Jastrzębska “młodzież 65 plus”…

„W latach 60. i 70. na teren nowo powstającego miasta zaczęli przyjeżdżać młodzi ludzie z dziećmi” – wspomina nasz Czytelnik – „Przyjeżdżali z każdego rejonu Polski. Jastrzębie-Zdrój wraz z otwarciem kopalń potrzebowało pracowników – rąk do pracy, jak to się czasem mówi”.

fot. Marek Wróbel

„Mijały lata, dzieci, które kiedyś przyjechały z rodzicami obecnie mają po 60,70 i więcej lat. Część z nich przechodząc na emeryturę wraca w swoje rodzinne strony. Nie zawsze jest to powrót udany – przekonuje.

„Sam jestem takim dzieckiem, które w latach 70. przyjechało z rodzicami do tego miasta, ale zostałem w Jastrzębiu-Zdroju. Nieraz spacerując z żoną po mieście mówię do niej w żartach: ‘Zobacz, sama młodzież 65 plus, tak jak my. Widać na każdym kroku, że miasto się starzeje. Nasze dzieci rozjechały się za chlebem po całym świecie. A kiedyś za chlebem przyjeżdżano właśnie tu… do Jastrzębia-Zdroju” – pada na koniec.

Swoją drogą, do kogo należał tamten świat, o którym wspomina Czytelnik? Świat pozornego blichtru. Do cinkciarzy, „panienek”, komunistycznej wierchuszki? Jakby nie patrzeć, dyrektorem Pewexu w drugiej połowie lat 80-tych był Marian Zacharski – superszpieg PRL-u. Więc coś w tym było. Ale my w sumie nie o tym, bo w Jastrzębiu-Zdroju nikt o żadnym szpiegu nie słyszał. My o Baltonie, która niezmiennie (chyba do końca swojej egzystencji) mieściła się w hotelu „Diament”. Przesiadywało się tam godzinami i podziwiało towary, które pachniały mitycznym Zachodem. Nasz zachwyt był niezachwiany – tylko czasami z letargu wybudzały nas młode, roześmiane kobiety, za które płacili równie hałaśliwi mężczyźni. Dzisiaj nie ma ani nich, ani „Diamentu”, po którym została niepozorna polanka.

Z czasem ów legendarny Zachód był już na wyciągnięcie ręki. Pod koniec lat 80-tych monopol Pewexu czy Baltony został skutecznie przełamany. Sklepy na „starym targu” oferowały cały wachlarz towarów – czy ktoś jeszcze pamięta jeansy zwane „piramidami”? Co ciekawe, Pewex na Wrocławskiej przetrwał do początku lat 90-tych. Do tego dochodziła jeszcze tak zwana giełda w Katowicach i rodzina z „Reichu”, która przywoziła pachnącą pomarańczami pastę do zębów. Siłą rzeczy, ta szara Polska, to szare Jastrzębie zaczęło powoli przechodzić do lamusa. W telewizji pojawiły się pierwsze reklamy (chociażby ta „dedykowana” środkowi na domowe insekty), kobiety na ulicach przypomniały sobie, że oprócz szarego istnieją jeszcze inne kolory, a w którymś z kolei wydaniu Dziennika Telewizyjnego Joanna Szczepkowska ogłosiła koniec komunizmu…

Na czym polegał fenomen kraju naszych dziadków, rodziców, może nawet nas samych? Bo uprawiana po 1989 roku propaganda próbowała wmówić nam, że wszystko, co korespondowało w jakiś sposób z Polską Ludową było złe. Puste sklepowe półki, milicjanci pałujący obywateli na ulicach, jałowe przemówienia państwowych przywódców. Oto kadry najczęściej przywoływane przez piewców „nowej” Polski. Ale wkrótce okazało się, że naród tęskni za PRL-em. Za stałą pracą, elementarnym poczuciem sprawiedliwości (nawet jeśli ta ostania sprowadzała się do hasła „wszystkim po równo”), ba, nawet kolejkami, w których kwitło życie towarzyskie.

Wracając natomiast do „młodzieży 65 plus”… Hmmm… „Pamiętam taki obrazek z połowy lat 80-tych. Na jednym z przejść na szóstym piętrze „urzęduje” moja sąsiadka. Na parapecie kładzie koc i od rana wygląda przez okno. Swoją drogą, gdyby nie ta jej zapobiegliwość, pewnie teraz leczyłaby się na reumatyzm łokci. A tak od samego rana mogła lustrować to, co działo się przed blokiem, bo sama, biedaczka, miała tylko balkon” – pisze inny nasz Czytelnik.

„Ech, pani Danusia. W tamtych czasach była prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat życia osiedla. Wziąwszy pod uwagę, że latem jej ‘dzień pracy’ zaczynał się tuż po wschodzie słońca, osiągi mojej sąsiadki można by publikować w Księdze Guinnessa. Kiedy pojawiała się w oknie, władzę nad jej ciałem przejmowały zwierzęce instynkty. Słuch jak u kota, wzrok sokoli, spostrzegawczość lisa. Nic nie umknęło jej uwadze, nie uroniła żadnego słowa wypowiedzianego przez sąsiadów – niezmiennie na tropie „wielkich” osiedlowych afer” – czytamy.

„A potem sprawiedliwie dzieliła się tą wiedzą z innymi. Każdego wieczoru pod moją klatką odbywała się tradycyjna plotkarska ustawka. Giełda wiadomości z ostatniej chwili, której celem było ustalenie hierarchii wśród zajmujących się tym fachem. Ten, kto miał gorętszego newsa, brylował w towarzystwie. Moja sąsiadka zazwyczaj wiodła prym w tego typu zabawach. Tylko ona wiedziała, jak wygląda aktualna kochanka pana Stefana spod ‘trójki’, kim jest ojciec dziecka młodej Kaniewskiej i kto rąbnął żarówkę z windy” – wspomina internauta.

Zatem co zostało z tamtych lat? Jakieś żałosne popłuczyny? Górnicy nie są już górnikami, pielęgniarki pielęgniarkami, a policjanci… zresztą, mniejsza o policjantów. Ci wszyscy specjaliści od strategii marketingowych, asystenci, telemarketerzy, doradcy finansowi, „szlachetni” pracodawcy, oni wszyscy jak jeden mąż stłoczą się wokół wielkiego okrągłego stołu. A potem popłynie pieśń współczesności. „Pasmo samych sukcesów, zero porażek, spektakularne inwestycje, robiące niecodzienne wrażenie dywidendy” – będą przekrzykiwać jeden drugiego. I tylko ich oczy będą jakieś takie puste, bez refleksji, a twarze napięte w oczekiwaniu, co przyniesie przyszłość. Ale to już zupełnie inna historia…

  1. To zróżnicowanie wynika z zaborów.
    W Jastrzębiu mamy wpływy Austo-Węgier wszak blisko był szlaban i granica , mamy wpływy czeskie, niemieckie. Wystarczy przyjrzeć się nazwiskom, zwyczajom, sposobie uprawy ziemi, hodowli zwierząt, gwarze czy miejskiej zabudowie w okolicach naszego miasta .Największa bieda była w zaborze rosyjskim, niesamowite zacofanie, wręcz przerażające,zabobony.To nie ma co się dziwić, że ludność, która przyjechała na Śląsk była inna. Kolejna rzecz taka, że jak traktowano pańszczyźnianych chłopów. Jak podają historyczne źródła kupcy którzy przyjeżdżali nigdzie nie widzieli tak zabiedzonego chłopstwa. W większości miast i wsi prym wiedli Żydzi. Nawet mamy na naszych terenach pozostałości po najazdach tatarskich, mowa o gwałtach na kobietach w rejonie Zebrzydowic, Kończyć. Wystarczy spojrzeć na urodę. Tak więc zawierucha wojenna , Niemcy ,Rosjanie, Żydzi . Gdy sięgnięcie do XIV, XVI, XVII w. to się okaże, że nie tacy z Was Wiślanie i Polanie. Możecie się bardzo zdziwić jakie macie geny. I swoją drogą to dramat , że Rzymianie, Grecy czy Turcy mieli łaźnie, akwedukty, cysterny z wodą itd. a w niektórych rejonach Polski w latach 60 i 70 dopiero podciągnięto prąd, a w latach 80 wodociągi. Do dziś nie nawadnia się pól tylko modlą się w kościele o deszcz. Ale w Peru, Azji ,Egipcie systemy nawadniania były i są. Ilu Polaków zasiadało na polskim tronie ? Co w naszym kraju jest nie tak? I żeby nie było znowu,że Rosja będzie sięgać pod Monachium.

    1. Obiektywnie, to tu było cesarstwo niemieckie. CK gdzieś od Zebrzydowic na południe. O tamtych mieszkańcach wszak mówimy cesaroki. Ale to była w miarę podobna kultura. Zabory ruskie to Sosnowiec 😁 i w górę mapy, chyba znacie o nich opinie. I o ile można się śmiać, czy gniewać na powielane stereotypy, coś w tym jest, a raczej było. W końcu dziadkowie najstarszych mieszkańców Jbia (obojętnie, werbusów, czy tutejszych z dziada-pradziada) żyli pod jakimś zaborem. I stety-niestety jak piszesz, ci z zaboru ruskiego to była bida, aż piszczy… I bez obrazy.
      A niestety ja w młodości mam bardzo niemiłe wspomnienia z kradzieżami dzieci przyjezdnych (tak, werbusów) naszych płodów rolnych i owoców. I można mówić, że prawie każdy w młodości kradł jabłka u proboszcza (tu nie, bo proboszcz nie miał sadu, a my wszyscy tak). Tylko, że te dzieciaki nie rwały owoców, a rwały całe gałęzie z owocami żeby od razu więcej zerwać i uciekali. Nie raz mój ojciec widząc ich, wolał i dawał im zerwane owoce. Ale wieczorem i tak wracali ci, lub inni i łamali gałęzie.
      Kultura? Mądrość? To było w porządku? I co mam o tym myśleć?

  2. ludzie opamiętajcie się .Ktoś napisał swoje wspomnienia a tu taki jazgot.Też należę do tej młodzieży może nieco starszej .Jestem rodowitą jastrzębianką z dziada pradziada( co stale powtarzam) i tego się nie wstydzę.Rosłam i dojrzewałam tutaj. Widziałam jak ta nasza miejscowość się przemieniała ze wsi w coś co nie można bylo tego określić.Zabierano nam(naszym rodzicom,dziadkom) ziemie .Pola i łąki zamieniały się w wielki plac budowy.Buldożery,duże samochody zakłócały spokój.Jedna ulica Pszczyńska stała nagle bardzo niebezpieczna dla nas dzieci.Do szkoły trzeba było chodzić a tu nagle taki ruch.Dziadkowie bardzo przezywali ten” przewrót”.Nie raz widziałam jak babcia płakała,Serce jej pękało jak na jej pięknej łące czy tam gdzie rosło zboże czy inne uprawy rolne wjechały koparki, spychacze i robiły swoje.Miała żal do wszystkich ale nigdy nie wypowiadała się zle o ludziach ,którzy przyjechali tu do pracy.Ja nigdy w domu nie słyszałam słowa werbus czy gorol.Z biegiem lat nasza spokojna wieś stała się miastem ale takim dziwnym miastem.Kiedy wracałam tutaj z dużego miasta (po studiach)myślałam po co ja tu wracam,co ja tu będę robić.Zostałam i kocham to Moje Jastrzębie,kocham te pola lasy które ocalały,lubię tez ludzi i tych”swoich i tych którzy przyjechali do pracy.Tworzymy jedną całość i szanujmy się I ŻYJMY W ZGODZIE ,BEZ WYZWISK I URAZY .TERAZ TO JUŻ JEST INNY ŚWIAT .Tamte czasy minęły zostały wspomnienia i tęsknoty do tego co było piękne.Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

    1. Bardzo ładne wspomnienia “myszko”.
      Chciałbym,aby takich ludzi jak Ty było więcej .
      Z optymizmem i odpowiednim podejściem do człowieka.
      Pozdrawiam. Przybysz do Jastrzębia-Zdroju w 1971 r.

  3. Jastrzębianin80

    Akurat maślanka z ziemniakami to idealne danie na upały, a tak na marginesie rozumiem że cywilizowane inaczej hanysy jadają tylko kawior i popijają szampanem. Co do familoków pisałem ogólnie niekoniecznie o Jastrzębiu. Tylko z tego co wiem te symbole śląskiej cywilizacji standardów apartamentowców raczej nie miały – zwykłe klitki z wychodkiem na zewnątrz. Sam przyznałeś że w Jastrzębiu nie było familoków, to gdzie mieszkali dumni rodowici ślązacy – w domach gdzie chodziło się za potrzebą za stodołę – czyli takich samych jak te z których naśmiewają się twoi hanysiarscy ziomkowie w odniesieniu do werbusów jak ich nazywasz, no chyba że powiesz mi że tam od razu była kanalizacja. A co do tej waszej urojonej zaradności, pracowitości i oszczędności to widziałem je na własne oczy – palenie w piecach największym syfem byleby zaoszczędzić pare groszy, wielki lament kiedy trzeba wypompować szambo bo przecież taniej jest wylać do rowu. A co do waszego niemieckiego ordungu to wyobraź sobie że w reszcie Polski którą tak gardzicie – co nie przeszkadza wam czerpać z niej profitów – ludzie nigdy nie palili w piecach mułem, miałem, flotem czy innym syfem tylko zawsze węglem i drewnem – i tak wygląda wasz niemiecki ordung. My też nie chcieliśmy całego Ślaska – a że Śląsk należy do Polski to skutek wojny wywołanej przez waszych kochanych niemców, którym zachciało się rządzić światem. I tak samo nie chcieliśmy w Polsce takiego skupiska folksdojczów, którzy jedynie potrafią pluć na kraj w którym mieszkają

    1. Dalej unikasz jak ognia odpowiedzi: To po co Twoi przodkowie tu przyjechali? Do tego syfu? Pogorszyć sobie? Rozumiem ludzi przesiedlanych, bo nie wiedzieli na co trafią (kresy wschodnie w celu zaludnienia i przesiedlenia na DW).
      Co do kącika kulinarnego: Na Śląsku, jak sam zauważyłeś, w niedzielę (czyli świątecznie) rolada… W tygodniu normalnie. Także te wspomniane kartofle (nie ziemniaki) z kiszką (kwaśnym mlekiem).
      A kto tu coś wspominał o kawiorach, szampanie, winie 100 letnim? Tylko Ty. Chyba masz jakieś braki…
      Kanalizacja… Taaak, w waszej podkarpackiej, czy świętokrzyskiej wsi kanalizację to już Rzymianie wam zbudowali…
      Tak samo jak wodociągi i prąd podciągnęli.
      W Jbiu prąd był na długo przed Powstaniami Śląskimi. I od tego czasu rozpoczęło się na Dolnym i Górnym budowanie wodociągów w domach (hydroforów). U nas też taki był od przedwojny do lat 60tych (kopalnie zniszczyły jego sens).
      Ubikacje w domu to zapewne w podkarpackiej, czy świętokrzyskiej wsi też Rzymianie wam zafundowali (szkoda tylko, że idąc do was nie załatwili nam tego samego… 😀
      A oni już mieli to 2 tys lat temu (jak byłeś w Pompejach, to wiesz).
      Tu za stodołę nikt nie musiał chodzić, chyba, że był w polu poza domem. Przy każdym domu była wygódka.
      Palenie mułem/flotem. Gdyby ten wspomniany muł był dostępny gdzieś indziej niż na Śląsku, to palili by nim wszyscy. Niestety, do jego spalania potrzebny był specjalny mocny piec żeliwny, a taki kosztował znacznie więcej niż koza na drzewo i sporadycznie węgiel. A nie było go (mułu) aż tak dużo, bo mam nadzieję że nie muszę pisać skąd on jest?
      Spytaj teraz rodzinkę “w Polsce” czy palili by mułem za 200 czy 300zł za tonę??? Ciekawe, co ci powiedzą proekologiczni ziomale? Zakładając, że za węgiel płacili WTEDY 800-1000zł/tonę. Może nawet więcej w dalszych regionach. Tu w ostatnich dobrych czasach węgiel był od 450-600zł/t w zależności od sortu.
      Kanalizacja. W domach w Jbiu (Dolnym i Górnym) każdy miał pole, a więc i chlewik z bydłem, koniem, baranami, kurami, czy inną zwierzyną. Każdy coś hodował i uprawiał. Dronki, czy Blibla nie było. Przy budynku gospodarczym był tzw. gnojok (dzisiejszy tzw. kompostownik), na którym lądowała zużyta podściółka od zwierząt, resztki żywności, a także to, czego pozbywałeś się w wygódce. Na wiosnę toto wszystko lądowało na polach jako najlepszy i najtańszy nawóz. Także gnojowica. Nikt nie wylewał jej do rowu, tylko na pole. Nieocenione źródło naturalnego i darmowego mocznika. Szkoda, że tego cię nie nauczyli w szkole. Tak wyglądało to w całej Europie, a jeszcze tak wygląda w niektórych miejscach w Polsce, także i w Świecie. Tzw. ścieki były zdecydowanie przyjaźniejsze, bo jedyny detergent to było szare mydło (do mycia i prania), a proszek enzymatyczny “E” pojawił się dopiero w latach 70-tych. I nie był on tak nafaszerowany chemią, jak dzisiejsze proszki, płyny, zmiękczacze, pianki, żele, szampony, etc…
      Co do czerpanych przez Śląsk profitów. Kiedyś Sejmik Śląski podał ile woj. Śląskie daje kasy do wspólnego “wora” kasy, a ile wraca z powrotem do nas… no cóż. Nie będę cię dobijał. Jeśli masz trochę rozumu, to sam wymyślisz…
      cyt: “… my też nie chcieliśmy całego Śląska…” – hehehe, ciekawe teorie! Znowu kłania się brak znajomości historii 😀
      Ojej, ale na samą myśl o godle Śląska i uznaniu języka i narodowości śląskiej w reszcie kraju podniesiono larum, aż miło!

      1. Jastrzębianin80

        Widzę że Twój rozwój intelektualny stoi w miejscu, stan wiedzy również – przytaczasz fakty – zresztą w większości nieprawdziwe sprzed kilkudziesięciu lat, pojęcie ironii też jest Ci obce. Ja piszę o tym co jest teraz a nie było kilkadziesiąt czy blisko 100 lat temu. A nawet wtedy wyobraź sobie że na tej wsi podkarpackiej czy świętokrzyskiej ludzie hodowali zwierzęta – w tym świnie, których hodowlę przedstawiasz jako szczyt śląskiej myśli technicznej, wygódki też były, tak samo jak kompostowniki czy nawożenie pól gnojowicą – ale pewnie o tym nie słyszałeś bo po pierwsze pewnie nie ruszyłeś się dalej od domu niż róg najbliższej hałdy, a po drugie chyba w śląskich domach powtarzana jest taka hanysiarska wersja historii według której te wszelkie “zdobycze” cywilizacji były na śląsku a w reszcie Polski ludzie prowadzili koczowniczy tryb życia i polowali na mamuty. Co do pieców – w kozach może palili Twoi ziomkowie – ludzie w pozostałych regionach Polski mieli piece kaflowe, może słyszałeś o takim wynalazku. No ale skoro ślązaków było stać na takie dobre piece to nie stać ich było na dobrej jakości opał? I znowu opowiadasz o czymś co było kilkadziesiąt lat temu – skoro jesteś taki wyedukowany to powinieneś wiedzieć że gnojowica a to co obecnie uważamy za ścieki to duża różnica – więc obecnie ścieki wylewane na łąkę swoją a częściej sąsiada chyba nie są najlepszym i najbardziej ekologicznym nawozem – ale jeśli komuś brakuje wiedzy, a próbuje pouczać innych to tak to wygląda. A co do historii – to oświeć mnie – w jaki sposób Polska uzyskała całość Górnego Śląska, Śląska Opolskiego czy Dolnego – napadła na Niemcy? Bo pewnie o Konferencji Jałtańskiej też nie słyszałeś. Ale ty zapewne wiesz wszystko lepiej, a co wpływów do budżetu – to tego że w czasach kiedy kopalnie przynosiły straty i każdy statystyczny Polak dopłacał do każdej tony wydobytego węgla żeby tylko utrzymać stan zatrudnienia, albo że górnik jedynie zapracuje na połowę swojej emerytury więc resztę dokłada mu ZUS – a więc wszyscy Polacy – rozumiem że tego nie bierzesz pod uwagę. No ale przecież taki wybitny śląski intelektualista wie lepiej

      2. Jastrzębianin80

        Zapomniałem o jednej rzeczy – mieliście czy macie takie hasełko ” Nie jestem Niemcem, ani Polakiem tylko Ślązakiem”. Czyli jesteście odrębnym podobno narodem od Polaków czy Niemców – to czemu jak oglądałem kiedyś zdjęcia marszu autonomii śląskiej widziałem dość sporo niemieckich flag. To w końcu jesteś Niemcami czy Ślązakami – chyba ktoś tu ma nieźle zaburzoną tożsamość narodową. Może uzgodnijcie najpierw tą kwestię zanim zaczniecie się domagać uznania was za odrębny naród

        1. Powtórzę jeszcze raz moje pytanie z 29.08:
          “Dalej unikasz jak ognia odpowiedzi: To po co Twoi przodkowie tu przyjechali? Do tego syfu? Pogorszyć sobie? ”
          Krótko proszę. I bez owijania w bawełnę. Ja wiem, i nie potępiam tego.

  4. Tak zwane “werbusy” i “gorole”
    Warto by dodać jeszcze że z tych co przyjechali to zostało może mniej niż połowa. Reszta uciekła bo nie nadawała się do roboty a socjal wtedy nie istniał.
    A z ciekawych historii o naszej “młodzieży” napływowej warto opisać hodowle królików na osiedlowych balkonach. Prosiaczki tez się trafiały. Słynne mycie ziemniaków w porcelanowym przybytku i awantura z sąsiadem z dołu że je ukradł podczas mycia.
    I wiele wiele innych historii. Sporo ich potomków chce nas na Śląsku uczyć teraz cywilizacji. A dodajmy że ich przodkowie przyjechali z regionów gdzie woda była tylko w rzeczce albo u sołtysa w studni. A za potrzeba latali za stodołę. Ale to Ci co ją mieli – reszta latała na miedzę za dom a raczej można by opisać nie dom a lepiankę.

    1. Jastrzębianin80

      Odezwał się dumny Ślązak – oj jak to hanysy lubią się naśmiewać że ktoś przyjechał ze wsi podkarpackiej czy świętokrzyskiej – a wasi rodzice czy dziadkowie to gdzie się wychowywali – albo w domkach jednorodzinnych gdzie też za potrzebą latało się za stodołę, albo w familokach gdzie za potrzebą latało się na zewnątrz a świnie trzymało się w komórkach. Oczywiście tylko hanysy potrafią pracować ? Poza tym plusem tego że najechało się goroli jak to mówisz jest to że w końcu hanysy zaczęły się uczyć jak wygląda kultura osobista – np. że odpowiada się dzień dobry a nie tylko odburkuje. Ale rozumiem – jeśli nie ma czym się chwalić to trzeba jakoś się dowartościować poniżając innych – a prawda jest taka – że jak byliście aroganckimi ksenofobami to dalej jesteście

    2. Co za brednie! Te wypociny świadczą o twoim poziomie intelektualnym, a wręcz kompleksie w stosunku do werbusów i goroli. Co z tego, że masz porcelanowy przybytek, jak z niego nie korzystasz… Co z tego, że masz pojemnik na odpady, jak śmieci wywozisz do osiedlowego kontenera… Wszystko macie na pokaz: domy, samochody, ubrania na niedzielę, a nawet dzieci… A ci wasi potomkowie to same ryle, sklepowe, fryzjerki i krawcowe… Bo po co się długo uczyć i wysilać? szybko zdobyć fach i “zarobiać na życi”… Oj, ślonski boroku!

      1. Gdybyście jeszcze gorolskie boroki znali fakty, to byście inaczyj godali.
        Ja to widziałem, i tak, jak Ukraińcy dziwią się jak zachowują się ogry z biednych republik ruskich, tak my dziwiliśmy się na zachowania werbusów. Pamiętajcie, że werbusy przyjechali tu, bo u nich nie było pracy, przyjechali tu, bo tu była bardzo dobrze płatna praca i hotel a później mieszkania dla rodzin. Gdybyście tam mieli Eldorado, prace, kulturę i perspektywy, to nikt by tu nie przyjechał. A później jeszcze 300% za niedziele i możliwość kupna w sklepach G dóbr nieosiągalnych w Polsce. My was tu nie zapraszaliśmy. Jechali po was werbunkowi z funduszem i gorzołą na zachętę…
        A potem te króliki na balkonie…

        1. Jastrzębianin80

          Naprawdę wierzysz w to co piszesz? A cóż to za cywilizacja i kultura była na śląsku? Modra kapusta, rolada i kluski śląskie w niedzielę i szychta na grubie? No cóż zapewne hanysy gorzały jak to mówisz nie pijali i nie pijają tylko delektują się 100 letnimi winami, a zapewne w familokach były apartamenty z jacuzzi i wi-fi jeszcze zanim wynaleźli internet. A zdradź mi to skąd były te mieszkania na śląsku , praca i sklepy G – pewnie jak typowy hanys odpowiesz mi, że tylko dlatego że ślązacy są tacy zaradni i pracowici – choć swoją drogą tylko wy tak o sobie myślicie – otóż nie. To wszystko było dlatego że w latach 70 Ślask był oczkiem w głowie ówczesnej władzy i większość kredytów zaciągniętych w czasach Gierka trafiała na Śląsk, z pominięciem innych regionów Polski. Ale cóż – tak jak napisałem wcześniej – trzeba się dowartościować

          1. To nie kącik kulinarny, ale zamów roladę wołową (bo taka jest Śląska rolada) z kluskami i modrą kapustą, a dowiesz się jej ceny. Jedni w niedzielę jedli to, może Twoi jedli maślankę z ziemniakami. To nie był tani posiłek.
            Widać, że historia nie jest twoją mocną stroną. Poczytaj co to GOP. Najbliższe zakłady przemysłowe dające pracę były w Łodzi u Żydów. Mówimy o czasach przed i powojennych. W Jbiu do lat 60tych nie było kopalń. Najbliższa to Emma. I tam ewentualnie dojeżdżali koleją mieszkańcy Jbia chcący pracować w górnictwie. Ale nie było ich dużo. Radlin zapewniał dość ludzi. Z tego powodu familokow tu nie ma i nie było. Były od lat 60tych tylko tzw bykownie, czyli hotele robotnicze dla werbusów. Cały Zdrój to były hotele robotnicze, później przekształcone w mieszkania. Na Katowickiej tak samo były hotele.
            Ślązacy zawsze byli oszczędni, zaradni i pracowici. Może to dzięki akurat temu zaborowi, jaki tu był. Niemiecki ordung był lepszy niż ruskie łachmaniarstwo. Im to zostało dalej.
            Co do familoków, poczytaj o Nikiszu, familokach w Chwałowicach, czy Radlinie. To były na one czasy perełki.
            Gloryfikowanie górników w latach 70, później sklepy G nie należy łączyć z werbusami czy hanysami. Państwu potrzeba było $, a to był towar eksportowy, plus huty i stocznie.
            Strajkowali górnicy, nie werbusy, czy hanyse. Szkoda, że tego nie rozróżniasz, żądań klasy robotniczej od miejsca pochodzenia. To bez różnicy. Tak samo strajkowali na Chwalowicach, Jankowicach, Rymerze i Marcelu jak w kopalniach Jbskich. A w tamtych kopalniach odsetek werbusów był kiedyś znacznie mniejszy.
            Popytaj, dlaczego Twoi przodkowie tu przyjechali? Czyżby mieli gorzej? Oj, naprawdę?
            Jak pisałem : Jastrzębie nie prosiło się o kopalnie! Same straty dla rdzennych, a teraz jeszcze takie brednie niedouczonych potomków werbusów.
            I nie pytaj, skąd to wiem, bom to widział całe życie tutaj. Dowartościowywać też się nie muszę, ani nikt z dawnych Jastrzębian nie musi. Trochę pokory przed historią.

            1. Bardzo trafiony komentarz.
              Nasuwają się słowa piosenki znanego zespołu:
              “Urodził się sam nie wie dzisiaj gdzie” i można te myśl bardzo rozwinąć…

              1. Nie chcieliśmy. Ale skoro zniszczyli spokojny, sielski żywot w Uzdrowisku – uraczono nas przemysłem – to co? Dalej się niestety nie dało żyć z roli, hodowli, drobnego rzemiosła, czy handlu i usług dla kuracjuszy. Bardzo dochodowy zresztą.
                W Uzdrowisku nie było takich wypadków w pracy jak onegdaj niedawno na Pniówku, Zofiówce, a wcześniej na Jastrzębiu, gdzie grupowo zmarło/zginęło kilka/kilkanaście osób.
                Skoro dajesz nowy styl życia – to z konsekwencjami.
                Jeśli z powodu odebrania kilkunastu ha ziemi na kopalnie i osiedla skończyła się uprawa/hodowla – coś trzeba robić, aby zarobić na chleb kupowany już w sklepie.
                I tak wielu rodowitych mieszkańców osady Jastrzębie Dolne i Górne, a także dawny Zdrój poszło do pracy “na grube”. Więc dlaczego ich pozbawiać przywilejów tej pracy? Oni byli/są gorsi?
                Coś z twoją logiką “nie halo”.

    3. hanysa wzięło na wspomnienia i pisze opowieść swojego życia .
      Hanys nie lubi ludzi z Polski ,
      Gdyby nie ludzie z Polski to nadal byście mieszkali w tych swoich lepiankach , kopalnie się budowały i wy żeście się budowały ,dzięki kopalniom i gorolom poprawiła wam się jakość życia ,teraz swoje pola dzielicie na działki budowlane i sprzedajecie gorolom .
      Kim ty jesteś !
      Masz manie wyższości ,żyjemy w Polsce jesteśmy jednym narodem a tutaj takie oszczerstwa taka pogarda do drugiego człowieka.
      Plujesz jadem !
      Pozdrawiam serdecznie hanysa !

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Również warto przeczytać
Trudny kompromis
PSE
Budowa linii 400 kV Godów – Pawłowice wchodzi w kolejny etap prac. To strategiczna inwestycja dla Śląska. Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. zakończyły prace nad studium wykonalności projektu budowy linii 400...
"Towaaar przywieźli!!!"
b1cbfb2c
Taki obrazek rodzajowy. Była trzecia, może czwarta nad ranem. Za oknem panowały wciąż grudniowe ciemności. Do pokoju, w którym spałem, wkradał się anemiczny snop światła. Wstałem, przetarłem z dziecięcą manierą...
Ile kosztuje magister?
studies-g0a9142017_640
Wpisujemy kilka niepozornych słów. „Pisanie prac magisterskich – Jastrzębie-Zdrój”. Potem machinalnie przyciskamy klawisz „enter”. Zaś efekt naszej zapobiegliwości szybko zostaje wynagrodzony. Ekran komputera wypełniają najpopularniejsze ogłoszenia. „Gotowe prace dyplomowe, eseje...
Czy kolej wróci do Jastrzębia?
IMG_20220810_061634
Aby przyciągnąć turystów z zaborów pruskiego, rosyjskiego i Austro-Węgier do obecnego Jastrzębia-Zdroju (kiedyś Bad Koenigsdorff Jastrzemb), wybudowano kolej i stację kolejową. Dla kolejarzy oraz obsługi pociągów postawiono niedaleko dworca budynek,...
Dzieci to zbędny balast?
boy-g6a0eea0e9_640
Co robią nasze dzieci po szkole? Kto powinien sprawować nad nimi opiekę? Kiedy już szkolny plecak wyląduje niedbale w kącie? W sposób naturalny nasz wybór pada na rodziców. Ci jednak...
JSW: "Popłyną" unijne miliony
jsw04-2
JSW S.A. ogłosiła rozpoczęcie nowych programów redukcji emisji metanu, których budżet wyniesie 23 mln euro podczas środowej, 7 września, konferencji „Metan z kopalń węgla kamiennego – stan aktualny i wyzwania”....
Przewiń do góry
PSE
Trudny kompromis