Czas na “kilka mocnych słów”?

Fot. Facebook / Klub JW

Liczyliśmy na to, iż w środowy wieczór w Olsztynie nie powtórzy się scenariusz z Nysy. Będący faworytem spotkania Jastrzębski Węgiel miał przywieźć ze stolicy Warmii zwycięstwo (najlepiej za trzy punkty). Niestety, porażka w czterech setach mimo dogodnych okoliczności do pokonania gospodarzy (zwycięstwo w pierwszej partii, wysokie prowadzenie w trzeciej) każe nam wciąż zastanawiać się, czy aby na pewno nie dopadł ekipy Luke’a Reynoldsa jakiś kryzys formy.

Małym usprawiedliwieniem może być fakt, iż – jak informują nasi przedstawiciele – w Hali Urania panowały dość ciekawe jak na siatkówkę warunki, a mianowicie temperatura w wysokości… 11 stopni Celsjusza. – Olsztyn miał takie same warunki i im to jakoś nie przeszkadzało. Nie ma co zganiać tej sytuacji na temperaturę. Po prostu od drugiego seta to u nas energia spadła i przegraliśmy to spotkanie – nie szukał mimo wszystko wymówek Tomasz Fornal.

Pierwszy set pod żadnym względem nie mógł stanowić przestrogi przed tym, co czekało nas w pozostałych częściach meczu. Jastrzębski Węgiel zgodnie z oczekiwaniami wbił gospodarzy w parkiet i prowadził od początku do końca, kolejno 6:1, 14:9 i 18:10. Zmagania do 15 zakończył atakiem ze środka Yacine Louati.

Druga partia wyglądała już zgoła inaczej. Długo było na remis, po czym Olsztyn odskoczył na dystans trzech punktów (14:11) po asie Robberta Andringi. Gospodarze kontynuowali natarcie, w rezultacie czego Luke Reynolds zmuszony został do zażądania przerwy. Od tego momentu Jastrzębski Węgiel rozpoczął kapitalną pogoń, która zakończyła się sukcesem po kolejnym ataku Louatiego, tym razem zza trzeciego metra (19:19). Wydawało się, że sytuacja jest pod kontrolą (22:20), ale finisz należał do gospodarzy. Podopieczni Daniela Castellaniego odrobili straty, a następnie dokończyli dzieła głównie dzięki późniejszemu MVP Damianowi Schulzowi.

Wygrana w drugim secie wyraźnie dodała skrzydeł olsztynianom, którzy w połowie trzeciej odsłony byli w stanie odrobić pięciopunktową stratę. Jastrzębski Węgiel prowadził bowiem 18:13 i 20:15, a mimo to zszedł z parkietu pokonany. Spora była w tym zasługa niesamowitych obron gospodarzy, w tym Jędrzeja Gruszczyńskiego, ratującego swój zespół w praktycznie każdych okolicznościach. Niemniej, trudno nie traktować tego seta w kategoriach prezentu naszej drużyny dla Olsztyna. Wypuszczenie z rąk takiej przewagi nie mogło mieć miejsca. Wprawdzie goście zdołali podgonić wynik, ale po bombie z zagrywki Andringi nie było już co zbierać.

O czwartym secie nie da się powiedzieć nic dobrego. Indykpol AZS “oddał” Jastrzębskiemu za pogrom w pierwszym secie. 3:0, 11:5, 16:10, 20:13, 25:16… Należy przyznać że gospodarze świetnie spisywali się na bloku, ale martwić musi fakt, iż ponownie po kilku mniej udanych akcjach nasza gra po prostu się sypie, co rywale wykorzystują z zimną krwią.

