GieKSa – rycerze późnej jesieni!

Gdyby brać pod uwagę jedynie mecze z listopada i grudnia piłkarze GKS Jastrzębie byliby w czołówce I-ligowej tabeli. W sobotnie wczesne popołudnie w “górniczych derbach” podopieczni Pawła Ściebury pokonali przy Harcerskiej GKS Bełchatów 3:2 (2:2) i – podobnie jak przed tygodniem – należy przyznać, że i tym razem fortuna sprzyjała jastrzębianom. W drugiej połowie to goście byli bliżsi pokonania Mariusza Pawełka, jednak to gospodarze zdobyli zwycięską bramkę. Niestety, pojedynek miał też swojego anty-bohatera, którym był rozdający na lewo i prawo żółte kartki arbiter, chwilami tracący kontrolę nad meczem. Tak czy inaczej, za sprawą kolejnej wygranej GieKSa oddaliła się od strefy spadkowej na w miarę bezpieczny dystans.

Węglowe derby znakomicie rozpoczęły się dla naszego zespołu, który już w pierwszej akcji meczu wywalczył rzut karny po faulu na Szymonie Zalewskim. Do jedenastki podszedł Daniel Rumin i pewnie otworzył wynik. Goście mogli odpowiedzieć kilkaset sekund później, ale po strzale z wolnego Dawida Błanika piłka ostemplowała poprzeczkę. Jastrzębianie wyraźnie oddali pole przeciwnikom, którzy w pełni wykorzystali ten prezent. W 28. minucie bełchatowianie doprowadzili w dość kontrowersyjnych okolicznościach do remisu, gdy Mariusza Pawełka pięknym strzałem z wolnego pokonał Mariusz Magiera. Dyskusyjny pozostaje jednak moment oddania strzału, bowiem gra miała być wznowiona na gwizdek arbitra, a tymczasem goście zdołali zaskoczyć naszą obronę uderzeniem praktycznie równo z sygnalizacją. W 38. minucie podopieczni trenera Ściebury mogli odzyskać prowadzenie, ale Paweł Lenarcik fantastycznie wybronił główkę Daniela Ferugi. Odpowiedź Bełchatowa była zabójcza, bowiem goście przeprowadzili błyskawiczną kontrę, którą wykończył Waldemar Gancarczyk. Wydawało, że takim wynikiem zakończy się pierwsza połowa, a tymczasem tuż przed przerwą po świetnej centrze Farida Alego mocnym strzałem głową do remisu doprowadził Daniel Rumin.

W drugiej odsłonie nie byliśmy świadkami aż tylu dogodnych sytuacji. Niemniej, zanim nasz zespół wyszedł na prowadzenie, to goście zmarnowali trzy świetne okazje do trzeciego gola. W 53. minucie Łukasz Wroński przy dość biernej postawie obrony mógł pokonać MariuszaPawełka, ale naszemu golkiperowi dopisała fura szczęścia nie tylko przy jego akcji, ale także przy dobitce, która ponownie obiła poprzeczkę. W 57. minucie golkiper GieKSy sobie tylko znanym sposobem wyjął “setkę” po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Z kolei w 73. minucie jastrzębska defensywa dała się ośmieszyć Patrykowi Makuchowi, ale tego ponownie zatrzymał Pawełek. Te niewykorzystane sytuacje zemściły się na bełchatowianach w 74. minucie, kiedy to po rzucie wolnym wykonywanym przez Farida Alego i “bilardzie” w jedenastce gości piłkę tuż przed linią bramkową otrzymał Mateusz Bondarenko i dopełnił formalności.

Do końca zawodów podopieczni Pawła Ściebury kontrolowali grę, stawiając “autobus” na środku pola, którego rywale nie potrafili przejść. Tym samym trzy punkty pozostały przy Harcerskiej, a to oznacza, że na koncie GieKSy mamy już trzynaście oczek! Ten dorobek jeszcze będzie można poprawić, bowiem przed nami starcia z Resovią i – prawie na pewno – nadrobienie zaległości z Sandecją.

5 grudnia 2020, Jastrzębie-Zdrój, 12:30
GKS Jastrzębie – GKS Bełchatów 3:2 (2:2)
Bramki: Rumin 2 (karny), 45, Bondarenko 74 – Magiera 28, Gancarczyk 39

GKS Jastrzębie: Pawełek – Kulawiak, Bondarenko, Rutkowski, Zalewski – Jadach (61. Apolinarski), Bielak, Mróz, Feruga (61. Zejdler), Ali – Rumin (84. Sokół).

Komentarze

  1. Kibic – jeśli by mieli wpuszczać takich jak ty to by musieli kilkadziesiąt ludzi wpuścić. Prawdziwych fanatyków tego klubu niestety na palcach ręki można policzyć.

  2. kolego, to opuściłeś o dwa za dużo. Jeśli byś napisał że w ostatnich latach opuściłeś dwa wyjazdy to może wtedy byłaby jakaś szansa….rozumiesz już teraz??

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Najnowsze informacje

Zapowiedzi

Galerie zdjęć

Przewiń do góry
Poprzedni
Następny