Dzisiaj jest: czwartek, 28 maja 2020   Imieniny: Augustyna, Emilia, Jaromir

więcej ›

SPORT

Siatkówka

 
PlusLiga 2019/2020 - terminarz
 
26.10 Visła Bydgoszcz (w)3:0
30.10 Cuprum Lubin (d)3:0
03.11 ZAKSA Kędzierzyn (d)0:3
06.11 MKS Będzin (w)3:0
09.11 Projekt Warszawa (d)0:3
12.11 AZS Olsztyn (d)0:3
15.11 Ślepsk Suwałki (d)3:0
19.11 Visła Bydgoszcz (d)3:2
22.11 Warta Zawiercie (d)3:0
27.11 Czarni Radom (w)3:1
30.11 Skra Bełchatów (d)3:2
06.12 Resovia Rzeszów (w)3:0
14.12 GKS Katowice (d)3:2
22.12 Trefl Gdańsk (w)3:1
22.01 ZAKSA Kędzierzyn (w)3:2
26.01 Verva Warszawa (w)0:3
01.02 Ślepsk Suwałki (w)3:1
05.02 Cuprum Lubin (w)3:1
08.02 Trefl Gdańsk (d)3:1
16.02 Warta Zawiercie (w)2:3
22.02 Czarni Radom (d)0:3
25.02 Skra Bełchatów (w)3:0
29.02 Resovia Rzeszów (d)3:0
08.03 GKS Katowice (w)1:3
AZS Olsztyn (w)-:-
MKS Będzin (d)-:-
 
CEV Liga Mistrzów
11.12 Halkbank Ankara (d)3:0
19.12 VC Maaseik (d)3:0
18.01 Zenit Kazań (w)3:2
29.01 Halkbank Ankara (w)3:0
12.02 Zenit Kazań (d)3:1
19.02 VC Maaseik (w)2:3
Itas Trentino (n)-:-
Itas Trentino (n)-:-
 
PlusLiga 2019/2020

1. ZAKSA Kędzierzyn 24 61 20-4
2. Verva Warszawa 24 59 21-3
3. Skra Bełchatów 24 50 17-7
4. Jastrzębski Węgiel 24 48 17-7
5. Trefl Gdańsk 24 38 12-12
6. GKS Katowice 24 35 11-13
7. Czarni Radom 22 32 10-12
8. Ślepsk Suwałki 24 31 11-13
9. AZS Olsztyn 23 28 10-13
10. Warta Zawiercie 23 27 9-14
11. MKS Będzin 23 25 9-14
12. Cuprum Lubin 23 23 8-15
13. Resovia Rzeszów 24 23 7-17
14. Visła Bydgoszcz 24 15 3-21
       
 
Informacje o klubie
Rok założenia: 1949 (LZS Jastrzębie), 1961 (Górnik Jastrzębie; od 1963 Górnik Jas-Mos; od 1970 GKS Jastrzębie; od 1991 KS Jastrzębie-Borynia; od 2004 Jastrzębski Węgiel)
Barwy: pomarańczowo-biało-czarne
Adres: al. Jana Pawła II 6, 44-335 Jastrzębie-Zdrój
Obiekt: Hala Widowiskowo-Sportowa, ul. Jana Pawła II 6
Rozgrywki: Siatkarska PlusLiga
 
Prezes: Adam Gorol
Trener: Slobodan Kovać (Srb)
Asystent trenera: Leszek Dejewski
Trener przyg. fiz.: Luke Reynolds (Aus)
Scoutman: Bogdan Szczebak
Fizjoterapeuta: Bartosz Celadyn
 
Kadra:
Przyjmujący: Dominik Depowski, Tomasz Fornal, Christian Fromm (Ger) [1], Julien Lyneel (Fra) [8], Wojciech Szwed
Rozgrywający: Lukas Kampa (Ger) [10], Arturo Iglesias (Pur)
Środkowi: Jurij Gladyr (Ukr), Piotr Hain [16], Michał Szalacha, Graham Vigrass (Can)
Atakujący: Dawid Konarski [6], Jakub Bucki [5]
Libero: Jakub Popiwczak [3], Paweł Rusek [7]

