Gaz, a może ochrona?

Co, jak ktoś w szkole wyciągnie nóż? Albo inne narzędzie groźne i zaatakuje w szkole? Co może zrobić wtedy nauczyciel w klasie, kiedy trzeba działać szybko i zdecydowanie? Kiedy liczą się sekundy, a w grę wchodzi nawet zagrożenie życia? Ostatnio przetoczyła się przez kraj seria tragicznych wydarzeń w szkołach, które wstrząsnęły opinią publiczną. Ruszyła w kraju szeroko zakrojona reakcja ze strony władz i różnych służb. Można się zastanawiać, czy skuteczna, czy bardziej na pokaz. Chociaż i tak jej efekty były zatrważające – prawie sto zatrzymań podejrzanych niepełnoletnich osób. Pojawiają się tutaj pytania, dlaczego dopiero, jak doszło do tragicznych wydarzeń? Jak szkoła może zabezpieczyć się i reagować na podobne wypadki? Czy w ogóle jest bezpieczna?

Rozmawiamy o tym z Remigiuszem Skubisem, dyrektorem I Liceum Ogólnokształcącego w Jastrzębiu

Ten Dzień Edukacji Nordowej, dawniej nazywany Dniem Nauczyciela, chyba trochę jest w cieniu ostatnich dramatycznych wydarzeń, które miały miejsce w tych szkołach?

Dzień Edukacji Narodowej to święto wszystkich pracowników oświaty, nie tylko nauczycieli, ale rzeczywiście jest w cieniu tych ostatnich wydarzeń. Radości trochę mniej się obserwuje, w związku z informacjami, które pojawiły się w przestrzeni publicznej. Wiele się mówi o tym, co się w ostatnim czasie wydarzyło.

Jak pan to ocenia, te wydarzenia?

Na pewno są bardzo niepokojące i zmuszają do działania, do analizy aktualnych procedur, do realnego zabezpieczenia uczniów, ale również współpracowników, za których biorę pełną odpowiedzialność. Procedury bezpieczeństwa w każdej placówce oświatowej obowiązują, przy czym, po tych ostatnich wydarzeniach na pewno będą musiały być mocno zweryfikowane i to nie ulega wątpliwości.

Dlaczego?

Dlatego, żeby realnie zabezpieczyć uczniów na przykład przed atakiem z zewnątrz, z powietrza, jak i z wewnątrz – osoba z niebezpiecznym narzędziem. Niestety borykamy się w oświacie z pewnymi ograniczeniami między innymi finansowymi, ale również z użyciem przez nauczycieli środków przymusu bezpośredniego. Aktualnie nie wszystkie działania jestem w stanie podjąć, ale budynek szkoły jest zabezpieczony, dostęp osób postronnych ograniczony.

Jakie działania ma pan na myśli?

Mam tutaj na myśli np. czytniki kart przy wejściu do szkoły w celu weryfikacji uczniów, pod czujnym okiem pracownika szkoły, żeby na przykład „na jedną kartę” nie weszły dwie czy trzy osoby.

Myślę też o rozbudowie monitoringu wizyjnego, systemu alarmowego, nawet o zamontowaniu bramek, które mogłyby wykrywać potencjalnie niebezpieczne narzędzia. Wskazane byłoby zamontowanie na oknach niższych kondygnacji budynku odpowiednich folii uniemożliwiających wybicie szyby. Nie żyjemy w Ameryce, nasza młodzież nie ma dostępu do broni palnej, ale wspominając ostanie wydarzenia w kraju okazało się, że jeden z uczniów posiadał materiały pirotechniczne.

Jak było widać może wystarczyć zwykły nóż kuchenny

I to pokazuje, że po pierwsze sprawy bagatelizować nie można, bo sprawa jest bardzo poważna, a po drugie trzeba rzeczywiście zrobić wszystko, aby takim sytuacjom zapobiec. Aktualnie opracowywane są procedury przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji i przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, i w mojej ocenie wyglądają na dobre.

Dzisiaj, mimo Dnia Edukacji Narodowej, zwołałem zebranie Rady Pedagogicznej w trybie nadzwyczajnym. Omawiałem szczegółowo procedury postępowania, przypominałem obowiązujące przepisy prawa, przekazywałem najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa z narady z organem nadzoru pedagogicznego, organem prowadzącym przy udziale komendanta Komendy Miejskiej Policji. W najbliższym czasie zaplanowane jest zebranie z przedstawicielami Straży Pożarnej oraz Biura ds. Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych. Sytuacja tego wymaga i są rzeczy ważniejsze niż świętowanie. To wszystko wiąże się bezpośrednio z bezpieczeństwem uczniów i nas samych.

Jakie są główne założenia tych procedur?

Poprawa bezpieczeństwa, zwiększenie świadomości. Mam na myśli teraz tą ostatnią procedurę postępowania nauczyciela, gdy w szkole pojawi się osoba z niebezpiecznym narzędziem. Najważniejsza jest ochrona życia i zdrowia uczniów i nauczycieli.

Co nauczyciel powinien zrobić jak uczeń na lekcji wyciągnie nóż?

Nauczyciel musi być uważny, w miarę możliwości zabezpieczyć uczniów i siebie oraz jak najszybciej opuścić to pomieszczenie. Nic innego nie zrobi. Najprawdopodobniej nie obezwładni tej osoby, bo nie może, nie potrafi, bo nie ma takich umiejętności. Być może nawet nie ma takiej siły, grono nauczycieli jest przecież mocno sfeminizowane. Są na pewno wyjątki od reguły, ale…

A proste działania? Na przykład ręczny miotacz gazu do ochrony osobistej, legalny w sprzedaży?

Ostatnio usłyszałem pytanie „czy nauczyciel może posiadać miotacz gazu?”, które zostało zadane funkcjonariuszowi policji. Padła odpowiedź, że nie ma przepisów tego zabraniających. Moim zdaniem trzeba uważać, żeby większej szkody nie zrobić osobom w pobliżu. Wskazane byłoby przeszkolenie z użycia miotacza oraz niezbędna wiedza na przykład dotycząca stężenia substancji drażniących. 

Razem z współpracownikami wezmę udział w szkoleniu prowadzonym przez funkcjonariusza policji z zakresu bezpieczeństwa.

Na czym ma polegać takie szkolenie?

Wyobrażam sobie, że będzie to szkolenie z realnej samoobrony. Kiedy mamy agresora, jak wykorzystać przedmioty w najbliższym otoczeniu np. krzesło, jak się zasłonić ławką i właśnie, ewentualnie jak prawidłowo i skutecznie używać miotacza gazu. Wskazane jest zastosowanie w praktyce pewnych zachowań – jeżeli na korytarzu jest szum, krzyki, ktoś zachowuje się potencjalnie agresywnie, dokonać sprawnego rozpoznania, zamknąć drzwi od środka, klucz powinien być oczywiście w zamku. Nie wychodzić na zewnątrz, jak w przypadku tradycyjnej ewakuacji kiedy zagrożenie jest wewnątrz budynku.

Zaleci Pan swoim pracownikom posiadanie i używanie miotaczy gazu w sytuacjach zagrożenia?

Nie będę tego zalecał, muszę kierować się przepisami a takich póki co nie ma. Ale też nie będę  zabraniał.

Dzisiaj ten temat poruszyłem z nauczycielami. Powiedziałem nauczycielom, że jeżeli ktoś posiada taki gaz przy sobie, ja nie będę tego po pierwsze weryfikował, po drugie krytykował, a po trzecie, jeżeli to zwiększa jego poczucie bezpieczeństwa, to po prostu niech go przy sobie posiada.

A zatrudnienie kwalifikowanej ochrony w szkole, gotowej do reakcji w przypadku zagrożenia?

Za oceanem to ma miejsce. U nas w mojej ocenie jest to mało realne. Dlaczego? Pociąga za sobą ogromne skutki finansowe. Jeżeli chodziłoby o mnie, to jestem pierwszą osobą, która by była za tym, żeby takie rozwiązania weszły w życie. Każda dodatkowa osoba w szkole, której obecność wpłynie na poprawę bezpieczeństwa byłaby bardzo pożądana. Ale jestem realistą i wiem, że prawdopodobieństwo zastosowania tych rozwiązań jest bliskie zeru.

Po raz kolejny mamy sytuację taką, że działania się zaczynają wtedy, jak dochodzi do nieszczęścia. Czy nie uważa Pan, że pewne rzeczy powinny być przewidywane i raczej powinno się im zapobiegać a nie działać po fakcie?

Ciężko jest mi to oceniać, powiem szczerze. Dlatego, że rzeczywiście z jednej strony są osoby, które ponoszą za to pełną odpowiedzialność. Mam na myśli służby, poszczególne ministerstwa posiadające wiedzę, której nie posiada przeciętny obywatel. Są osoby decyzyjne w państwie, które dysponują konkretnymi narzędziami, które współpracują stale ze sobą, albo mają pod swoim nadzorem służby i generalnie te procedury, które teraz zostały wypracowane, rzeczywiście mogłyby się pojawić wcześniej. Muszę podkreślić, że nie jestem specjalistą w zakresie bezpieczeństwa i moja ocena tej sytuacji jest subiektywna.

Czy coś podobnego mogłoby się przydarzyć w waszej szkole?

Czysto hipotetycznie takie sytuacje mogą wystąpić w każdej szkole, ale nie chcę wywoływać lęku. Mamy świetną młodzież w szkole. Uczniowie zachowują się bardzo odpowiedzialnie.

A co gdyby raz na jakiś czas przyszedł tutaj do szkoły policjant z psem, nauczonym wyczuwania narkotyków i przeszedł się po klasach wąchając plecaki?

Wizyta policjanta z psem w szkole w celu wykrywania narkotyków na zasadzie „na wszelki wypadek”, zgodnie z moją wiedzą nie może mieć miejsca. Powiem również szczerze, naiwny nie jestem, a byłbym, gdybym powiedział, że nikt z młodzieży nie ma kontaktu ze środkami psychoaktywnymi.

Taki temat poruszyłem z nauczycielami. Mają oni prawo poprosić ucznia, jeżeli podejrzewają, że posiada substancje niedozwolone o wyciągnięcie wszystkich rzeczy z plecaka. Nie mogą sami przeszukać plecaka, bo jest to złamanie prawa.

A jeśli uczeń odmówi?

Wtedy jest podstawa, żeby wezwać policję. Taki uczeń będzie poddany kontroli osobistej przez funkcjonariuszy policji, którzy mogą taką czynność w obecności pedagoga wykonać. Nikt mu krzywdy nie zrobi, ale będzie konkretnie przeszukany. Jeżeli jakaś substancja niedozwolona zostanie ujawniona to surowe konsekwencje będą wyciągnięte.

Czy apelujecie do uczniów, żeby zgłaszali jak najwcześniej podejrzane, a szczególnie groźne spostrzeżenia i dla bezpieczeństwa wszystkich nie traktowali tego jako zwykłe donosicielstwo?

Tak, oczywiście i robimy to w trakcie lekcji wychowawczych, pogadanek i indywidualnych konsultacji. Takie zgłoszenia traktujemy całkowicie poufnie. Młodzież musi rozróżniać donosicielstwo od dbania o bezpieczeństwo swoje i innych. Mam to szczęście, że pracuję w  szkole, w której są bardzo świadomi i odpowiedzialni uczniowie.

Widziałeś coś ciekawego? Coś Cię cieszy lub bulwersuje w mieście?
Napisz nam o tym, podzielimy się z innymi lub zbadamy sprawę
Nie ujawniamy autorów!

Wpisz w komentarzu, zadzwoń 32 474 00 00 lub kliknij i wyślij maila: jasnet@jasnet.pl

Przeczytaj również:

Przewijanie do góry

Ogłoszenia

Geodezja
Tomasz Gołębiowski
Sporządzenie mapy do celów projektowych, aktualizacja mapy zasadniczej, inwentaryzacja powykonawcza budynków i innych..
Kontakt: Cieszyn, ul. Tadeusza Kościuszki 34B/5, geodezja-cieszyn@wp.pl, tel. 338 525 894, tel. kom. 505 009 214

Ogłoszenia