Czerwony guzik w autobusie

Podróż przebiegała spokojnie, dopóki na przystanku nie wsiadło dwóch młodych mężczyzn. Na pierwszy rzut oka widać, że byli to tacy, co „wszystko im wolno”. Na odległość czuć od nich było też alkohol. Zachowywali się bardzo głośno i wulgarnie. Co drugie słowo to głośno wywrzaskiwane przekleństwa i niewybredne obelgi wobec dziewczyny, która najwidoczniej nie spełniła oczekiwań jednego z nich. Siedzący nieopodal starszy mężczyzna nie wytrzymał i zwrócił im spokojnie uwagę, że w autobusie są też inne kobiety, a nawet dzieci. To tylko zaogniło sytuację. Ale tym razem to on stał się celem ich ataków.

fot. MZK Jastrzębie

Najpierw stek wyzwisk, potem zaczęli go popychać, a w końcu okładać pięściami i kopać. Nie reagowali na protesty innych pasażerów, na odwrót, zaczęli się odgrażać, że zaraz się za nich zabiorą. Kierowca autobusu, widząc sytuację, zatrzymał pojazd, otworzył drzwi i zażądał, żeby natychmiast wysiedli. Wtedy rzucili się na niego. Po paru ciosach osunął się na podłogę. Dołożyli jeszcze parę kopniaków już leżącemu i dopiero wtedy wyskoczyli z autobusu, nadal miotając wyzwiska i przekleństwa. Kiedy za kilkanaście minut przyjechała wezwana policja, jedna z pasażerek ocierała krew z twarzy kierowcy, a po sprawcach nie było już śladu.

Powyższa historia nie była prawdziwa. W każdym razie – nie dosłownie. Niejednokrotnie pojawiały się komentarze pasażerów o niewłaściwych, a nawet niebezpiecznych incydentach w autobusach, jak chociażby ten poniżej: „Wszystko ładnie, pięknie. Widziałem, jak jeden z kierowców, taki wielki, słusznej postury zwrócił uwagę dwóm młodym, to wyskoczyli do niego z łapami, ale się przeliczyli. Wylecieli drzwiami aż miło było patrzeć. A ludzie? No po co? Lepiej się nie odzywać, nie wtrącać. Stwierdzam, że tutaj trzeba mieć posturę, aby było spokojnie. Wystarczy jechać w piątek albo sobotę wieczorem. Kanarów nie ma, każdy chce jakoś dojechać do pracy, do domu. A w autobusach krzyki, wrzaski, pijani, jakieś mordobicia, przekleństwa. Raz pomogłem kierowcy i teraz szlajamy się po sądach jako świadkowie. Dziękuję! Teraz odwracam głowę. Jeżdżę na Borynie S-14 i diabli mnie biorą, jak wsiada banda śmierdząca, pijana, naćpana, wyjąca, bez biletów. Nieraz to jest horror, co się dzieje”.

I to nie jest odosobniony komentarz jednego z pasażerów.

Pojawia się zatem pytanie, na ile podróż autobusami jest bezpieczna, kto odpowiada za bezpieczeństwo pasażerów, czy są opracowane procedury działania w trudnych sytuacjach i czy są one skuteczne? Nie chodzi tu jednak o bezpieczeństwo w ruchu drogowym, a zapewnienie go w środku autobusu. Zapytany o to prezes Miejskiej Komunikacji Autobusowej (byłego PKM), firmy, która obsługuje miejskie autobusy, odpowiada, że ich zadaniem jest właściwa obsługa techniczna i zapewnienie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Zatrudniają wykwalifikowanych kierowców, a nie supermenów, będących w stanie poradzić sobie w każdej sytuacji. Wskazuje, że organizatorem komunikacji jest Międzygminny Związek Komunikacyjny, który określa wszystkie zadania i procedury w autobusach. Zresztą, obecnie jest on również właścicielem MKA.

MZK do tej pory nie wprowadził żadnych procedur bezpieczeństwa. Właściwie temat dla niego nie istniał. Więcej – nawet nie zdawał sobie sprawy, że coś takiego może być potrzebne. Jedyna forma reakcji, dotąd obowiązująca na wyjątkowe sytuacje w autobusie, to telefon kierowcy do dyspozytora. Ale już pobieżne rozważenie takiego działania pokazuje, że niewiele ma ono sensu. No bo co ma robić kierowca w razie szybko rozwijającej się i niebezpiecznej sytuacji w autobusie? Prowadzić pojazd i rozmawiać przez komórkę z dyspozytorem? (kierowcy nie mają słuchawek). Jak wiadomo jest to zabronione w ruchu drogowym i niebezpieczne. Jedną ręką kierować, a drugą trzymać telefon? Zatrzymanie autobusu nie wszędzie jest możliwe. A wyjaśnianie sytuacji dyspozytorowi wymaga trochę czasu. A ten z kolei musi zawiadomić policję i jej wyjaśnić, o co chodzi. To znowu czas. No i oczywiście czas dotarcia patrolu na miejsce.

MZK tłumaczy, że w autobusach jest założony monitoring i w razie naruszenia porządku może być wykorzystany do ścigania sprawców. Tylko, że korzystanie z niego jest już poniewczasie, jak doszło do przestępstwa i strat, a może i ofiar. Z jego wykorzystaniem też różnie bywa.

Co wobec tego można byłoby zrobić? Może opracować procedury bezpieczeństwa? Takie, które z góry dokładnie określą, jak w krytycznej sytuacji postępować, kto i jak powinien się zachować. Takie jak chociażby w banku. Tam w przypadku niebezpieczeństwa kasjerka nie dzwoni do swego kierownika: „Panie kierowniku, przepraszam, ale tu jest napad, to co ja mam zrobić?” Po prostu naciska odpowiedni guzik i wszystko już się rozwija automatycznie, a w niewiele minut właściwie służby pojawiają się na miejscu. Podobnie w jastrzębskiej teleopiece. Wystarczy, że senior wciśnie czerwony guzik, a jej pracownicy mają ściśle określone z góry, co należy robić, żeby pomoc przyszła jak najszybciej.

Może taki guzik powinien się znajdować w każdym autobusie? Wtedy, w razie niebezpieczeństwa, kierowca nie musiałby dzwonić do dyspozytora, narażając pasażerów na jeszcze większe niebezpieczeństwo i tłumaczyć mu, co się dzieje. Po prostu nacisnąłby właściwy „czerwony guzik” i kontynuowałby jazdę. Położenie autobusu zostałoby zlokalizowane automatycznie przez GPS (mają już takie wbudowane) i na spotkanie z nim pośpieszyłby najbliższy patrol, który na miejscu wyjaśniłby sytuację. Potencjalni sprawcy zostaliby schwytani na gorącym uczynku w środku autobusu. Podobnie, w razie potrzeby, mogłyby być alarmowane inne służby jak straż pożarna czy pogotowie ratunkowe. Kierowca nie jest od rozwiązywania takich problemów.

Podróż autobusem miejskim nie może być najmniejszym ryzykiem. Pasażerowie muszą czuć się bezpiecznie i wiedzieć, że w razie potrzeby nastąpi automatycznie właściwa reakcja. Z kolei kierowca powinien koncentrować się na samym prowadzeniu pojazdu, a nie rozwiązywać jakiekolwiek szczególne sytuacje wśród pasażerów. To powinny określać wprowadzone procedury, a więc z góry ustalony szereg jasnych czynności, które prowadzą do rozwiązania problemu. Powinna być ustalona współpraca z odpowiednimi służbami, które na sygnał z autobusu natychmiast podjęłyby właściwe działania. Już kilka lat temu była dyrekcja MZK zobowiązała się do ich opracowania i wprowadzenia. Tak się jednak nie stało. Obecna dyrektor Związku Grażyna Kuczera obiecała poważne zajęcie się tym tak ważnym tematem. Czy tym razem skutecznie? Zobaczymy…

  1. Dżordż Lowerboj

    Bo to Polacy katolicy byli, szerzący miłość do bliźniego swego, jak do siebie samego. Wyspowiadają się i po temacie.

    1. Komentarz w punkt. Szczególnie w Jastrzębiu. Jaki temat by nie podjąć komentarz pasuje. Ręce opadają co ludzie wyprawiają w naszym mieście.

  2. a wiekszosc tych agresywnych wyrostkow jezdzi na gape i wielce mieli kierowcy wpuszczac przednimi tylko drzwiami z biletami. martwy zas przepis a ucciwi pasazerowie ponosza meki z tymi chalasliwimi wyrostkami. odkleic te nalepki z drzwi bo smiesza tylko.

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Również warto przeczytać
Czy to realne i możliwe?
IMG_20201207_090527089-1
„Od kilku lat trwa dyskusja na temat przywrócenia linii kolejowej Jastrzębie-Zdrój-Katowice. Miałaby ona powstać na bazie starej, historycznej 'nitki’. Czy to realne i możliwe?” – pyta nasz Czytelnik. „Kolej w...
"Nie chcemy takich wrzodów..."
5e9d3d72
W ostatnim wydaniu gazety „Twoja Spółdzielnia” zająłem się tematem patologii. Patologia z narkotykami w tle. To nie tylko indywidualne zażywanie narkotyków, to również dilowanie, awantury pod wpływem substancji psychotropowych, zagrożenia...
Beton i jeszcze raz beton...
IMG_20221123_130005
„Od kilku lat trwa rewitalizacja Parku Zdrojowego. Wydano miliony złotych. Ale czy efekt końcowy będzie oczekiwany przez mieszkańców?” – zastanawia się nasz Czytelnik. „Już teraz widać, że jest to tak...
Gdzie parkować?
e2ddd999
„Gdzie parkować?” Do kogo tak naprawdę zaadresować to odwieczne pytanie? I czy udzielone odpowiedzi zadowolą jeszcze kogokolwiek? Fakt, że problem ten dotyczy nie tylko naszego miasta, nie stanowi tu zbytniego...
Dlaczego piesi giną na pasach?
35-692857
Gdzie przechodzący przez jezdnię powinien bać się o swoje życie? I to do tego stopnia, żeby w myślach gorączkowo „klepać zdrowaśki”? No cóż, może wydać się to nieco kuriozalne, ale...
"My, jako policja, służymy ludziom..."
66-709479
„Głównie chodzi o to, żeby mieszkańcy poczuli, że mają wpływ na swoje bezpieczeństwo, a my, jako policja, służymy ludziom…” Te szczególne słowa wybrzmiały swego czasu w sali jastrzębskiego magistratu i...
Przewiń do góry