Likwidacja zakładów? Redukcja zatrudnienia?

Branża okołogórnicza nadal bez pomocy systemowej ze strony rządu

Pogłębiające się problemy branży okołogórniczej zwiastują czarny scenariusz dla Śląska i regionów górniczych. Mimo gotowości przedstawicieli sektora do dialogu z rządem oraz licznych próśb o uwzględnienie przedsiębiorców i instytucji działających w otoczeniu górnictwa w Projekcie Sprawiedliwej Transformacji, branża okołogórnicza nadal pozostaje bez realnego planu transformacji oraz konkretnych działań, które miałyby uchronić blisko 400 tys. miejsc pracy, jakie obecnie generuje sektor. Co będzie dalej? Bez wsparcia rządu spełni się katastrofalna wizja brzemiennego w skutkach kryzysu nie tylko w samej branży okołogórniczej, ale w praktycznie co drugim domu na Śląsku.

Producenci maszyn, specjalistyczne firmy usługowe i instytucje z branży okołogórniczej od kilku miesięcy bezskutecznie wnioskują o plan i ustawę. Brak tej pomocy zaczął już skutkować znacznym osłabieniem firm związanych z górnictwem. Trudna sytuacja ekonomiczna krajowych spółek wydobywczych oraz znaczący spadek zapotrzebowania ze strony polskiego sektora energetycznego na węgiel istotnie wpływają na rewizję planów w zakresie inwestycji i remontów w kopalniach. Porozumienie strony rządowej ze stroną społeczną z września 2020 roku, zawierające harmonogram wygaszania kopalń węgla energetycznego w Polsce, pogłębia trwałe zmniejszanie poziomu inwestycji w maszyny i urządzenia górnicze. Rezultatem są likwidacje zakładów produkcyjnych oraz zwolnienia grupowe.

Zdaniem przedstawicieli branży, ta sytuacja wymusza pogłębiający się kryzys, który na obecną chwilę rysuje coraz to gorszy scenariusz

„Jesteśmy zmuszeni podejmować decyzje, których jeszcze rok temu nikt z nas nawet nie zakładał. Likwidacja zakładów i redukcja zatrudnienia zawsze była dla nas ostatecznością, jednak istotnie pogarszająca się sytuacja nie pozostawia nam wyboru. Nawet najbardziej konieczna optymalizacja produkcji ma swoje granice. Ich przekroczenie będzie oznaczało bezpowrotną utratę części kompetencji, know-how i zdolności wytwórczych, dlatego nieustannie apelujemy o podjęcie z naszą branżą dialogu przez rząd, zwłaszcza, że czasu pozostało naprawdę niewiele” – mówi Mirosław Bendzera, prezes zarządu Grupy Famur.

„Nikogo nie trzeba przekonywać, że obecna sytuacja na rynku jest niezwykle ciężka. Aby dostosować się do tych trudnych warunków, powinniśmy zwiększać teraz nacisk na naszą ofertę eksportową, aby utrzymać moce produkcyjne i miejsca pracy. Ale jak wiadomo i to jest obecnie utrudnione przez problemy związane z pandemią COVID-19 i pogłębiający się na świecie kryzys. My mamy rozwiązania oraz plany, jednakże na obecną chwilę nie mieliśmy możliwości zaprezentowania ich stronie rządowej, bo nikt nie zaprosił nas do rozmów, dlatego z dużą obawą patrzymy w przyszłość” – tłumaczy Wojciech Zasadni, wiceprezes ds. Marketingu i Sprzedaży firmy Becker-Warkop.

Dodatkowo niesprzyjającą sytuacją jest wzrost cen materiałów do produkcji o ponad 30 procent

„Obserwujemy największy od pięciu lat wzrost cen materiałów produkcyjnych – w tym stali. To dodatkowe utrudnienie, które uderza w naszą konkurencyjność na rynkach zagranicznych, gałęzi obecnie tak istotnej dla zapewnienia ciągłości produkcyjnych. Nasze produkty od lat z sukcesem zapewniały nam przewagę konkurencyjną nad lokalnymi producentami. Jednak trzeba pamiętać, że na rynkach zagranicznych obecnie rośnie znaczenie lokalnych przedsiębiorców i rodzimej produkcji, między innymi poprzez ich preferencję w przetargach publicznych, między innymi w Chinach i krajach WNP, gdzie, jeśli cena wyrobów znacząco nie różni się, to zaleca się wybór produkcji lokalnej” – tłumaczy Zdzisław Bik, prezes zarządu Grupy FASING.

Warto podkreślić, że problem likwidacji górnictwa dotyczy znacznie szerszego grona niż tylko górników i pracowników kopalni. Zmiany odczuje praktycznie każdy mieszkaniec regionów górniczych z uwagi na fakt, iż branża okołogórnicza generuje niezwykle rozbudowaną infrastrukturę. Brak planu zaś widać wyraźnie. Jednym z dowodów jest posiedzenie sejmowej Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych, które miało miejsce 10 lutego w Sejmie. W obradach nie wziął wówczas udziału ani minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka, ani żaden przedstawiciel resortu, który odpowiada za politykę klimatyczną, nierozerwalnie związaną z problemem likwidacji górnictwa.

Nadal istnieją rozwiązania, które może wykorzystać rząd

Niepewna przyszłość Śląska i regionów górniczych, a także obawy o bezpieczeństwo energetyczne kraju, niepokoją również polityków, w tym posła do Parlamentu Europejskiego i byłego wiceministra energii.

„Nikt nie neguje ważności procesu transformacji, mającej na celu ochronę środowiska. Ten proces musi być przeprowadzony, jednakże w sposób racjonalny i bezpieczny dla Polski. Oczywisty jest fakt, że sam region Śląska nie udźwignie tych zmian. Konieczna jest tu pomoc Unii Europejskiej i to konkretna pomoc, liczona w setkach miliardów złotych. Drugą kwestią jest plan uwzględniający uwarunkowania Polski, dla której węgiel był i będzie przez wiele lat istotnym elementem miksu energetycznego. Należy tu podkreślić, że inne państwa europejskie tworzyły swoje miksy energetyczne nawet przez kilkadziesiąt lat i były odpowiednio subsydiowane. Jak mamy dzisiaj z tym konkurować? Solidarność europejska powinna uwzględniać różnice i uwarunkowania, zamiast – jak w przypadku Polski – a nie zmuszać do decyzji gospodarczych, które będą poszczególne regiony doprowadzać do biedy. Śląsk posiada silny potencjał w postaci technologii, unikalnego na skalę światową know-howu oraz specjalistów o wysokich kompetencjach. Czy więc faktycznie to węgiel jest niewygodnym elementem w programie troski o klimat? Może warto przyjrzeć się bezemisyjnym technologiom spalania węgla, które dla wielu krajów opartych na tym paliwie mogą być przełomowe – umożliwiają bowiem przez wiele lat eksploatacje ich w energetyce i ekologiczne spalanie? – mówi Grzegorz Tobiszowski, poseł do Parlamentu Europejskiego i były wiceminister energii.

Jeszcze nie jest za późno na podjęcie działań

Przedstawiciele branży okołogórniczej mają konkretne pomysły na działania i kierunki, którymi sektor powinien podążać.

„Zrobić można jeszcze sporo, lecz jest to już ostatni dzwonek. Tu nie ma czasu na teorie, dlatego trzeba opracować plan w oparciu o praktykę biznesową i rozwiązania, które się sprawdzają. Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa opracowała propozycje konkretnych rozwiązań dla wsparcia transformacji gospodarczej firm i instytucji działających w otoczeniu górnictwa, które przedstawiła stronie rządowej. Uważam, że tylko poprzez ich wdrożenie można pomóc w zachowaniu miejsc pracy lub stworzeniu nowych stanowisk i nie dopuścić do zaistnienia głębokiego kryzysu, zarówno na Śląsku, jak i w innych regionach górniczych. Z tego względu nieustannie apelujemy o wsparcie i podkreślamy, że tu nie chodzi jedynie o zamykanie kopalń, ale o wielką zmianę funkcjonowania całych regionów. Mam nadzieję, że zmiana ta dokonywać się będzie w sposób przemyślany, w odpowiednim czasie oraz z postulowanym wsparciem, zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla gmin górniczych. W przeciwnym razie możemy doprowadzić do niekontrolowanej rewolucji” – podsumowuje Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Zarząd Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej oraz przedstawiciele branży okołogórniczej

Wpisy na temat “Likwidacja zakładów? Redukcja zatrudnienia?”

  1. Te pytania powinno się również zadać posłom PO ,Lewicy,PSL,Nowoczesnej do PE w związku ich głosowaniami w sprawie polityki klimatycznej i nie tylko.Co teraz?Za zdradę ojczyzny i jej interesów powinna być aplikacja 7,5 g ołowiu w pewne miejsce a nie gigantyczne zarobki i immunitety.Praktycznie co głosowanie to uderzenie w Polskę.Mało tego,domaganie się sankcji na Polskę i grożenie odebraniem funduszy.Od 2016 roku ceny za emisję CO2 wzrosły prawie 7 krotnie z 5 euro do 33 euro za tonę a do 2030 mają wynosić 55 euro za tonę.To wiąże sie też z cenami energii elektrycznej i cieplnej.Szykować tobołki panowie i panie.To samo ze stalą.Wyprzedano huty tuż przed największą hossą na stal w historii świata.Główna firma ma siedzibę w Luksemburgu i tam płaci podatki.Zanim kolego i koleżanko wrzucisz swój głos do urny wyborczej to się zastanów.Nie wystarczy zagłosować i wyemigrować.

  2. Dżordż Lowerboj

    Skoro redukcja zakładów, to i więc mniejsze zapotrzebownaie na górniczą siłę roboczą.

    O jakiej więc można mówić gwarancji zatrudnienia pracowników likwidowanych kopalń?

    To zwykłe mydlenie ludziom oczu, podszyte głęboko zakorzenioną myślą komunistyczną.

Twój wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry
Poprzedni
Następny