Chyba nie tędy droga…

O tym, że jastrzębski magistrat planuje remont ulicy Grodzkiej wraz z fragmentem ulicy Pszczyńskiej, pisaliśmy po raz pierwszy w połowie 2019 roku. Nie trzeba chyba dodawać, co taka informacja oznaczała dla kierowców podróżujących przez Jastrzębie-Zdrój. „A zatem, czy miastu grozi komunikacyjny paraliż?” – pytaliśmy w trosce o los głównie jastrzębskich zmotoryzowanych. Po raz kolejny wracamy do tego tematu, drodzy Czytelnicy.

W sukurs przyszedł nam radny Szymon Klimczak. „W mojej ocenie jeszcze większych problemów i emocji może przysporzyć plan remontu ulicy Grodzkiej i ulicy Pszczyńskiej w niedalekiej przyszłości – przy jednoczesnym dużym ograniczeniu ruchu na wiadukcie na alei Piłsudskiego” – zauważył w swojej interpelacji.

„Konieczność remontu ulicy Grodzkiej jest spowodowana degradacją jezdni po okresie zimowym (…) Wykonanie tylko remontów cząstkowych lub wymiana nawierzchni byłoby zabiegiem niewystarczającym (…) Mając na uwadze planowany remont wiaduktu oraz całkowite zamknięcie odcinka alei Piłsudskiego i związane z tym zwiększenie natężenia ruchu na ulicy Grodzkiej, optymalnym rozwiązaniem jest przeprowadzenie remontu tej ulicy w okresie wakacyjnym, kiedy to następuje spadek natężenia ruchu na terenie całego miasta” – argumentowali wówczas magistraccy urzędnicy.

Dziś już wiadomo, że życie nie znosi próżni i postanowiło dopisać aneks do powyższego cytatu. Konkretnie smutny aneks, czyli kolejne kolizje na skrzyżowaniu Grodzka-Pszczyńska-Stodoły i podenerwowanie kierowców. Ba, nawet zarzuty, że niedawny remont był zwykłą fuszerką.

Tymczasem w sprawie feralnego skrzyżowania, już po remoncie, w drugiej połowie 2019 roku, zebrał się Zespół do spraw Organizacji Ruchu (w jego skład wchodzą między innymi przedstawiciele policji, straży miejskiej, MZK oraz merytorycznych wydziałów urzędu miasta).

„Analizowano przyczyny kolizji drogowych, do jakich doszło na skrzyżowaniu ul. Grodzkiej, Pszczyńskiej i Stodoły. Zwiększone natężenie ruchu i utrudnienia spowodowane są tu przede wszystkim zamknięciem jednego kierunku al. Piłsudskiego w rejonie wiaduktu. Rozpatrywana jest możliwość zmiany organizacji ruchu. Jeśli zostanie wypracowane rozwiązanie, które będzie pozytywnie zaopiniowane przez policję, wówczas o tym poinformujemy” – zapewniał jastrzębski magistrat.

Ale kierowcy niecierpliwili się coraz bardziej. „To skrzyżowanie jest teraz dużo bardziej niebezpieczne niż przed remontem. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że to jest po prostu fuszera. Obym się mylił! Życzę kierowcom dużo wyobraźni i cierpliwości” – napisał jeden z naszych Czytelników.

Jedno jest pewne, powyższy komentarz stanowił idealną ilustrację dla zdarzenia drogowego, do jakiego doszło wkrótce na skrzyżowaniu ul. Pszczyńskiej, Grodzkiej i Stodoły, dodajmy zapobiegliwie, w godzinach porannych. To była już kolejna kolizja w tym miejscu. Jak relacjonował nasz Czytelnik, prawdopodobnie kierowca jednego z pojazdów, jadący ul. Grodzką, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu drugiej osobówce. Efekty tej decyzji możemy „podziwiać” na załączonym powyżej zdjęciu.

I jeszcze jeden cytat z kroniki policyjnej: „35-latek nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu. To brzmi prawie jak klasyka kolizji drogowych w Jastrzębiu-Zdroju. Do zdarzenia doszło około godziny 15. 30 na skrzyżowaniu Pszczyńskiej i Stodoły. Jak się rzekło, jadący ulicą Grodzką 35-letni kierowca, nie zachował należytej ostrożności i uderzył w Mazdę 2, za kierownicą której siedziała 26-latka. Kobieta z ogólnymi obrażeniami ciała została przewieziona do szpitala”.

Temat feralnego skrzyżowania podjął także radny Grzegorz Mosoń w swojej interpelacji. Co usłyszał od magistrackich urzędników?

„Na skrzyżowaniu do zdarzeń drogowych dochodzi najczęściej wtedy, gdy kierowcy skręcający z ulicy Pszczyńskiej w lewo grzecznościowo ustępują pierwszeństwa kierowcom wyjeżdżającym z ulicy Grodzkiej w kierunku ulicy Stodoły. Pozostałe pojazdy oczekujące na skręt w lewo zasłaniają pojazdy jadące ulicą Pszczyńską na wprost” – padło w odpowiedzi.

„Aby ograniczyć ilość zdarzeń drogowych, zostanie wyeliminowany kierunek jazdy z ulicy Grodzkiej na wprost poprzez ustawienie znaku C-8 nakazu jazdy w prawo lub w lewo” – zdecydowali w końcu urzędnicy.

Czy to posunięcie okazało się trafne? Nie nam to wyrokować, drodzy Czytelnicy. Jednak, jak się rzekło, życie nie znosi próżni, dopisując ciąg dalszy do decyzji magistrackich urzędników. Teraz zaś przeczytajcie koniecznie o zdarzeniu drogowym, do jakiego doszło miesiąc temu z „małym haczykiem”.

„Około godziny 7.15 policjanci ruchu drogowego w trakcie patrolowania ulicy Pszczyńskiej zauważyli, jak kierujący renault, wyjeżdżając z ulicy Grodzkiej, przejechał przez skrzyżowanie na wprost i wjechał w ulicę Stodoły. Nie dość, że nie zastosował się do znaku nakazu jazdy w prawo lub w lewo, to jeszcze zmusił kierującego samochodem osobowym, poruszającego się w kierunku ulicy Rybnickiej, do hamowania” – relacjonowali stróże prawa.

„43-latek nie widział nic złego w swoim zachowaniu. Mundurowi za spowodowanie rażącego zagrożenia w ruchu drogowych zatrzymali kierującemu prawo jazdy oraz sporządzili wniosek o ukaranie do sądu. W trakcie kontroli okazało się, że niestosowanie się kierującego do znaków drogowych zdarzało się już wcześniej wspomnianemu mężczyźnie” – pada na koniec.

Czy trzeba coś jeszcze dodawać?

fot. archiwum

czwartek, 6 sie 2020, Damian Maj

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry