Wpadli do lodowatej Nysy…

Powiedzieć, że to był zimny prysznic, to nic nie powiedzieć. Ciężko pozbierać się po spotkaniu, w którym zespół wicelidera, który pokonał wszystkich – poza liderem – dotychczasowych rywali wraca bez punktu z hali beniaminka rozgrywek. Stal Nysa niespodziewanie zakończyła w sobotni późny wieczór zwycięską serię „pomarańczowych”, a nas martwić musi nie tylko strata punktów, ale też styl porażek w drugim i trzecim secie, które kończyły się wynikami 18:25. Katami podopiecznych Luke’a Reynoldsa okazali się Tunezyjczyk Wassim Ben Tara i późniejszy MVP zawodów Łukasz Łapszyński.

Tylko w pierwszej partii wszystko szło zgodnie z planem. Jastrzębski przespał wprawdzie początek meczu (1:4, 3:6), ale po ataku Mohameda Al Hachdadiego doprowadził do remisu 7:7. W miarę równa walka trwała do stanu 15:15, po czym Tomasz Fornal dwukrotnie świetnie spisał się na bloku i tej inicjatywy nasz zespół już nie oddał. Na koniec asami dobili gospodarzy Jurij Gladyr oraz. Eemi Tervaportti. Wydawało się, że sytuacja jest opanowana.

Innego zdania byli jednak siatkarze Stali, w związku z czym o kolejnych dwóch setach… albo nie pamiętajmy, albo niech trener Reynolds puszcza je zawodnikom na video celem mobilizacji przed kolejnym meczem. W każdym razie ten godzinny koszmar zakończył asem Łapszyński i tym samym trzeba było zabierać się do walki o pozostanie w meczu w czwartej partii. Tu sytuacja przez dłuższy czas wyglądała w miarę nieźle (4:1, 8:6, 15:13, 18:16), ale gdy na zagrywce oszalał Mariusz Schamlewski inicjatywa wróciła do gospodarzy. Wprawdzie Jastrzębski zdołał jeszcze wrócić na prowadzenie i utrzymać je do stanu 23:22, ale potem pozwolił rywalom na zdobycie trzech punktów z rzędu i tym samym musiał być świadkiem szalonej radości beniaminka.

Od razu należy dodać, że Jastrzębski Węgiel nie przegrał z byle kim. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha zdołali wprawdzie odnieść dziś dopiero trzecie zwycięstwo w sezonie, jednak warto zauważyć, że ekipa ta wygrywała także ze Skrą Bełchatów (i to „na sucho”) i Wartą Zawiercie, a także dwukrotnie zdołała urwać po jednym punkcie Vervie Warszawa. Na pewno zatem Stal zasługuje na miano pogromcy faworytów, ale nie możemy traktować tego faktu jako usprawiedliwienia.

Teraz przed Jastrzębskim Węglem kolejny etap styczniowego maratonu. We wtorek o godz. 20:30 nasz zespół podejmie w zaległym meczu Vervę Warszawa, zaś w kolejny weekend pojedzie do Bełchatowa.

9 stycznia 2020, Nysa, 20:30
Stal Nysa – Jastrzębski Węgiel 3:1 (18:25, 25:18, 25:18, 25:23)

Jastrzębski Węgiel: Al Hachdadi, Tervaportti, Gladyr, Szalacha, Fornal, Szymura, Popiwczak (libero) – Kosok, Kampa, Bucki

TerminarzI r.II r.
Warta
Resovia
Będzin
ZAKSA
Verva
Skra
Nysa
Trefl
Olsztyn
Katowice
Ślepsk
Czarni
Cuprum
3:2 (w)
3:0 (d)
3:1 (w)
1:3 (w)
2:3 (d)
3:0 (w)
3:0 (d)
3:0 (d)
1:3 (w)
3:0 (d)
3:1 (w)
3:1 (d)
3:0 (d)
1:3 (d)
3:0 (w)
3:1 (d)
1:3 (d)
3:2 (w)
3:2 (d)
1:3 (w)
3:1 (w)
3:2 (d)
3:2 (w)
3:0 (d)
3:0 (w)
05.03 (w)
Liga Mistrzów
Eliminacje
Stroitiel Mińsk
Dyn. Apeldoorn
Fino Kaposvar
Arcada Gałacz
Faza grupowa
Zenit Kazań
ACH Lublana
Berlin RV


3:0 (d)
3:0 (d)
3:0 (w)
3:0 (w)

0:3 (w)
0:3 (w)
0:3 (w)







0:3 (w)
0:3 (w)
0:3 (w)
PlusLiga
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
ZAKSA Kędzierzyn
Jastrzębski Węgiel

Trefl Gdańsk
Resovia Rzeszów
Verva Warszawa
Skra Bełchatów
Warta Zawiercie
AZS Olsztyn
24
24
25
25
24
24
23
24
66
53
47
46
45
42
38
31
22:2
19:5
16:9
17:8
16:8
13:11

13:10
10:14
9.
10.
11.
12.
13.
14.
GKS Katowice
Cuprum Lubin
Ślepsk Suwałki
Stal Nysa
Czarni Radom
MKS Będzin
24
24

23
24
25
24
29
28
27
23
22
7
10:14
9:15
9:14
5:19
7:18
2:22

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kalendarz Kibica

Przewiń do góry