« powrót

ZAPOWIEDZI

2020-06-03

GKS Jastrzębie - Warta Poznań

Fortuna I Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2020-06-12

GKS Jastrzębie - Sandecja Nowy Sącz

Fortuna I Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2020-06-20

GKS Jastrzębie - Zagłębie Sosnowiec

Fortuna I Liga

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

2020-09-20

Jastrzębski Bieg Kobiet na 5+

Bieg główną arterią miasta na 5,3 km

Jastrzębie-Zdrój

więcej »

więcej zapowiedzi

PUBLICYSTYKA

"Teraz najważniejsze jest zdrowie"

Prezes Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol, fot. A. Kogut

 

Jastrzębski Węgiel ma za sobą sezon 2019/2020, który zakończył się w niecodzienny sposób. W rezultacie pandemii koronawirusa przerwane zostały rozgrywki Ligi Mistrzów oraz PlusLigi. Te pierwsze były dla naszych siatkarzy przysłowiową "beczką miodu" ozdobioną triumfami nad Zenitem Kazań, natomiast w tych drugich pojawiła się łyżka dziegciu w postaci lokaty tuż za podium. Zarazem jednak widzimy już światełko w tunelu, bowiem władze klubów PlusLigi coraz wyraźniej konkretyzują plany na przyszłość. Czas zatem na posezonowy wywiad z prezesem Jastrzębskiego Węgla Adamem Gorolem, z którym tradycyjnie rozmawiamy o siatkówce i nie tylko.

- Zanim przejdziemy do PlusLigi i Ligi Mistrzów nie możemy nie porozmawiać o pandemii koronawirusa. Rozmawiamy w sytuacji niecodziennej. Przełożono nawet Igrzyska Olimpijskie. Takiej rzeczywistości nie było od II wojny światowej.
Adam Gorol - Trudno się z tym nie zgodzić. Sytuacja zaskoczyła nas wszystkich. Pandemia sparaliżowała całe społeczeństwo, a zatem także środowisko polskiej siatkówki. Zmuszeni jesteśmy przestawić się na inny tryb funkcjonowania. Przede wszystkim należy mieć w świadomości to, że w tej chwili najważniejsze jest zdrowie nasze i naszych najbliższych.

- Gdy z dzisiejszej perspektywy spogląda pan na batalię z CEV sprzed prawie dwóch miesięcy, to jakie nasuwają się wnioski?
- (chwila ciszy) Niestety, dziś mogę powiedzieć, że w tej kwestii miałem całkowitą rację. Biorąc jednak pod uwagę skalę tragedii we Włoszech, to... lepiej byłoby jej nie mieć. Właściwie nawet nie wiemy, jak tak naprawdę wygląda sytuacja w Italii, ponieważ jesteśmy zdani wyłącznie na relacje medialne. Mogę jedynie cieszyć się z tego, że na początku marca nie dopuściłem do wyjazdu naszych zawodników do Trydentu. Gdyby nie daj Boże wydarzyło się coś złego, nie byłbym w stanie sobie tego wybaczyć. Wewnętrznie czułem, że trzeba postąpić właśnie tak, aby chronić zdrowie zespołu.

- Czy prawdą jest, że mieliście lecieć do Bergamo, które kilka dni później stało się epicentrum pandemii?
- Nie będę ukrywał, że była to jedna z opcji podróży. Bergamo znajdowało się wśród tych lokalizacji, które mogliśmy odwiedzić po drodze do Trydentu. Mogę jedynie powtórzyć, że bardzo dobrze się stało, iż pozostaliśmy w domu.

- Tak szczerze, kiedy zyskał pan przekonanie, że epidemia koronawirusa może okazać się tak groźna? Nie docenialiśmy tej sytuacji na początku, choć na pewno przebudziliśmy się nieco wcześniej niż CEV.
- Mogę przyznać, że u mnie taka niepewność narastała już pod koniec lutego. Na przełomie lutego i marca zaczęło docierać do mnie, co może się wydarzyć. Zdałem sobie sprawę, jaki może być najgorszy scenariusz. Niestety, skala tragedii okazała się być nawet większa, niż dwa miesiące temu przewidywał nawet największy pesymista.

