JSW w czasach zarazy

Można powiedzieć, że na tle kraju obecnie sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej wygląda lepiej niż poprawnie. Wyniki zakażeń dobowych w kraju budzą niepokój i oscylują w granicach 20 tysięcy. Dwadzieścia kilka stwierdzonych dobowo zakażeń w JSW jest dużym kontrastem w stosunku do krajowych trendów. Obecna całkowita absencja chorobowa w Spółce to 20 procent, nie ma ani jednego pracownika hospitalizowanego z powodu koronawirusa. Gorsza jest sytuacja z powodu kwarantann, ale i tu wynikają one w większości z kontaktów zewnętrznych, a nie w zakładach JSW. Dlaczego tak się dzieje?

Jednak najważniejsze jest to, że wśród pracowników wykształciła się duża samodyscyplina. Nie ma tu „buntowników” niestosujących się do zasad. Jeśli sami nie chcieliby ich stosować, skłonią ich do tego ich koledzy. Nikt nie chce dać się zarazić

„Już na początku pandemii podjęliśmy radykalne działania zapobiegające jej rozprzestrzenianiu się, skutecznie udało nam się wyłapać i zwalczyć ogniska. Na walkę z pandemią wydaliśmy do końca września 84,5 milionów złotych. Ponieśliśmy koszty związane z chorobą pracowników na COVID-19, ich kwarantanną, realizacją działań profilaktycznych polegających na konieczności wprowadzenia tak zwanego postojowego oraz kosztami związanymi z obsługą i organizacją wszelkich działań, aby skutki pandemii były jak najmniej dotkliwe dla pracowników. Podczas pandemii paraliżującej światową gospodarkę zapewniliśmy niezbędną ciągłość produkcji oraz wprowadziliśmy procedury na rzecz bezpieczeństwa i zdrowia pracowników. Prawdopodobnie jako jedyni na świecie przeprowadziliśmy na taką skalę akcję testowania załogi na obecność COViD-19. Dotychczas przebadaliśmy ponad 4 tysiące pracowników. Mimo wyjątkowej sytuacji i pracy w skrajnie trudnych warunkach, realizujemy uaktualnioną na początku roku Strategię Rozwoju JSW” – mówi zastępca prezesa Zarządu JSW ds. technicznych i operacyjnych Artur Dyczko, a także szef Sztabu Kryzysowego JSW S.A.

Zostały wyciągnięte wnioski z dramatycznej sytuacji, w której Spółka znalazła się w połowie tego roku. Wtedy ilość zakażeń wykazywano na poziomie 200 na dobę, zakłady musiały ograniczyć produkcję, a kopalnia „Pniówek” prawie wstrzymała wydobycie. Do tego doszedł jeszcze pożar na „Budryku”. Obecnie, zdaniem wiceprezesa, zagrożenie COVID-19 jest w JSW mniejsze niż w przypadku innych miejsc oraz grup zawodowych w Polsce. Dlaczego jest ich mniej?

Wszystko na to wskazuje, że w JSW doszło w dużej mierze do powstania odporności grupowej. Podczas letniego kryzysu zachorowało wielu pracowników, większość z nich przechodziła chorobę lekko lub wręcz bezobjawowo. Po chorobie nabrali odporności, a co najważniejsze sami przestali zarażać. Zarząd JSW nie poprzestał na domniemaniach, tylko zlecił odpowiednie badania Śląskiemu Uniwersytetowi Medycznemu, które mają naukowo potwierdzić ten stan, jego stopień i trwałość. Dotąd przeprowadzono badania na grupie 500 pracowników i ich wyniki są bardzo optymistyczne – 80 procent badanych wykazało wykształcenie się silnych przeciwciał. Spółka chce kontynuować badania i rozciągnąć je na wszystkich pracowników. W grudniu ma zostać przebadanych 26 tysięcy osób. Takie badania to novum i ich skala jest największa nie tylko w kraju, ale i w całej Europie.

