Czy ulotki na klatkach są uciążliwe?

Pojawiają się nagle. Do ostatniej chwili nie wiadomo, na jakim osiedlu? Czy będzie to rano? Czy może raczej pod wieczór? Jest ich kilku, kilkunastu, ale zdarzają się też grupy 20-osobowe. Po krótkiej chwili są już pod domofonem. Przedstawiają się jako pracownicy administracji. Ale czasami mówią w żartach: „Policja! Otwierać!” W środku wyciągają swoje “skarby”. Ulotki, gazetki promocyjne i foldery. Zaczynają je wkładać do skrzynek lub zostawiać na wycieraczkach. I kiedy wydaje się, że wszystko pójdzie po ich myśli, ktoś zaczyna krzyczeć: „Łapy wam poucinam! Łobuzy!” Kilka sekund później dochodzi do przepychanek. Kolejny dzień z życia ulotkarzy…

fot. archiwum

Przedstawiciel jednej z jastrzębskich firm, która zajmuje się roznoszeniem ulotek, nie ukrywa, że zawód ulotkarza stał się obecnie niebezpieczną profesją. „Nasi pracownicy słyszą pod swoim adresem najgorsze epitety. Czasami bywa wręcz, że dochodzi do rękoczynów – głównie ze starszymi osobami” – żali się. Jego zdaniem taka postawa lokatorów jest niezrozumiała: „Nie wrzucamy ulotek do specjalnych koszy, które faktycznie wyznacza administrator budynku, bo żaden zleceniodawca, głównie supermarkety, nie zapłaci nam za taką pracę. Jednocześnie mieszkańcy narzekają, że gazetki zapychają im euroskrzynki. Nie dodają tylko, a może po prostu nie wiedzą, że te ostanie są ogólnodostępne”.

Jastrzębski przedsiębiorca wskazuje także na inną ciekawą kwestię. Chodzi o hipokryzję przeciwników ulotek czy gazetek promocyjnych. „Proszę zobaczyć, kto okupuje wejścia do marketów? I to od samego rana? Są to przeważnie starsze osoby polujące na promocje. A skąd pochodzi ich wiedza na ten temat? Z naszych gazetek!” – dodaje z przekąsem. Jednak czy skrzynki nie powinny być zarezerwowane wyłącznie dla korespondencji pocztowej? „Owszem, czasami słyszę, że ktoś razem z ulotką wyrzucił rachunek telefoniczny. Ale takie zastrzeżenia podnoszą najczęściej osoby, które mają dość czasu, żeby skrupulatnie przejrzeć zawartość swojej skrzynki” – kończy nasz rozmówca.

Kiedy pada pytanie o kwestię ulotek, służby powołują się na ustawę Kodeks Wykroczeń. Jak podkreślają ich przedstawiciele, ukarać można tylko sprawcę złapanego na gorącym uczynku lub wskazanego przez świadka. W tym przypadku – konkretnego ulotkarza (tutaj kilka słów wyjaśnienia: samo wkładanie ulotek czy gazetek nie jest karalne – w końcu euroskrzynki są, jak niebawem wykażemy, ogólnodostępne – ale już „wpychanie” trzech materiałów promocyjnych naraz, dewastowanie skrzynek czy zaśmiecanie klatek podpada pod konkretny paragraf, poza tym jest jeszcze kwestia tego, czy klatki schodowe są miejscem publicznym, czy swoistym przedłużeniem miru domowego – przyp. aut.). „Często bywa tak, że mieszkańcy domagają się od nas ścigania zleceniodawcy, którego adres widnieje na ulotce. Niestety, ramy prawne, w jakich się poruszamy, nie pozwalają nam na takie działania” – dowiadujemy się. Jak dodaje jeden z naszych rozmówców, tylko raz, w tym konkretnym przypadku Straż Miejska, zrobiła wyjątek od wspomnianej zasady: „To zgłoszenie dotyczyło naklejania reklam na skrzynki pocztowe. Udaliśmy się pod wskazany adres i poprosiliśmy właściciela firmy, która zleciła tę oryginalną akcję promocyjną, żeby usunął szkody. Ostatecznie przedsiębiorca przychylił się do nasze prośby. Ale to był wyjątek od reguły”.

Ale wróćmy do kwestii, którą poruszył nasz poprzedni rozmówca, sugerując, że euroskrzynki są ogólnodostępne. W tym także dla osób roznoszących ulotki. Postanowiliśmy sprawdzić to w Urzędzie Pocztowym przy Łowickiej i – dla pewności – w jednej z osiedlowych filii jastrzębskiej poczty. W obu miejsca przypuszczenia właściciela firmy potwierdziły się. Tymczasem przeciwnicy zapychania skrzynek ulotkami biją na alarm. „Zapłaciliśmy za skrzynki z własnej kieszeni. Spółdzielnia rozłożyła nam nawet tę sumę na raty. A ulotkarze niszczą je bezmyślnie!” – grzmiał jeden z Czytelników. Jednak w tym momencie pojawiają się dwa zasadnicze pytania. Czy lokatorzy wiedzieli wcześniej, że euroskrzynki mają status ogólnodostępnych? I czy spółdzielnie mieszkaniowe powiadomiły ich o tym?

Prezes jednej z jastrzębskich spółdzielni mieszkaniowych odpowiada twierdząco na tak postawione pytanie. Jednocześnie nie ukrywa, że w kwestii ulotek i gazetek promocyjnych czuje się bezradny. „Kiedy piszemy do konkretnej firmy, że jej reklamy zasypały pół osiedla, ta ostania wskazuje na podmiot, który zajmuje się roznoszeniem ulotek w praktyce. To on w świetle prawa jest adresatem naszych pretensji” – relacjonuje nasz rozmówca – „Albo kwestia samych ulotkarzy. Przecież to jest regularny desant! Dwadzieścia osób, które mają za zadanie roznieść pięć tysięcy ulotek. No więc, żeby osiągnąć ten ambitny cel, wkładają po kilka gazetek do skrzynki. Oczywiście, ze specjalnego koszyka na ulotki nikt nie korzysta. W efekcie ulotkarze osiągają efekt odwrotny od zamierzonego, bo lokatorzy w furii wyrzucają wszystko, co znajdą w swojej skrzynce. Czasami też ważną korespondencję”.

Na koniec – klika cytatów z sondy ulicznej. Czy ulotki w klatkach są uciążliwe? Czy przeszkadzają Państwu? Jak zaradzić sytuacjom związanym z aktywnością ulotkarzy? „Chamstwo! Jest przecież koszyczek na ulotki! Jak pojadę na urlop, to się potem nie dokopię do listów. Mi to nie przeszkadza – sam robiłem na ulotkach. Jacy ci ulotkarze natrętni! Przez nich robi się tylko bałagan na klatkach. Szkoda drzew na te wszystkie gazetki. Skrzynki zdewastowane! Czasem skorzystam z tych informacji – nie powiem. Niech sobie będą te ulotki, ale ich jest po prostu za dużo! Kładą to dziadostwo na skrzynki, a potem, jak wiatr zawieje, trzeba je wszystkie zbierać. Mamy dość reklam! Chcemy ich podać do sądu. Tam są przecież adresy tych firm…”

  1. Pracuje przy ulotkach już 4-5 lat , koszyki są na zewnątrz ok rozumiem. Tylko szkoda że za to nam nie płacą. Trzeba do euroskrzynek to trzeba. Ja zwyczajnie jestem miła dla każdej osoby , oczywiście potrafię też głupio odpowiedzieć jak ktoś mi nie daje spokoju i pyta czy jestem głucha bo zakaz itd. Muszę to muszę wrzucić nigdy się nie daje wrzucać z klatek , nawet jakaś Pani kiedyś dzwoniła do straży miejskiej że nie chce wyjść z klatki i ulotki wkładam. A i tak nie przyjechali nie chciało im się do takiej sprawy przyjeżdżać. Jak ktoś mnie szarpie to zaczynam krzyczeć na całą klatkę i mnie puszczają bo jestem w stanie krzyczeć różne rzeczy z nerwów. Jak ktoś mnie wyzywa mam to gdzieś i wrzucam dalej. Po prostu ludzie jeśli nas będą wpuszczać z ulotkami a nie będą korzystać z tych ulotek to nie będzie sensu ich roznosić co nie? Ale wiadomo zawsze się ktoś taki znadziej kto otworzy nam klatkę i skorzysta z tej ulotki !. Więc My tylko wykonujemy swoją pracę rzetelnie i uczciwie. Dlatego dziękuję osobą które podawaja mi kody do bloków oraz mają do nas taki sam szacunek jak my do nich. Oczywiście ja szanuje cudze klatki wchodząc żadna ulotka nie wystaje ze skrzynki, nie zostawiam na ziemi , zostawiam tak jak zastałam. Pozdrawiam:)

