“Chcemy więcej kamer!”

fot. archiwum

W ostatnich latach w Jastrzębiu-Zdroju przybyło miejsc – tych obserwowanych przez oko kamery. System monitoringu wizyjnego został zmodernizowany i rozbudowany w oparciu o szerokopasmową sieć internetową. Dodajmy, że ta prawidłowość dotyczy także osiedla „Gwarków”, którego mieszkańcy, jak sami przekonują, czują się coraz bezpieczniejsi. I ponownie apelują za pośrednictwem naszego portalu: „Chcemy więcej kamer!”

„Przykład, który potwierdza powyższą tezę, stanowi kamera na wysokości dawnego Tesco, gdzie piesi skracali sobie drogę, narażając się na poważne niebezpieczeństwo. Od kiedy zainstalowano tam monitoring, mieszkańcy osiedla zachowują się bardziej przezornie, korzystając z przejścia dla pieszych” – zauważa jeden z działaczy osiedlowych.

Ale na tym nie koniec ambicji „lokalnych patriotów”, którzy chcą, aby na osiedlu pojawiły się dodatkowe kamery. „Chodzi o monitoring nieopodal przejścia dla pieszych. A dokładnie vis-à-vis parafii św. Brata Alberta i w pobliżu skrzyżowania z Małopolską. To wyjątkowo wrażliwe miejsca, gdzie piesi narażeni są na duże niebezpieczeństwo” – podsumowuje nasz rozmówca.

  1. Ja Pierre Dole

    Sami odbieracie sobie wolność. Przecież te kamery nie są po to aby złapać prawdziwego przestępcę, tylko po to aby władować np. mandat za przejście w miejscu niedozwolonym jakiemuś śpieszącemu się na autobus biedaczkowi. Ale czemu ja sie dziwię. Sami ogałacacie się z prywatności jak nieświadome dzieci. Wystarczy wejść na face coś tam i w minutę wiem o was wszystko. Od daty urodzin, przez przegląd rodziny po hobby i preferencje. Tak polityczne jak i prywatne. No cóż. Widać takie czasy że ludzie polubili chodzenie z genitaliami na wierzchu będąc ubranymi. I to na własne żądanie :-)))

      1. Ja Pierre Dole

        No, panie myślący, może myśląc odpowiesz mi na kilka pytań? Skoro monitoring jest taki superextraażzafest wspaniały i poprawia bezpieczeństwo to dlaczego gapiący się w kamery i czuwający nad naszym bezpieczeństwem nie wysyłają patrolu aby pokierował ruchem na najbardziej zakorkowanym skrzyżowaniu w mieście w godzinach szczytu? Dlaczego poszukiwani listem gończym wpadają dopiero gdy nie noszą maseczek? Dlaczego obserwatorzy pozwalają na zagrożenie życia mieszkańców gdy pod blokiem ktoś parkuje w taki sposób że nie tylko straż ale i karetka nie przejedzie? Dlaczego na trawnikach wciąż można wdepnąć w psią niespodziankę kiedy można by wysłać mandat niesprzątającemu po piesku właścicielowi, podobnie jak to ma miejsce przy fotoradarach. Chcesz być bezpieczny? To dlaczego nie zabudujesz kamery u siebie w domu? Puść obraz na żywo do neta i wtedy będziesz bezpieczny. Nawet dowiesz się że zupa ci kipi będąc w drugim pokoju. Odpowiesz sensownie to może moje zdanie się zmieni. Powtarzam. Sami sobie odbieracie wolność. A najlepsze jest to, że wcale nie jesteście przez to bezpieczniejsi tylko biedniejsi o mandat za przechodzenie nie po pasach. Wszyscy inni, którzy z założenia powinni bac się kamer, śmieją się do rozpuku widząc to szaleństwo. Choćby przykład żuli spod Domusa. Teraz twoja kolej panie myślący. Wykaż się geniuszem myśli.

  2. Monitoring na Skate parku nie działa. Ktoś przyniósł czerwoną zaporę służąca do blokowania wjazdu na remontowaną ulicę. Takie zapory są wykorzystywane przy budowie ronda na skrzyżowaniu Granicznej z Al. Piłsudskiego. Strażnicy Miejscy udają że tej zapory na skate parku nie widzą. To samo policjanci. Pracownikom firmy pracującej na rondzie też nie brakuje takiej zapory. A ktoś ją kupił. Wydał na nią pieniądze. Młodzi spotykający się wieczorem na skate parku kopią i skaczą po tej zaporze. Przypominają małpki, które znalazły jakąś zabawkę.
    Właśnie po to jest monitoring aby takie złodziejstwo wychwytywać. Kultura musi obowiązywać zawsze i wszędzie. Tłumaczenie nie pomaga. Monitoring z którego SM nie korzysta, jest tylko wyrzucaniem pieniędzy. Gdyby SM i Policja korzystały z tego monitoringu było by spokojnie. A oto chodzi mieszkańcom. Nie chcą mieszkać wśród dziczy, którą można szybko opanować. Czy nikomu ze służb się nie chce?

  3. Na przejściu obok parafii Alberta największe zagrożenie stwarzają mamuśki odwożące swoje bombelki do Salezjanek. Zatrzymują się na wjeździe do bloku 107, a młode pędzą prosto pod koła samochodów. Niby przez przejście dla pieszych, ale przejście jest niewidoczne, bo zastawione autem mamuśki.

    1. Należy zrobić przejścia dla pieszych takie same jak na ul. Turystycznej. Proste.
      Monitoring (zwłaszcza jego nadmiar – jak w Chinach) to kolejny krok do permanentej inwigilacji. Bo przestępcy potrafią go obchodzić lub mają te kamery gdzieś (np. nie mają nic do stracenia).

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry
PSE
Trudny kompromis