- Przejdźmy do PlusLigi. Od razu nasuwa się pytanie, czy nie było możliwości dokończenia sezonu? Pojawiały się przecież pomysły np. skoszarowania drużyn i rozegrania czegoś na kształt Final Four. W zasadzie czekaliśmy na tę decyzję kilkanaście dni, a zatem można domniemywać, że jako prezesi klubów również oczekiwaliście na rozwój sytuacji.
- Przede wszystkim należy tu wrócić do momentu podjęcia decyzji o zawieszeniu rozgrywek PlusLigi. Uważam, że była to z wszech miar dobra decyzja. Od tej chwili tak naprawdę zaczęliśmy wspólnie rozmawiać na temat wariantów rozwiązania sytuacji. Mówiąc "my" mam na myśli prezesów klubów PlusLigi. Podejmowaliśmy regularne konsultacje, mając "z tyłu głowy" myśl o tym, iż być może nie uda się w normalnych okolicznościach zakończyć sezonu. Pomysły były naprawdę różne, ale należy tu podkreślić wolę współpracy i kooperacji pomiędzy zarządami klubów. Nie było tak, że ktoś wyrażał niezadowolenie, ciągnął w swoją stronę lub na siłę walczył o medale. Wręcz przeciwnie - wszyscy stanęli na wysokości zadania i wyrażali pełne zrozumienie sytuacji. Tak jak mówię, opcji było kilka. Wśród nich rzeczywiście pojawiła się idea rozegrania skróconej formuły play-off z udziałem ośmiu lub nawet czterech najlepszych drużyn. Jednak wraz z upływem czasu musieliśmy wszyscy zrozumieć, że nie jesteśmy w stanie tego przeprowadzić. Stąd też podjęliśmy jednomyślną decyzję o zakończeniu sezonu.

- Czyli, jak rozumiem, nie mieliśmy tu powtórki z waszej dyskusji z działaczami Trentino Volley, którzy bezceremonialnie zakomunikowali miesiąc temu, iż "to problem Jastrzębskiego Węgla", że nie chce ryzykować wyjazdu do Włoch?
- Nie. Pomiędzy zarządami polskich klubów panowało pełne zrozumienie sytuacji. Wszyscy wyrażali podobne wątpliwości i obawy. Powiem szczerze, że w tych okolicznościach poznaliśmy różnicę w mentalności pomiędzy nami a Włochami. Dyskusja na temat zakończenia sezonu była dla nas wszystkich takim swoistym sprawdzianem i cieszyć musi, że każdy z polskich działaczy wykazywał się odpowiedzialnością. To naprawdę ogromny powód do satysfakcji. Zresztą, widzimy to na przykładzie zachowania naszego społeczeństwa. W Polsce ta odpowiedzialność za drugiego człowieka wydaje się być obecnie większa niż w niektórych krajach Europy Zachodniej.

- Przejdźmy teraz do naszego podwórka. Wiemy, że podjął pan rozmowy z drużyną. Czy podczas tych konsultacji miał pan żal do zawodników o te zawalone mecze z Radomiem, Zawierciem czy Katowicami? Byliśmy dwukrotnie lepsi od Skry Bełchatów, a przez te porażki jesteśmy poza Ligą Mistrzów i... chyba sami sobie jesteśmy winni. Z tym zresztą zgodzą się chyba sami siatkarze, ponieważ w takim duchu utrzymane jest oświadczenie, które pojawiło się na stronie Jastrzębskiego Węgla.
- Wszyscy widzimy, jak wygląda tabela. Jesteśmy na czwartym miejscu. Nie taki był plan. Powiem otwarcie, że nie jestem zadowolony z tej lokaty. Co więcej, nikt w naszym klubie nie jest z niej zadowolony! Przystępowaliśmy do tego sezonu z zupełnie innymi planami i zamiarami. Naszym celem był finał PlusLigi, a za minimum przyjmowaliśmy brązowy medal. W związku z tym czwarte miejsce nie może być powodem do radości. Z drugiej jednak strony powiedzmy sobie szczerze, że w obecny czas to nie jest najlepszy moment do rozprawiania z chłopakami na temat tego, że jestem zawiedziony tą lokatą. Zawodnicy podobnie oceniają tę sytuację i, co więcej, sami dokonali samooceny. Nie muszę robić tego za nich, ponieważ wiem, jak wielu z nich gryzie sportowa złość. Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że jesteśmy sami sobie winni. Jednak na szczeblu PlusLigi nie możemy z tym już nic zrobić. Z kolei bardzo dobrze radziliśmy sobie w Lidze Mistrzów. Podsumowując, nie jesteśmy zadowoleni z czwartego miejsca, ale zarazem otwarcie powiem, że na chwilę obecną nie to jest najważniejsze.

- Wspomniał pan o Lidze Mistrzów, która, jak wiemy, nie zostanie dokończona. Już wcześniej pojawiła się propozycja, aby w takim przypadku Jastrzębski Węgiel zagrał w kolejnej edycji właśnie z uwagi na to, że nie miał możliwości dalszej rywalizacji w sezonie 2019/2020. Jakie są szanse na taki scenariusz?
- Zanim odpowiem na to pytanie chciałbym wrócić jeszcze do zakończonej niedawno edycji Ligi Mistrzów. Nie ukrywam, że po jej zawieszeniu najbardziej obawiałem się sytuacji, w której nasi zawodnicy rozjadą się do domów i... po prostu nie będziemy mieli kim zagrać, jeśli doszłoby mimo wszystko do tych ćwierćfinałów. Powiedziałem wtedy, że nie widzę realnej możliwości dokończenia sezonu Ligi Mistrzów. Tymczasem praktycznie wszyscy nasi siatkarze, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, postawili sprawę jasno, że niezależnie od wszystkiego chcą grać i walczyć o półfinał! Te słowa przekonały mnie, że zespół ma w sobie "sportowego ducha" i wykazuje jedność w bardzo trudnym momencie. Proszę mi wierzyć, że nie w każdym klubie tak jest. Uzupełniając tę kwestię chciałbym jeszcze podkreślić, iż przez cały ten czas miałem bardzo dobry kontakt z drużyną. Rozmawialiśmy merytorycznie i w niemal wszystkich przypadkach wykazywaliśmy wzajemne zrozumienie. To pozwoliło nam zresztą bardzo szybko domknąć sezon 2019/2020 od strony formalnej.

- Wróćmy zatem do kwestii szans na Ligę Mistrzów 2020/2021...
- Mówiłem już wielokrotnie, iż będę robił wszystko, aby dopuszczono nas do gry w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Sytuacja jest o tyle interesująca, że w analogicznej sytuacji znalazł się nasz ćwierćfinałowy rywal Trentino Volley, który we włoskiej lidze również zajmuje czwartą lokatę. Ponadto liczę także na wsparcie ze strony działaczy Roeselare. Belgowie wycofali się wprawdzie z zawodów, ale doskonale wiemy, w jakich okolicznościach to się wydarzyło. Zapewniam kibiców, że będę walczył o to, abyśmy właśnie za sprawą awansu do ćwierćfinału i braku możliwości jego rozstrzygnięcia zagrali w kolejnej edycji Ligi Mistrzów.

- Podsumowując, gdyby miał pan się pokusić o ocenę postawy drużyny w tym sezonie w nowej skali szkolnej, czyli od jeden do sześć, to jaki stopień by pan wystawił?
- Trudne pytanie. A raczej trudna odpowiedź (śmiech)...

- Bierzemy pod uwagę czwarte miejsce w PlusLidze, ćwierćfinał Ligi Mistrzów i Puchar Polski, w którym wszyscy wiemy, jak było.
- Brak awansu do turnieju finałowego Pucharu Polski w żadnym wypadku nie był kalkulowany, jednak wierzę, że w jakimś stopniu styl gry i wyniki w meczach Ligi Mistrzów zrekompensowały ten fakt. W tych kategoriach stawiam "czwórkę".

- Czyli ocenę "dobrą"?
- Tak, "dobrą", ale daleką od "bardzo dobrej". Uważam, że PlusLigi nie mieliśmy prawa zakończyć na czwartym miejscu niezależnie od okoliczności. Oczywiście możemy tłumaczyć się kontuzjami czy też przygotowaniami do play-off. Jednak mając perspektywę na przebieg rozgrywek oraz nasz potencjał kadrowy, to tak naprawdę nie mieliśmy prawa opuszczać podium. Krótko mówiąc, jestem przekonany, że Jastrzębski Węgiel powinien znajdować się w ruchu ciągłym pomiędzy pierwszym a trzecim miejscem. Gdybyśmy utrzymywali tę pozycję przez większość rozegranego sezonu i teraz finalnie znaleźli się w pierwszej trójce, to ocena byłaby lepsza.

- Na to "podsumowanie podsumowania" prosiłbym o krótkie odpowiedzi na trzy pytania. Jaki był najtrudniejszy moment tego sezonu?
- Myślę, że jednak trzeba tu wskazać przedwczesne zakończenie sezonu PlusLigi.

- A najpiękniejszy?
- Oczywiście oba zwycięstwa nad Zenitem Kazań.

- Dopytam - wyżej ceni pan zwycięstwo na wyjeździe, czy u siebie?
- Triumf w Kazaniu był niezapomniany.

- A jakie było największe zaskoczenie w tym sezonie?
- (chwila zastanowienia) Nie użyłbym tu słowa "zaskoczenie". Do tej sytuacji bardziej pasuje słowo "niespodzianka, pozytywna niespodzianka". Chodzi o postawę naszego zespołu w trudnej chwili przerwania sezonu, ich ogólne zachowanie w tej nowej, trudnej sytuacji.

- Co pan ma na myśli?
- Rozmawialiśmy już o tym, jak zawodnicy zareagowali na moje słowa o braku możliwości dokończenia rozgrywek Ligi Mistrzów. Bardzo spodobała mi się ta jedność drużyny w trudnym momencie. Chciałbym to podkreślić, ponieważ spodziewałem się, że jeśli zawodnicy rozjadą się do domów, to w przypadku powrotu do gry po prostu nie będziemy mieli zespołu. W tym trudnym momencie okazało się, że mój sposób komunikacji z drużyną jest właściwy, choć zapewne nie jest pozbawiony słabych punktów. Znam te opinie, że za mało rozmawiam z zawodnikami, a do uszczypliwości, iż "nie znam się na siatkówce" zdążyłem już przywyknąć. Tymczasem sytuacja wygląda tak, że przyjąłem pewną formułę komunikacji na linii zarząd - szatnia. Nie ma co ukrywać, każdy prezes ma swój styl zarządzania, że jest ona inna, niż w innych klubach. Niemniej, to my jako pierwsi w Polsce zakomunikowaliśmy porozumienie osiągnięte z zawodnikami. To chyba o czymś świadczy.

- Przejdźmy do spraw kadrowych. Na jakie zmiany w drużynie powinni przygotować się kibice Jastrzębskiego Węgla?
- Zmiany kadrowe w naszym zespole na pewno nastąpią. Rzadko jest tak, że do kolejnego sezonu przystępuje się w stu procentach w tym samym zestawieniu. Sytuacja jest dynamiczna i wymaga jeszcze wielu przemyśleń. Są zawodnicy tacy jak Lukas Kampa, którzy przedłużyli już umowy z Jastrzębskim Węglem. W kilku innych przypadkach kontrakty się kończą, ale nie chciałbym rozwijać tej kwestii. Od razu uprzedzę, że w chwili obecnej nie będę komentował zachowania i internetowych wpisów Dawida Konarskiego i trenera Slobodana Kovacia. Powiem jedynie tyle, że kibice powinni spodziewać się dużych zmian w składzie, ale proszę o cierpliwość w tej kwestii. Jeśli coś będzie dopięte na ostatni guzik, to na naszej oficjalnej stronie na pewno pojawi się stosowny komunikat.