  2. Super. Niech lokatorzy krzyczą, śmiecą, gadaja po knajpach czy przed kościołami i podają sprawy do Sądu, że im skrzynki napychają reklamami. My reklamodawcy jesteśmy zachwyceni DARMOWYMI kampaniami reklamowymi prowadzonymi przez rozsierdzonych i wrzaskliwych mieszkańców.

  3. W blokach na ul. Kusocińskiego przed klatką schodową zainstalowane są skrzyneczki na ulotki. I tam powinno się je zostawiać. Ale zdarzają się roznosiciele ,którzy dzwonią przez domofon aby im otworzyć drzwi bo ulotki muszą wrzucić do skrzynek. Takie mają polecenie od szefów.
    Jest to uciążliwe w normalnym funkcjonowaniu rodziny. Niektórzy z sąsiadów wyłączyli domofony . A firm roznoszących ulotki powstaje coraz więcej. I zdarza się ,że w ciągu jednego dnia dzwoni kilku roznosicieli.
    Czy Staż Miejska nie mogłaby przeprowadzić profilaktycznych rozmów z właścicielami firm ?

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Również warto przeczytać
Idzie zima. Czy przetrwamy i wystarczy nam pieniędzy?
radiator
Wsłuchuję się w morze informacji codziennie serwowanych w programach informacyjnych. Nawet niedawno (wbrew swoim zasadom) postanowiłem obejrzeć „dziennik telewizyjny” w telewizji rządowej. Byłem nieomal szczęśliwy, ekstaza, rzekłbym „orgazm intelektualny”. Kraj...
Trudny kompromis
PSE
Budowa linii 400 kV Godów – Pawłowice wchodzi w kolejny etap prac. To strategiczna inwestycja dla Śląska. Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. zakończyły prace nad studium wykonalności projektu budowy linii 400...
"Towaaar przywieźli!!!"
b1cbfb2c
Taki obrazek rodzajowy. Była trzecia, może czwarta nad ranem. Za oknem panowały wciąż grudniowe ciemności. Do pokoju, w którym spałem, wkradał się anemiczny snop światła. Wstałem, przetarłem z dziecięcą manierą...
Ile kosztuje magister?
studies-g0a9142017_640
Wpisujemy kilka niepozornych słów. „Pisanie prac magisterskich – Jastrzębie-Zdrój”. Potem machinalnie przyciskamy klawisz „enter”. Zaś efekt naszej zapobiegliwości szybko zostaje wynagrodzony. Ekran komputera wypełniają najpopularniejsze ogłoszenia. „Gotowe prace dyplomowe, eseje...
Czy kolej wróci do Jastrzębia?
IMG_20220810_061634
Aby przyciągnąć turystów z zaborów pruskiego, rosyjskiego i Austro-Węgier do obecnego Jastrzębia-Zdroju (kiedyś Bad Koenigsdorff Jastrzemb), wybudowano kolej i stację kolejową. Dla kolejarzy oraz obsługi pociągów postawiono niedaleko dworca budynek,...
Dzieci to zbędny balast?
boy-g6a0eea0e9_640
Co robią nasze dzieci po szkole? Kto powinien sprawować nad nimi opiekę? Kiedy już szkolny plecak wyląduje niedbale w kącie? W sposób naturalny nasz wybór pada na rodziców. Ci jednak...
Przewiń do góry
radiator
Idzie zima. Czy przetrwamy i wystarczy nam pieniędzy?