1949 (LZS Jastrzębie), 1961 (Górnik Jastrzębie; od 1963 Górnik Jas-Mos; od 1970 GKS Jastrzębie; od 1991 KS Jastrzębie-Borynia; od 2004 Jastrzębski Węgiel)
Barwy: pomarańczowo-biało-czarne
Adres: al. Jana Pawła II 6, 44-335 Jastrzębie-Zdrój
Obiekt: Hala Widowiskowo-Sportowa, ul. Jana Pawła II 6
Rozgrywki: Siatkarska PlusLiga

Prezes: Adam Gorol
Trener: Roberto Santilli (Ita)
Asystent trenera: Leszek Dejewski
Trener przyg. fiz.: Luke Reynolds (Aus)
Scoutman: Bogdan Szczebak
Fizjoterapeuta: Bartosz Celadyn

Kadra:
Przyjmujący: Dominik Depowski, Tomasz Fornal, Christian Fromm (Ger) [1], Julien Lyneel (Fra) [8]
Rozgrywający: Lukas Kampa (Ger) [10], Raphael Margarido (Bra)
Środkowi: Jurij Gladyr (Ukr), Piotr Hain [16], Michał Szalacha, Graham Vigrass (Can)
Atakujący: Dawid Konarski [6], Jakub Bucki [5]
Libero: Jakub Popiwczak [3], Paweł Rusek [7]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2019-09-25

JKH GKS Jastrzębie - Kadra PZHL U23

Polska Hokej Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-09-25

GKS Jastrzębie - Bruk-Bet Nieciecza

1. runda Pucharu Polski

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-09-27

JKH GKS Jastrzębie - GKS Tychy

Polska Hokej Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2019-09-27

Jastrzębski Węgiel - Stroitiel Mińsk

Sparingowy mecz siatkarski

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Lot skazańców na Final Six"

Fot. Arkadiusz Kogut / Jastrzębski Węgiel
 

W miniony czwartek siatkarze Jastrzębskiego Węgla rozpoczęli przygotowania do sezonu 2019/2020. Dla części z nich kilka ostatnich tygodni było czasem wakacji, ale na pewno nie dla Jakuba Popiwczaka. Ulubieniec jastrzębskich kibiców, który reprezentuje barwy naszego klubu od ponad siedmiu lat, ma za sobą niezwykle udany występ w Lidze Narodów, której ukoronowaniem był sensacyjny brąz Final Six w Chicago.

Przy okazji pierwszego treningu naszych siatkarzy zapytaliśmy Jakuba Popiwczaka o jego wspaniałą reprezentacyjną przygodę, a także o brak powołania na Gdańsk, wyjazd Vitala Heynena z Chicago czy atmosferę w Iranie. Nie pominęliśmy również spraw związanych z Jastrzębskim Węglem - dzięki temu wiemy, że popularny "Piwo" naprawdę ma już "dość" brązowych medali.
 

- Zacznijmy od kwestii, jak Jakubowi Popiwczakowi mieszka się w Jastrzębiu? Przy okazji naszego ostatniego wywiadu czytelnicy JasNetu mieli okazję dowiedzieć się, że oficjalnie przeprowadziłeś się do Zdroju.
Jakub Popiwczak - Szczerze mówiąc, to jak na razie mieszka mi się w Jastrzębiu niczym w... hotelu (śmiech). Ostatnio bywam tu najwyżej na jeden czy dwa dni, ponieważ co rusz muszę gdzieś wyjeżdżać. Dlatego na ten moment ciężko mi cokolwiek powiedzieć w tej kwestii, choć przyznam, że końcówka minionego sezonu kojarzy mi się bardzo dobrze. Wtedy miałem okazję pobyć tu trochę dłużej, a na dodatek było to powiązane z fajnymi momentami w życiu zarówno moim, jak i Jastrzębskiego Węgla oraz całego miasta. Być może tamten brązowy medal nie był spełnieniem największych marzeń, ale ogólnie było całkiem nieźle. Podsumowując zatem - okres kilku miesięcy mieszkania w Jastrzębiu-Zdroju oceniam jak najbardziej na plus!

- Nie będziemy ukrywać, że podczas Final Six w Chicago najbardziej kibicowaliśmy właśnie tobie. Wszak jesteś z nami już siedem lat. Twoje odczucia po Chicago?
- Fantastyczne! Faktem jest, iż kiedy pojawiliśmy się na pierwszym zgrupowaniu reprezentacji Polski, to większość z nas liczyła zapewne co najwyżej na to, że uda nam się pokazać z dobrej strony w pojedynczych spotkaniach, co z kolei pozwoli pozostawić po sobie dobre wrażenie na trenerze Vitalu Heynenie. Trzeba przyznać, że to był nasz główny cel na ten sezon. Tymczasem skończyło się tak, że pojechaliśmy na turniej Final Six Ligi Narodów niczym "lot skazańców", a ostatecznie zdobyliśmy brązowy medal! Sądzę, że w USA pokazaliśmy się z kapitalnej strony. Przecież ten medal nie był żadną oczywistością. Wszyscy traktowali to w kategoriach wielkiej niespodzianki. Mogę się tylko z tego cieszyć i jednocześnie mieć nadzieję, że w kolejnych latach będzie mi dane przeżywać takie chwile, jak w Chicago.