- A zatem w tej kwestii więcej od pana prezesa nie uzyskam. Idźmy dalej. Podsumowujemy sezon, a zatem nie możemy nie zahaczyć też o Akademię Talentów. Z oczywistych powodów tu również rozgrywki nie zostały dokończone. To o tyle problematyczne, że właśnie przed tym sezonem młodzież wróciła wreszcie do Jastrzębia-Zdroju.
- Co do samego powrotu Akademii Talentów do naszego miasta to nie mam wątpliwości, iż była to dobra decyzja. Ten temat uważamy za zamknięty. Dodam jedynie, że porażająca jest różnica pomiędzy tym, co działo się w kompleksie przy ul. Reja przed rozpoczęciem roku szkolnego oraz tym, co ma miejsce teraz. W sierpniu i wrześniu na obiekcie panowała wręcz "gorączka". Po bursie i hali biegały dziesiątki ludzi, a potem przyjechało siedemdziesięciu siatkarzy oraz ich rodzice. Tymczasem teraz na Szerokiej panuje wręcz... grobowa cisza. No cóż, ale jestem przekonany, że mimo trudnego okresu, który nas czeka, będziemy mogli dokończyć nasz projekt. Postawiłem sobie za cel, aby cały obiekt przy ul. Reja został wyremontowany i dostosowany do naszych założeń. Chcę, aby przy bursie i hali działała także nasza szkoła. Wiadomo, że w obecnej sytuacji niewiele tam się dzieje. Trwają jedynie pewne prace konserwacyjne. Liczę jednak, iż mimo tego koniecznego wyhamowania wszystko wróci do normy i będzie dobrze. Być może zafiniszujemy nieco później, ale chcemy zrealizować nasze plany w stu procentach.

- A na ile przerwanie i zakończenie sezonu wpłynie na tych chłopaków? Byli przecież w niezłym gazie. Wygrali wszystko na Śląsku, a w rozgrywkach ogólnopolskich awans gonił awans. Jest pan zapewne w kontakcie z trenerami. Co oni mówią?
- To dla nas wszystkich bardzo trudny temat. Ucierpiał pion szkoleniowy i edukacyjny, nie mówiąc o zawodnikach i ich rodzicach. Nie jest wielką tajemnicą, że chłopcy odczuwają pewne rozgoryczenie. Jeśli mówimy o powrocie Akademii Talentów do Jastrzębia, to do pełni szczęścia brakowało właśnie sukcesu na niwie ogólnopolskiej, ponieważ w województwie rzeczywiście wygraliśmy wszystko. W tym miejscu chciałbym wyrazić wielki szacunek dla pracy trenera-koordynatora Dariusza Luksa oraz całego sztabu, bo do momentu przerwania sezonu ten rok szkolny był bardzo udany. Jak wiadomo, stosunkowo niedawno doszło do zmiany na stanowisku koordynatora. Zmiana to zawsze obawa, że coś może pójść nie po naszej myśli. Jednak Dariusz Luks udowodnił, że podjąłem dobrą decyzję.

- Rozumiem, że mimo przerwania sezonu "coś" się jednak dzieje?
- Tak. Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Edukacji szkoła funkcjonuje zdalnie, a kilka dni temu rok szkolny zakończyli maturzyści. Wiadomo, że uczniowie rozjechali się do domów, więc należy pracować przez Internet. Natomiast od strony organizacyjnej działa to tak, że w każdym kolejnym tygodniu przeprowadzamy średnio trzy wideokonferencje z udziałem ludzi zaangażowanych w projekt Akademii Talentów, czyli dyrektora szkoły, sztabu szkoleniowego, kierownika obiektu oraz administracji. Omawiamy na bieżąco wszystkie ważne sprawy i utrzymujemy kontakt z rodzicami na tyle, na ile pozwala nam obecna technika. Staramy się zdalnie zarządzać naszą akademią i to się dzieje.

- Na koniec nie możemy nie porozmawiać jeszcze o sytuacji gospodarczej, która będzie bardzo trudna. Czeka nas wielki kryzys. Z tej perspektywy patrząc trzeba zadać pytanie, czy kibice jastrzębskiej siatkówki mają powody do obaw o powtórkę z początku lat 90. lub 2015 roku?
- Pracuję w kilku branżach poza sportem i w różnym stopniu te branże są obecnie dotykane kryzysem. Aktualna sytuacja i jej konsekwencje w ten czy inny sposób dotkną prawie wszystkich. Dodatkowy problem polega na tym, że na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie przewidzieć skali konsekwencji ekonomicznych pandemii koronawirusa. Natomiast jeśli chodzi o Jastrzębski Węgiel, to nie przechodzi mi nawet przez myśl obawa, że może mieć miejsce degradacja do niższej ligi lub wręcz rozpad klubu. Mogę zapewnić, że wspólnie z naszym głównym partnerem, czyli Jastrzębską Spółką Węglową zrobimy wszystko, by ewentualne skutki obecnej sytuacji były dla naszego klubu jak najmniejsze. Dlatego na chwilę obecną nie widzę takiego zagrożenia, ale - zastrzegam - nie wiemy, co jeszcze nas czeka. Z drugiej jednak strony, tak zawsze można powiedzieć.

- To znaczy?
- Nie należy z góry szukać usprawiedliwień, czy też potęgować problemu. Ja mimo wszystko staram się dostrzegać pozytywy na przyszłość. Być może niektórym wydaje się, że skoro nie ma meczów, to nie mamy nic do roboty. Tymczasem jest wręcz odwrotnie! Teraz dostrzegamy jeszcze poważniejszy zakres pracy wewnątrz klubu, którą należy wykonać, aby lepiej przygotować się z jednej strony na niepewną przyszłość, jak również na inną formułę funkcjonowania klubu, przynajmniej na początku kolejnego sezonu. Mam pewne pomysły na stworzenie planu awaryjnego, ale jednak mimo wszystko wierzę, iż jesienią rozpoczniemy kolejną edycję rozgrywek PlusLigi w uzgodnionym już terminie, tj. 12 września. Niestety, na tę chwilę nie można wykluczyć rozpoczęcia tych rozgrywek bez udziału publiczności. Podkreślę, że nam wszystkim, czyli władzom klubów i działaczom Polskiego Związku Piłki Siatkowej niezmiernie zależy, aby nasza dyscyplina przetrwała. Polska ma ogromną siatkarską tradycję i nie można jej zaprzepaścić. Na pewno jeszcze będzie dobrze, ale tu najbardziej potrzeba nam cierpliwości. Nie można pochopnie podejmować decyzji i czasem trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość i poczekać na lepszy moment.

- Nie wiemy, co będzie za pół roku. Może być przecież jeszcze gorzej. Niektórzy snują scenariusze katastroficzne.
- Sytuacja jest bardzo dynamiczna i niepewna. Bez wątpienia wszyscy będziemy musieli "wyhamować". Czasem lepiej pewne decyzje przesunąć o jakiś czas i skupić się na tym, co jest "tu i teraz". Zdaję sobie sprawę, że prawdziwy kibic marzy już o tym, aby przyjść na normalny, ligowy mecz. Jednak obecnie najważniejsze jest zadbanie o zdrowie swoje i najbliższych. Każdy z nas musi stosować się do zaleceń w kwestiach samoizolacji. To także test na ludzką solidarność. Zadbajmy o siebie, abyśmy jako środowisko Jastrzębskiego Węgla, czyli jego kibice, zawodnicy, działacze i sponsorzy, spotkali się za kilka miesięcy na kolejnym meczu. Wierzę, że będzie dobrze. Kluczem do przyszłości jest cierpliwość. 

Na życzenie rozmówcy komentarze zostały wyłączone.

 

WWW.SPORT.JASNET.PL

 

rozm. mg

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X