JSW cały czas stosuje żelazne procedury bezpieczeństwa i środki ostrożności. Wprowadzone zarządzenia są ściśle przestrzegane i nadzorowane. Miejsca gromadzenia się pracowników są monitorowane, podgląd mają dyspozytorzy, a także członkowie i pracownicy Zarządu. Co prawda, specyfika pracy nie pozwala na ścisłą izolację górników, ale są oni wyposażeni w maski bardzo dobrej jakości z filtrami wielokrotnego użytku, najlepsze dostępne na rynku. Są one trudno dostępne i dość kosztowne, ale, jak mówi wiceprezes Dyczko, zdrowie i bezpieczeństwo pracowników są najważniejsze. W zakładach i budynkach zainstalowano bramki dekontamiacyjne. Osoby przez nie przechodzące są dezynfekowane i odkażane w chmurze gazowej. W zakładach znajdują się również bramki termiczne, dzięki którym jest sprawnie mierzona temperatura przechodzących pracowników. Jeśli ktoś ma powyżej 38 stopni, sygnalizowany jest alarm i nie jest on przepuszczany dalej na teren zakładu pracy. Jednak najważniejsze jest to, że wśród pracowników wykształciła się duża samodyscyplina. Nie ma tu „buntowników” niestosujących się do zasad. Jeśli sami nie chcieliby ich stosować, skłonią ich do tego ich koledzy. Nikt nie chce dać się zarazić.

Efekty są widoczne. Latem ilość stwierdzonych zakażeń dobowo przekraczała 200, obecnie dziesięć razy mniej. W Spółce nie przeprowadza się obecnie testów, jednak pracownicy są zachęcani do kontaktu z lekarzami podstawowej opieki przy najmniejszym podejrzeniu problemów ze zdrowiem. Dla wyeliminowania podejrzenia możliwe jest przeprowadzenie badania na urządzeniu zakupionym przez JSW dla szpitala w Wodzisławiu Śląskim. Na wynik czeka się tylko 40 minut. To nie jest jedyna pomoc Spółki dla służy zdrowia. JSW zakupiła między innymi 30 respiratorów dla szpitali, a także przekazała im kilka kamer termowizyjnych. Pracownicy kadr są kierowani do pomocy nadmiernie obciążonym sanepidom, przekazywana jest im również pomoc informatyczna w postaci sprzętu, oprogramowania i doradztwa. Planuje się także delegowanie do szpitali części ratowników górniczych, którzy mają uprawnienia medyczne. Odbywać się to będzie na zasadzie ochotniczej, a ich pracę sfinansuje JSW. Mają być zastosowani na pierwszej linii frontu walki z COVID-19.

Codziennie rano spotyka się zdalnie sztab kryzysowy JSW, kierowany przez wiceprezesa Artura Dyczko. Składa się z dyrektorów najważniejszych jej pionów i zakładów. Podobne sztaby są też w zakładach. Ich zadaniem jest kontrolowanie sytuacji na bieżąco, a także zapewnienie ciągłości produkcji. Powszechnie wiadomo, jaka jest sytuacja na rynku, pandemia dotknęła cały świat i wszystkie gałęzie gospodarki. W tym trudnym dla gospodarki czasie JSW radzi sobie stosunkowo dobrze, mimo że epidemia zbiegła się z drastycznym spadkiem cen węgla na rynkach światowych. Bardzo pomocna okazała się strategia przyjęta w 2017 roku i utworzony wtedy fundusz stabilizacyjny, które umożliwiają ciągłość działań, produkcji i sprzedaży.

Sytuacja jest o wiele lepsza niż latem, kiedy konieczne drakońskie zmiany organizacyjne spowodowały 20-procentowy spadek produkcji. Ale ciągłość działań i sprzedaży utrzymano. Wysyłano węgiel nawet za ocean do krajów, które w normalnych warunkach są jego producentami. JSW zapewniała też ciągłe dostawy do zakładów koksowniczych w Europie, które choć wstrzymywały produkcję, to nie mogły być wyłączone. Tu pokazała się jako solidny, wiarygodny dostawca i partner w najtrudniejszych sytuacjach. Mocno podkreśliła markę polskiego górnictwa. I co najważniejsze – górnictwa odpowiedzialnego i z ludzką twarzą, które w ten sposób może przetrwać największe kryzysy.

Wpisy na temat “JSW w czasach zarazy”

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry