Klatka? Nie mój problem!

Na początek wpis, który ukazał się pod zdjęciem zdewastowanej klatki w Jastrzębiu-Zdroju. Mówiąc wprost: nikt przy zdrowych zmysłach nie zgodziłby się zamieszkać w uwiecznionym przez obiektyw aparatu bloku. A przecież mieszkamy w takich – nierzadko jeszcze gorszych – miejscach. Może najwyższy czas zacząć szanować się wzajemnie?

„Czasem nie mam ochoty wracać do domu, bo boję się tego, co mogę zastać na klatce. Jak nie zakapturzone nieroby z piwskami na parapecie, to wiecznie ulotki porozwalane pod skrzynkami. O popisanym wszystkim, co nadaje się do popisania, nie wspominając. Wstyd mi przed rodziną i znajomymi, że mieszkam w takim chlewie. Nie mogę doczekać się dnia, kiedy się stąd wyprowadzę…”

„Słoma z butów wystaje w tym mieście. Zamiast wypalić i wrzucić do swojego kosza, to jeden z drugim woli przez balkon. Nie stać ich na popielniczkę, ba, ludzie całe wory ze śmieciami wyrzucają przez balkon, bo się wynieść nie chce, więc o czym my tu dyskutujemy?!” (fot. archiwum)

Ale oddajmy sprawiedliwość faktom i przenieśmy się na jedno z jastrzębskich osiedli, gdzie królują budynki wielorodzinne, nazywane z przekąsem „króliczokami”…

Jak łatwo może dojść do pożaru balkonu? Okazuje się, że czasami wystarczy jeden niedopałek, aby sprowokować nieszczęśliwy splot wydarzeń. Zdarzenie, do jakiego doszło jakiś czas temu na ulicy Zielonej, potwierdza tę tezę w całej rozciągłości. „Tuż po północy otrzymaliśmy sygnał o dymie wydostającym się z balkonu budynku wielorodzinnego. Zgodnie z procedurami na miejsce zdarzenia udały się 4 zastępy straży pożarnej. Według relacji strażaków, uczestniczących w akcji gaśniczej, najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru był rzucony niedopałek papierosa. Właśnie od niego ‘zajęła się’ wycieraczka, która znajdowała się na balkonie. Na szczęście pożar szybko ugaszono, zapobiegając dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia” – relacjonowali jastrzębscy strażacy.

Internauci, nasi Czytelnicy, byli bezlitośni…

„Słoma z butów wystaje w tym mieście. Zamiast wypalić i wrzucić do swojego kosza, to jeden z drugim woli przez balkon. Nie stać ich na popielniczkę, ba, ludzie całe wory ze śmieciami wyrzucają przez balkon, bo się wynieść nie chce, więc o czym my tu dyskutujemy?! Nie trzeba być bogatym. Kultury nie można kupić, trzeba, niestety, ją nabyć…”

„U mnie na Poznańskiej sąsiad z 3 piętra zawsze pety rzuca na dół z balkonu. Kiedyś stanie się tragedia, jak spadnie niezgaszony pet komuś na balkon. Chamstwo i nic więcej. Ludzie nie mają kultury. Tak jak kiedyś wychodziła taka blondyna z dzieckiem i jadła coś, a papierek wyrzuciła do ogródka przy bloku. Jak zwróciłem uwagę, to wielce postawiła swoje oczy i powiedziała, że jej wypadł. To podnieś go babo!”

I jeszcze jeden wpis na temat naszej obyczajowości, która, jak przekonuje autor komentarza, pozostawia wiele do życzenia.

„Chamstwo i brak kultury szerzy się niemiłosiernie. Ludzie przez okno trzepią chodniki czy różne szmatki, a co tam, że kurz leci i brudzi okna, lub śmieci spadają na balkon. Ale też brak kultury widać na ulicach. Idą ulicą dziewczyny i chłopaki, palą, a pety rzucają na chodnik. Na przystankach kosze są, tylko że śmieci lądują obok kosza. Dzieci rzucają opakowania po chrupkach, cukierkach na oczach rodziców, a oni nie reagują. Zresztą, co można wymagać od dzieci, jak rodzicowi brak wychowania i ogłady”.

Żeby nie „dostało się” tylko mieszkańcom bloków, raz jeszcze wracamy na wieś „sielską i anielską”, gdzie tymczasem…

„Akurat mam po sąsiedzku taki domek, którego właściciel w nocy opróżnia szambo do kanalizacji deszczowej. Straż miejska ma to w d…, więc mu zapowiedziałem, że jak jeszcze raz go zobaczę, to mu wsadzę łeb do tej kanalizacji. Na razie spokój. Zapamiętajcie sobie, że chama kulturą niczego nie nauczysz. Cham myśli innym językiem – językiem chamstwa”.

I znowu jesteśmy na jednym z jastrzębskich osiedli. Tym razem „na tapecie” temat… śmierdzących butów na klatce schodowej. A zaczęło się niepozornie, od krótkiego newsa… „Prokurator oddał pod dozór policji złodzieja recydywistę, który kilka dni temu spod drzwi mieszkania ukradł warte 600 złotych markowe buty. Mężczyzna wykorzystał dosłownie kilka sekund, gdy pokrzywdzony na chwilę wrócił do domu pozostawiając obuwie na wycieraczce. Kryminalni zatrzymali złodzieja i przedstawili mu zarzuty. Teraz za kradzież butów grozi mu nawet do 5 lat więzienia” – pisaliśmy „na łamach” naszego portalu.

Już wkrótce pod informacją pojawiły się znaczące komentarze…

„Trzymać buty w domu, bo kultura tego wymaga. A nie stawiać buciory na klatce przed drzwiami. Ludzie, skąd wy pochodzicie, z lasu czy co?!”

„Niech śmierdziele zabierają buty do własnego mieszkania i tam upajają się ich wonią. Trzymanie butów przed wejściem do domu to zwyczaj, którego nie rozumiem. Może tak jak ‘off’ odstrasza komary, tak ‘but-off’ odstrasza sąsiadów pukających z zamiarem pożyczenia szklanki cukru? Przecież to zwyczaj rodem z wsi, gdzie ludzie, by nie wnosić do domu gnoju, zostawiali przed drzwiami obuwie. To ludziom pozostało. Słoma jednak nie wychodzi z człowieka”.

„Te same osoby, które zostawiają buty przed drzwiami, wystawiają za drzwi worki ze śmieciami. Zanim wyniosą je na śmietnik, to umilają życie sąsiadom. Tacy porządniccy. Totalny brak kultury!”

Smutne? Chyba tak…

Wpisy na temat “Klatka? Nie mój problem!”

  1. Mieszkam w Jastrzębiu od 50 lat i nie przypominam sobie żeby któryś z moich dawnych sąsiadów zostawiał buty pod drzwiami. Do głowy nikomu nie przyszło żeby kosze ze śmieciami wystawiać za drzwi nawet na 5 minut wszyscy dbali o dobro wspólne a jak czyjeś dziecko rzuciło na schody papierek po cukierku to każdy mógł zwrócić uwagę i więcej się nie powtórzyło. Niestety te czasy już nie wrócą część sąsiadów odeszła, część się wyprowadziła przyszli nowi co uważają, że im się wszystko należy (żonka nie pracuje ale niech się nie przemęcza postawi śmieci pod drzwi na dobę albo karton po zamówieniu internetowym na kilka dni) niech sąsiedzi się smrodu nawąchają i zobaczą, że dzieci znów dostały nową zabawkę. Przez balkon lądują pety a kurz z trzepanych szmat osiada
    na parapecie rowerki, hulajnogi i wózki blokują swobodne przejście przez korytarz i nie szkodzi że wnusio mieszka kilka bloków dalej a babcia ma 60m2 i mieszka sama. Może jednak dobrze że Ci lokatorzy nie mieszkają w lesie bo co by z niego zostało.Pozdrawiam.

  2. To są efekty sprowadzenia do Jastrzębia różnej maści ludzi z całej Polski, kryminaliści, uciekający przed wojskiem trafiali do Jastrzębia. Musi minąć jeszcze jedno pokolenie żeby ich wnuki nauczyły się kultury. Większość z nich chodziła z potrzebą do drewnianego wychodka a w Jastrzębiu dostali mieszkanie z windą…

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry