“Hrabia” nie chciał zatrzymać się na przystanku…

fot. MZK Jastrzębie

„Rano czekałem na autobus” – tak zaczyna się mail wysłany niedawno na adres naszej redakcji – „Podjechał jeden, który zajął całą zatoczkę. Zatoczka, dodajmy jeszcze, na pojedynczy autobus. A za nim podjechał drugi. No i… nie będąc w zatoczce, kierowca otworzył drzwi… na wysokości pasa zieleni. Pierwszy autobus odjechał. Ja czekałem aż mój numer podjedzie na przystanek. Patrzę, a on rusza, jakby nie chciał się w ogóle zatrzymać. Zdesperowany zacząłem machać ręką. W końcu wsiadłem do środka, a kierowca do mnie: ‘Nie widział pan, że otworzyłem drzwi?!’ Ja na to: ‘Tam, gdzie pan stał, nie ma przystanku!’ A on: ‘Ooo… jaki hrabia! Trzeba podjechać pod sam nos? Tak?’ Odpowiedziałem więc z sarkazmem, że mógł zatrzymać się na skrzyżowaniu i otworzyć drzwi. Nastąpiła między nami wymiana niecenzuralnych słów…” „Czy kierowca może zabierać pasażerów, gdzie mu się podoba, czy tam gdzie są przystanki? A jak by mi się coś stało, to, oczywiście byłaby moja wina, co?” – zastanawia się autor maila.

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry
radiator
Idzie zima. Czy przetrwamy i wystarczy nam pieniędzy?