Jakiś lepszy świat?

A teraz co? Co zostało z tamtych lat? Jakieś żałosne popłuczyny? Górnicy nie są już górnikami, pielęgniarki udają, że są mądrzejsze do lekarzy, a policjanci… zresztą, mniejsza o policjantów…

Klatki schodowe. W latach 80-tych to było moje… nasze eldorado. Kiedy patrzę na dzisiejszą młodzież, jej podejście do życia, swoisty dekalog, w którym liczą się tylko kasa, szybki sex i alkohol, to odnoszę wrażenie, że my wtedy byliśmy przy nich niewiniątkami, dziećmi w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Zamiast butelki z piwem trzymaliśmy w dłoniach rakietki, czasami wystarczyła nam piłeczka do tenisa ziemnego i już rozgrywaliśmy „mecz życia”, a już na pewno o miejscu w towarzyskiej hierarchii nie decydowała ilość wypowiedzianych w ciągu jednej sekundy wulgaryzmów.

Kumple. Pamiętam ich wszystkich – co do jednego. Siedzieliśmy sobie w kilku na szóstym piętrze. Nagle któryś z nas rzucił: „Popykałbym w pingla”. Nic prostszego. Są „paletki”, jest piłeczka ping-pongowa, co prawda czeska, twarda jak orzech włoski, ale damy radę. I już w chwilę potem słuchać było miarowe uderzenia, w które stojący obok „kibice” wsłuchiwali się z iście transowym zacięciem. Tak na marginesie, te piłeczki paliły się cokolwiek szybko i w spektakularny sposób. Wiem, he, he, bo mam ich „na sumieniu” kilkadziesiąt.

Zresztą, tamten świat, z pogranicza dwóch systemów, zapadł mi w pamięci także z innego powodu. Kiedy pierwszy mróz „skuwał” rzekę, zdaje się, że Jastrzębiankę (chodzi mi o ten „bystry” potok płynący wzdłuż Lasu Kyndra), lodem, był to niechybny znak, że niebawem zacznie się coroczny test na siłę charakteru. Wraz ze szklonymi kolegami pod osłoną wczesnej zimowej nocy sprawdzaliśmy grubość pokrywy lodowej na rzece. Cała sztuka polegała na tym, żeby z kocią zwinnością przebiec po lodzie i całym, i zdrowym znaleźć się na drugim brzegu. To większości z nas się udawało.

Ale nie Grubemu. Wciąż nie rozumiem, dlaczego ulegał naszym namowom i za każdym razem chodził z nami do Lasu Kyndra. Dopingowaliśmy go, jak potrafiliśmy, on brał potężny rozbieg, odbijał się z obu nóg i… lądował na samym środku rzeki. Oczywiście, po chwili słychać było, jak załamuje się pod nim lód, a on posyłał nam rozpaczliwe spojrzenia. „Chłopaki, ratujcie!” – wrzeszczał. Na szczęście woda w tym miejscu sięgała najwyżej do kolan, więc dramatu raczej nie było. A Gruby, jak to on, odgrażał się, że następnym razem pokaże nam, na co go stać.

A teraz co? Co zostało z tamtych lat? Jakieś żałosne popłuczyny? Górnicy nie są już górnikami, pielęgniarki udają, że są mądrzejsze od lekarzy, a policjanci… zresztą, mniejsza o policjantów. Ci wszyscy specjaliści od strategii marketingowych, asystenci, telemarketerzy, doradcy finansowi, nie do końca uczciwi pracodawcy, oni wszyscy jak jeden mąż stłoczą się wkrótce wokół wielkiego wigilijnego stołu. A potem popłynie pieśń współczesności. „Pasmo samych sukcesów, zero porażek, spektakularne inwestycje, robiące niecodzienne wrażenie dywidendy” – będą przekrzykiwać jeden drugiego. I tylko ich oczy będą jakieś takie puste, bez refleksji, a twarze napięte w oczekiwaniu, co przyniesie przyszłość. Ale to już zupełnie inna historia…

  1. Ja mam 55lat święty nie byłem ale jedno jest pewne szacunek dla starszych czy to w autobusie, ustąpienie miejsca czy w kolejce po zakupy , piwo się wypiło butelka do kieszeni później za kaucję nie było szkła na każdym kroku i syfu na klatkach

  2. Dżordż Lowerboj

    “lądował na samym środku rzeki”

    Rzeka w tej upadającej osadzie górniczej?

    Popłuczyny jakieś tam płyną, ale żeby zaraz obwoływać je “rzeką”?

  3. Chyba ten artykuł już był jakiś czas temu. Mam wrażenie, że pisze go jakiś stary ramol, ale ja też mam już 50 lat i doskonale pamiętam lata 80-te, czas mojej młodości, więc wiem, że te czasy dawne i teraz są różne, ale i u nas nie brakowało patologi tak i teraz młodzież wcale nie jest taka zła. Nie chce mi się rozpisywać, ale nie zgadzam się z autorem tekstu, że: ” kiedyś to było”

    1. Ja mam co prawda 33 lata, ale też wiem trochę od ludzi starszych ode mnie oraz z innych źródeł, że wcale to tak kolorowo nie było. Teraz po prostu jest większa dostępność mediów, a przede wszystkim większa świadomość ludzi i mniejsza tolerancja na wyrządzanie zła. Reasumując, więcej teraz mówi się o różnych przypadkach.

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Geodezja

Sporządzenie mapy do celów projektowych, aktualizacja mapy zasadniczej, inwentaryzacja powykonawcza budynków, przyłączy, wytyczenie budynków, podział nieruchomości.

Czytaj więcej »
Przewiń do góry
Poprzedni
Następny