“Bez kibiców nie ma widowiska”

Prezes Adam Gorol z kibicami (2019), fot. Jastrzębski Węgiel

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla za kilkanaście dni rozpoczną nowy sezon PlusLigi. Za nami Prezentacja Drużyny (z powodów “pandemicznych” niestety bez kibiców), a przed nami – powrót do nowej sportowej rzeczywistości. Z tej okazji tradycyjnie zadaliśmy sporo pytań prezesowi klubu Adamowi Gorolowi. Rozmawiamy nie tylko o sprawach kadrowych, ale też o porównaniach Mohameda Al Hachdadiego do Salvadora Olivy, dystrybucji karnetów, obawach i nadziejach na kolejny sezon, kwestiach finansowych oraz… wynikach matur! Zapraszamy.

Na prezentacji drużyny Jastrzębskiego Węgla padły słowa, iż obecny zespół jest mocniejszy od tego z sezonu 2019/2020. Czy rzeczywiście tak jest?
Adam Gorol – Jestem przekonany, że drużyna jest silniejsza. Swoją opinię opieram przede wszystkim na tym, iż obecny skład jest dobrze zbilansowany pod względem doświadczenia i młodości, a ponadto oparty jest na zawodnikach bez “historii chorobowych” z ubiegłego sezonu. Krótko mówiąc, dysponujemy kadrą siatkarzy bardzo dobrych… także zdrowotnie. Na każdej pozycji zbudowaliśmy dobrą konkurencję, za sprawą czego zapewniony został wysoki poziom rywalizacji. W moim odczuciu spowoduje ona dalszy wzrost poziomu sportowego naszego zespołu.

Tę nową drużynę poprowadzi Luke Reynolds. Co spowodowało, że postanowił pan zaufać Australijczykowi? Złośliwi mówią, że chodzi o oszczędności.
Luke Reynolds jest trenerem, który znakomicie zna Jastrzębski Węgiel “od wewnątrz”. Przez kilka ostatnich lat (z małą przerwą) był i pozostaje związany z naszym klubem. Jak wszyscy wiemy, w tym czasie zmiany na ławce trenerskiej Jastrzębskiego Węgla następowały dość często, a ja chciałbym, aby w tym sezonie… już takich zmian nie było. Natomiast nie można ukrywać, że Luke Reynolds był bardzo mocno zmotywowany i zainteresowany przejęciem funkcji pierwszego szkoleniowca. Gdy taka okazja pojawiła się w listopadzie po odejściu Roberto Santilliego, Australijczyk od razu z niej skorzystał, choć wiedział, że jest to rozwiązanie tymczasowe. Osobiście zdawałem sobie sprawę, iż wielką ambicją Luke’a było to, aby prowadzić Jastrzębski Węgiel w roli pierwszego trenera. Natomiast z mojej strony o zaufaniu względem Reynoldsa zadecydowała nie kwestia “oszczędności”, a fakt, iż czuje się on bardzo związany z naszym klubem. Luke jest przekonany, że będąc trenerem Jastrzębskiego Węgla jest w tym miejscu, w którym chciałby pozostać na dłużej, wykonać powierzone mu zadania i odnosić sukcesy. Tej pewności nie było w przypadku jego poprzedników. Krótkie przygody Ferdinando de Giorgiego czy Slobodana Kovacia z Jastrzębskim Węglem pokazały nam, iż nie byli oni mentalnie związani z naszym klubem i że nie był on dla nich na ten moment najważniejszy.

Czyli, krótko mówiąc, postawił pan na trenera, dla którego Jastrzębski Węgiel jest celem samym w sobie, a nie możliwością odskoczni do bogatszego i większego klubu?
Tak. Luke Reynolds ma tę wartość, że chce być tu na dłużej, pragnie sukcesu z naszym klubem i utożsamia się z Jastrzębskim Węglem. Mówiąc wprost, można powiedzieć, że jest to “nasz człowiek”.

Przejdźmy do spraw kadrowych. Chciałbym zapytać o pozyskanie Mohameda Al-Hachdadiego. Maroko nie jest siatkarską potęgą, ale zawodnik ten pokazał nam już, że potrafi “odpalić”.
Akurat w przypadku Mohameda spoglądanie na jego karierę wyłącznie przez pryzmat reprezentacji narodowej daje obraz dalece niepełny. Warto zwrócić uwagę na jego historię “klubową”, która jest co najmniej interesująca. Natomiast sam pomysł z rozpoczęciem dogłębnej analizy niełatwego rynku atakujących pojawił się wraz z rosnącymi wątpliwościami, co do przedłużenia kontraktu z Dawidem Konarskim. Zaczęliśmy szukać innych rozwiązań. Za sprawą zbilansowania składu naszego zespołu mogliśmy pozwolić sobie na poszukiwanie obcokrajowca, co dało nam szersze możliwości działania.

Dodajmy, że analogie z Salvadorem Olivą nasuwają się same. A i fanki podobno są zachwycone.
Na pewno istnieje pewne podobieństwo. Wszak Salvador początkowo także nie był powszechnie znany w naszym kraju, a tymczasem za sprawą swojej gry, cech osobowych oraz uroku osobistego został gwiazdą sezonu. Liczę, że w przypadku Al-Hachdadiego będzie podobnie, albo i lepiej. Na pewno ma on potencjał na “siatkarską bombę”, ale potrzeba trochę cierpliwości. A jeśli fankom odpowiada taki typ zawodnika, to… na pewno będzie to dla nas wartość dodana (śmiech).

Rozumiem, że żeńska część administracji klubu podziela tę opinię?
Tak, ale mają szlaban (śmiech). Oczywiście proszę tu podkreślić, że nasza rozmowa w tym momencie ma charakter nieco żartobliwy.

Skoro już wspomnieliśmy o kibicach, to warto podjąć temat karnetów. Jastrzębski Węgiel nie będzie w tym sezonie prowadził ich dystrybucji, co jest decyzją nieoczekiwaną, ale też zrozumiałą. Długo bił pan się z myślami przed podjęciem tego postanowienia?
Nie, ponieważ w obecnej sytuacji była to jedyna sensowna decyzja. Nie mieliśmy innego wyjścia. Przecież wciąż mamy jeszcze “dług” wobec kibiców za karnety, które nie zostały do końca “skonsumowane” w poprzednim, przedwcześnie zakończonym sezonie. Mówiąc w pewnym skrócie, nie mogliśmy sprzedawać nowych wejściówek, skoro poprzednie nie zostały do końca rozliczone. Natomiast nie można ukrywać, że najważniejszym powodem podjęcia tej trudnej decyzji jest niepewność sytuacji, z jaką mamy obecnie do czynienia. Nie muszę chyba przypominać, co stało się tuż przed Prezentacją Drużyny i Meczem Otwarcia Sezonu. Jak mamy zachęcać kogoś do kupna karnetu, jeśli nie gwarantujemy mu, że zobaczy opłacone przez siebie zawody? Co więcej, nie jesteśmy w stanie nawet zagwarantować komuś zajęcia zarezerwowanego miejsca, bowiem nagle może okazać się, że Halę Widowiskowo-Sportową będzie można wypełnić nie w połowie, a zaledwie w jednej-czwartej pojemności. Nie da się w takiej sytuacji prowadzić dystrybucji karnetów.

Wspomniał pan o “długu” wobec posiadaczy karnetów z poprzedniego sezonu. Jak zamierzacie go “spłacić”?
Zapewniam, iż pamiętamy o tych kibicach, którzy byli z nami w poprzednim sezonie. Osoby te będą mogły liczyć na preferencje zarówno przy zajmowaniu miejsc na trybunach, jak i w cenie biletów. Szczegóły zaprezentujemy wam niebawem.

Skoro już mówimy o sytuacji “koronawirusowej”, to od razu zapytam, czy jako prezesi klubów PlusLigi rozważaliście już różne czarne scenariusze, jakie mogą nas czekać?
Powiem otwarcie, że ciągle o tym rozmawiamy zarówno na szczeblu prezesów klubów, jak i podczas dyskusji z zarządem PLS. Wiemy jedno – musimy starać się być gotowi na zmierzenie się z tą wielką niewiadomą. Zarazem jednak wszyscy musimy mieć świadomość, iż nie jesteśmy w stanie wypracować już teraz rozwiązania, które zagwarantowałoby nam organizacyjny sukces. Jako prezesi klubów jesteśmy zgodni, że… nie wiemy, co nas czeka, choć oczywiście optymizm jest wskazany. Na pewno przyjmujemy różne warianty i założenia, aby odnaleźć się w określonych sytuacjach. Głównym naszym założeniem jest to, aby kolejny sezon 2020/2021 nie zakończył się bez rozdania medali. Dlatego zalecamy sobie odpowiednią profilaktykę, ale też wiemy, jak to wygląda w praktyce. Wszak teoria swoją drogą, a życie – swoją. Mogę zapewnić, iż szukamy rozwiązań, które pozwolą nam rozegrać i zakończyć zbliżający się sezon. Staramy się przyjmować regulacje umożliwiające elastyczne działanie w każdej sytuacji.