- Chciałbym jeszcze zapytać cię o Urmię. W kwalifikacjach do Final Six zagraliście w mieście w Iranie, tuż przy granicy z Irakiem i Turcją. To dość niebezpieczny rejon świata. Na dodatek mecze z gospodarzami wiązały się z dodatkowymi emocjami...
- Nie chciałbym tu deklarować, że było jakoś strasznie, ponieważ wszystko było pod kontrolą. Irańscy kibice nie byli wobec nas wrogo nastawieni. Po prostu było widać, że bardzo kochają siatkówkę, a mecze Ligi Narodów są dla nich czymś niesamowitym, czego nie mają na co dzień. Na obejrzenie na żywo meczów z nami było podobno 200 tys. chętnych! Natomiast hala mieściła mniej więcej osiem tysięcy widzów, więc i tak atmosfera oraz tumult były niezwykłe. Nie wiem, czy będzie mi dane przeżyć jeszcze raz coś podobnego. Oczywiście inaczej uczestniczy się w tym wszystkim, kiedy jesteś na parkiecie, a inaczej - gdy oglądasz to z boku. Ja miałem okazję obserwować wydarzenia z "kwadratu" i przyznam, że to jest niesamowite, jak irańscy kibice kochają siatkówkę, swój zespół i zawodników. Niezwykłe były rytuały przy powitaniu siatkarzy, gdy skandowano ich imiona. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze będę miał okazję uczestniczyć w podobnym wydarzeniu. Sport uprawia się przecież także po co, aby  przeżywać takie momenty.

- Czyli żadnego strachu nie było, kiedy rzuciłeś okiem na mapę świata?
- Myślę, że trochę obaw pojawiło się w związku z tym, o czym mówił Michał Kubiak. Przeszliśmy nawet takie ogólne szkolenie, jak zachowywać się "w razie czego", abyśmy po prostu byli przygotowani na różne sytuacje. Nie czuliśmy się jednak w Iranie w żaden sposób zagrożeni. Nic złego się nie działo. Jedyne, czego doświadczyliśmy, to ogromne zainteresowanie siatkówką i naszymi osobami.

- Przejdźmy do Final Six w Chicago. Czy "Polska B" ma patent na "Brazylię A"?
- "Polska B" (śmiech)? Nie wiem, czy mamy "patent". Po prostu udało nam się rozegrać z nimi dwa bardzo dobre mecze. Pokonaliśmy Brazylię grającą w najmocniejszym składzie. To już jednak jest historia. Nie wiem, czy kiedykolwiek będziemy mieli okazję spotkać się jeszcze w podobnym składzie, jak ten z Chicago. Trzeba przyznać, że wielkim plusem naszej kadry jest to, że selekcjoner Vital Heynen ma do dyspozycji tylu dobrych zawodników. Niezależnie od tego, kto wybiegnie na boisko, zostawi serce dla naszej drużyny. 

- Cała siatkarska Polska zarywała dla was noce. Czuliście to wsparcie z kraju?
- Myślę, że tak. Rozmawialiśmy przecież z naszymi rodzinami czy znajomymi. To było niesamowite, jak z dnia na dzień rosły emocje związane z Final Six. Coraz więcej ludzi śledziło nasze mecze, a po ostatnim spotkaniu to już w ogóle nastąpiła eksplozja emocji! Czułem się tak, jakby oglądało nas pół Polski, a ja jestem nie wiadomo jaką gwiazdą (śmiech). Przeżywaliśmy to wszyscy razem. Ale trzeba także przyznać, że w samym Chicago byliśmy trochę odcięci od tych przeżyć w Polsce. Niby odbywała się tam wielka siatkarska impreza, ale mieszkańcy miasta o tym nie wiedzieli. U nas przed halami jest pełno kibiców, a tam nie było tego widać. Być może właśnie brak bezpośredniej presji pomógł nam w walce, ponieważ nie czuliśmy ciśnienia na wynik. Sądzę, że paradoksalnie sprzyjało to naszej młodej kadrze.

- Szczerze - byłeś rozczarowany brakiem powołania na kwalifikacje olimpijskie do Gdańska?
- Absolutnie nie. Miałem i nadal mam świadomość, jakie jest moje miejsce w szeregu. Vital Heynen sporo rozmawia z zawodnikami i jasno określa nasze miejsca w składzie. Wyraźnie mówi o swoich oczekiwaniach. Miałem zatem świadomość mojej roli w drużynie. Jestem wdzięczny za szansę, którą dostałem. Jestem z tego powodu szczęśliwy i starałem się tę okazję wykorzystać jak najlepiej. Nie mam żalu do nikogo, że nie zagrałem w Gdańsku. Jeśli jednak trener stwierdzi, że jestem potrzebny, to z marszu jestem gotów ruszać tam, gdzie będzie trzeba i godnie reprezentować Polskę.

