Czego nauczyła ich szkoła?

Przysłuchując się rozmowom jastrzębskich uczniów czy studentów, rozpiera człowieka duma. Młode pokolenie dba o swoje interesy i wie, jak ustawić się w życiu. Zapobiegliwie wymieniają między sobą informacje na temat ostatniego sprawdzianu lub egzaminu, dopytują o samopoczucie profesora, studiują w skupieniu listę szczęściarzy, którzy dostali się na wymarzony kierunek studiów, czasem – zasięgają języka, jakie substancje chemiczne najlepiej wpływają na „skuteczność” edukacji. Zdolną mamy młodzież. Ambitną. Wiedzącą, czego chce. Ale czy na pewno?

fot. archiwum

Zawsze może pojawić się ktoś, jakiś „zgred”, który zepsuje nam to dobre samopoczucie. Ktoś, kto wytknie młodym ludziom, że uczą się nie dla konkretnej wiedzy, ale właśnie dla samego uczenia się. Dla ocen, dla zaliczonego semestru, dla rodziców… Nigdy nie dla siebie. Mało tego, ten złośliwy malkontent może posunąć się dalej i wytknąć młodzieży, że traktuje szkołę jako przedłużenie czasu beztroskiej młodości. A potem, kiedy przychodzi zmierzyć się z brutalną rzeczywistością i szukać pracy, dochodzi do dramatów. Tych mniejszych. I tych większych.

A może to nie wina uczniów? Może ten ktoś powinien wziąć na celownik polską oświatę? Z programami, w których aż roi się od teorii. Z niepisanym przyzwoleniem na cwaniactwo i ściąganie w czasie lekcji? Z przymykaniem oczu na wagarowanie i „urywanie się” z lekcji? Jakby nie patrzeć, to właśnie oni – uczniowie i studenci – staną się w przyszłości pracownikami. Jaki będzie z nich pożytek? Czego nauczyła ich szkoła?

Ale wróćmy ponownie do naszego „zgreda”. On już ma kolejny pomysł na to, jak uprzykrzyć życie polskiej młodzieży. Tym razem podnosi kwestię bezstresowego wychowania. „Jakie bezstresowe wychowanie” – pyta oburzony – „skoro świat, z którym młodzi ludzie będą musieli się zmierzyć jest brutalny, a już na pewno bardzo stresujący?” Jeśli, dajmy na to, studia mają być czymś w rodzaju inkubatora, ewentualnie przedłużenia młodości, to jaki los gotujemy naszym dzieciom? My, rodzice, nauczyciele – arcymądrzy i doświadczeni mentorzy? Potem, w jednej chwili: obuchem w łeb! Powoli zacznie świtać im, że świat jest inny niż ten w szkolnej ławie i nie zawsze da się „kozaczyć” czy zbierać profity za nic. W końcu też zrozumieją, że ich rzeczywista edukacja zaczęła się dopiero za murami uczelni, a nie w momencie, kiedy otrzymali do rąk indeks. To cenna wiedza.

Bo wcześniej czy później przyjdzie czas próby. Zawsze przychodzi. Kiedy już młodzi ludzie zachłysną się podarowaną im przez szkołę wolnością, kiedy zdadzą wszystkie egzaminy i uzyskają wymarzone dyplomy, zaczną szukać pracy. I tu rozczarowanie! Bolesne zaskoczenie. Nagle dotrze do nich, że praca na rynku to towar. Że oferując go, muszą zdawać sobie sprawę, jaka jest ich oferta, bo – z całym szacunkiem – na lichy produkt „nie poleci” nawet najbardziej zdesperowany pracodawca. Kontynuując naszą wyliczankę: że liczy się konkret – doświadczenie i praktyczne umiejętności – a nie średnia ocen czy list polecający od profesora. Że pracodawcy najchętniej przyjęliby dwudziestokilkuletnią blondynkę z 5-letnim doświadczeniem. A im, jak na złość, brak większości z tych atutów. Gdzie popełnili błąd?

To może skoncentrujmy się na tej długonogiej blondynce. Gdzie ona miałaby zdobyć swoje doświadczenie? No cóż, niewykluczone, że jeszcze w czasie studiów zgłosiła się do jednej z firm w naszym mieście i zapytała o możliwość podjęcia w niej stażu. Niewykluczone, że kosztem części swoich wakacji, postawiła na coś nowego, coś praktycznego. Niewykluczone, że na pytanie potencjalnego pracodawcy o wynagrodzenie odpowiedziała, że to nie jest w tym momencie najważniejsze (o zgrozo!). Ale niewykluczone także, że kiedy zorientowała się na czym będą polegać jej obowiązki, a – dajmy na to – sprowadzałyby się one do robienia szefowi kawy (znamy takie osoby, he, he) szybko pożegnała się z nowym miejscem pracy i zaczęła szukać szczęścia gdzie indziej. Niewykluczone.

Jedno jest pewne. Jeśli nie zatraciła resztek instynktu samozachowawczego, nie będzie szukać nowego zajęcia w Urzędzie Pracy. Bo kiedy wreszcie zostanie zauważona przez tamtejszych urzędników, niechybnie okaże się, że staż, który jej zaproponowano, nie ma nic wspólnego z jej wykształceniem. I znowu, jeśli spotka się w połowie drogi ze swoim rozumem, nie przyjmie tej oferty. Co prawda, ten czy inny „życzliwy” będzie przekonywał ją: „Bierz, co dają. To zawsze kilka miesięcy jakiegoś doświadczenia”, ale czy naprawdę stawką w tej grze jest „jakieś tam doświadczenie”? Wierzymy w naszą zjawiskową blondynkę. Ufamy, że wreszcie dostanie się na wymarzony staż. Że będzie szukać tego doświadczenia: małymi kroczkami, konsekwentnie do celu, z pokorą, ale i wiarą we własne siły. Kto wie, może z czasem to ona zacznie przyjmować do pracy?

Już na sam koniec ów malkontent rzecze: „Świat, w którym przyszło nam żyć jest brutalny”. I trudno się z nim nie zgodzić, bo, rzeczywiście, tak jest. Ale czy to jest najcenniejsza wiedza, jaką mógł przekazać uczniom, tudzież studentom? Już na starcie straszyć ich, że w życiu wygrywa silniejszy, że nieprzystosowani wypadają z gry, że w najlepszym wypadku staną się klientami opieki społecznej? Z drugiej strony, może nie warto pozostawiać młodych ludzi w błogiej nieświadomości? Bo im dłużej będziemy przekonywać, że z dyplomem w ręku szybko zawojują świat, tym większą wyrządzimy im krzywdę? Oto dylemat, a raczej egzamin, jaki będzie musiał zdać każdy z nich. Jeśli nie dzisiaj, to na pewno jutro. Niewykluczone, że od jego wyniku zależeć będzie więcej niż od wszystkich wcześniejszych egzaminów razem wziętych.

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Również warto przeczytać
Beton i jeszcze raz beton...
IMG_20221123_130005
„Od kilku lat trwa rewitalizacja Parku Zdrojowego. Wydano miliony złotych. Ale czy efekt końcowy będzie oczekiwany przez mieszkańców?” – zastanawia się nasz Czytelnik. „Już teraz widać, że jest to tak...
Gdzie parkować?
e2ddd999
„Gdzie parkować?” Do kogo tak naprawdę zaadresować to odwieczne pytanie? I czy udzielone odpowiedzi zadowolą jeszcze kogokolwiek? Fakt, że problem ten dotyczy nie tylko naszego miasta, nie stanowi tu zbytniego...
Dlaczego piesi giną na pasach?
35-692857
Gdzie przechodzący przez jezdnię powinien bać się o swoje życie? I to do tego stopnia, żeby w myślach gorączkowo „klepać zdrowaśki”? No cóż, może wydać się to nieco kuriozalne, ale...
"My, jako policja, służymy ludziom..."
66-709479
„Głównie chodzi o to, żeby mieszkańcy poczuli, że mają wpływ na swoje bezpieczeństwo, a my, jako policja, służymy ludziom…” Te szczególne słowa wybrzmiały swego czasu w sali jastrzębskiego magistratu i...
A patriotyzm?!
b57fabfc
Kilka miesięcy temu obchodziliśmy rocznicę Powstania Warszawskiego. Przed nami, już za kilka dni, Narodowe Święto Niepodległości. A gdzieś w tle – pytanie o patriotyzm. Co tak naprawdę dla nas znaczy?...
GSM: Dodatek osłonowy i struktura opłaty
a76044d3
Zgodnie z Ustawą z dnia 17 grudnia 2021 r. o dodatku osłonowym informujemy, że każda osoba prowadząca gospodarstwo jednoosobowe lub tworząc z innymi osobami gospodarstwo wieloosobowe może ubiegać się o...
Przewiń do góry