Rozumiem, że w momencie uzyskania negatywnych wyników testów na obecność koronawirusa w zespole Jastrzębskiego Węgla odetchnął pan z dużą ulgą?
Na pewno tak, ale z drugiej strony warto pamiętać, że w odróżnieniu od większości klubów PlusLigi jako prezes Jastrzębskiego Węgla od razu zadbałem o to bezpieczeństwo w skali, jakiej od nas nie wymagano. Byliśmy też jednymi z pierwszych, którzy rozpoczęli testy w drużynie, sztabie i wśród pracowników klubu. Zgodnie z moją decyzją uczyniliśmy to więcej niż jeden raz. Cieszymy się, że wyniki badań są ujemne, ale też z drugiej strony – zrobiliśmy wszystko, aby zapewnić bezpieczeństwo wszystkim przedstawicielom Jastrzębskiego Węgla.

Przed nami trudny sezon w Lidze Mistrzów. Pana wniosek o dopuszczenie Jastrzębskiego Węgla do kolejnej edycji rozgrywek mimo zajęcia czwartej lokaty w PlusLidze został rozpatrzony pozytywnie. Jednak wrota kwalifikacji są bardzo ciasne, bo z osiemnastu ekip awansują tylko dwie. Rozumiem, że jako prezes przywiązuje pan sporą wagę do awansu do fazy grupowej. Ciśnienie jest spore.
Przede wszystkim nie ukrywam rozczarowania tym, co stało się na początku marca. Po prostu nie powinniśmy byli przegrać z GKS Katowice i dziś nie byłoby problemu z kwalifikacjami do Ligi Mistrzów. Przyznam, że czuję wielki niedosyt, bowiem akurat w tamtym momencie sezonu świetnie spisywaliśmy się w europejskich pucharach, a nasza forma rosła. Cóż, tego już nie zmienimy. Dziś bardzo istotne jest, abyśmy awansowali do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Wprawdzie naszym głównym celem będzie medal PlusLigi, ale bezwzględnie chciałbym, abyśmy przebrnęli kwalifikacje. Wtedy zobaczymy, co będzie dalej.

Kontynuujmy więc tę tematykę. Przypuśćmy, że jest maj 2021 roku. Za sprawą jakiego wyniku uzna pan, że ten sezon bez żadnych wątpliwości był udany?
Cel numer jeden to medal PlusLigi z jakiegokolwiek kruszcu, choć oczywiście im wyżej, tym lepiej. Chcemy wrócić na podium naszych rozgrywek krajowych. Od trzech-czterech lat budujemy zespół i wielu sportowych aspektach poszliśmy do przodu. Byliśmy o włos od medalu w poprzednim sezonie, ale z różnych powodów nie zrealizowaliśmy tego celu. Teraz sprawa jest jasna – medal!

W naszej rozmowie nie może zabraknąć wątku dotyczącego sytuacji finansowej klubu. Czy wobec ostatnich pogorszonych wyników finansowych Jastrzębskiej Spółki Węglowej kibice Jastrzębskiego Węgla mają powody do obaw o przyszłość?
Nigdy nie możemy mieć stuprocentowej pewności, co do podtrzymania poziomu finansowania na kilka lat do przodu. Taka jest specyfika branży wydobywczej oraz rynek sponsorski. Nasz klub jest stabilny ekonomicznie, ale oczywiście musimy być czujni i możliwie gotowi na różne nieprzewidywalne sytuacje. Od razu dodam, że aktualny rok kalendarzowy mamy w pełni zabezpieczony. Wierzę także, iż sytuacja finansowa Spółki niebawem zacznie się poprawiać, co rzecz jasna wymagać będzie nieco czasu. Natomiast w ogóle nie dopuszczam do siebie myśli, że Jastrzębskiemu Węglowi mogłaby się przydarzyć jakaś większa krzywda. Nie ukrywam jednak, że na zbliżający się sezon z oczywistych powodów zbudowaliśmy bezpieczniejszy budżet.

Przejdźmy do Akademii Talentów. Wicemistrzostwo Polski juniorów jest oczywiście sukcesem, ale… jeśli wypuszcza się złoto przy tak okazałym prowadzeniu w tie-breaku…
Oczywiście szkoda, ale szczerze mówiąc, nie robię z tego wielkiego dramatu. Oczywiście, jeśli gra się w wielkim finale, to celem musi być mistrzostwo. Trzeba jednak pamiętać, że mimo dużego potencjału, jakim dysponujemy w roczniku juniorów, to wciąż są to bardzo młodzi ludzie. Mam wrażenie, że gdybyśmy nie wypracowali sobie tych kilku punktów przewagi w piątym secie, to zdobylibyśmy mistrzostwo. Tymczasem tak znaczna przewaga najwyraźniej spowodowała, że nasi zawodnicy “w głowach” już poczuli się złotymi medalistami. Nie mam jednak żalu i nie robię z tego wielkiego problemu. Srebro to też bardzo dobry wynik, a przecież przed nami jeszcze finałowe turnieje w kategoriach kadetów i młodzików. Ponadto na Śląsku wygraliśmy w rozgrywkach młodzieżowych wszystko, co było do wygrania. To tylko potwierdza, że podjąłem dobrą decyzję w sprawie obsady stanowiska trenera-koordynatora osobą pana Dariusza Luksa. Krótko mówiąc, obserwując rozwój Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla od momentu powrotu do Jastrzębia-Zdroju możemy mówić wyłącznie o mniejszych lub większych sukcesach. Także sukcesach edukacyjnych, które mnie osobiście szczególnie cieszą.