- Teraz będzie trudne pytanie odnośnie sytuacji z Vitalem Heynenem i jego wyjazdu w trakcie Final Six. Wielu kibiców uważało, że selekcjoner was zlekceważył.
- Zdecydowanie nie. Trener Heynen już w maju jasno przedstawił sytuację, co jest najważniejsze w tym sezonie. Celem było uzyskanie kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Każdy z zawodników reprezentacji Polski miał tego świadomość, a zatem nikt nie mógł mieć do selekcjonera jakichkolwiek pretensji. Vital Heynen zawsze mówi "prosto z mostu" i dzięki temu zdawaliśmy sobie sprawę, że najważniejszy jest turniej w Gdańsku. Dlatego kadra na Chicago wyglądała tak, jak wyglądała. Selekcjoner otrzymał zgodę PZPS na wcześniejszy wyjazd i dlatego nie można w tej kwestii powiedzieć złego słowa. Ja nie widzę w tym żadnego problemu.

- Przejdźmy do najbliższej przyszłości. W pierwszej połowie października będziesz miał mały dylemat. Zostałeś powołany na Puchar Świata do Japonii, a tymczasem 11 października mamy Prezentację Jastrzębskiego Węgla...
- Myślę, że nadrzędnym celem sportowca jest gra w reprezentacji narodowej. To największe wyróżnienie i coś więcej, niż występy w klubie. Jestem przekonany, że każdy sportowiec to przyzna. Dlatego jeśli tylko będę miał okazję, to chciałbym grać w biało-czerwonych barwach i reprezentować Polskę. A prezentacja naszej drużyny? No cóż... Myślę, że mnie specjalnie prezentować nie trzeba (śmiech). Kibice chyba trochę mnie już znają...

- Zdecydowanie tak. A zatem czas na sakramentalne pytanie o to, jaki będzie ten sezon dla Jastrzębskiego Węgla. Skład jest mocniejszy niż ostatnio, a brąz będzie tym razem wyłącznie medalem pocieszenia. Oczekiwania są duże.
- To prawda. Mamy bardzo dobry skład i oczekiwania rzeczywiście są spore. Jednak równie mocnymi zestawieniami dysponuje także mniej więcej pięć innych klubów, które także chcą walczyć o medale. Celem minimum na pewno będzie powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu, ponieważ będziemy chcieli być na podium. Myślę jednak, że jesteśmy w stanie powalczyć o coś więcej. Złoto to byłby kosmos, ale jest w naszym zasięgu. Musimy mieć jednak świadomość, że możemy także spaść niżej... Natomiast teraz nie chcę o tym myśleć. Moim celem jest ciężka praca, podążanie za filozofią trenera, zgrywanie się z nowymi kolegami i poznawanie ich. Chcemy stworzyć tak fajną grupę, jak w poprzednim sezonie. Myślę, że jeśli tego dokonamy, to wszystko będzie w porządku i tym samym zrealizujemy cele, które wraz z trenerem postawimy sobie w szatni.

- Nie ukrywasz, że czasami masz dość tego brązu. 
- Istotnie, mam dość! Patrzę w górę Hali Widowiskowo-Sportowej i wszędzie za ostatnie lata tylko brąz, brąz i brąz (śmiech). Może jest w tym jakaś moja wina, że ciągle tylko ten brąz przynoszę do klubu (śmiech). Przydałoby się to zmienić!

- Czego oczekujecie od jastrzębskich kibiców na ten zbliżający się sezon?
- Wsparcia takiego, jakiego doświadczamy co roku! Kibice są z nami niezależnie od wyników - czy gramy lepiej, czy też nieco gorzej. Wiadomo, że jeśli prezentujemy się dobrze i walczymy z mocnym rywalem, to fanów jest więcej. Niezależnie jednak od tego, zawsze możemy liczyć na ich gorące wsparcie. Liczę, że ten poziom trybun utrzyma się. Mam przy tym nadzieję, że zachętą dla nowych sympatyków Jastrzębskiego Węgla będzie to, jaki poziom zaprezentujemy w nowym sezonie. 

- To na koniec pytanie osobiste - jaki jest pozasportowy cel Jakuba Popiwczaka na sezon 2019/2020?
- Moje życie jest tak mocno przesiąknięte sportem, że ciężko jest czasem odseparować siatkówkę od życia codziennego. Powiedzmy zatem, że takim celem jest obrona licencjatu. Jestem studentem zarządzania sportem na AWF Katowice. Przyznam, że to jest coś, co nie przychodzi mi z największą łatwością. Studia to jednak nie liceum - tym bardziej, że mam sporo innych obowiązków. Robię to jednak dla siebie i nie czuję w tej kwestii przymusu. Będę musiał jednak włożyć w tę dziedzinę mojego życia sporo innego rodzaju pracy, niż ta wykonywana na co dzień. To jest jednak inny wysiłek niż na siłowni czy parkiecie. Jeśli jednak uda mi się osiągnąć ten cel, to będę z siebie naprawdę dumny.
 


 

rozm. mg

KOMENTARZE

  • jasnet.pl | 23/09 godz. 15:03

    Bądź pierwszy! Wyraź swoją opinię!

DODAJ KOMENTARZ

Twoje imię:

Komentarz:

akceptuję regulamin

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X