“Jesteś moją boginią!”

fot. pixabay

Kumpela jest już na dole. Sonia zakłada w biegu szpilki. Rzuca w przelocie „cześć, mamo!”. I znika za drzwiami. Swoją drogą, miała dzisiaj ze swoją rodzicielką małe spięcie. W sumie nic poważnego – pewna rozbieżność w poglądach na temat filozofii życia – ale mała spinka była. Bo niby jak to jest, że ktoś zarzuca jej „złe prowadzenie się”. „A ty, mamusiu, ile miałaś lat, kiedy mnie urodziłaś?!” – wrzeszczała do matki w przedpokoju. Skończyło się na obrazie majestatu. Tudzież trzaskaniu drzwiami. Ale spinka – powtórzymy to jeszcze raz – została odnotowana przez krajowe media i sąsiadów. Zresztą, do kogo ta mowa? Jej rodzice są z innej epoki. Chyba przedlodowcowej. Dla nich świat to zapłacony w terminie rachunek za prąd. Weekend na działce. I kretyński serial do poduszki. Masakra!!!

A Julia? To już kolejna „figura” w tym narracyjnym dwugłosie. Bo ktoś ostatnio pytał mnie o Julię. Nie no, ludzie, Julka to jest osobny rozdział w historii ludzkości. Taka to powinna stąpać po płatkach róży albo wybiegach dla modelek. Patrzysz na nią i od razu ci się chce. Zmieniać świat, podbijać obce lądy – co tam, zresztą, lądy! – dla niej przepłynąłbyś na drzwiach od szkolnego klozetu Atlantyk. A jak widzisz jakąś szarą mysz, jak siedzi w kącie i konsumuje „kromala” z serem, to czujesz, że za chwilę wpadniesz w bezdenną depresję. Zresztą, co ja będę wam tłumaczyć? Nie ma w ogóle porównania.

Często myślę o tej Julce. Ona o mnie – niekoniecznie. Wiadomo, konkurencja jest spora i nie przebiera w środkach. Jak już któryś dostąpi aktu łaski i odprowadzi ją do domu, to od razu włącza mu się agresor. Wiecie, taki kieszonkowy samiec alfa, co to bez kija do niego nie podchodź. Ale Julka jest humorzasta. Szybko się nudzi. Więc statystycznie każdy facet ma szansę na randkę z „dyżurną” pięknością. Podobnie jak ta szara mysz. Jej statystyka także wróży świetlaną przyszłość w sprawach sercowych. Tyle tylko, że na siódmym miejscu po przecinku. Ha, ha, ha!!!

Ale wróćmy z powrotem do Sonii. W klubie – jak zwykle o tej porze – tłumy. To, co prawda, tylko Jastrzębie-Zdrój, ale i tu można się czasami dobrze zabawić. Najpierw więc mały rekonesans po lokalu. Potem slalom między stolikami. No i nie jest źle! Faceci oglądają się za nią, a ona posyła kilku wybrańcom losu zalotne uśmiechy. Tak na marginesie, musi to wyglądać co najmniej komicznie, kiedy kolejni mężczyźni obracają głowę w jej kierunku. Sonia, co prawda, ma już swój typ na ten wieczór, ale na razie stwarza pozory, że wszyscy mogą dostąpić zaszczytu obcowania z boginią z pubu. Okej, teraz kolejny punkt programu – bar, piwo z sokiem i obowiązkowa słomka w ustach. Zaczyna się obserwowanie terenu. Z wysokości barowego stołka. I chociaż to nie to samo, co ambona – taka, z której korzystają starzy myśliwi – 18-latka bezbłędnie „wyławia” z tłumu swoją potencjalną ofiarę. Po kliku minutach mężczyzna proponuje jej drinka…

Lubię sposób, w jaki Julia wprawia swoje ciało w ruch. Ej, Julka, nie Sonia, orientujcie się! Królowa parkietu przywodząca na myśl antyczną boginię. Jest perfekcyjna w tym, co robi. I znakomicie zdaje sobie z tego sprawę. Zna wszystkie swoje atuty. Z wirtuozerską wprawą gra na męskich uczuciach. Jakby to były struny jakiegoś cholernego instrumentu. Kiedyś zebrałem się na odwagę. Podszedłem do niej na imprezie i zapytałem, co myśli o „Braciach Karamazow”. Wiem, to było głupie pytanie, ale jakoś wtedy miałem ciśnienie na Dostojewskiego, więc postawiłem trochę przyszarżować. Ona już była pijana, a może raczej zjarana, teraz bez znaczenia, bo tylko wlepiła we mnie to swoje puste spojrzenie. „Mogłabym ich mieć! Obu! Daj tylko jakieś namiary” – wystękała. Wytrzeźwiałem w ciągu kilku sekund.

Znowu narracyjna wolta. „Masz zamiar spędzić resztę życia przy tym piwie?” – pyta mężczyzna. Sonia taksuje go szybko wzrokiem. Na oko trzydzieści lat, droga marynarka, „wypastowana na glanc” łysina. Nie czekając na odpowiedź, niespodziewany sponsor kiwa głową na barmankę. Zamawia łyskacza. Po chwili wznosi toast za wszystkie piękne kobiety w tym lokalu. „Czyli za ciebie…” – dodaje szeptem. Zaczyna opowiadać o sobie. O swojej pracy zawodowej, która daje mu sporo satysfakcji i jeszcze więcej hajsu. O nieudanym małżeństwie. O podróży dookoła świata, w jaką niebawem się wybiera. Dziewczyna lubi ten typ facetów. Męskich. Zaradnych. Bezkompromisowych. I z każdą chwilą daje mu to coraz wyraźniej do zrozumienia. Bo z kolei jej rówieśnicy to jakaś porażka. Do kina taki zaprosi, za rączkę potrzyma, a potem… Szkoda gadać! „Piękna! Zmieniamy lokalizację! Idziesz z nami?” – kumpela próbuje przekrzyczeć głośną muzykę. „Beze mnie!” – ucina krótko Sonia. W tej samej chwili mężczyzna zanosi się gardłowym śmiechem. A na jego twarzy pojawia się ledwo widoczny cień satysfakcji.

Droga do samochodu dłużyła się. On powtarzał jej, że zasługuje na coś więcej niż ta prowincjonalna, jastrzębska tancbuda. Ekstra ciuchy, egzotyczne wczasy, szamanko w jakieś ekskluzywnej restauracji. „Jesteś moją boginią…” – mówił, kiedy wędrował ustami po jej odkrytym dekolcie – „Aha, zapisz sobie mój numer. Jutro zabieram cię na zakupy…” Zniknęli w zaparkowanym nieopodal aucie. Samochód długo nie ruszał. Ale po kilkunastu minutach w jego drzwiach pojawiła się Sonia. Obciągnęła szybkim ruchem pomarszczoną sukienkę i wróciła do klubu. Kiedy nazajutrz zadzwoniła na podany jej przez mężczyznę numer, odezwał się kobiecy głos.

„Pomyłka!” – usłyszała na odczepne.

Wpisy na temat ““Jesteś moją boginią!””

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Również warto przeczytać
Idzie zima. Czy przetrwamy i wystarczy nam pieniędzy?
radiator
Wsłuchuję się w morze informacji codziennie serwowanych w programach informacyjnych. Nawet niedawno (wbrew swoim zasadom) postanowiłem obejrzeć „dziennik telewizyjny” w telewizji rządowej. Byłem nieomal szczęśliwy, ekstaza, rzekłbym „orgazm intelektualny”. Kraj...
Trudny kompromis
PSE
Budowa linii 400 kV Godów – Pawłowice wchodzi w kolejny etap prac. To strategiczna inwestycja dla Śląska. Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. zakończyły prace nad studium wykonalności projektu budowy linii 400...
"Towaaar przywieźli!!!"
b1cbfb2c
Taki obrazek rodzajowy. Była trzecia, może czwarta nad ranem. Za oknem panowały wciąż grudniowe ciemności. Do pokoju, w którym spałem, wkradał się anemiczny snop światła. Wstałem, przetarłem z dziecięcą manierą...
Ile kosztuje magister?
studies-g0a9142017_640
Wpisujemy kilka niepozornych słów. „Pisanie prac magisterskich – Jastrzębie-Zdrój”. Potem machinalnie przyciskamy klawisz „enter”. Zaś efekt naszej zapobiegliwości szybko zostaje wynagrodzony. Ekran komputera wypełniają najpopularniejsze ogłoszenia. „Gotowe prace dyplomowe, eseje...
Czy kolej wróci do Jastrzębia?
IMG_20220810_061634
Aby przyciągnąć turystów z zaborów pruskiego, rosyjskiego i Austro-Węgier do obecnego Jastrzębia-Zdroju (kiedyś Bad Koenigsdorff Jastrzemb), wybudowano kolej i stację kolejową. Dla kolejarzy oraz obsługi pociągów postawiono niedaleko dworca budynek,...
Dzieci to zbędny balast?
boy-g6a0eea0e9_640
Co robią nasze dzieci po szkole? Kto powinien sprawować nad nimi opiekę? Kiedy już szkolny plecak wyląduje niedbale w kącie? W sposób naturalny nasz wybór pada na rodziców. Ci jednak...
Przewiń do góry
radiator
Idzie zima. Czy przetrwamy i wystarczy nam pieniędzy?