Dzisiaj jest: niedziela, 12 lipiec 2020   Imieniny: Brunon, Jan, Weronika

więcej ›

PUBLICYSTYKA

"Pewnie pracował w SB..."

„Rzygam na ludzi, którzy dzwonią w każdej błahej sprawie na policję. Okej, jechała pijana babka, stwarzała zagrożenie, ale to jest jej życie i ona tak zadecydowała. Widać gościu, który zakablował, pewnie pracował za komuny w SB bądź innych idiotycznych służbach.”

Ten komentarz pojawił się na naszej stronie jakiś czas temu. Tym samym jego autor nawiązał bezpośrednio do sytuacji, która wydarzyła się na jednej z jastrzębskich ulic. Widzimy więc pijaną 50-letnią kobietę, która zmierza niepewnym krokiem do swojego samochodu. Już za kierownicą, jedzie całą szerokością drogi, czym zapewne wzbudza konsternację innych kierowców, przy okazji także – przypadkowych gapiów. Jest środek dnia, kilka minut przed 13-tą, nikt nie reaguje, nie ma chętnych, żeby zadzwonić na policję. W końcu ktoś wystukuje na klawiaturze swojego telefonu sekwencję trzech niepozornych cyfr – 112. Niebawem okaże się, że „kierująca” miała w wydychanym powietrzu 2,5 promila alkoholu. I mogła zabić kogoś na drodze...

Jak ocenimy tego kierowcę? Jako jedynego rozsądnego czy pospolitego kapusia? Czy opisane zdarzenie należało do kategorii błahych? Czy taką postawę dzwoniącego należy w domyśle scharakteryzować, że „gościu pewnie pracował za komuny w SB”? Tych pytań jest zdecydowanie więcej. Ale my, w ramach riposty, posłużymy się wpisem innego internauty. Ten zaś, podobnie jak jego „jasnetowy” adwersarz, nie przebierał w słowach: „Głupota Twoja przebija wszystko. I takich mamy głupców w Jastrzębiu!!! Ta kobieta była zagrożeniem nie tylko dla siebie, ale dla innych na drodze. Co by było, jeśli by wjechała w dzieci lub kogoś z twojej rodziny? Czy jesteś na tyle głupi, że nie odróżniasz donoszenia na kogoś, kto krytykował władzę komunistyczną od osoby, która powiadamia o zagrożeniu życia pijanego kierowcy i potencjalnych jego ofiar?!”

Ale zostawmy na razie internet w spokoju i wróćmy na jastrzębskie ulice. Tutaj, w labiryncie niemal identycznych bloków czy dziurawych jak szwajcarski ser chodników można podziwiać twórczość, do której zazwyczaj nikt się nie przyznaje. To graffiti! Prawdziwa skarbnica wiedzy na temat tego, co słychać, jak mówią młodzi jastrzębianie, „na dzielni”. Oprócz widniejących na murach przemyśleń filozoficznych, niewyartykułowanych myśli czy numerów telefonów do kilku znanych powszechnie niewiast, zawsze służących pomocą, jest jeszcze osobna kategoria. „J...ć konfidentów!!! CHWDP” – tak brzmią pierwsze wersy tej swoistej litanii. Kim zatem są ci, których opiewają co poniektórzy mieszkańcy naszego miasta? Gdzie ich szukać? Czy naprawdę grozi nam z ich strony niebezpieczeństwo?

I pomyśleć tylko, że kiedyś konfidentem był ten, kto lżejszy o balast moralnych zasad sprzedawał swoich sąsiadów okupantowi, bez względu na to, kim był ten ostatni (swój czy obcy), umacniał najlepszy z ustrojów za garść judaszowych srebrników albo denuncjował niewygodnych dla siebie rywali. Ale czasy się zmieniły. Definicje podstawowych pojęć brzmią dzisiaj zupełnie inaczej niż pół wieku temu. Inaczej także smakuje życie.

Pijana kobieta za kierownicą swojego Opla Astra, dwójka młodych ludzi terroryzująca pasażerów miejskiego autobusu, wreszcie – grupa wyrostków znęcająca się nad swoją ofiarą na oczach anonimowego tłumu. Te wszystkie sytuacje wydarzyły się tu, pod bokiem, w Jastrzębiu-Zdroju. W pierwszym przypadku ktoś powiadomił policję. W pozostałych dwóch – sprawy potoczyły się swoim „naturalnym” biegiem. Nikt się nie wtrącił, a ofiara została sama na ulicy. I tylko potem z tłumu padł oskarżycielski tekst o znieczulicy...

Kiedy w swoim czasie policja ruszała z kolejnym etapem akcji „Nie reagujesz – akceptujesz!”, jeden z policjantów mówił: „Zastanawiające jest to, że w Europie Zachodniej ponad 90 procent zatrzymań dokonuje się po otrzymaniu sygnału od obywateli, a u nas tylko około 30.” A może problem tkwi nie tyle w postawie Polaków, ale ich braku zaufania do policji? Może formacja, która stoi w teatralnym rozkroku między ograniczeniami wynikającymi z przepisów prawa a oskarżeniami o brak skuteczności, nie jest dla nas w ogóle partnerem? Może nie dzwonimy „na komendę”, bo zostaniemy zasypani dziesiątkami pytań, a sam patrol przyjedzie dopiero po kilkudziesięciu minutach? Może, może, może...

Sami musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, co wybieramy? Donoszenie, czyli powiadomienie właściwej służby o przestępstwie, którego właśnie jesteśmy świadkiem czy akceptowanie tego stanu rzeczy, ciesząc się w duchu, że dramatyczna sytuacja nas nie dotyczy? Oczywiście, zawsze możemy wieszać psy na policji, która znowu nie stanęła na wysokości zadania.

A czy my stanęliśmy?

fot. archiwum

poniedziałek, 15 cze 2020, Damian Maj

KOMENTARZE

  • marek | 18/06 godz. 11:51

    Do jolka :Masz rację. Niestety tego ONI nie rozumieja i to jest tragedia.

  • jolka | 18/06 godz. 09:58

    Kapować to może tylko przestępca na przestępcę - obywatel rozumny informuje Policję o zdarzeniu - aby zapobiec nieszczęściu - lub aby przestępca nie uszedł sprawiedliwości w aureoli bezkarności - bo wtedy od rzemyczka do koniczka. Czy to tak trudno zrozumieć?

  • TW | 15/06 godz. 20:57

    Najlepiej pozostać "biernym" i nie reagować ..... tylko gdy znajdziesz się w zagrożeniu, nikt nie powiadomi odpowiednich służb.I co wtedy? kto winien?.Hasła o konfidentach szerzą kryminaliści i osoby które im przyklaskują, które mają problem z akceptacją podstawowych norm społecznych.

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X