Liczyła na zysk, a straciła…

fot. pixabay

Do komendy zgłosiła się 47-letnia mieszkanka Jastrzębia-Zdroju, która poinformowała, że w wyniku oszustwa straciła 60 tysięcy złotych. Kobieta wcześniej inwestowała w kryptowaluty, dlatego, gdy zadzwonił mężczyzna, informując ją, iż na koncie są do wypłaty zyski z inwestycji, nie spowodowało to u niej zdziwienia czy niepokoju. Dzwoniący poprosił jastrzębiankę o instalację na telefonie trzech aplikacji, które miały umożliwić sprawne pobranie pieniędzy. Poprosił także o przesłanie zdjęcia dowodu osobistego oraz zalogowanie się na telefonie na stronie banku. Jak się później okazało, to właśnie w ten sposób przestępca uzyskał pełny dostęp do danych konta. 47-latka zatwierdzała wszystkie kody, słysząc od rozmówcy, że to standardowa procedura.

Po jakimś czasie kobieta z innego telefonu chciała sprawdzić stan swojego konta. Wtedy okazało się, iż na jej koncie dokonano już cztery transakcje. Zostały zawarte dwie umowy o pożyczkę na kwotę 60 tysięcy złotych. (źródło: KMP Jastrzębie-Zdrój)

  1. Edek z fabryki kredek

    Wlasnie po to sa na swiecie barany zeby je strzyc nie mam oczywiscie na mysli baranow jako zwierzeta bo mysle ze sa modrzejsze

  2. Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie wiedział, żeby nie instalować jakichś aplikacji, bo nie każdy musi się znać na smartfonach, ale żeby wysyłać komuś przez internet zdjęcie swojego dowodu to już trzeba nie mieć wszystkich klepek.

  3. Są oszuści, mają swoje coraz nowsze sposoby, ale jak w XXI wieku nie idzie namierzyć gdzie te pieniądze dotarły. Bank nie wypluł ich do wskazanego śmietnika.

    1. Kasa dotarła na konto słupa, słup wypłacił je z bankomatu, przekazał oszustowi i tyle widziano i pieniądze i słupa. Wielkiej filozofii tu nie ma. Dodam, że słupem zwykle zostaje pijaczek za flaszkę.

Twój wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry
radiator
Idzie zima. Czy przetrwamy i wystarczy nam pieniędzy?