To znaczy?
Mam tu na myśli wyniki matur absolwentów Szkoły Mistrzostwa Sportowego Jastrzębskiego Węgla. Na tle ogólnopolskich rezultatów wypadliśmy bardzo dobrze! Wielokrotnie powtarzałem, że moją ambicją jest rozwój Akademii Talentów zarówno pod kątem sportowym, jak i edukacyjnym. Wiemy, jaka opinia “ciągnie się” za SMS-ami. Tymczasem my potrafimy pracować na obu tych “frontach”, czego dowodem są właśnie wyniki matur. To naprawdę cieszy.

Patryk Cichosz-Dzyga i Michał Gierżot to dwaj adepci Akademii Talentów włączeni do kadry pierwszego zespołu Jastrzębskiego Węgla. Jak rozumiem jest to element szerszej strategii, a nie jednostkowy przypadek, który nie powtórzy się przez następne lata?
Tak, jest to element prowadzonej przeze mnie długofalowej polityki rozwoju klubu. Wszyscy wiemy, jak wielka różnica poziomów sportowych panuje pomiędzy szkoloną młodzieżą, a siatkarzami PlusLigi. W przypadku Jastrzębskiego Węgla mamy dodatkowo do czynienia z faktem, iż nasz zespół należy do krajowej czołówki, a zatem przebić się do pierwszej drużyny jest jeszcze trudniej. Generalnie jednak chcemy, aby kolejni Akademicy dołączali do ekipy Luke’a Reynoldsa. Ten element strategii nie tylko dopinguje naszą młodzież do jeszcze bardziej wytężonej pracy, ale stanowi również dla nas swoiste zabezpieczenie na wypadek jakiegoś większego kryzysu. Zawsze w takiej sytuacji lepiej mieć za sobą Akademię Talentów niż… jej nie mieć.

Na koniec zwykle rozmawiamy o planach i zamiarach na nowy sezon, ale tym razem chciałbym zapytać o coś innego. Załóżmy, że spotyka pan kibica polskiej siatkówki i chciałby pan mu czegoś sympatycznego życzyć. Co by to było?
W obecnej sytuacji wszystkim kibicom i całemu środowisku siatkarskiemu chciałbym życzyć, aby fani naszej dyscypliny mogli ponownie w jak największej liczbie zasiąść na trybunach naszych hal. Zawsze powtarzam, że bez kibiców nie ma widowiska sportowego. Tak jak powiedziałem podczas Prezentacji Drużyny Jastrzębskiego Węgla, przez myśl mi nigdy nie przeszło, że wystąpimy przed pustymi trybunami. Tymczasem fakty są takie, że byliśmy zmuszeni zagrać bez kibiców i prezentować się fanom za pośrednictwem kamer. Jeśli ktoś miał dotychczas wątpliwości, jak bardzo ważny jest kibic, to na pewno pozbył się ich. Dodam, że ja zawsze byłem tego świadomy. Dlatego życzę kibicom, aby mogli w pełnym zdrowiu wrócić na trybuny i dopingować siatkarzy z taką siłą, z jaką czynili to wcześniej!

Na życzenie rozmówcy komentarze zostały wyłączone.

Rozgrywki: Siatkarska PlusLiga
Obiekt: Hala Widowiskowo-Sportowa, al. Jana Pawła II 6
Adres: Hala Widowiskowo-Sportowa, al. Jana Pawła II 6
Rok założenia: 1949 (LZS Jastrzębie), 1961 (Górnik Jastrzębie; od 1991 KS Jastrzębie-Borynia; od 2004 Jastrzębski Węgiel)

Prezes: Adam Gorol
Trener: Luke Reynolds (Aus)
Asystent trenera: Leszek Dejewski
Scoutman: Bogdan Szczebak
Fizjoterapeuta: Bartosz Celadyn 

Trener-koordynator Akademii Talentów: Dariusz Luks

Kadra:
Przyjmujący: Tomasz Fornal, Michał Gierżot, Wojciech Szwed, Rafał Szymura, Yacine Louati (Fra)
Rozgrywający: Lukas Kampa (Ger), Eemi Tervapotti (Fin)
Środkowi: Patryk Cichosz-Dzyga, Jurij Gladyr (Ukr), Michał Szalacha, Łukasz Wiśniewski
Atakujący: Jakub Bucki, Mohamed Al Hachdadi (Mar)
Libero: Jakub Popiwczak, Szymon Biniek

Przewiń do góry