– Ciężko mi cokolwiek powiedzieć po takim meczu. Taka jest sytuacja, że sam gdzieś też mam mętlik w głowie. Mam nadzieję, że teraz siądziemy z drużyną i powiemy sobie dwa-trzy mocne słowa oraz przeanalizujemy to spotkanie. I po prostu zaczniemy konsekwentnie wygrywać z teoretycznie słabszymi przeciwnikami – podsumował na gorąco Tomasz Fornal w rozmowie z klubowymi mediami (pełna wypowiedź >>)

Tyle dobrego, że dogonić Jastrzębskiego Węgla w tabeli PlusLigi nie zdołał Trefl Gdańsk, który w pięciu setach przegrał w Katowicach i tym samym traci do “pomarańczowych” dwa oczka. Teraz przed nami domowy sobotni rewanż z Olsztynem i… oby po prostu było lepiej.

20 stycznia 2021, Olsztyn, 17:30
Indykpol AZS Olsztyn – Jastrzębski Węgiel 3:1 (15:25, 27:25, 24:26, 25:16)

Jastrzębski Węgiel: Al Hachdadi, Kampa, Gladyr, Wiśniewski, Fornal, Louati, Popiwczak (libero) – Szymura, Kosok, Tervaportti, Gierżot, Bucki.

TerminarzI r.II r.
Warta
Resovia
Będzin
ZAKSA
Verva
Skra
Nysa
Trefl
Olsztyn
Katowice
Ślepsk
Czarni
Cuprum
3:2 (w)
3:0 (d)
3:1 (w)
1:3 (w)
2:3 (d)
3:0 (w)
3:0 (d)
3:0 (d)
1:3 (w)
3:0 (d)
3:1 (w)
3:1 (d)
3:0 (d)
1:3 (d)
3:0 (w)
3:1 (d)
1:3 (d)
3:2 (w)
3:2 (d)
1:3 (w)
3:1 (w)
3:2 (d)
3:2 (w)
3:0 (d)
3:0 (w)
05.03 (w)
Liga Mistrzów
Eliminacje
Stroitiel Mińsk
Dyn. Apeldoorn
Fino Kaposvar
Arcada Gałacz
Faza grupowa
Zenit Kazań
ACH Lublana
Berlin RV


3:0 (d)
3:0 (d)
3:0 (w)
3:0 (w)

0:3 (w)
0:3 (w)
0:3 (w)







0:3 (w)
0:3 (w)
0:3 (w)
PlusLiga
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
ZAKSA Kędzierzyn
Jastrzębski Węgiel

Trefl Gdańsk
Resovia Rzeszów
Verva Warszawa
Skra Bełchatów
Warta Zawiercie
AZS Olsztyn
24
24
25
25
24
24
23
24
66
53
47
46
45
42
38
31
22:2
19:5
16:9
17:8
16:8
13:11

13:10
10:14
9.
10.
11.
12.
13.
14.
GKS Katowice
Cuprum Lubin
Ślepsk Suwałki
Stal Nysa
Czarni Radom
MKS Będzin
24
24

23
24
25
24
29
28
27
23
22
7
10:14
9:15
9:14
5:19
7:18
2:22

Zobacz więcej na… sport.jasnet.pl

Wpisy na temat “Czas na “kilka mocnych słów”?”

  1. kibic siatkówki

    Panu Francuzowi to chyba już należy podziękować za grę , ochoty i walki nie wykazuje wcale . Ospałe towarzystwo na boisku , brak energii i w ogóle taki
    “tumiwisimz” udzielał się każdemu , łącznie z trenerem . Myślę , że tylko Prezes Gorol jest w stanie na nich wpłynąć , pod warunkiem , że kontrakty na wskazują . Siatkarze robią wszystko , by na nich nie patrzeć .

  2. To jakaś farsa tym panom nie chciało sie po prostu grać, hrabia Wiśniewski nawet po piłkę nie chciał się schylać, Kampa już jest myślami w słonecznej Italii, problem chyba dotyczy kasy.

  3. Tragedia….po udanym pierwszym secie gwiazdeczki już myślały, że mecz się sam wygra…zwieźć ich na dół na dwie szychty niech zobaczą jak pracują ciężko Ci co na nich robią…Louati i Szymura tragedia i beznadzieja…Wstyd

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry